Michał Pszczółkowski – „Czterdzieści miast ogrodów” – recenzja i ocena
Michał Pszczółkowski – „Czterdzieści miast ogrodów. Dzieje budowy i architektura kolonii urzędniczych na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1924–1925” – recenzja i ocena
Lata 20. XX wieku to dla międzywojennej Polski okres budowy – scalania ziem rozrzuconych niegdyś w trzech różnych zaborach, tworzenia na nowo zrębów państwowości, kształtowania wizji nowej, odrodzonej Rzeczpospolitej. To czas euforii wynikającej z powrotu na mapę Europy oraz snucia wielkich idealistycznych planów, a jednocześnie czas funkcjonowania w rozkroku – między tradycją a nowoczesnością, pragmatyzmem a estetyką czy wreszcie między konserwatyzmem a awangardą. Wszystko to znajduje odzwierciedlenie również w architekturze międzywojennej Rzeczpospolitej.
W 2025 roku minęło dokładnie sto lat od momentu, gdy Ministerstwo Robót Publicznych Rzeczypospolitej Polskiej opublikowało zeszyty pt. Budowa domów dla urzędników państwowych – opracowanie poświęcone rozpoczętej rok wcześniej akcji budowy osiedli mieszkaniowych dla pracowników administracji publicznej. Samo w sobie wydarzenie to zakorzenione jest w świadomości raczej wąskiej grupy badaczy zgłębiających myśl architektoniczną budowniczych z początków ubiegłego wieku. Jednocześnie jest to jednak również świetny punkt wyjścia do głębszych refleksji nad rozmachem towarzyszącym również innym inwestycjom podejmowanym przez państwo, które dopiero co wróciło na mapę Europy. Tak też temat ten potraktował Michał Pszczółkowski.
Problematyka architektury II Rzeczpospolitej od dłuższego czasu jest przedmiotem zainteresowań badaczy. Mimo to zagadnienia przestrzenno-architektoniczne międzywojennych Kresów Wschodnich nie doczekały się jak dotąd kompleksowego opracowania – może z wyjątkiem Lwowa czy Stanisławowa. Książka Pszczółkowskiego wypełnia tę lukę.
„Czterdzieści miast ogrodów. Dzieje budowy i architektura kolonii urzędniczych na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1924–1925” to solidna publikacja poświęcona jednej z najciekawszych, a jednocześnie praktycznie nieobecnych w świadomości publicznej inwestycji międzywojennej Polski. Na łamach monografii Pszczółkowski nie tylko przedstawia kulisy budowli osiedli pracowniczych we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej, ale i pokazuje fragment polskiego dziedzictwa, które po II wojnie światowej znalazło się poza jej granicami, na terytorium dzisiejszej Ukrainy, Litwy i Białorusi.
Wydana przez Instytut Polonika publikacja to swoiste kompendium wiedzy poświęcone architekturze kresowej. Pszczółkowski nie wyczerpuje tematu, bo też trudno byłoby w dzisiejszej rzeczywistości to zrobić – skomplikowane relacje dyplomatyczne z Białorusią i wojna na Ukrainie praktycznie uniemożliwiają badaczom prowadzenie kwerend w tamtejszych archiwach, tak cennych dla wspomnianego tematu. Sytuacji nie ułatwia również fakt, że część publikacji ukazujących się w tych krajach albo pomija milczeniem dorobek Rzeczpospolitej na tych ziemiach, albo powiela sowiecką narrację o „burżuazyjnym ucisku” czy prześladowaniu mieszkających tam mniejszości narodowych.
Mimo tych ograniczeń Michałowi Pszczółkowskiemu – profesorowi gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych i wieloletniemu badaczowi międzywojenej architektury – udało się w rzetelny sposób przedstawić fenomen urbanistyczny II Rzeczpospolitej. W oparciu o gruntowne analizy źródłowe zbiera on w swojej publikacji dotychczasowe ustalenia, weryfikuje wiele opinii, a przy tym wszystkim snuje fascynującą opowieść o realiach życia na rubieżach dawnej Polski. Jest to świetne opracowanie dla badaczy tematu, ale i dla miłośników kresowych klimatów – liczne plany, ryciny i zdjęcia, którymi opatrzona jest książka, bardzo dobrze oddają specyficzną astmosferę minionej epoki oraz intrygujący charakter wielokulturowych Kresów.
Publikacja Michała Pszczółkowskiego to nie tylko wierne świadectwo kształtowania się nowego stylu architektonicznego i urbanistycznego na ziemiach międzywojennej Polski. To także fascynująca opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i miejsca w nowym świecie. A zarazem jest to próba ochrony świata tego minionego, przez lata skazanego na zapomnienie, a i dziś coraz bardziej uwikłanego w polityczne spory. To zarazem hołd dla wszystkich budowniczych odrodzonej Polski – tych wnoszących ją z cegły, ale i kształtujących jej tożsamość w nowym, międzywojennym świecie. Z tego powodu jest to książka nie tylko ciekawa, ale i niezwykle potrzebna – w dzisiejszych realiach być może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
