Opublikowano
2019-11-30 16:11
Licencja
Prawa zastrzeżone

Mózg Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej

Czy jest możliwe, że Michał Anioł, malując „Stworzenie Adama”, przedstawił wizję stworzenia świata znacznie wyprzedzającą wyobrażenia swojej epoki i odpowiadającą zdecydowanie bardziej współczesnym poglądom? Czy ukrył na malowidle zawierający przesłanie ludzki mózg, oddany z precyzją podręcznika medycznego?


Strony:
1 2

Myślałam o tym, patrząc na sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej i namalowane na niej ręką florentyńczyka „Stworzenie Adama”. Dziś po posadzce pod freskiem od momentu otwarcia Muzeów Watykańskich aż po zamknięcie płynie nieprzerwana fala zwiedzających. Wszyscy, po wyczekaniu pod murami Watykanu w kilometrowej kolejce, w której kupowali dla zabicia czasu gorące kasztany i pocztówki od ulicznych sprzedawców, po wspięciu się na schody i przemierzeniu długich korytarzy chcą zaznać muśnięcia boskiej sztuki.

Sąd Ostateczny

W pośpiechu, pchani przez następnych, bez możliwości przestudiowania szczegółów. Buonarroti spędzał tam całe dnie i noce, miesiące i lata, na rusztowaniu pod sklepieniem, tworząc na zamówienie papieża Juliusza II dzieło, które „zadziwi świat”. Czy malowidło ma tylko jedną warstwę znaczeniową, opowiadającą biblijne historie?

Przystępując do pracy Michał Anioł zapisał: „Notuję, jako dziś, dnia dziesiątego maja roku tysięcznego pięćsetnego i ósmego, ja Michał Anioł rzeźbiarz, otrzymałem od Jego Świątobliwości naszego papieża Juliusza drugiego dukatów pięćset, które wyliczyli mi messer Carlino pokojowiec i messer Carlo degli Albizzi, jako zaliczkę na malowanie sklepienia kaplicy papieża Sykstusa, do czego jeszcze dziś się zabieram.” I tak niezwłocznie zrobił.

„Stworzenie Adama”, dwie wyciągnięte ku sobie dłonie w charakterystycznej pozycji stały się ikoną, a malowane sklepienie wzniosło się na zawrotne wyżyny doniosłości sztuki, niemal wyżej, niż może sięgnąć człowiek. A przecież fresk został wykonany ręką ludzką. Znamy imię twórcy, znamy najważniejsze punkty jego życiorysu. Jaki był Michał Anioł jako człowiek, odczuwający drobne uciążliwości, na przykład dręczony przez muchę włażącą do oka akurat w momencie, kiedy wstrzymując oddech i drganie wzniesionego od wielu godzin ramienia, po raz kolejny próbował w zadowalający go sposób przedstawić życie zaczynające krążyć w palcu wskazującym Adama?

Michał Anioł – artysta, który doczekał się sławy

18 lutego 1564 roku, w wieku prawie 90 lat zmarł Michał Anioł – geniusz wielu dziedzin sztuki. Człowiek o trudnym charakterze, którego można było kochać lub nienawidzić, ale zawsze doceniało się jego twórcze dokonania.



Czytaj dalej...

Myślę o tym, czując się jak Michał Anioł, nie tyle z powodu cudownego oddziaływania sztuki, ale dlatego, że od wejścia do Kaplicy Sykstyńskiej razem z jakimś tysiącem czy dwoma Japończyków, Hindusów, Niemców, Amerykanów, Polaków, Chińczyków i Holendrów idę cały czas z zadartą głową, co skutkuje lekkim skurczem w karku. Podobno podczas malowania artysta tak bardzo przywykł do nienaturalnego wygięcia szyi, że kiedy otrzymywał listy i pisma, odczytywał je trzymając w wyciągniętych rękach nad wygiętą głową, ponieważ podczas pracy nad malowaniem sklepienia odzwyczaił się od normalnej postawy. Bolący, sztywny kark po wyjściu z Kaplicy Sykstyńskiej znakiem doświadczenia klątwy Michała Anioła, toż to gotowy temat dla zwolenników sensacji. Albo nazwa eponimu medycznego – zespół Michała Anioła, objawiający się oprócz bólu w szyjnym odcinku kręgosłupa także pieczeniem wytężanych oczu; nawiasem mówiąc występujący u ornitologów w porze migracji ptaków.

Dwie dłonie – Boska i Adamowa – są tak hipnotyzujące, że pomija się inne elementy tej sceny. Bóg i Adam są muskularni, jak wszyscy bohaterowie Michała Anioła. Bóg jest pełen energii, siwa broda nie znamionuje słabości, lecz mądrość; pierwszy człowiek powoli podnosi się i dopiero budzi do życia. Pierwotna sceneria miejsca, na którym leży Adam wydaje się wskazywać, że nic się jeszcze nie zaczęło: wygnanie z Raju, Kain i Abel, wielojęzyczność wieży Babel, podróże przez ocean, epidemie czarnej śmierci i wojny światowe – to wszystko może wydarzyć się kiedyś, w odległej przyszłości. Wybór należy do Adama i do Ewy, która jeszcze nie zjawiła się obok mężczyzny i zerka zza Bożego ramienia.

Stworzenie Adama

Realizowanie każdej wielkiej pasji, dążenie do doskonałości w swojej dziedzinie, niezależnie od przedmiotu, na jakie jest ukierunkowane, jest w gruncie rzeczy podobne. Podstawą jest praktykowanie oraz zgłębianie wszystkiego, co łączy się z daną dziedziną. Albo inaczej – dążenie do mistrzostwa w jakiejś sferze jest zgłębianiem wszystkiego, każdego aspektu życia i świata, z perspektywy swojej dziedziny.

Archimedes widział życie poprzez matematykę. Każde zadanie do wykonania, każdy cel osiągał na drodze zasad i metodologii tej nauki: konstrukcja wyprzedzających swoje czasy machin wojennych, broniących Ateny, także była dla niego jedynie kolejnym zastosowaniem matematyki, ubocznym i łatwiejszym zresztą, niż większość roztrząsanych przez niego problemów. Matematyka mogłaby być synonimem imienia Archimedesa i jednowyrazowym opisem życia człowieka, który zginął ścięty mieczem przez rzymskiego żołnierza, do ostatniej chwili nie przerywając zgłębiania praw matematyki, rysując okręgi na piasku, bardziej dbając o obliczenia, niż o siebie. Bruce Lee studiował filozofię po to, by przez nią przybliżyć się do zrozumienia istoty sztuk walki. Badał wpływ diety i fizjologię człowieka pod jednym kątem – osiągania coraz większej wytrzymałości, szybkości i siły. Znał także fizykę i obliczenia. Interesowały go, bo wynika z nich, że znacznie skuteczniej zwiększy się siłę ciosu nie poprzez przyrost masy, lecz ćwiczenia nad poprawą szybkości. Ćwiczył bez przerwy, nawet podczas posiłków.

Figle średniowiecznych artystów

Na marginesach średniowiecznych ważnych ksiąg i w zakątkach monumentalnych świątyń kryją się... osobliwości. Pokazują one, że żart i humor był w tej epoce na porządku dziennym.



Czytaj dalej...

Michał Anioł malował i rzeźbił, czując potrzebę oddania na fresku lub w marmurze istoty rzeczy, wydobycia z niej najważniejszego, nadania kształtu, poprzez który dzieło sztuki będzie przemawiać bardziej nawet dobitnie, z większą siłą, niż rzeczywistość. Był fizykiem i chemikiem, sam udoskonalał receptury, by wzbogacić mieszaniny o nowe składniki, które sprawią, że farba nie będzie spływać i zalewać oczu, kiedy leży się na plecach na rusztowaniu i maluje sklepienie. Zgłębiał historię, bo uczyła technik dawnych mistrzów starożytności; w opinii wielu w rzeźbie prześcignął zresztą Greków i Rzymian, których dzieła dostarczały mu pierwszych nauk. Geologię i mineralogię poznawał, bo są przydatne podczas poszukiwań odpowiedniego bloku marmuru i podpowiadają, jak rozchodzą się mikroskopijne pęknięcia w skale.

Ten tekst jest fragmentem książki Joanny Łenyk-Barszcz i Przemysława Barszcza „Tajemnice dzieł sztuki”:

Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz -„Tajemnice dzieł sztuki” - okładka Tytuł: „Tajemnice dzieł sztuki”
Autor: Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz
Wydawnictwo: Fronda
Typ oprawy: miękka
Wymiary: 145 × 205
Data premiery: 22.11.2019
EAN: 9788380794870
Liczba stron: 272
Cena: 39,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Xlm.pl!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Joanna Łenyk-Barszcz

Filozof i kulturoznawca, podróżnik. Odwiedziła Amerykę Południową, Centralną i Amerykę Północną. Koleją transsyberyjską pokonała przestrzenie Azji. Pływała z rybakami po Bajkale. Przemierzyła mongolski step. Autorka publikacji podróżniczych i filozoficznych.

Przemysław Barszcz

Leśnik i przyrodnik. Prezes Polskiej Fundacji Przyrodniczo-Leśnej. Autor licznych artykułów przyrodniczych i historycznych (m.in. tygodnik „wSieci, „Mały Gość”, periodyki dla dzieci niewidomych: „Promyczek” oraz „Światełko”). Popularyzator polskiej (i nie tylko) przyrody. Z Indianami Warao pływał po delcie Orinoko.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org