Opublikowano
2009-06-25 20:27
Licencja
Wolna licencja

Mi-2. Polski hoplita

Na paradach i uroczystościach to potężny Mi-24 przyciąga uwagę gapiów i fotoreporterów. Mało kto pamięta, że pierwszym uzbrojonym śmigłowcem w WP była maszyna o całkiem niepozornym wyglądzie. Pierwotnie służyła do... oprysków pól.


Śmigłowce po raz pierwszy zagościły na wojnie w roku 1944, kiedy to wprowadzono je do uzbrojenia wojsk USA i III Rzeszy. Były to maszyny transportowe, uzbrojone tylko i wyłącznie w celach samoobrony. Broń ofensywną zaczęto montować na nich w czasie wojny w Korei, jednak dopiero wojna w Wietnamie ukazała w pełni możliwości, jakie oferuje uzbrojony w rakiety i broń automatyczną śmigłowiec. Lecąc wolniej niż samolot, ma większe szansę na precyzyjne zlokalizowanie celu, a także na dłuższe oddziaływanie na niego ogniem broni pokładowej. Jest też bardzo zwrotny, dzięki czemu odcinek czasu pomiędzy atakami (jeśli zachodzi konieczność ponownego nalotu na ten sam cel) jest stosunkowo mały. Duża celność ostrzału w pełni rekompensuje niewielki (w porównaniu z samolotem myśliwsko – bombowym) udźwig ładunku bojowego.

Pierwowzorem śmigłowca szturmowego stał się amerykański UH-1. Ta maszyna do dziś jest, w pewnym sensie, jednym z symboli wojny w Wietnamie. Już od 1962 uzbrajano ją w różnorodne modele karabinów maszynowych, granatników i rakiet1. Dzięki temu desant śmigłowcowy posiadał własną „latającą artylerię”. Bardzo szybko wyszła na jaw jej podstawowa wada – wrażliwość na ogień obrony naziemnej. Sama idea była jednak bardzo obiecująca.

Tymczasem za „żelazna kurtyną”...

Podstawą do stworzenia „komunistycznego” śmigłowca uzbrojonego stał się Mi-2. Prototyp wzbił się w powietrze po raz pierwszy 22 września 1961 roku2. Na początku miał być maszyną wyłącznie pasażersko – transportową. Na wiosnę 1962 roku gotowa była wersja rolnicza, mająca za zadanie prowadzić oprysk pól3. ZSRR przekazał całą dokumentację Polsce, która to w ramach podziału zadań pomiędzy poszczególne części „imperium” miała zająć się produkcją tego typu. W ten sposób popularna „mi dwójka” stała się jedyną maszyną latającą radzieckiej konstrukcji produkowaną wyłącznie poza granicami Związku Radzieckiego4. Warto wspomnieć, że Polsce przekazano dokumentację prototypową, co zmusiło polskich konstruktorów do sporządzenia odpowiedniej dokumentacji produkcyjnej5.

Mi-2

Pierwszy zmontowany w Polsce Mi-2 (aczkolwiek z części dostarczonych z ZSRR) wystartował 26 sierpnia 1965 roku, a pierwsza maszyna złożona z części krajowej produkcji wzbiła się w powietrze 4 listopada 1965 roku. Według polskich norm, nowy śmigłowiec powinien nosić oznaczenie SM-3, będące oczywistą kontynuacją SM-1 i 2. ZSRR zażądał jednak utrzymania własnego nazewnictwa6. Wpływ na to miała zapewne decyzja o planowanym eksporcie tych maszyn do innych krajów, a ZSRR zależało na promowaniu rodzimych przedsiębiorstw, a nie zakładów leżących w „najweselszym baraku”.

Mi-2 ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, fot. Łukasz Męczykowski.

Rolnik uzbrojony

Transformacja cywilnego śmigłowca w nosiciela uzbrojenia odbyła się w latach 1967-697. Pierwszym wariantem uzbrojonym był Mi-2 U[zbrojenie] S[trzeleckie]. Konstrukcyjnie od innych wersji różnił się przebudową kabiny pilotów i montażem kilku wiązek elektrycznych, oraz instalacją fotokarabinu S-13 i 2 niewielkich wysięgników. Uzbrojenie stanowiło jedno działko NS-23 i 4 karabiny maszynowe PK kalibru 7,62 mm, zamontowane parami (jedno nad drugim po obu stronach kadłuba)8. Całość dawała dość znaczącą siłę ognia, biorąc pod uwagę gabaryty śmigłowca. Ta modyfikacja nakładała na całą konstrukcję spore obciążenia, nie ze względu na masę działka (38 kg), ale na siłę odrzutu, wynoszącą 1500 kg. Ze względu na zastosowanie amunicji typu OZT (odłamkowo – zapalająco – smugowa) i BZ (przeciwpancerno – zapalająca) Mi-2 posiadało skromne możliwości niszczenia pojazdów mechanicznych9.

Działko NS-23, Mi-2 ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, fot. Łukasz Męczykowski.

Dostawy do jednostek liniowych rozpoczęły się w 1973 roku, a dokładniej 2 listopada, kiedy to pierwsze śmigłowce uzbrojone dotarły do 56 Pułku Lotnictwa Wojsk Lądowych, stacjonującego w Inowrocławiu (5 września dostarczono pierwsze „zwykłe” Mi-2, pełniące funkcje łącznikowo – transportowe)10. Krótko po tym uzbrojone Mi-2 dotarły do 49 Pułku Lotnictwa Wojsk Lądowych, stacjonującego w Pruszczu Gdańskim. Już w maju uczestniczyły w ćwiczeniach11.

Wersje rakietowe: URN i URP

Niedługo po tym powstała kolejna modyfikacja Mi-2, U[zbrojony] R[akiety] N[iekierowane]. W tym wariancie boczne, zewnętrzne stanowiska karabinów maszynowych zastąpione zostały dwiema wyrzutniami rakiet 57 mm MARS-2, mieszczącymi po 16 niekierowanych rakiet przeciwpancernych i burząco-odłamkowych. W oknach zainstalowano 2 km PK, pozostawiono też działko12. Maksymalny zasiąg rakiet to ok. 7000 metrów, jednak silnik rakiety pracuje maksymalnie do ok. 360 metrów, więc ten zasięg jest do osiągnięcia tylko i wyłącznie przy strzale po krzywej balistycznej. Ta metoda jest praktycznie nie do zastosowania w warunkach bojowych, ponadto celność na tym dystansie byłaby niemal zerowa13.

Wyrzutnia Mars-2, Mi-2 ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, fot. Łukasz Męczykowski.

Część URN powstała przez przebudowę US, dlatego też trudno jest znaleźć te drugie w muzeach14. Pierwsze „u-er-eny” pojawiły się w 49 Pułku na początku stycznia 1973 roku, niedługo potem dotarły do 56 Pułku15. Dzięki modyfikacjom, powstała maszyna zdolna zwalczać cele lekko opancerzone, a także powierzchniowe. Całość konstrukcji nadal nie uległa poważnej przebudowie.

Po wprowadzeniu wersji URN, nastąpiła kilkuletnia przerwa przed „narodzinami” kolejnego modelu, Mi-2 URP[rzeciwpancerne]. Jak w wypadku całości koncepcji, idea uzbrojenia śmigłowca w rakiety przeciwpancerne została zapożyczona z Zachodu. Już w 1958 roku Francuzi rozpoczęli próby ze śmigłowcami uzbrojonymi w rakiety SS 10, Amerykanie zainteresowani potencjałem takiej konstrukcji wkrótce przyjęli francuskie rozwiązania i rozpoczęli własne prace w tej dziedzinie. Amerykańskie śmigłowce przeciwpancerne pojawiły się w Wietnamie w roku 1972, pod postacią UH-1 z rakietami TOW16. Polski śmigłowiec przeciwpancerny, wprowadzony do służby w listopadzie 1975 roku, zaopatrzono (prócz NS-23) w 4 rakiety przeciwpancerne 9M14M „Malutka”17.

Wyrzutnia PPK Malutka na śmigłowcu Mi-2.

Pocisk o kalibrze 125 mm miał maksymalny zasięg 3000 metrów (min. 500)18. Tym razem kabina pilotów uległa poważniejszej modyfikacji, jako że prawe miejsce zajął operator wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych. Jego „narzędziem” pracy był pulpit, składający się z 2 lampek, 5 przycisków, jednego przełącznika i drążka sterującego. Proces oddania strzału był stosunkowo nieskomplikowany. Po podjęciu decyzji o otwarciu ognia, strzelec za pomocą przełącznika wybierał jedną z 4 prowadnic. Jeśli rakieta była na swoim miejscu, zapalała się lampka kontrolna. Po naciśnięciu przycisku rakieta startowała, przez pierwsze kilkadziesiąt metrów lecąc prosto. Dopiero po chwili operator mógł przejąć nad nią kontrolę. Rakieta lecąc do celu obracała sie wokół własnej osi z prędkością 8,5 obrotów na sekundę, co pomagało utrzymać właściwy kierunek lotu19. Sterowanie odbywało się za pomocą 2 ruchomych dysz. Po detonacji rakiety, operator korzystał z jednego z 4 przycisków, uruchamiających tzw. „nożyce”. Gdyby tego nie zrobił, za śmigłowcem ciągnąłby się przewód sterujący rakietą. Po detonacji pocisku przewód nie jest już potrzebny, dlatego specjalne nożyce, znajdujące się na wyrzutni, odcinają go. Operator podczas prowadzenia rakiety posługiwał się najczęściej własnym wzrokiem. Owszem, Mi-2 URP wyposażono w lunetę celowniczą, nie jest ona jednak wystarczająco stabilizowana. Na wyposażeniu WP śmigłowce w tej wersji uzbrojenia pojawiły się w 1975 roku20.

Ciekawy pojedynek

Dwa lata później doszło do ciekawego zdarzenia. Podczas strzelań pokazowych dla dowódców Wojsk Lotniczych państw Układu Warszawskiego 49 Pułk stanął do zawodów ze stacjonującym na terenie NRD sowieckim gwardyjskim pułkiem śmigłowców bojowych, wyposażonym w śmigłowce Mi-24, wchodzące właśnie do uzbrojenia. Nieoczekiwanie, Mi-2 URP osiągnęły lepsze wyniki21.

Mi-2T (wersja transportowa) z 49 PŚB na lotnisku Krzesiny; fot. Radomil, lic. CC ASA 3,0.

Lokalny patriotyzm (prawie od urodzenia jestem mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego) kazałby przypisać zwycięstwo tylko i wyłącznie kunsztowi bojowemu pilotów z 49 PLWL. Jednak jako historyk muszę podkreślić kilka prawdopodobnych okoliczności „łagodzących” porażkę Rosjan. Mi-24D, jak już wspomniałem, dopiero co wchodził do uzbrojenia, więc załogi mogły nie być jeszcze dobrze zaznajomione z nowym sprzętem. Ponadto Mi-24D używa sterowanych radiowo rakiet „Falanga”, w których (w przeciwieństwie do kierowanych przewodowo pocisków „Malutka”) system kierowania podatny jest na zakłócenia. Nie bez znaczenia jest także fakt, że Mi-2 leci po prostu wolniej, dając więcej czasu (niewiele, ale zawsze) operatorowi na nakierowanie rakiety na cel. Nie znając dokładnego przebiegu strzelania, nie mogę zrobić nic więcej jak podejść z ostrożnością do przyczyn zwycięstwa pilotów z pruszczańskiej jednostki.

Modyfikacje

Od 1965 prowadzono w ZSRR prace nad uzbrojeniem Mi-2 w wymienione już rakiety przeciwpancerne typu „Falanga”, przy jednoczesnym zwiększeniu liczby wyrzutni z 4 do 6. W innym wariancie helikopter mógł przenosić 4 zasobniki MARS-2. Śmigłowiec w nowej konfiguracji był gotowy do prób na początku lat 70-tych, jednak wojsko straciło zainteresowanie nim z racji pojawienia się Mi-2422. Tak więc jedyną kierowaną rakietą przeciwpancerną odpalaną z Mi-2 pozostała „Malutka”.

Zmodyfikowanym wariantem URP jest Mi-2 URP-G[ad]. Standardowe mocowanie zamieniono na zintegrowaną belkę „Salamandra-Gniewosz”, pozwalającą na instalację pod końcówką każdego z wysięgników 2 rakiet przeciwlotniczych „Strzała” 2M, zainstalowanych na belce „Gad”23. Jak w wypadku poprzednich konwersji, większość URPG powstała z przebudowy URP. Jedynie 3 maszyny zbudowano w 1985 roku od podstaw24.

Belka Salamandra-Gniewosz.

URPG nie był jedynym wariantem uzbrojonym w rakiety przeciwlotnicze. W roku 1982 rozpoczęto prace nad Mi-2 URS[trzała]. Podstawą był śmigłowiec URN, tyle że zamiast wyrzutni MARS-2 instalowano belkę „Gad”, z dwiema rakietami naprowadzanymi termicznie. W teorii, URS miał chronić z powietrza postępujące kolumny własnych wojsk. W praktyce okazało się, że rakieta ma szansę przechwycić cel jedynie z tylnej półsfery. To, w połączeniu z brakiem jakiegokolwiek systemu wykrywania celu, doprowadziło do zaniechania tego projektu25. Warto jednak wspomnieć, że w jednostkach praktykowano zakładanie na śmigłowce belek „Gad”, tworząc w polowy sposób URS-y26.

Polak potrafi

Inną polową przeróbką było połączenie w jednej maszynie „połowy” uzbrojenia wersji URPG i URN (z zachowaniem NS-23 i ew. km-ów w oknach). W ten sposób powstała wersja, którą przy pewnej dozie samozaparcia można by nazwać Mi-2 URNPG. Na podstawie ikonografii można też stwierdzić, że istnieją przeróbki bez belki „Salamandra-Gniewosz”, tylko ze standardową, występującą w URP, więc trzeba by wziąć również pod uwagę wersję URNP27. Rzecz jasna, całe te piętrowe nazwy buduję tylko jako ciekawostkę, nie próbuje narzucać ich nikomu. Dzięki takim modyfikacjom podczas strzelań poligonowych swoje zadania może wykonywać zarówno pilot (działko i rakiety niekierowane), jak i operator ppk (2 wyrzutnie „Malutkich”). W ten sposób szkolą się 2 osoby, a paliwo zużywa tylko jeden śmigłowiec.

Powyższe zestawienie nie wyczerpuje listy wersji uzbrojonych śmigłowca Mi-2. Praktycznie każdy model używany w wojsku można wyposażyć w 2 karabiny maszynowe PK, mocowane w oknach, czyniąc z niego powietrzną kanonierkę. Działko, prócz wspomnianych wersji, posiadały także Mi-2 R[ozpoznanie] O[bserwacja]28. Dla porządku należy wspomnieć, że w WP, prócz maszyn transportowych, służyły także maszyny powietrznego minowania narzutowego („Platan”), rozpoznania chemicznego i zadymiania (RS – rozpoznania skażeń i Ch – chemiczny), powietrzna stacja dowodzenia (PPD – punkt powietrzny dowódczy), ratownictwa morskiego i lądowego (RM i RL), rozpoznawcza ® szkolna (Sz) i fotogrametryczna (FM)29.

Teoria na 5, a w praktyce...

Różne wersje śmigłowca uzbrojonego Mi-2 do dziś służą w Wojsku Polskim. Trzeba jednak powiedzieć, że dzieje się tak z powodu braku następców, nie zaś z powodu znacznej skuteczności bojowej tych maszyn. UH-1 mogły dość swobodnie działać na niebie Wietnamu, gdyż Viet Cong nie dysponował silna obroną przeciwlotniczą. W warunkach europejskich Mi-2 zostałyby dosłownie „zdmuchnięte” z nieba przez zestawy lufowe, bądź też rakietowe. Konstrukcyjnie, mimo uzbrojenia, Mi-2 pozostał maszyną rolniczą. W centrum maszyny, tuż za plecami pilotów znajduje się zbiornik paliwa, dokładnie pomiędzy wspornikami uzbrojenia. Nad kabiną znajduje się niczym nie opancerzony zespół napędowy. W wypadku trafienia krótką nawet serią, śmigłowiec zostanie poważnie uszkodzony. W tej kwestii można porównać go do czołgów radzieckiej produkcji. Są niewielkie, co czyni z nich trudny cel do zlokalizowania i trafienia, jednak kiedy pocisk nieprzyjaciela dotrze do swojego celu, z dużą dozą prawdopodobieństwa trafi w załogę bądź też jakiś ważny podzespół. Załodze nie zapewniono jakichkolwiek środków ochronnych, prócz standardowych hełmów lotniczych. Idąc dalej, w wypadku konieczności opuszczenia maszyny, pilot ma do swojej dyspozycji tylko niewielkie okienko, odpalane w razie potrzeby (jego towarzysz ma ułatwione zadanie, gdyż z tej strony śmigłowca znajdują się duże drzwi, podobne do samochodowych). Rzecz jasna w czasie projektowania Mi-2 nikt nie słyszał nawet o odstrzeliwaniu łopat czy też katapultowaniu kabiny załogi. Te „niedoskonałości” budowy starano się zneutralizować intensywnymi ćwiczeniami latania na niskich, a nawet skrajnie niskich wysokościach, co miało zapobiec detekcji. W wersji URN atak przeprowadza się z tzw. „górki”, czyli śmigłowiec „odkleja się” od terenu w minimalnej odległości od celu stromym wznoszeniem, następnie pilot przechyla gwałtownie maszynę do przodu, mierząc do celu. Po odpaleniu salwy kopie gwałtownie w orczyk, zawracając o 180 stopni i pikuje w kierunku ziemi, by jak najszybciej zniknąć nieprzyjacielowi z oczu. Większym problemem jest odpalenie rakiet ppanc z wersji URP, gdyż operator musi mieć stały kontakt wzrokowy z celem, a co za tym idzie pilot musi pokazać część sylwetki swej maszyny wrogowi.

A to już koniec. Mi-2T o numerze seryjnym 510610018 oznaczony napisem „Poza służbą”- trenażer dla lotniskowej Straży Pożarnej. Fot. Łukasz Męczykowski.

Skąd więc nazwa?

Wobec wątpliwej wartości bojowej, może dziwić nadana tej maszynie nazwa kodowa NATO: „Hoplite”. Częścią wyjaśnienia jest to, że kod każdego radzieckiego śmigłowca musiał zaczynać się na literę H, jak „helicopter”. Sama nazwa jest też przejawem pewnej kurtuazji, ale przy okazji doskonale charakteryzuje przewidywalny przebieg służby bojowej załóg Mi-2. W razie ocieplenia „zimnej wojny”, członkowie obydwu pułków, pełniąc funkcję bezpośredniego wsparcia własnej piechoty zmechanizowanej, znaleźliby się na pierwszej linii frontu. Niewątpliwie swoje zadania staraliby się wykonać z pełnym profesjonalizmem, lecz z czasem straty w ludziach i sprzęcie doprowadziłyby do utraty zdolności bojowej przez obydwie jednostki. Jeszcze gorszy los byłby udziałem załóg rozpoznających zasięg skażeń po uderzeniach atomowych. Jeśli nie zostaliby zestrzeleni podczas misji, czekałaby ich pewna śmierć od promieniowania.

Większy brat Hoplity, Mi-24 Hind („Łania”) doczekał się wielu monografii, opisujących wyczerpująco jego historię i najdrobniejsze elementy kadłuba. Tymczasem Mi-2, pełniący przez lata rolę „konia roboczego” pułków śmigłowcowych doczekał się w kraju, prócz kilku artykułów, tylko skromnej monografii w serii TBiU. Za granicą sytuacja przedstawia się niewiele lepiej i gdyby nie witryny internetowe prowadzone przez entuzjastów lotnictwa (co zresztą widać w mojej bibliografii) większość historii uzbrojonych „mi dwójek” poszłaby w zapomnienie razem ze starzejącymi się maszynami i odchodzącymi na emeryturę żołnierzami.

Zobacz też

  1. Początki przemysłu czołgowego w Polsce Ludowej

Bibliografia

Źródła:

  1. Przeciwpancerny pocisk kierowany 9M14M (9M14). Opis Techniczny, Warszawa 1968.
  2. Szymański E., Uzbrojenie śmigłowca Mi-2, Oleśnica 1994.

Opracowania, artykuły, materiały internetowe:

  1. 56 Pułk Śmigłowców, 56 KPŚB.
  2. Kronika, 49 PSB (strona nieaktywna, link do wersji zarchiwizowanej).
  3. Mi-2 Helicopter. History of Development, MIL Moscow Helicopter Plant.
  4. Mil Mi-2 Hoplite, „helis.com”.
  5. PZL Świdnik Mi-2, www.plock.edu.pl.
  6. Czwalinga J., Mi-2 „Hoplite”, „Zlinek”, No. 4, Vol. III.
  7. Drendel L., Huey, Carrollton 1983.
  8. Fiszer M., Gruszczyński J., Bylica T., The Mi-2 Helicopter, „combataircraft.com”.
  9. Girke T., Bader G., Mi-2, Rinteln 1998.
  10. Grzegorzewski J., Śmigłowiec Mi-2, Warszawa 1979.
  11. Zaloga S., Balin J.G., Anti-tank helicopters, London 1986.

Przypisy

1 L. Drendel, Huey, Carrollton 1983, s. 30.

2 Mi-2 Helicopter. History of Development, MIL Moscow Helicopter Plant.

3 J. Grzegorzewski, Śmigłowiec Mi-2, Warszawa 1979, s. 2.

4 Mil Mi-2 Hoplite, „helis.com”.

5 J. Grzegorzewski, op. cit., s. 2.

6 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, The Mi-2 Helicopter, „combataircraft.com”, s. 1.

7 Ibidem.

8 Ibidem, zbudowano tylko 30 sztuk; patrz też: T. Girke, G. Bader, Mi-2, Rinteln 1998, s. 3; J. Czwalinga, Mi-2 „Hoplite”, „Zlinek”, No. 4, Vol. III, s. 111.

9 E. Szymański, Uzbrojenie śmigłowca Mi-2, Oleśnica 1994, s. 9-11.

10 56 Pułk Śmigłowców, 56 KPŚB; nazewnictwo jednostek zmieniało się z biegiem lat.

11 Kronika, 49 PSB (strona nieaktywna, link do wersji zarchiwizowanej).

12 E. Szymański, op. cit., s. 9 – 11.

13 E. Szymański, op. cit., s. 58.

14 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit., s. 3; prawdopodobnie na świecie przetrwał tylko jeden Mi-2 US, w muzeum w Nikaragui (zob. fotografię).

15 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit.; 56 Pułk Śmigłowców, 56 KPŚB.

16 S. Zaloga, G. J. Balin, Anti-tank helicopters, London 1986, s. 4, 6.

17 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit., s. 3.

18 Przeciwpancerny pocisk kierowany 9M14M (9M14). Opis Techniczny, Warszawa 1968, s. 6.

19 E. Szymański, op. cit., s. 82.

20 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit., s. 3, patrz też: 56 Pułk Śmigłowców, 56 KPŚB.

21 Kronika, 49 PSB; M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit. przesuwają opisane zdarzenie na 1976 i ćwiczenia Tarcza-76.

22 Mi-2 Helicopter. History of Development, MIL Moscow Helicopter Plant.

23 E. Szymański, op. cit., s. 9-11.

24 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit., s. 3

25 Ibidem.

26 Zob. fotografię.

27 Fot. w serwisie airliners.net; pierwsza strona okładki pisma „Zlinek”, No. 4, Vol. III.

28 M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit., s. 3.

29 J. Czwalinga, op. cit., s. 111; M. Fiszer, J. Gruszczyński, T. Bylica, op. cit., s. 3-4; PZL Świdnik Mi-2, www.plock.edu.pl.

Zredagował: Kamil Janicki

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: plut z Pruszcza |

Poszukuję instrukcji osprzętu ś-ca Mi-24D w formie multimedialnej może być tzw prezentacja .plut.z Pruszcza Gd. ary27@wp.pl najlepiej po modernizacji i z NVG i nowym rejestratorem



Odpowiedz

Gość: Uzi |

Ciekawy artykuł i bardzo ciekawe sprostowanie od Alfa Tango. Aż miło było poczytać. Dzięki bardzo za uzupełnienie wiedzy, a bardzo mi się ona niedługo przyda. Dziękuję jeszcze raz.



Odpowiedz

Gość: alfa tango |

W międzyczasie byłem na spacerku z psem i spotkani znajomi uświadomili mi błąd. Zapomniałem o kontrowersyjnym kontrakcie dot. uzbrojonych Mi 2. Birma. To właśnie były ostatnie \"56\". To tam trafiły owe NSy.



Odpowiedz

Gość: alfa tango |

Ponieważ moje całe życie zawodowe było związane z Mi 2 dodam kilka sprostowań, uzupełnień, ciekawostek. Nie było ś-ca składanego z radzieckich części. Tak było w przypadku Mi 1/Sm 1. Rosjanie zbudowali 3 lub 4 prototypy metodami \"chałupniczymi\". Przyrządy do montażu segmentów kadłuba i składania w całość (t.zw. przyrząd główny) powstały w Świdniku. Nawiasem mówiąc skasowano je w roku 2008. Od pierwszej sztuki były całkowicie \"świdnickie\". Serie od piątej liczyły po 50 szt. Z jednym wyjątkiem. W pewnej serii wykonano 51 kadłubów - ale nie dostąpił zaszczytu stania się śmigłowcem, był przeznaczony do prób. Ostatnia seria 112 była niepełna. Numer serii to trzecia i czwarta cyfra numerze fabrycznym. Ś-ce uzbrojone w zakładzie oznaczano jako \"wersję 56\". Tak figurowała w dokumentacji. Te wszystkie URP, URN itp to wojskowe pomysły i wymysły. W dokumentacji wychodzącej ze ś-cami z zakładu nie były używane. Wojacy sami sobie to dopisywali. Nazwy Salamandra (po latach, przez pewien czas była używana dla prototypu uzbrojonego W 3), Gniewosz albo Anakonda (dla W 3) to nazwy (kryptonimy) programów badawczo rozwojowych. Dwa prototypy uzbrojone to egzemplarze 46 i 47. A seria chyba była 26. Identyczne egzemplarze. Jeden z wyrzutniami Mars 2 a drugi ze stałymi stanowiskami km PKT. Oblatane były pod koniec 1970 albo na początku 1971. Prace konstrukcyjne i budowę prototypów udało się utrzymać w tajemnicy przed radzieckimi odbiorcami. Fabryczne próby uzbrojenia odbywały się na strzelnicy w Dęblinie i na poligonie w okolicach Łukowa w sierpniu 1971. Strzelania były z karabinów stałych, ruchomych, działka i rakiet. Z tych ostatnich tylko z powietrza. Uczestniczyłem w próbach jako mechanik uzbrojenia. Nie odmówiłem sobie przyjemności polatania podczas strzelań. Najwieksze wrażenie to strzelanie z Marsów. Postrzelałem też sobie ze stanowiska w oknie do celów naziemych. Chyba żaden cywil tego nie robił. W roku 1972 trzecią, nową sztukę przekazano na próby do ZSRR. Po próbach zdemontowane uzbrojenie zwrócono do WSK a ś-c pozostał w Armii Radzieckiej. Rosjanie przeprowadzili próbę awaryjnego zrzutu Marsów (W Polsce nie było). Więc były pogniecione. I to był jedyny kontakt Rosjan z uzbrojonym Mi 2. Sami nigdy nie prowadzili prac w tym kierunku. Nie byli tym zainteresowani. Traktowali to jako cudactwo. To był ś-c do innych zadań. Przez kilka miesięcy istniała w wersja z pięcioma karabinami PKT. Zamiast działka. Z braku zainteresowania naszego wojska ponownie zabudowano NSa. Pierwsze egzemplarze dla naszego wojska zostały oblatane w listopadzie i grudniu 1972r. Przez kolejne lata wprowadzano zmiany. Celownik PKI zastąpiono PKW. Marsy 2 Marsami 2M z zewnętrznymi lufami bez skosów (skosy powodowały niejednoczesne rozkładanie się stabilizatorów co pogarszało celność. Nasze lotnictwo b. szybko zrezygnowało ze stałych stanowisk PKT. Zdemontowane z pierwszych sztuk stanowiska w latach osiemdziesiątych odkupiono od wojska i po remocie sprzedano ze ś-cami dla Syrii lub Korei ( pamięć?) Potem, gdzieś na przełomie lat 70/80 zaczęto zabudowywać \"Malutką\" i belki GAD (tak się nazywa i tak się pisze) do lotniczej odmiany pocisków \"Strieła 2\". Plotka głosiła, iż jest to przeznaczone do niszczenia nisko i wolno lecących pocisków samosterujących. Wprowadzono wówczas nową instalację elektr. uzbrojenia zwaną zintegrowaną i większy pulpit sterowania uzbrojeniem. Uzbrojone Mi 2 byłu eksportowane do NRD (pierwszy użytkownik zagraniczny), Bułgarii, Syrii, Korei (Pln. oczywiście). część z nich była bez działek NS 23 - dla NRD i Bułgarii lub Syrii. Była też jedna sztuka z angielskimi napisami. Ale gdzie trafiła? Był też pewien ciekawy przypadek związany \"mi dwójkami\". Po podpisaniu \"Układów Wiedeńskich\" regulujących ilości sprzętu wojskowego, w naszym pięknym kraju ktoś w gorącej wodzie kąpany uznał iż jest to śmigłowiec szturmowy. Ze wszystkich zdemontowano uzbrojenie i zmagazynowano w składnicy wycofanego sprzętu. Skąd, odkupione działka trafiły na ś-ce wyeksportowane do Korei. I to były ostatnie \"56\". Potem był W 3W / WA ale to już inna opowieść



Odpowiedz

\"Czyli próbujesz porównać idee powstania uzbrojonych wersji Mi-2 do programu PAH-1??\" Czytaj uważniej, dobrze? Pisałem o nowym POMYŚLE na zastosowanie już istniejących maszyn, nie o idei powstania. \"Naprawdę?\" Tak, naprawdę. Pisząc \"gatunek\" miałem na myśli Mi-2, których już jest coraz mniej. \"oznacza to, że nie był brany pod uwagę jako REALNE zagrożenie więc nie był limitowany przez CFE\" A to jest argumentem na co? Że w chwili podpisania traktatu wersje uzbrojone były już w zasadzie przestarzałe (szczególnie jeśli chodzi o rakiety przeciwpancerne), jest faktem, i ja się z tym nigdzie nie kłóciłem. Co więc usiłujesz, anonimie, udowodnić? \"Według Twojego rozumowania Mi-4 z pojedynczym WKM jest \"maszyną z doczepionym uzbrojeniem\" a Mi-2 z dwoma PK \"powietrzną kanonierką\". Ciekawe...\" Hehehe, a to już jest efekt mojego zamiłowania do tej maszyny :)



Odpowiedz
Łukasz Męczykowski

Doktor nauk humanistycznych, specjalizacja historia najnowsza powszechna. Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Miłośnik narzędzi do rozbijania czołgów i brytyjskiej Home Guard. Z zawodu i powołania dręczyciel młodzieży szkolnej na różnych poziomach edukacji. Obecnie poszukuje śladów Polaków służących w Home Guard.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org