Autor: Grzegorz Kietliński
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia kultury i sztuki, XVI-XVII wiek, XVIII wiek, Francja, Europa
Opublikowany: 2016-05-13 12:32
Licencja: wolna licencja

Ludwik XIV - zasłużenie zwany „Wielkim”?

Ludwik XIV był najdłużej panującym monarchą europejskim. W kształtowaniu wizerunku wielkiego władcy pomagały mu zastępy artystów.
REKLAMA
Ludwik XIV, portret autorstwa Charlesa le Brun (domena publiczna)

W wielu przekazach z okresu panowania Ludwika XIV przewijają się takie hasła: „Louis XIV le Grand” (Ludwik XIV Wielki), „le grand règne” (wielkie panowanie) czy wreszcie „le grand siècle” (wielkie stulecie). Nie były to slogany bez pokrycia. Zawierały w sobie pewien plan, urzeczywistniony w ciągu długich rządów władcy. Wszystko to miało jeden cel: przysporzyć chwały Ludwikowi XIV.

Ludwik XIV Wielki, jako trzeci dopiero (po Henryku IV i Ludwiku XIII, którego raczej zastępował w rządach kardynał Armand Jean du Plessis Richelieu) przedstawiciel młodej dynastii, chciał ugruntować swą władzę. W tym celu należało zaangażować ludzi pióra, pędzla, dłuta a nawet batuty do wykreowania takiego wizerunku władcy, aby poddani (zamieszkujący nawet najodleglejsze tereny Francji) uwierzyli, że jest to szczególny monarcha – monarcha z bożej łaski.

Zwróćmy szczególną uwagę na sposób wykorzystania ówczesnych, dostępnych środków (nie ukrywajmy: masowego) przekazu, wykorzystywanych przez Ludwika i jego otoczenie, które sprawiły, że poddani króla i niemal cała współczesna Europa uwierzyli, że Ludwik XIV słusznie zasłużył na przydomek „Wielki”. Co więcej, Ludwik żył i panował wśród władców równych sobie. W Cesarstwie Niemieckim jest to Leopold I Wielki (przydomek otrzymał po swojej śmierci w 1705r). Nieco dalej rządy sprawował (samodzielnie od 1689 r.) Piotr I Wielki (przydomek nadał sobie sam w chwili zawarcia traktatu kończącego Wojnę Północną). A tymczasem Ludwikowi przydomek został nadany za jego życia i to w szczytowym okresie panowania (lata 70. XVII w.; oficjalne nadanie przez Paryż).

Ludwik XIV – przeczytaj także:

Przekazy źródłowe (głównie literatura pamiętnikarska i historycy) dotyczące osoby Ludwika XIV niestety nie informują nas o prawdziwym wizerunku władcy. Zajmują one dwie skrajne pozycje – z jednej strony ukazują go właśnie jako króla zasługującego na przydomek Wielki, z drugiej zaś – ukazują go jako władcę niesprawiedliwego. Te ostatnie dotyczą okresu rządów po wypowiedzeniu edyktu tolerancyjnego. Wynika to z nieco mylnie przeprowadzanej periodyzacji rządów Ludwika XIV: okres świetności do 1685 r. i upadku od 1685 r. Brak nam niestety przekazów wyważonych, zajmujących opinie centralne.

W zrozumieniu natury panowania Ludwika XIV pomoże nam nieco informacja, że lud miasta Paryża był wpuszczany na tereny królewskich rezydencji, by móc podziwiać pałace i ogrody i uczestniczyć w zabawach organizowanych przez dwór na użytek paryskiej publiczności. Tu tkwi jednak sprzeczność w zachowaniu Ludwika: między postawą populistyczną a elitarnym despotyzmem.

Ludwik XIV i „Fabryka chwały”

Pierwszą, dość liczną grupą działającą na rzecz zwiększenia glorii Ludwikowi XIV są malarze. Już od momentu narodzin, towarzyszył Ludwikowi otok „szczególnego dziecka”. Nazwano go „danym od Boga - le Dieudonné”. Nie bez powodu. To, że Anna Austriaczka (małżonka Ludwika XIII) urodziła zdrowego męskiego potomka było uważane przez ludność za cudowny skutek zawierzenia Francji opiece Matki Boskiej.

Od 1643 r. zaczęto przedstawiać pięcioletniego Ludwika w płaszczu królewskim ze złotymi „fleurs-de-lis” (kwiaty lilii) na czerwonym lub niebieskim tle i z kołnierzem Saint – Esprit, zakonu rycerskiego, założonego przez Henryka III w 1578 r. Dziesięcioletni lub dwunastoletni Ludwik zasiadał na tronie, trzymając w ręku berło lub buławę. Niekiedy ukazywano go w zbroi. Wówczas kształtuje się charakterystyczny sposób portretowania króla.

U schyłku lat 40 XVII w. miał miejsce zryw antyabsolutystyczny, skierowany raczej przeciw dwuwładzy Anna Habsburżanka – kardynał Juliusz Mazarini, niż przeciw Ludwikowi. To oni byli głównym celem ataku zrewoltowanego tłumu Paryża. Po powrocie z przymusowej ucieczki Ludwik powrócił, witany z radością. Pokładano w nim bowiem nadzieje na ustabilizowanie sytuacji w kraju. Z tego okresu pochodzą liczne wizerunki przedstawiające króla w zbroi rzymskiej, przeważnie konno, miażdżącego herezję, która uosabiała spiskowców przeciw władzy. Zamieszki te spowodowały opóźnienie (o 3 lata) zabiegów związanych z koronacją. Dokonano jej w 1654 r. w katedrze w Reims. Po ceremonii Ludwika namaszczono krzyżmem - olejem świętym z Sainte Ampule, flakonika przyniesionego według tradycji przez gołębia z nieba, gdy św. Remigiusz chrzcił Chlodwiga, pierwszego chrześcijańskiego króla Francji (Ludwik miał być jego kontynuatorem, chętnie go z nim porównywano).

Ludwik XIV jako cesarz (fot. Pierre-Yves Beaudouin, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Wszystko, wydawać by się mogło, przebiegło na wzór średniowieczny, zgodnie z ustalonym przez Ludwika VII (1137-1180) rytuałem. Drobnym szczegółem jest fakt, jak podaje Jean de Viguerie (historyk francuski), że Ludwik XIV przysięgał na siedząco, podczas, gdy jego poprzednicy czynili to stojąc. Wówczas młody król dokonał po raz pierwszy rytuału dotykania chorych. Wierzono, że królowie Francji posiadają moc leczenie skrofułów poprzez dotknięcie wypowiadając słowa: „Król cię dotyka, Bóg cię leczy” („Le roi te touche, Dieu te guerit”). Ummacniało to poddanych w przekonaniu, że król Francji ma w sobie pierwiastek boskości i tym samym rządzi Francją jako boski sprzymierzeniec.

Z tymi wydarzeniami wiązał się inny rytuał – wjazd królewski. Ten najbardziej uroczysty miał miejsce 26 VIII 1660 r., wraz z królewską już małżonką Marią Teresą.

Niemal przez całe panowanie Ludwika porównywano do cesarza rzymskiego Oktawiana Augusta. I takiego go przedstawiano, choć z niewielką różnicą - Ludwik pozwalał portretować się w aktualnym wieku, podczas gdy Oktawian August w wieku, w którym wstąpił na tron. Doskonale oddaje to wizerunek znajdujący się w sypialni królewskiej pałacu wersalskiego, po lewej stronie królewskiego łoża. Ten portret (odrestaurowany w latach 2009-2010), wykonany mieszanymi technikami woskowymi, powstał między 1705 a 1710 r.

Jego twarz, pełna majestatu, wyglądała jak woskowa maska, wykonana przez Antoine’a Benoista. O greckim profilu, lekko wydłużonym haczykowatym nosie, nieco cofniętej górnej wardze i wydatnej wardze dolnej, o przenikliwych czarnych oczach, które spoglądają spod ciężkich powiek, o pokrytej zmarszczkami skórze barwy kości słoniowej, twarzy wyrażającej skupienie, ale i surowej. Możemy pomyśleć, że czas obchodził się z nim nader łagodnie. A jednak nie do końca: utracił zęby, dwie głębokie bruzdy przecinały teraz jego twarz, otaczając zapadnięte, jakby stale zaciskane usta, przez co wydaje się oglądającemu nie tylko srogi, ale i zgorzkniały, raczej znużony niż wzgardliwy. Wizerunek ten dowodzić może, że cierpiał jak zwykły śmiertelnik, choć był królem.

POLECAMY

Kup koszulkę z Elżbietą I:

Cena koszulki (dostępna wyłącznie wersja damska) wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

REKLAMA

„Czyż on sam nie jest cudem widomym na ziemi?”

Kolejną grupą zaangażowaną w „fabrykę chwały” Ludwika XIV byli literaci. Przyświecał im ten sam cel co ludziom pędzla. W tym miejscu znajdzie się największy komediopisarz, pierwszy aktor Francji, Jean Baptiste Poquelin, (1622-1673) zwany Molierem (to jego przydomek sceniczny). W jego sztukach brak jest odniesień do aktualnej polityki, ale i historii. Bo i po co? Skoro królem jest miłościwie, sprawiedliwie, absolutnie nam panujący Ludwik XIV. Znajdzie natomiast Czytelnik liczne odwołania do osoby Ludwika XIV. Oto niektóre z nich.

Ludwik XIV tuż po koronacji (domena publiczna)

Sztuką „ku pocieszeniu” króla, zdenerwowanego aferą związaną z nadintendentem (odpowiednik ministra) finansów Nicolasem Fouquetem w 1661 r. byli „Natręci”. Rozpoczyna się ona prologiem, który wygłasza najada ukryta we wnętrzu muszli pojawiającej się na scenie. Oddajmy jej głos:

By ujrzeć największego z króli w tej ustroni

Wynurzyłam się oto z wód przejrzystej toni.

By go zabawić, trzebaż, by ziemia i wody w nowych się dlań igraszkach ścigały w zawody?

Nie mówi, niech rozkaże usty wszechmocnemi

Czyż on sam nie jest cudem widomym na ziemi?

Jego rządy obfite w cudów wielość mnogą

Czyż nowych dziwów blaskiem olśnić nas nie mogą?

Młody, roztropny, dzielny, dostojny, szczęśliwy,

Łagodny mimo hartu, władzy, sprawiedliwy:

Dbać i o państwa dobro i o własną sławę,

Z szlachetnym trudem łączyć szlachetną zabawę,

Do słusznych celów umieć zdążać nienagannie,

Wszystko widzieć i słyszeć, działać bezustannie,

Kto to może, na wszystko waży się w swej dumie,

I niebo mu się samo sprzeciwić nie umie.

_Te posągi ożywią się, gdy LUDWIK każe _

Te drzewa nucić będą w powabnym rozgwarze.

Mieszkanki Pniów, dryjady, nimfy oto nimie

LUDWIK wam rozkazuje, wychodźcie boginie.

W sztuce pt. „Melicerta” z 1666 r jeden z głównych bohaterów, pasterz Lykaris, w scenie trzeciej aktu pierwszego woła:

A król! Tego byś odgadł, by jak był odziany!

Na tysiąc kroków poznać w nim pana nad pany!

Coś, co się nazwać nie da, ma w osobie swojej,

Że ujrzawszy go człowiek jak oślepły stoi.

A z jakim wdziękiem ma majestatu brzemię!

Rzekłbyś: bóstwo, co z niebios zstąpiło na ziemię.

A gdybyście widzieli, jak do jego chwały

Spojrzenia bodaj łaknąc, ciśnie się dwór cały.

Z okazji przekroczenia Renu, w czasie wojny ze Zjednoczonymi Prowincjami, w 1672 r., Ludwik mógł liczyć na niezawodne pióro Moliera. W sztuce Flora o tym wydarzeniu wypowiada się w taki oto sposób:

Słuchajcie tedy w milczeniu głębokiem

Chęci wasze ziszczone za niebios wyrokiem

Ludwik powraca, syt zwycięstw i sławy,

I wiedzie z sobą Miłość, Rozkosz i Zabawy.

Troski wszelakie uśmierzcie:

Świat cały ugiął czoła pod jego osobą.

I Ludwik może oręż dziś pochować wreszcie,

Nie widząc wrogów przed sobą.

W innej sztuce, ostatniej, którą napisał Molier z 1673 r., „Chory z urojenia”, Tyrcys, tchnięty piórem Moliera, tak oto rzecze:

Herosów Grecji legendą wspaniałą

On ćmi i gasi czynów swoich chwałą,

I blask półbogów przesławnych potęgi,

O których prawią nam zmurszałe księgi,

Wobec tego czyn Ludwika zabłysnął, nie zdoła

Ani listka wawrzyn wyjąć z jego czoła.

Oczywiście powyższe fragmenty odnoszą się do Ludwika XIV.

Molier, artysta ściśle związany z Ludwikiem XIV (domena publiczna)

Następną grupą są ludzie batuty, czyli kompozytorzy. Na dworze francuskim największą sławę zyskał Włoch, sprowadzony przez kardynała Mazariniego, dyrektor nadwornej orkiestry, Jean Baptiste Lully (1632 – 1687). Pełnił oficjalny urząd Nadintendenta Muzyki Królewskiej. Przegląd utworów pozwoli nam zorientować się jakiej tematyki dotyczą. Oprócz tego, że jest autorem ścieżek muzycznych do sztuk Moliera, z którym współpracował, stworzył także: balety, utwory instrumentalne (głównie organowe) i przede wszystkim tzw. Wielki Motety, czyli kompozycje religijne, wśród nich są:

„Jubilate Deo” (Motet de la Paix), 1660; z okazji zawarcia traktatu pirenejskiego; „O lachrymae Fideles”, 1664, muzyka do tekstu autorstwa Pierre’a Perrina; jako przeciwwaga dla napiętej atmosfery panującej po wystawieniu Świętoszka Moliera; „Miserere mei, Deus”, 1664; „Plaude Laetare Gallia” („Oklaskuj radosną Galię”), 1668; z okazji podpisania traktatu w Akwizgranie; „Te Deum”, 1677, z okazji przekroczenia Renu; „De profundis”, 1683; „Dies Irae”, 1683; „Exaudiat te dominus” („Niech cię pan wysłucha w dniu odkupienia”, Psalm 20), 1683; „Quae fremuerunt”, 1685; o hugenotach (francuskich protestantach); „Benedictus”, 1685, z okazji odwołania edyktu z Nantes.

Wreszcie ostatnią, najmniej liczną, grupą byli rzeźbiarze. Tu przede wszystkim należy wspomnieć o Włochu Giovannim Lorenzo Berninim, zw. Gianlorenzo. Pierwszy raz w Paryżu przebywał jeszcze za rządów Ludwika XIII i kardynała Richelieu. Z tego okresu pochodzi marmurowe popiersie kardynała Richelieu (1640 – 41) znajdujące się obecnie w Luwrze.

Po raz drugi przybył do Francji na zaproszenie Ludwika XIV w 1665 r. 67-letni wówczas artysta miał zaprojektować wschodnią fasadę Luwru. Istniał projekt autorstwa Louis Le Vau, jednak odrzucił go Jean-Baptiste Colbert, nadzorujący przedsięwzięcia artystyczne. Kiedy projekty wielu francuskich architektów nie spodobały się, ostatecznie zaproszono Berniniego. Obok zaakceptowanego przez króla projektu Luwru Bernini we Francji wykonał ołtarz do kościoła NMP Val-de-Grâce i popiersie Ludwika XIV. Po wmurowaniu kamienia węgielnego hojnie wynagrodzony Bernini powrócił do Rzymu. Wkrótce jednak doszło do porzucenia jego planu i realizacji bardziej klasycyzującego projektu Claude'a Perraulta. Bernini swój niezrealizowany plan wykorzystał w fasadzie pałacu Chigi w Rzymie. Wraz z Jeanem Girardonem, Bernini stworzył posąg konny Ludwika XIV - wykonany w 1677 r. znajdujący się obecnie w oranżerii pałacu w Wersalu.

POLECAMY

Kupuj świetne e-booki historyczne i wspieraj ulubiony portal!

Regularnie do sklepu Histmaga trafiają nowe, ciekawe e-booki. Dochód z ich sprzedaży wspiera działalność pierwszego polskiego portalu historycznego. Po to, by zawsze był ktoś, kto mówi, jak było!

Sprawdź dostępne tytuły pod adresem: https://sklep.histmag.org/

REKLAMA

Bilans rządów Ludwika XIV

Jaki jest bilans samodzielnego panowania Ludwika XIV, które trwało 54 lata? Dla Francji, ale i całej Europy to cała epoka. I to w każdej dziedzinie. Za jego rządów zachodziły dostrzegalne zmiany w architekturze, myśli, literaturze, religii czy nawet muzyce. Wydaje się, że Ludwik XIV jeszcze to dostrzegał, podczas gdy jego dwaj nieudolni następcy już nie. Jaki fenomen skrywa w sobie Ludwik XIV? Czy nauczył się go w wyniku procesu socjalizacji? Czy urodził się już go posiadając? A może wielkość ta była urojona i wykreowana jedynie za pomocą piór pisarskich, pędzli malarskich czy dłut rzemieślniczych? Niewątpliwie każde z tych trzech pytań stanowi częściową odpowiedź na ów fenomen Ludwika XIV Wielkiego. Poddani mieli uwierzyć, że na czele ich kraju stoi Wielki władca i w rezultacie uwierzyli.

Widok pałacu w Wersalu po rozbudowie w 1668. Obraz autorstwa Pierre’a Patela (domena publiczna)

Jednak po 54 latach państwo pogrążyło się w chaosie. W tym tkwi dramat schyłku jego panowania. Stary król uważał się za niepokonanego i doskonałego, oraz cieszył się, że zamiast prawdziwych ministrów (miary Colberta, Lionne’a, Louvois) ma teraz podrzędnych, nierzadko ograniczonych urzędników, a zamiast generałów – adiutantów. Był przekonany, że nie może się pomylić w doborze ludzi, ani podjąć błędnej decyzji, chciał nad wszystkim czuwać osobiście. Owszem, był niezwykle pracowity i staranny, jednak nieświadom w swej wielkości swych braków, tracił czas na roztrząsanie banalnych problemów etykiety. Żył zamknięty w wyizolowanym świecie, Wersalu, jako niepodzielny (absolutny!) władca pałacu, który stworzył, by się nim napawać i zaspokoić potrzeby swojej polityki. Otoczony uwielbieniem, zaślepiony, spoglądający z wyżyn sztucznego piedestału na resztę świata przez deformujący pryzmat dworu. Ludwik niestety wpadł we własny sidła, stał się królem Wersalu, a mienił się przecież królem Francji.

Ludwik został wychowany, aby za pomocą rozkazu otrzymać pożądany skutek. Wymuszał posłuch. Był pierwszym męskim potomkiem Anny i Ludwika, toteż matka naturalnie przelała na niego ogrom swej matczynej miłości. Kiedy dwa lata później urodził się brat króla, Filip (21 IX 1640), był traktowany o wiele gorzej. Musiał ustępować swemu starszemu bratu. Matka go nie kochała, co utrwaliło się później na jego dorosłej osobowości. Naturalną koleją rzeczy znienawidził Ludwika. Ludwik XIV wyrastał w przekonaniu, że ma do spełnienia misję, skoro władza została mu dana od Boga. Wszystko co czynił (toczenie wojen z przeciwnikami zagranicznymi, dragonady wewnątrz kraju czy wreszcie wypowiedzenie edyktu z Nantes), czynił w przekonaniu, że robi to w imię Boga i religii katolickiej. Wierzył, że autorytet władcy jest darem boskim.

Ponadto Ludwikowi zaszczepiono niechęć do ojca, Ludwika XIII. W kręgach dworskich nie wspominano o nim. Utrzymywano na dworze, że Ludwik XIV winien być godnym kontynuatorem swego dziada, Henryka IV Wielkiego.

Przeczytaj także:

Ludwik XIV przedstawiony przez Aleksandra le Granda (domena publiczna)

Ocena rządów Ludwika XIV wzbudzała i wzbudza kontrowersje wśród historyków. Nowsza historiografia francuska stoi na stanowisku wielkości króla – Słońce. Niektórzy historycy uważają, że Ludwik XIV był wielkim mężem stanu, który ostatecznie złamał stary ład i przygotował drogę do rozwoju nowożytnego państwa. Historycy francuscy ostatniego okresu starają się w sposób obiektywny przedstawić i pozytywne i negatywne strony jego panowania. Bliżej prawdy są ci, którzy wyniki panowania Ludwika XIV oceniają jednak negatywnie. Uważam, że nie jest to do końca słuszne. Przyczyn tego zjawiska musimy szukać nie w słabości gospodarczej i militarnej Francji, nie we wszechstronnym kryzysie wewnętrznym kraju, (przypomnijmy o problemach wewnętrznych Anglii stuartowskiej, czy Rosji za panowania Piotra I) lecz w zaborczej monarchii Ludwika XIV. Wymagało tego wczesnonowożytne państwo absolutystyczne. Tak prowadzona polityka arcychrześcijańskiego króla zmobilizowała przeciw niemu całą Europę Zachodnią, co doprowadziło do załamania się hegemonii francuskiej. początkiem jej końca była wojna 1688 – 1697. Zbliżały się nieuchronnie czasy, kiedy dwór starał się ukrywać przed monarchą złe wieści lub bagatelizować ich znaczenie, dyskredytować niektórych dowódców, przekazując sfałszowane raporty lub nie oddając ich wcale królowi. Monarchia francuskich Burbonów znalazła się nad przepaścią.

Bibliografia:

  • Bordonove George, Ludwik XIV, Świat Książki, Warszawa 2006.
  • Burke Peter, Fabrykacja Ludwika XIV, WUW, Warszawa 2011.
  • Magdziarz Wojciech Stanisław, Uwodziciele władzy. Geneza i organizacja dworu Ludwika XIV, wyd. PWN, Warszawa 2013.
  • Molier, Natręty, [w:] tenże, Dzieła…, tom I, , przełożył, opracował i wstępami opatrzył T. Żeleński (Boy), tom I, PIW, Warszawa 1988.
  • Molier, Melicerta, [w:] tenże, Dzieła…, tom II, , przełożył, opracował i wstępami opatrzył T. Żeleński (Boy), tom I, PIW, Warszawa 1988.
  • Molier, Chory z urojenia, [w:] tenże, Dzieła…, tom III, , przełożył, opracował i wstępami opatrzył T. Żeleński (Boy), tom I, PIW, Warszawa 1988.
  • Wójcik Zbigniew, Historia powszechna wiek XVI – XVII, wyd. PWN, Warszawa 2002.

Redakcja: Antoni Olbrychski

Histmag jest darmowy. Prowadzenie go wiąże się jednak z kosztami. Pomóż nam je pokryć, ofiarowując drobne wsparcie! Każda złotówka ma dla nas znaczenie.

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Grzegorz Kietliński
Student w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, interesuje się historią Francji, w szczególności epoką Burbonów, Rewolucją Francuską i rządami Napoleona.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy