Opublikowano
2014-03-16 18:43
Licencja
Wolna licencja

Montségur – upadek katarskiej twierdzy

(strona 1)

774 lata temu, po 10 miesiącach oblężenia, upadło Montségur – jeden z ostatnich katarskich bastionów w Langwedocji. Tego dnia około 200 heretyków spłonęło na stosie, wśród nich katarski biskup Tuluzy Bertran Marti. Był to ostatni akord prowadzonej od 1209 roku walki z tą sektą.


Strony:
1 2 3

Langue d’oc i langue d’oïl

We wczesnym średniowieczu teren dzisiejszej Francji nie stanowił jednolitej całości, a najbardziej jaskrawe różnice występowały między Północą i Południem. Na terenach położonych nad Morzem Śródziemnym przeważała ludność galorzymska, podczas gdy Północ podlegała silniejszym wpływom germańskim. Mieszkańcy obu krain posługiwali się innymi językami. Dialekt północny nazywano langue d’oïl, a południowy langue d’oc – stąd właśnie nazwa Langwedocja (słowa oïl i oc oznaczają „tak”). Te dwa światy połączył w swoim państwie Karol Wielki, jednak po jego śmierci królestwo zaczęło się rozpadać, a władza kolejnych monarchów, uwikłanych w ciągłe wojny, słabła coraz bardziej. W IX wieku wielu lokalnych możnowładców usamodzielniło się i chociaż nominalnie uznawali władzę króla Francji, w praktyce prowadzili własną politykę zagraniczną, a nawet angażowali się w wojny ze swoim seniorem i zawiązywali sojusze z jego wrogami.

Mapa Langwedocji w 1209 r. (aut. Odejea, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Na Południu stosowano wciąż prawo rzymskie (gdy na Północy zwyciężało prawo zwyczajowe), więzi feudalne były słabsze, kwitł handel, miasta bogaciły się dzięki kontaktom z Lombardią, społeczeństwo było bardziej tolerancyjne i otwarte na obce wpływy. To tutaj trubadurzy, zawsze obecni na dworach miejscowych hrabiów, układali swoje piękne pieśni. Tutaj również rozwinęła się herezja, której wyznawców nazywamy katarami lub albigensami (od miasta Albi). Przyczyną była właśnie otwartość społeczeństwa Południa. Szerzenie herezji ułatwiała też słabość Kościoła katolickiego. Duchowni bardziej dbali o swoje własne posiadłości i bogactwa niż o wiernych, prowadzili wojny ze swoimi wasalami, zaciągali długi i zaniedbywali zbieranie dziesięciny. Majątek biskupstwa Tuluzy zmniejszył się tak bardzo, że biskupowi Foulque’owi, który objął stolicę w roku 1205, z całego inwentarza zostały tylko… cztery muły. Jak podaje kronikarz Guillaume de Puylaurens, biskup nie mógł poić ich w miejscu publicznym, ponieważ obawiał się agresji mieszkańców diecezji. Jego poprzednicy bali się nawet opuszczać swoje posiadłości i zawsze kiedy byli do tego zmuszeni, prosili hrabiego o zbrojną eskortę. Możni i zwykli mieszkańcy Langwedocji pogardzali klerem. Guillaime de Puylaurens pisze w swojej kronice, że duchowni wychodząc na ulice zakrywali tonsury. Skarży się też na brak kandydatów na duchownych spośród rycerstwa i złe przygotowanie kleru do walki z herezją. Hierarchia kościelna nie cieszyła się poważaniem możnych i zwykłych mieszkańców Langwedocji w przeciwieństwie do katarów.

Doskonali i consolamentum

Religia katarów wywodzi się z długiej tradycji wierzeń dualistycznych, zapoczątkowanych przez Maniego w III w. Spadkobiercami jego doktryny były następnie sekty paulicjan i bogomiłów, które przyczyniły się do przeniesienia najważniejszych elementów manichejskiej religii na zachód Europy. Katarzy langwedoccy reprezentowali tylko jeden spośród licznych nurtów herezji, popularnej m.in. również w Lombardii, jednak to tutaj zakorzeniła się ona najlepiej.

Obraz Pedro Berruguetea ukazujący legendarną scenę sporu św. Dominika z katarami. W ramach próby obydwie strony wrzuciły do ognia swoje książki, tylko te należące do św. Dominika nie spłonęły (domena publiczna). Katarzy wierzyli, że świat materialny został stworzony przez… szatana, który jest niemal równorzędny Bogu. Dlatego wszystko co związane z tym światem uważali za złe i grzeszne, potępiali małżeństwo, wierzyli też w reinkarnację i wystrzegali się spożywania mięsa. Oczywiście tylko nieliczna grupa spośród wyznawców sekty była w stanie przestrzegać tak rygorystycznych zasad. Tych, którzy się na to zdecydowali, nazywano Doskonałymi lub Dobrymi Ludźmi. Wyróżniali się oni pobożnym i spokojnym życiem, byli ubodzy, podróżowali nauczając wiernych. Pozostali nazywani byli Wierzącymi i w codziennym życiu nie różnili się wiele od katolików. Przejście z jednej kategorii do drugiej odbywało się przez obrzęd zwany consolamentum, jedyny „sakrament” uznawany przez katarów. Polegał on na tzw. „włożeniu rąk” – wierzono, że podczas tej ceremonii na wyznawcę spływała łaska. Wtedy wierzący obiecywał przestrzeganie najsurowszych zasad religii. Bardzo często consolamentum udzielano tuż przed śmiercią, aby wierny nie zdążył się splamić grzesznymi uczynkami. Postępowanie Dobrych Ludzi i ich uczciwe życie wywoływało podziw mieszkańców Langwedocji, którzy łatwo podążali za ich nauką. Nie widzieli potrzeby tępienia heretyków i nie odnosili się do nich wrogo. Rycerz Pons Ademar de Roudeille tak wyjaśnił biskupowi Tuluzy Foulque’owi, dlaczego rycerze katoliccy nie tępią katarów: „Nie możemy. Wychowywaliśmy się wraz z nimi, wśród nich są nasi krewni i widzimy, że żyją oni godnie”. Tak samo należy tłumaczyć obojętność i bierną postawę hrabiego Tuluzy, którego nie stać było na wypowiedzenie wojny własnym poddanym i to w dodatku w sprawie, która nie wydawała się tego warta.

„Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich”

Innocenty III - despotyczny teokrata czy uniwersalistyczny marzyciel?

Czytaj dalej...
Herezja zdobyła taką popularność, że poważnie zaniepokoiła papieża. Innocenty III, który prowadził politykę mającą na celu wzmocnienie władzy Stolicy Apostolskiej na każdym polu, nie mógł sobie pozwolić na to, aby tuż obok herezja wzrastała w siłę. Wysłał więc do Langwedocji swojego legata Piotra z Castelanu, który został zamordowany w 1208 roku. Stanowiło to pretekst do rozpoczęcia krucjaty. Początkowo brali w niej udział tylko baronowie francuscy, ponieważ król Filip August zajęty rywalizacją z Plantagenetami odmówił wzięcia udziału w tej eskapadzie. Duchowym przywódcą krucjaty i legatem papieża został opat Cîteaux Arnaud Amaury. To on właśnie podczas oblężenia Bèziers zapytany przez rycerzy kogo zabić a kogo zostawić przy życiu miał wypowiedzieć słynne słowa: „Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich”. Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Antoniego Olbrychskiego – „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”:

Autor: Antoni Olbrychski
Tytuł: „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”

ISBN: 978-83-65156-07-5

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Marek B. |

Spotkałem w lasach garwolińskich rozpadającą się kapliczkę upamiętniającą 750 rocznicę upadku Montsegur. Skąd taka pamiątka po francusku znalazła się w 1994 r. pod Garwolinem?



Odpowiedz

Gość: magda |

@ Gość: Marek B.
A sprawdzałeś może, jak się miała w tych okolicach formacja bogomiłów? Część katarów rozpełzła się po Europie, może i któryś tam trafił, albo bogomołowie nigdy do końca stamtąd nie wyszli, albo...gdybać można... Pozdrawiam!Wszak nie zawsze kraj polan był odporny na wiedzę, wiarę, raczej byliśmy nieco bardziej prayjaźni światu dawniej...



Odpowiedz

Gość: archeopteryx |

Pani Moniko! Jako studentka historii łatwo dotrze Pani do postaci Caesariusa von Heisterbach - mnicha cysterskiego, który znany jest m.in. z tego, że przypisał biskupowi Arnaud Amaury słynne zdanie podczas rzezi w Beziers: „Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich". Wiadomo o nim także, że był niezłym konfabulantem w kwestiach historycznych i nawet Wikipedia neguje prawdziwość tego bon motu. Proszę nie wpisywać się w prosty i nieprawdziwy obraz Świętego Oficjum. To w większości władze świeckie i względy polityczne decydowały o liczbie ofiar w czasach Inkwizycji. Pozdrawiam.



Odpowiedz

@ Gość: archeopteryx
Dawno nie czytałam tak propagandowej i jednostronnej tresci. A przecież "studentko historii" należałoby przeczytać chocby bardzo obiektywną pracę Runcimena "Manicheizm sredniowieczny" gdzie dowiedziałaby sie autorka że katarzy -najchętniej popełnialiby zbiorowe samobojstwo (aby skończyć z tym światem zla), i że często po otrzymaniu consolamentum głodzono (się?) (czy -delikwenta?) aby nie popełniał juz grzechów, że byli przeciwni małżenstwu =prokreacji, ALE NIE ZYCIU SEKSUALNEMU o ile nie prowadzilo do prokreacji. Stąd oskarżenia o orgie. W ogole to bardzo ponura doktryna
Zaprzeczali Bostwu Chrystusa , nie uznawali Maryi, ktora ponooć urodziła go ...uchem, itp itd.
A ci "4 doskonali" ktorzy sie wymknęli z twierdzy zostawiając innych na pastwę zwyciezców , zreszta nie tak wścieklym, bo ci ktorzy sie nawrócili -odchodzili wolno, to UCIEKLI ZE SKARBEM KATARÓW I ICH KSIĘGAMI.
TROCHĘ WIĘCEJ OBIEKTYWIZMU i wiedzy bo po co szerzyć kłamstwo
Polecam też znakomitą bardzo obiektywną "historię chrzescijanstwa" W. Carrolla



Odpowiedz

Gość: Sydonia |

Pani Elżbieto, naprawdę trzeba usprawiedliwiać rzeź katarów tym, że pozostawiono im wybór w postaci zaprzeczenia swej wierze?... Założę się, że innymi kategoriami ocenia pani oprawców katolickich męczenników, którzy mieli także szansę ocalenia skóry... A argument odrzucenia boskości Chrystusa i Maryi dla ukazania potworności doktryny albigensów to już kpina z obiektywizmu, którego rzekomo pani broni



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Sydonia -
W historii średniowiecza wiele jest przykładów, że po zdobyciu twierdzy zwycięzcy wyrzynali wszystkich - zarówno załogę wojskową, jak i "cywilnych" mieszkańców, chyba że część z nich zakuwano i uprowadzano jako niewolników. Na tle tych zwyczajów wypuszczenie części pokonanych WOLNO i z majątkiem jest przykładem pewnego humanitaryzmu. Nie można dokonywać oceny ówczesnych wydarzeń wyłącznie z dzisiejszego punktu widzenia.



Odpowiedz

Gość: Sydonia |

Pani Elżbieto, mam niejakie pojęcie na temat średniowiecznej mentalności... Ale ocen moralnych dokonujemy przyjmując dzisiejsze standardy etyczne. Poza tym w epoce tej spalenie na stosie jednorazowo tak wielkiej grupy heretyków też było wydarzeniem, które nieczęsto miało miejsce po kapitulacji - w przeciwieństwie, jak słusznie zauważono, do masowych mordów, gwałtów i grabieży, które niejako było nagrodą za trudy oblężenia dla żołnierskiej hołoty...



Odpowiedz
Monika Juzepczuk

Studentka historii na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się historią średniowiecza, szczególnie dziejami Bizancjum i Francji. Jej inne pasje to muzyka klasyczna, zwłaszcza opera i literatura współczesna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org