Autor: Michał Gadziński
Tagi: Recenzje, Książki, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Europa, Historia polityczna, Sylwetki i biografie, Ujęcia przekrojowe
Opublikowany: 2022-07-10 08:17
Licencja: wolna licencja

Martyn Rady – „Habsburgowie” – recenzja i ocena

Twórcy pierwszego „imperium, nad którym nie zachodziło słońce”, szermierze kontrreformacji, władcy „więzienia narodów” będącego jednocześnie najbardziej liberalnym zaborcą Polski – takie są stereotypowe wyobrażenia różnych okresów historii dynastii Habsburgów. W ocenie ich prawdziwości pomóc może książka Martyna Rady’ego poświęcona dziejom tego rodu.
REKLAMA

Martyn Rady – „Habsburgowie” – recenzja i ocena

Martyn Rady
„Habsburgowie”
Ocena: 8
79,90 zł
Wydawca: Bellona
Tłumaczenie: Maciej Atosiewicz
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 448
Premiera: 18.05.2022
Format: 170x240[mm]
ISBN: 978-83-11165-00-7
EAN: 9788311165007

Nie sposób przy tym nie spostrzec, że jest to kolejny tom rozpoczętej przez Wydawnictwo Bellona „dynastycznej” serii. Wcześniej zostały wznowione i opublikowane w podobnej szacie graficznej praca prof. Grzegorza Kucharczyka, autora wydanej jakiś czas temu wyśmienitej syntezy historii Prus, a także innej, poświęconej Hohenzollernom oraz książka Simona Sebaga Montefiorego na temat dynastii Romanowów (lub też, jak chce uzus, Romanowych). Mamy więc okazję zapoznać się z historią rodów panujących we wszystkich trzech państwach zaborczych. Mam nadzieję, że na tym ta seria, której pomysł bardzo mi się podoba, nie skończy się i będziemy mogli zapoznać się z dynastiami także z krajów, z którymi Polską łączą mniej skomplikowane relacje.

Być może niektórzy pamiętają, że kilka lat temu Bellona wydała już pozycję poświęconą Habsburgom – „Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów” Pietera M. Judsona. Ktoś mógłby zapytać, czemu nie wznowiono i tej pracy, a zdecydowano się wydać książkę Martyna Rady’ego. Być może powodem jest tak naprawdę odmienna tematyka. Praca holenderskiego historyka poświęcona była bowiem właśnie temu, co sugeruje jej tytuł – czyli imperium zbudowanym przez dynastię habsburską oraz funkcjonującym w nim narodom, podczas gdy omawiana pozycja koncentruje się bardziej na losach samego rodu.

Autor książki, Martyn Rady jest profesorem University College London. Specjalizuje się w historii Europy Środkowej (zwłaszcza Węgier i Rumunii), zajmował się postacią cesarza Karola V. Wśród jego rozległych zainteresowań badawczych znajdują się też ruch husycki i zjawisko wampiryzmu. Zainteresowania zaiste rozległe, ale przynajmniej część z nich pokrewna jest tematyce habsburskiej.

Jak już wspomniałem, książka poświęcona jest historii rodu Habsburgów od zarania jego dziejów po kres istnienia Austro-Węgier (nie przeczytamy w niej zatem np. o arcyciekawej działalności Ottona von Habsburga). Nie wszystkie partie książki są zresztą jednakowo interesujące. Te początkowe, poświęcone czasom średniowiecza, nie nastrajają optymistycznie co do perspektyw czerpania przyjemności z dalszej lektury. Przede wszystkim są one chaotyczne i chwila nieuwagi wystarczy, aby zgubić się w gąszczu imion i nazw. Na szczęście jakoś w XV w. tok narracji zaczyna być zdecydowanie ciekawszy, by nie powiedzieć: fascynujący.

REKLAMA

Czytamy zatem o Maksymilianie I, zanurzonym jeszcze w mentalności i kulturze późnego średniowiecza oraz o Karolu V, twórcy pierwszego globalnego imperium. Cesarz Karol nie stał się jednak uniwersalistycznym władcą świata chrześcijańskiego między innymi z uwagi na podziały religijne. Choć uważany jest, i sam się uważał, za stronnika Kościoła katolickiego i przeciwnika protestantyzmu, to jednak, jak zwraca uwagę Rady, miał ciekawy pomysł na ułożenie stosunków wyznaniowych na ziemiach Cesarstwa. Karol opowiadał się bowiem za pełnym umiarkowania kompromisem, dopuszczającym elementy kultu protestanckiego ale z zachowaniem nominalnej władzy papieża. Być może była to droga do ocalenia jedności zachodniej Christianitas, przynajmniej na ziemiach niemieckich. Klęska podobnych ugodowych planów, symbolizowana przez sobór w Trydencie z jednej i pokój w Augsburgu z drugiej strony, doprowadziła nie tylko do powolnego odsuwania się Karola od sprawowania władzy, ale tez do powiązania interesu dynastii Habsburgów z obroną katolicyzmu (zwracano uwagę, że słowo Austria da się ułożyć z liter składających się na słowo Eucharystia; tego typu stosowana przez dynastię symbolika, by wspomnieć choćby słynny anagram AEIOU, jest jednym ze stale przewijających się wątków książki).

Charakterystyczną cechą polityki Habsburgów było to, że kolejne ziemie obejmowali we władanie nie wskutek podbojów zbrojnych, a mariaży i układów dynastycznych. Jedną z najbardziej znanych egzemplifikacji tej prawidłowości są następstwa bitwy pod Mohaczem. Autor opisuje także politykę Habsburgów na Węgrzech i w Czechach, w których to krajach znaczną popularnością cieszył się protestantyzm. Nie mogło zatem obejść się także bez omówienia zagadnień polityki wyznaniowej. Trzeba przyznać, że dominował tutaj duch prześladowań a co najmniej szykan religijnych, choć zdarzały się też momenty bardziej pragmatycznego podejścia.

Treść kolejnych rozdziałów obrazuje bogactwo i różnorodność losów władców z dynastii Habsburgów. Mamy bowiem i Filipa II i podbój Nowego Świata (Habsburgowie hiszpańscy również są przedmiotem zainteresowania autora), zmagania z Turkami w słynnej morskiej bitwie pod Lepanto czy też fascynacje zakochanego w Pradze Rudolfa II alchemią i wiedzą tajemną. Zarządzający, jeszcze za życia borykającego się z melancholią i depresją Rudolfa, sprawami węgierskimi jego następca Maciej zmuszony był uznać i zagwarantować właściwie pełną wolność wyznania dla protestantów w krajach habsburskich, nie tyle z osobistego umiłowania tolerancji co wskutek okoliczności politycznych. Zmieniło się to za panowania zwolennika kontrreformacji Ferdynanda II, za panowania którego bunt czeskich poddanych zapoczątkował wojnę trzydziestoletnią. Martyn Rady twierdzi jednak, że Ferdynand był skłonny do porozumienia, jednak to strona czeska zaostrzyła konfrontację do tego stopnia, że cesarz nie mógł już sobie pozwolić na to, by nie odpowiedzieć z całą mocą. Polskich czytelników może zainteresować to, jak opisana została bitwa wiedeńska, u nas prezentowana głównie przez pryzmat udziału w niej króla Jana III Sobieskiego, a tutaj ukazana w kontekście sytuacji w habsburskiej Austrii.

REKLAMA

Z kolejnych rozdziałów czytelnik dowie się o sankcji pragmatycznej i wojnie o sukcesję austriacką, reformach Marii Teresy, Józefie II i józefinizmie. Warto zaznaczyć, że choć gros treści książki stanowi historia polityczna i ewentualnie militarna, to jednak zaprezentowane się też najbardziej istotne trendy kulturowe występujące za panowania poszczególnych monarchów. Z zainteresowaniem przeczytałem o zdobiących pewne wiedeńskie zabytki wolnomularskich emblematach, które – wstyd przyznać – przeoczyłem. Cóż, będę musiał uważniej się przyglądać następnym razem.

Autor wysoko ceni kanclerza Metternicha i porządek europejski zaprowadzany na kongresie wiedeńskim (nam kojarzący się jako sankcjonujący rozbiory Polski jak najgorzej). Zwraca uwagę, że przy wszystkich swoich wadach, ład wiedeński zapewnił Europie czas pokoju znacznie dłuższy niż ład wersalski po I wojnie światowej, a stan ten zaczął zmieniać się dopiero, gdy ład wiedeński zaczęto sukcesywnie demontować. Przypomnę, że do analogicznych wniosków doszedłem, poszukując przyczyn wybuchu I wojny światowej.

REKLAMA

Rady ciekawie opisuje politykę wobec Bośni oraz projekty integracji Słowian południowych wokół Chorwacji, przeciwne tym, w których w roli jednoczyciela obsadzała się Serbia. Autor jednoznacznie obwinia spiskowców z serbskiego wojska i tajnych służb o kierowanie zabójstwem Franciszka Ferdynanda. Stwierdza też, że gdyby Austriacy zdecydowali się zgnieść Serbię bezpośrednio po zamachu, nie tylko nie doprowadziłoby to do wybuchu wojny światowej, ale wręcz spotkałoby się z powszechnym aplauzem i zrozumieniem, nawet proserbska Rosja nie zdecydowałby się na sprzeciw.

Wbrew pozorom, Martyn Rady nie przedstawia Austrii, a następnie Austro-Węgier w cukierkowych, idyllicznych barwach. Można wręcz stwierdzić, że niejako „deromantyzuje” ostatnich panujących Habsburgów. Nie posuwa się tez do drugiej skrajności i nie określa monarchii naddunajskiej jako więzienia narodów, choć wyraźnie stwierdza że poszczególne nacje zamieszkujące ten wielonarodowy organizm państwowy czuły się w nim coraz gorzej. Trochę zdaje się sugerować, że Austro-Węgry były i tak skazane na rozpad. Choć z drugiej strony morale w austro-węgierskiej armii aż do końca wojny było wyższe niż się zwykło powszechnie uważać.

„Habsburgowie” Martyna Rady’ego to ujęcie wybitnie syntetyczne, skierowane do czytelnika pragnącego poznać szerszy obraz i nie do końca zaprzątać sobie głowę mnóstwem detali (choć akurat wczesne partie książki niekoniecznie się pod tym względem udały). Tok narracji jest jasny, zrozumiały, wciągający, a nawet odznaczający się poczuciem humoru. Myślę, że jakości tłumaczenia czy sposobowi wydania również trudno postawić większe zarzuty. Otrzymujemy indeks osobowy, wewnątrz książki znajduje się kilka map oraz ilustracje czarno-białe, jak również wkładki z ilustracjami barwnymi. Jedynym, co przeszkadzało w odbiorze był fakt, że na wkładkach nie były zawarte reprodukcje niektórych dzieł sztuki, do których w toku swej narracji wprost odwoływał się autor.

Jeśli ktoś jest zainteresowany historią dynastii Habsburgów oraz krajów, nad którymi panowała albo lubi poznawać historię przez pryzmat losów koronowanych rodów, zdecydowanie jest to pozycja dla niego. Jeśli jednak ktoś już dłuższy czas interesuje się tematyką serbską, prawdopodobnie większość zawartej w książce wiedzy już posiada. Nie znaczy to jednak, że nie warto zapoznać się ze spojrzeniem Martyna Rady'ego na znane już fakty.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Martyna Rady’ego „Habsburgowie” bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy lub w wybranych księgarniach internetowych:

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Michał Gadziński
Absolwent Instytutu Historycznego oraz Instytutu Nauk Politycznych UW. Interesuje się historią XIX i pierwszej połowy XX wieku. Pasjonat historii, kultury i polityki krajów anglosaskich.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy