Opublikowano
2017-12-21 13:58
Licencja
Wolna licencja

Mikołaj Kopernik – uniwersalny bohater PRL

(strona 4)

Mikołaj Kopernik zapisał się na trwałe w historii światowej nauki, jest też jednym z najwybitniejszych bohaterów polskiej historii. Z różnych powodów propaganda PRL postanowiła użyć go w swojej polityce historycznej.


Strony:
1 2 3 4

Czterdziestolatek wstrzymuje Słońce

Ukoronowaniem danego wątku polityki pamięci historycznej w II połowie XX wieku jest stworzenie na jego temat filmu fabularnego. Taką produkcję poświęconą Kopernikowi planowano już w latach 50., a projekty scenariusza przygotowali Janusz Ballenstedt, Anatol Stedl oraz Stefan Nowak i Janusz Nasfeter. Spotkały się one jednak z dużą krytyką. Pracownicy KC PZPR zarzucali im:

[…] niewydobycie związku między dziełami Kopernika a potrzebami rozwoju sił wytwórczych […] umniejszanie roli Krakowa w porównaniu z Włochami […] niewydobycie świeckości Kopernika […] niewydobycie związku między odkryciem i nauką Kopernika a rozwojem sił nauki w Polsce Ludowej […] niepokazanie serdecznych i zażyłych kontaktów Kopernika z ludźmi, których uznano za ateistów i heretyków – ze Skultetem i Tidemanem Gize.

Andrzej Kopiczyński (fot. Biblioteka Publiczna dzielnicy Bemowo miasta stołecznego Warszawy, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5). Wielki film na temat astronoma postanowiono nakręcić przy okazji jubileuszu w latach 70. Za projekt odpowiedzialne było reżyserskie małżeństwo Ewa i Czesław Petelscy, znani widzom wcześniej m.in. z opartego na motywach powieści Marka Hłaski filmu Baza ludzi umarłych, dramatów Ogniomistrz Kaleń i Don Gabriel czy batalistycznej superprodukcji o zdobyciu Kołobrzegu Jarzębina czerwona. Główną rolę zagrał w nim Andrzej Kopiczyński, aktor już znany widzom (m.in. z głównej roli w Jarzębinie...), będący jednak przed swoją najbardziej rozpoznawalną rolą w serialu Czterdziestolatek.

Film, który miał premierę 14 lutego 1973 roku, rozpoczyna się w momencie, gdy Kopernik jest już starszym człowiekiem, pracującym nad swoim wielkim działem naukowym. Poprzez retrospekcje poznajemy losy wybitnego astronoma – studia w Krakowie, osiągnięcia naukowe w Bolonii, pobyt na Warmii. Ważną funkcję w fabule pełni postać Anny Schilling, gospodyni i kuzynki Kopernika, którą z astronomem łączy uczuciowa relacja. Film jednak pokazuje Kopernika przede wszystkim jako naukowca, który przez całe życie decyduje się na wiele wyrzeczeń w imię zasady „rzeczą ludzką jest dążyć do prawdy”.

Film nakręcony jest ze sporym rozmachem historycznym – pokazuje m.in. późnośredniowieczne obyczaje karnawałowe czy pogrzeb króla Kazimierza Jagiellończyka. Rysuje więc epokę rozwoju Królestwa Polskiego w całej jej barwności. Jednocześnie zaś w widoczny sposób nawiązuje do tradycji filmowego pokazywania średniowiecza, którą stworzyli kilkanaście lat wcześniej Krzyżacy Aleksandra Forda. Rycerze w białych płaszczach z czarnym krzyżem wpisują się w obraz „odwiecznego” germańskiego zagrożenia, siejąc strach, zniszczenie i gardząc wszelkimi zasadami.

Najbardziej skomplikowany jest jednak w filmie Petelskich obraz Kościoła katolickiego. Inaczej niż w latach 50., nie ukrywa się faktu, że Kopernik był osobą funkcjonującą w świecie duchownych (podkreśla się nawet możliwość zostania przez niego biskupem). Postacie dygnitarzy kościelnych wydają się prezentować zniuansowane postawy, czego najlepszym przykładem jest wuj astronoma, biskup Łukasz Watzenrode, wyrafinowany i cyniczny polityk, który wykazuje jednak pewną tolerancję dla dziwactw swojego siostrzeńca. Z drugiej strony włoski kardynał, który też z zaciekawieniem słucha wykładu Kopernika, wyraźnie przypomina mu o feudalnym porządku i karze, która spotyka heretyków i buntowników. Duchowni w Koperniku Petelskich są więc albo cynikami, albo fanatykami – jak grany przez Leszka Herdegena mnich Mateusz podjudzający swoimi zapalczywymi kazaniami mieszkańców Krakowa do pogromu, który dotyka również miejscowego astronoma. I choć taki obraz mieści się w pewnej „prawdzie” o epoce, nie da się ukryć, że w realiach PRL miał on swój podtekst ideologiczny.

Film o życiu Kopernika kręcono m.in. na zamku biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim (fot. Semu, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Film z Andrzejem Kopiczyńskim doczekał się również przerobienia na trzyodcinkowy serial telewizyjny, nie stał się jednak popularną produkcją – być może wśród wielkich filmów historycznych przyćmił go pokazany publiczności półtora roku później Potop w reżyserii Jerzego Hofmana.

Patron na każdą okazję

Polska Ludowa na wielką skalę zainteresowała się Mikołajem Kopernikiem dwa razy: w 1953 i 1973 roku. Bez wątpienia był on dla rządzących komunistów postacią wygodną do wykorzystania w polityce historycznej – to niewątpliwy bohater narodowy, dobrze się kojarzący i mający ugruntowane miejsce w polskiej pamięci zbiorowej. Jako rewolucjonista w nauce pasował też do światopoglądu bliskiego marksistom. Jednak obraz tej postaci promowany w epoce stalinowskiej i gierkowskiej bardzo się od siebie różnił. W latach 50. Kopernik był wybitnym przedstawicielem postępowych tradycji narodu polskiego. Jego „wstrzymanie Słońca i poruszenie Ziemi” było w tej optyce aktem rewolucyjnym, który burzył fundamenty feudalizmu, występował przeciw potędze Kościoła i zacofaniu oraz tworzył doniosłą zmianę w dziejach ludzkości, której, dodajmy, spadkobiercami byli marksiści. W latach 70. astronom stał się już nie wielkim przodkiem komunistów, ale wzorem wykształconego, światowego obywatela-profesjonalisty, który wykonywał „dobrą robotę” na tym odcinku rzeczywistości, w którym się specjalizował. Kopernik zamiast patronem rewolucjonistów stawał się w czasach Gierka wzorem dla... fachowców – naukowców, inżynierów czy technokratów.

Między obydwiema rocznicami minęło 20 lat, a obraz wielkiego astronoma przeszedł pewną przemianę. Co jednak istotne, nadal posiadał bardzo ważną cechę, którą wyraża druga część słynnego wierszyka: „polskie go wydało plemię”. Takiego geniuszu nie można było nie zagospodarować.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Szkoda, że Autor niemal zupełnie pominął wątek narodowościowy dot. Mikołaja Kopernika, a będący trwałym składnikiem naszej mitologii historycznej, gdyż - jak mniemam - nie chciał się zaangażować w spór dotyczący tej sprawy. Przypomniałem sobie w tym momencie anegdotyczne zajście, opisane przez prof. E. Mazura po jego wizycie w muzeum we Lwowie. Był tam ze znajomymi, którym objaśniał poszczególne eksponaty, m.in. portret Mikołaja Kopernika. Przysłuchiwała się temu ukraińska kustoszka tego muzeum, która z rozpromienioną twarzą wyraziła wielkie zadowolenie, że nawet w Polsce jest znany wielki ukraiński uczony Mykoła Kopernik!



Odpowiedz

@ bartensteiner "wyraziła wielkie zadowolenie, że nawet w Polsce jest znany wielki ukraiński uczony Mykoła Kopernik!"
Ale to zrozumiałe!
Przecież ta "Ukrainka" zapomniała sobie o tym, że jej rodzina, z której się wywodzi, była rdzennie polską. Wraz ze zmianą poczucia narodowego i jej rodowy bohater, Kopernik, "musiał" zmienić swoją narodowość.
Przechodząc do nowej narodowości, zabiera się z sobą i plejadę dotychczasowych idolów.
To jest rezultat teorii, że: "Nie ten Niemiec, który urodził się jako Niemiec, tylko który za takiego się uważa" (kto to napisał, Kotku? - jak mawiał Kisiel)



Odpowiedz

@ Atimes
Nie zrozumiałeś żartu. Śmiesznym w tej anegdocie jest nie to, że Ukraińcy poczuwają się do pobratymstwa narodowościowego z Kopernikiem, lecz to, że nie wiedzą, iż w Polsce wiedza o Koperniku jest elementarną częścią polskiej świadomości historycznej. I stąd radosne zaskoczenie kustoszki.



Odpowiedz

Gość: Prof. MK |

Autor ma wyraźne problemy z logiką i głębszym rozumieniem historycznych przemian. W sformułowaniu: "wykiełkowanie w tym czasie reformacji nadawało epoce rys antykościelny (co było dość paradoksalne, zważywszy na to, że Luter zainicjował tworzenie nowych wyznań i kościołów, nie zaś ateizację)" zagubił jakikolwiek sens. O nieporadnościach i koszmarnych błędach językowych (kilkunastu w tym krótkim tekście!) nie warto wspominać. W przytoczonym zdaniu: "wykiełkowanie ... nadawało epoce rys...". (cóż za potworek językowy!). Luter nie zainicjował tworzenia nowych wyznań i kościołów. Proszę sobie sprawdzić znaczenie słowa "inicjować". Luter przyczynił się do tworzenia... jego działalność przyniosła tworzenie... , jego wystąpienie spowodowało rozłam w kościele... itp. Czy dostrzega Pan różnicę?



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org