Autor: Izabela Śliwińska-Słomska
Tagi: Artykuły, Historia wojskowości, II wojna światowa, Polska, Włochy, Europa
Opublikowany: 2021-08-23 06:00
Licencja: wolna licencja

Monte Cassino: krwawo okupione zwycięstwo

„Czerwone maki na Monte Cassino” podczas szkolnych akademii słyszał niemal każdy. Ale co faktycznie kryje się za podniosłym tekstem tej patriotycznej pieśni? Dlaczego o prastary, benedyktyński klasztor na Monte Cassino toczono tak krwawe walki?
REKLAMA
Monte Cassino: widok na ruiny klasztoru, fot. Bundesarchiv, Bild 146-2005-0004, na licencji CC-BY-SA 3.0

Aby lepiej zobrazować sobie znaczenie opactwa Monte Cassino dla wojsk alianckich podczas II wojny światowej potrzebny będzie krótki rzut oka na mapę Półwyspu Apenińskiego. Teren ten składa się w znacznej mierze z gór. Oprócz głównego pasma Apeninów, będących swego rodzaju kręgosłupem półwyspu, na zachodnim i wschodnim wybrzeżu występują również pojedyncze wzniesienia. Górzysty krajobraz oraz liczne, spływające ze szczytów rzeki, w znacznym stopniu utrudniały rozwój sieci drogowej, która opierała się na traktach wytyczonych jeszcze w starożytności. Szczególnie istotna była w tym kontekście Droga numer 6, rzymska via Casilina. Pomiędzy Neapolem a Rzymem starożytny trakt napotykał jednak na pewne przeszkody w postaci łańcuchów górskich. Można było je objeść wąskimi, bagnistymi przejściami lub skorzystać z doliny rzeki Liri, do której dostępu broniło przedgórze Monte Cassino. Specyficzne ukształtowanie terenu pozwalało oddziałom broniącym masywu na wzajemną obserwację przedpola oraz krzyżowy ostrzał przeciwnika.

Monte Cassino: prastare opactwo

Klasztor benedyktynów na Monte Cassino miał długą i bogatą historię. Na miejscu niegdysiejszej świątyni Apollina Benedykt z Nursji w 529 roku założył opactwo, które z biegiem czasu stało się matecznikiem zakonu benedyktynów, centrum życia religijnego, kulturowego oraz miejscem pielgrzymek. Sam klasztor, na którego ruinach zatknęli flagę polscy żołnierze, powstał w drugiej połowie XIV wieku, a kompleks wszystkich zabudowań miał kształt trapezu o łącznej długości 220 metrów. Bezpośrednie otocznie benedyktyńskiego opactwa nie było miejscem przyjemnym. Za wyjątkiem rachitycznych drzewek oliwnych brakowało tam zieleni, a więc i żywności, zaś rumowiska skalne nie pozwalały na przygotowywanie okopów oraz schronień.

Jednak okolice Monte Cassino były miejscem idealnym do obrony. Rozwinięta sieć przeszkód naturalnych nie pozwalała bowiem na użycie broni pancernej lub jakiegokolwiek transportu kołowego. Stąd walczący w środkowych Włoszech żołnierze zmuszeni byli do uciekania się do transportu amunicji czy żywności za pomocą zwierząt jucznych: koni, osłów i mułów. Warunki terenowe pozwalały na silną obronę, co znalazło odzwierciedlenie w niemieckich planach operacyjnych, opracowanych po zdobyciu Sycylii przez Aliantów oraz kapitulacji Włochów. Starły się wówczas dwie koncepcje: feldmarszałek Erwin Rommel sugerował wycofanie się do północnej Italii i oparcie obrony na dolinie Padu tak, aby chronić cenne gospodarczo obszary. Z kolei feldmarszałek Albert Kesserling, którego pomysł został wcielony w życie, sugerował by głównym obszarem obrony zostały środkowe Włochy. Aby działania defensywne były skuteczniejsze, zadecydowano o budowie siedmiu umocnionych w różnym stopniu linii obrony. Monte Cassino stało się punktem oporu na jednym z najsilniejszych łańcuchów fortyfikacji - linii Gustawa. Na zboczach masywu posadowiono ponad 100 schronów bojowych, 76 kazamat pancernych, gniazd karabinów maszynowych i innych dzieł architektury obronnej, które w założeniu miały jak najbardziej opóźnić postępy przeciwnika.

Monte Cassino szkic sytuacyjny ze „Szkiców spod Monte Cassino” Melchiora Wańkowicza, domena publiczna

Jak nie zdobywać Monte Cassino?

Operacja przełamania linii Gustawa wymagała od Aliantów stoczenia nie jednej, lecz czterech bitew. Działania wojenne rozpoczęły się już w styczniu 1944 roku, gdy do przełamania obrony pchnięty został Francuski Korpus Ekspedycyjny pod dowództwem generała Alphonse’a Juina. Pierwszymi przeszkodami, z jakimi przyszło zmierzyć się nacierającym, były naturalne bariery wodne: rzeki Rapido i Garigilano. Do sforsowania tej pierwszej wyznaczone zostały oddziały 2 Dywizji Marokańskiej i 3 Dywizji Algierskiej, jednak czterodniowe natarcie, pomimo pozytywnego wyniku, przyniosło duże straty. Z kolei działania brytyjskiego X Korpusu, który w nocy z 17 na 18 stycznia 1944 roku próbował przekroczyć górny bieg rzeki Garigilano, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Działania Brytyjczyków związały walką dwie niemieckie dywizje, które nie mogły zainterweniować w trakcie alianckiego desantu pod Anzio. Powyższe działania były zaledwie wstępem do pierwszej bitwy o Monte Cassino, która rozpoczęła się 19 stycznia i trwała do końca miesiąca. Głównymi siłami, jakie brały udział w walkach, były dywizje amerykańskie, wspierane przez oddziały francuskie. W ciągu pierwszych dwóch dni, pomimo powtarzających się ataków, niemieckie pozycje pozostały nienaruszone, a dwa amerykańskie pułki zostały wręcz zdziesiątkowane. 21 stycznia Amerykanie przeprawili się na drugi brzeg rzeki Rapido (obecnie Gari), ale szybko zostali zepchnięci przez oddziały niemieckie.

Na pomoc Jankesom wysłani zostali Francuzi, którzy mieli ubezpieczać skrzydła nowego natarcia na masyw Monte Cassino oraz na położone u jego podnóża miasteczko Cassino. Bataliony algierskie walczyły o szczyty Colle Belvedere oraz Colle Abate, które zostały opanowane pomimo licznych strat. W dalszych dniach szczęście raz po raz odwracało się od Sprzymierzonych. To forsowali rzekę, to byli zza niej wyrzucani. 30 stycznia zdobyli co prawda miejscowość Cairo, ale ciężka zima i nieugięty opór przeciwników zmusiły Amerykanów do chwilowego wstrzymania działań ofensywnych.

Monte Cassino: Po gruzach do celu?

Po dwóch tygodniach dowództwo alianckie podjęło kolejną próbę zdobycia wzgórz oraz klasztoru na Monte Cassino. Zdziesiątkowane oddziały amerykańskie zastąpili Nowozelandczycy i Hindusi, których zadanie polegało na zajęciu pasma wzniesień oraz opactwa. Aby ułatwić podejście wojskom alianckim zadecydowano o bombardowaniu prastarego klasztoru, które odbyło się 15 lutego 1944 roku. Opactwo Monte Cassino zostało zniszczone, lecz gruzy stanowiły idealną pozycję do prowadzenia działań defensywnych, co stawiało pod dużym znakiem zapytania sens całego nalotu. Niemcy w pełni wykorzystali obronne warunki tego miejsca i przez 13 dni odpierali ataki 4 Dywizji Hinduskiej. W tym samym czasie Nowozelandczycy mieli naprawić zniszczone przez wroga mosty na rzece Rapido, jednak kontratak z wykorzystaniem czołgów doprowadził do licznych strat w ich szeregach. Załamanie pogody zmusiło Aliantów do trzytygodniowej przerwy w działaniach wojennych. Niemcy wykorzystali ten okres do przeprowadzenia dalszych prac fortyfikacyjnych, a także zmiany oddziałów broniących Monte Cassino.

Monte Cassino: polscy żołnierze transportują amunicję, domena publiczna

15 marca 1944 roku Alianci przystąpili do kolejnych działań i zbombardowali miasto Cassino. Do gruzów miejscowości usiłowali wedrzeć się Nowozelandczycy, którym dwa dni później udało się zdobyć miejscową stację kolejową. Dalsze działania Aliantów nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. 19 marca natarcie nowozelandzkich oddziałów pancernych zostało rozgromione, a kilka czołgów uległo zniszczeniu. Następnego dnia wojska alianckie: 2 Dywizja Nowozelandzka oraz 4 Dywizja Hinduska poniosły na tyle duże straty, że trzy dni później zadecydowano o wstrzymaniu ofensywy, co oznaczało zakończenie trzeciej bitwy pod Monte Cassino. Stało się jasne, że należy zmienić taktykę, dokonać relokacji oddziałów, uzupełnić zapasy pożywienia oraz amunicji, lecz przede wszystkim należy pozwolić żołnierzom na odpoczynek. Ostateczne zdobycie klasztoru na Monte Cassino oraz otaczających opactwo wzniesień odroczono na połowę maja.

Monte Cassino: gdzie Brytyjczyk nie może, tam Polaka pośle

Dowodzący Aliantami w basenie Morza Śródziemnego generałowie Harold Alexander oraz Henry M. Wilson po przeanalizowaniu trzech poprzednich bitew o masyw Monte Cassino, doszli do wniosku, że ataki były nieskuteczne głównie ze względu na udział w walce niewielkiej liczby słabo wyposażonych dywizji, które działały na zbyt wąskim froncie. Te powody zadecydowały o opracowaniu planów operacji „Diadem”, której celem było kompleksowe oczyszczenie terenu z wojsk nieprzyjaciela. W założeniach front Cassino miał zostać zaatakowany jednocześnie przez II Korpus Amerykański, Francuski Korpus Ekspedycyjny, brytyjski XIII Korpus oraz 2 Korpus Polski dowodzony przez gen. Władysława Andersa. Na liczącym 40 kilometrów odcinku frontu zgromadzono ponad 300 tys. żołnierzy. Aby zaskoczyć przeciwnika, zaprawiony w walkach górskich Francuski Korpus Ekspedycyjny utworzył korytarz w łańcuchu gór Aurunci.

Polecamy e-book Szczepana Michmiela – „II wojna światowa wybuchła w Szymankowie”

Szczepan Michmiel
„II wojna światowa wybuchła w Szymankowie”
7,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 81
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-38-9
REKLAMA
Polscy żołnierze podczas walk o Monte Cassino, domena publiczna

Głównym zadaniem żołnierzy generała Andersa było opanowanie wzgórza klasztornego oraz przejęcie kontroli nad Drogą nr 6. Aby tego dokonać, Polacy musieli oczyścić wszystkie położone powyżej klasztoru wniesienia, a także zdobyć główną pozycję obronną, którą było wzgórze 593, nie zaś samo opactwo. Układ niemieckich pozycji obronnych był o tyle specyficzny, że przypominał amfiteatr i nie pozwalał na niepostrzeżone podejście. Dodatkowo, usytuowanie stanowisk niemieckich nie pozwalało na przełamanie pierścienia poprzez zdobycie jednego stanowiska. Nieprzyjaciel ukrywał się też w okolicznych żlebach i jaskiniach, co praktycznie uniemożliwiało wykorzystanie bombardowania jako elementu niszczącego siłę żywą przeciwnika. Między 23 i 28 kwietnia oddziały alianckie, w tym i Polacy, w najściślejszej tajemnicy przegrupowały się oraz zajęły wyznaczone pozycje. 11 maja rozpoczął się atak artyleryjski, który całkowicie zaskoczył Niemców.

Maki czerwone od krwi

Polacy wyruszyli z pozycji wyjściowych 12 maja o 1 w nocy. Nieszczęśliwie natarcie przeprowadzone zostało w momencie luzowania oddziałów nieprzyjacielskich, więc późniejsi zdobywcy Monte Cassino musieli walczyć z podwójną siłą wroga. Żołnierze gen. Andersa mieli naprzeciw siebie m.in. 1. Dywizję Pancerno-Spadochronową „Hermann Göring”, która później brała udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego i współodpowiadała za rzeź Woli. Czołowe bataliony, z uwagi na specyficzne, pozbawione możliwości schronienia położenie, zostały niemal rozstrzelane przez nieprzyjacielski ogień. Liczne straty nie zgasiły jednak w Polakach chęci zemsty na niemieckich najeźdźcach. Żołnierze generała Andersa przejściowo opanowali wzgórze 593, jednak osiem niemieckich ataków doprowadziło do wycofania się z zajmowanego obszaru. Brytyjski XIII Korpus przekroczył rzekę i posunął się 1,5 kilometra w głąb opanowanego przez nieprzyjaciela terytorium.

W dniach 13 i 14 maja żołnierze 5. Kresowej Dywizji Piechoty mieli przejąć kontrolę nad północnym pierścieniem obronnym, wierzchołkiem San Angelo oraz wzgórzem 575. Aby odizolować oddziały niemieckie, Polacy powinni byli również nawiązać styczność z prawym skrzydłem Brytyjczyków z XIII Korpusu. 17 maja o godzinie 7:00, po wcześniejszym, godzinnym przygotowaniu artyleryjskim, rozpoczął się główny atak polskich żołnierzy na Monte Cassino. Do godziny 7:30 niemal całe wzgórze San Angelo znalazło się w rękach Polaków, jednak znajdujące się na zachodnim stoku niemieckie gniazda karabinów maszynowych pozostały niezdobyte.

Polscy żołnierze w ruinach klasztoru na Monte Cassino, domena publiczna

W tym samym czasie ściśle współpracujący piechurzy, saperzy i czołgiści z 3 Dywizji Strzelców Karpackich mozolnie przedzierali się w kierunku farmy Albaneta oraz wzgórza 593. Szczególnie zacięte i krwawe walki toczone były o to ostatnie. Rankiem 18 maja oddziały karpatczyków zdobyły szczyt wzgórza 593, a przed południem kontrolowali już jego stoki. Tymczasem oddziały niemieckie, także te broniące się w klasztorze, wycofały się ze swoich pozycji. W opactwie pozostało tylko 16 rannych żołnierzy niemieckich, którzy oddali się do polskiej niewoli. Na ruinach klasztoru benedyktynów na Monte Cassino ułani z 12 Pułku Ułanów Podolskich zatknęli proporczyk pułkowy. Nieco później nad zgliszczami powiewała biało-czerwona flaga, do której później dołączył brytyjski Union Jack.

Walki o San Angelo

Zdobycie klasztoru nie kończyło działań Polaków w tamtym czasie. 18 maja trwały jeszcze zmagania o szczyt San Angelo. Na skutek olbrzymich strat, dowodzący 5. Kresową Dywizją Piechoty płk Klemens Rudnicki zmuszony był do sięgnięcia po najgłębsze rezerwy: saperów, artylerzystów oraz jednostki taborowe. Dzięki napływowi świeżych żołnierzy, po ciężkich walkach, późnym popołudniem 18 maja odbity został szczyt San Angelo. Następnego dnia toczyły się natomiast ciężkie walki o wzgórze 575, którego Niemcy bronili do samego końca. Czteromiesięczne zmagania zdziesiątkowały 2 Korpus Polski. Zginęło 281 oficerów i 3503 żołnierzy. 2 Korpus Polski nie zakończył jednak swojego szlaku bojowego i walczył dalej o Anconę, na Linii Gotów czy pod Bolonią.

Bibliografia:

  • Peter Caddick-Adams, Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii, Bellona, Warszawa 2019.
  • Zbigniew Wawer, Monte Cassino 1944, Bellona, Warszawa 2009.
  • Glyn Harper, John Tonkin-Covell, Monte Cassino - nowe spojrzenie: niepotrzebna bitwa?, Bellona, Warszawa 2012.
  • Janusz Piekałkiewicz, Monte Cassino: dwadzieścia narodów w zmaganiach o jedną górę, Agencja Wydawnicza Jerzy Mostowski, Warszawa 2003.

Redakcja: Mateusz Balcerkiewicz

Polecamy e-book pod red. Magdaleny Mikrut-Majeranek „Poradnik młodego humanisty. Studia bez tajemnic”

praca zbiorowa pod red. Magdaleny Mikrut-Majeranek
„Poradnik młodego humanisty. Studia bez tajemnic”
11,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 183
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-44-0
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Izabela Śliwińska-Słomska
Doktorantka Szkoły Doktorskiej Nauk Humanistycznych UW. Zainteresowania: historia nowożytna ze szczególnym uwzględnieniem społecznej historii wojska

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy