Opublikowano
2014-12-30 18:24
Licencja
Wolna licencja

Mariusz Urbanek: Polacy niewiele wiedzą o genialnych matematykach ze Lwowa

Wielkie talenty, niesamowita atmosfera kawiarni „Szkockiej”, etos i chęć pomocy wybitnym – te i inne zjawiska charakteryzowały matematyków ze szkoły lwowskiej, opisanych ostatnio w książce Mariusza Urbanka pt. „Genialni”. Zapytaliśmy autora o warsztat oraz o to, czy ci uczeni zasługują na pamięć Polaków.


1 2

Zobacz też: Matematycy z kawiarni Szkockiej

Tomasz Leszkowicz: Do tej pory dał się Pan poznać czytelnikom jako autor zajmujący się biografiami pojedynczych osób. Teraz wziął Pan na warsztat biografię zbiorową. Skąd ta decyzja?

Mariusz Urbanek - dziennikarz, pisarz, autor m.in. biografii Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, Leopolda Tyrmanda, Stefana Kisielewskiego, Juliana Tuwima, Jerzego Waldorffa, Władysława Broniewskiego i Jana Brzechwy, a także felietonów, bajek dla dzieci oraz książek poświęconych Wrocławowi i Dolnemu Śląskowi (fot. Martyna Urbanek). Mariusz Urbanek: Mam w dorobku książkę w pewnym sensie podobną, opisującą historię rodziny Kisielewskich. Poczynając od Jana Augusta, głośnego dramaturga i założyciela Kabaretu „Zielony Balonik”, przez Zygmunta, pisarza, satyryka i działacza PPS, po Stefana, Kisiela, jednego w największych felietonistów w polskiej literaturze i pianistę Wacka, syna Stefana, ze słynnego kiedyś duetu „Marek i Wacek”.

„Genialni” oczywiście są inni, bo nie są sagą rodzinną. To opowieść o grupie niezwykłych ludzi, którzy przeszli do historii światowej nauki i do dziś z ich myśli i prac korzystają inni. Ale gdyby matematycy z kawiarni „Szkockiej” we Lwowie byli tylko najwybitniejszymi czy nawet wybitnymi uczonymi, wymienianymi we wszystkich encyklopediach na świecie, pewnie nie zająłbym się nimi. Pociągało mnie to, że byli także niezwykłymi ludźmi. I właśnie ta niezwykłość, także to że byli bardzo różni, że odcisnęli piętno nie tylko w matematyce, ale w dziedzinach, o które nikt by ich nie podejrzewał (choćby Hugo Steinhaus, który był aforystą stawianym obok Leca i Tuwima), jest tematem mojej książki. To opowieść przede wszystkim o matematykach, z matematyką w tle.

T.L.: Naszych czytelników interesują kulisy Pana warsztatu twórczego: co zwykle stanowi dla Pana punkt wyjścia przy pisaniu nowej biografii? Czy dzieli Pan wyraźnie czas na zbieranie materiałów i pisanie, czy też miesza Pan te dwie fazy?

M.U.: Nie da się postawić wyraźnej cezury między okresem zbierania materiałów, a czasem pisania. Już szukając dokumentów, gromadząc wspomnienia, przeglądając archiwa zastanawiam się, jak konkretny fakt, opowieść, anegdota będą żyły w książce, w którym momencie powinny się pojawić. Bo choć opowiadam historie zasadniczo w porządku chronologicznym, to są w moich książkach także wyprawy w czasie, w przeszłość i przyszłość. Przygotowując się do pisania układam książkę najpierw w głowie, szukając najlepszego pomysłu. Ale kiedy zaczynam pisać i składać w komputerze zebrane elementy w całość, zazwyczaj nagle okazuje się, że coś wymaga jeszcze sprawdzenia, coś innego uzupełnienia, pojawia się wątek wymagający obudowania faktami. No i trzeba przerwać pisanie i wrócić do detektywistycznego śledzenia losów bohaterów, by wytropić coś ciekawego.

T.L.: Na ile pisanie o matematykach wymaga przyswojenia sobie wiedzy z tej dziedziny?

M.U.: To była najtrudniejsza rzecz w pisaniu tej książki, bo żadne szkolne przygotowanie matematyczne, nawet matura na piątkę, zdana w czasach, kiedy na maturze z matematyki jeszcze naprawdę czegoś wymagano, nie są w stanie pomóc. Poziom abstrakcji, na jakim odbywały się rozważania matematyków, zapisy twierdzeń zrozumiałe wyłącznie dla wtajemniczonych, prace, które laik przestaje rozumieć już w połowie pierwszego zdania, wszystko to wyklucza szansę zrozumienia ich przez osobę z zewnątrz matematycznego klanu.

Stanisław Ulam trzymający analogowy komputer FERMIAC (fot. domena publiczna) Ale to, że jakość myśli i dokonań lwowskiej szkoły matematycznej jest największym wkładem nauki polskiej do nauki światowej, docenili i ogłosili już inni. Matematycy ze Lwowa są w encyklopediach nauki na całym świecie i tego nikt nie zmieni. Ja opowiadam, jakimi byli ludźmi i jak brutalnie obeszła się z nimi historia. Przecież w tym czasie, gdy oni „robili” matematykę, o władzę nad światem zmagały się dwa największe totalitaryzmy w dziejach ludzkości: stalinizm i nazizm, a w dodatku jeden z lwowiaków, Stanisław Ulam, wniósł w tę walkę znaczący wkład – należał do grona najwybitniejszych na świecie uczonych, uczestników tzw. Projektu Manhattan. Pracujący w latach 1943-1945 w Los Alamos w USA, mieli tylko jedno zadanie: skonstruować bombę atomową szybciej niż Hitler.

T.L.: Czy historia nauki jest ważną częścią wiedzy o przeszłości?

M.U.: Wiedza jest tym elementem, który popycha cywilizację ludzi do przodu. Poezja, malarstwo, muzyka wzbogacają naszą wrażliwość, uczą lepiej rozumieć i odczuwać istniejący świat i innych ludzi, ale bez nauki nie bylibyśmy go w stanie zmieniać, rozwijać, poprawiać. Historia nauki jest też historią ludzi, nie tylko tych, którzy ją tworzyli, ale także tych, którzy z niej korzystali. Z tego punktu widzenia jest wiedzą ważniejszą niż wiedza o kolejnych wojnach i politycznych awanturach, bo nauka buduje, politycy i wojskowi najczęściej psują i niszczą.

Polecamy książkę:

Autor: Mariusz Urbanek
Tytuł: „Genialni. Lwowska szkoła matematyczna”
Oprawa twarda z obwolutą
Numer wydania I
Opracowanie graficzne Andrzej Barecki
Druk Drukarnia Wydawnicza im. W.L. Anczyca
Data wydania 2014-11
Ilość stron 200
ISBN 978-83-244-0381-3
ISBN e-publikacji 978-83-244-0393-6
Wymiary 240 × 155 × 25
Cena: 39,90 zł
Kup książkę

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Antoni Walendzik |

Gość: Michał. Nie mówmy, że tylko Niemcy nam wyrżnęli elity, Rosjanie również. Ponadto na listach katyńskich,znajduje się dużo Polaków mających korzenie żydowskie. Byli to przede wszystkim lekarze i prawnicy. Był to olbrzymi ubytek potencjału intelektualnego.



Odpowiedz

Gość: piłsudczyk |

Ta, na przykład: Jan Łukasiewicz, Kazimierz Twardowski Stanisław Leśniewski Jan Szczepaniak Kazimierz Ajdukiewicz Władysław Orlicz Jerzy Różycki Henryk Zygalski Marcin Rejewski Stefan Banach Antoni Łomnicki oczywiście było wielu polskich naukowców żydowskiego pochodzenia. Ale było też wielu po prostu polaków. Nie było tak, że tylko ci pierwsi wsławili Polskę



Odpowiedz

Gość: Michał |

Większość ludzi którzy przed wojną dokonali na terenie Polskim czegokolwiek w dziedzinie nauk ścisłych i nie tylko zresztą, była pochodzenia Żydowskiego (przytoczyłbym również 4 "Polskich" noblistów z nauk ścisłych, wszyscy pochodzenia Żydowskiego). Jest mi bardzo przykro z tego powodu że niemcy nam wyrżnęli elity pochodzenia Żydowskiego i Polskie także. I powiedzmy sobie szczerze, niedobitki emigrowały z Polski przez kolejne prawie pół wieku okupacji rosyjskiej do której zostaliśmy sprzedani przez usa i wielką brytanię ... to smutne ale ten kraj nie ma przyszłości ...



Odpowiedz

Gość: wojcie |

proszę o opcję "drukuj", żebym mógł widzieć cały artykuł (bez stronicowania) - dla łatwego wysłania na kindle.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org