Opublikowano
2018-01-18 14:02
Licencja
Wolna licencja

Nie idealna, ale coraz lepsza – „Korona królów” oczami konsultanta historycznego

„Koronie królów” już od emisji pierwszego odcinka zarzucano nieścisłości historyczne. Czy królowa Jadwiga poprawnie odmówiła „Zdrowaś Maryjo”? Czy w serialu mogą pojawić się różowe szaty? Dlaczego bohaterowie używają takiego, a nie innego języka? O to wszystko zapytaliśmy dr hab. Bożenę Czwojdrak, która zdradziła nam kulisy powstawania serialu z punktu widzenia konsultanta historycznego.


Strony:
1 2 3

Dowiedz się więcej o „Koronie królów” – przeczytaj nasze artykuły na temat serialu!

Paweł Czechowski: Kiedy umawialiśmy się na tę rozmowę, napisała Pani, że faktycznie warto by było wyjaśnić masę rzeczy w obliczu tego, co się dzieje. Co więc takiego się dzieje i co miała Pani na myśli?

Bożena Czwojdrak konsultant historyczny Korona królów Dr hab. Bożena Czwojdrak – adiunkt w Zakładzie Historii Średniowiecznej Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego. Laureatka nagrody im. S. Herbsta (1999) oraz konkursu im. A. Heymowskiego (2004). Współredaktorka czasopisma „Średniowiecze Polskie i Powszechne”. Zajmuje się genealogią szlachecką i możnowładczą oraz badaniami nad dworami monarchów w Polsce późnego średniowiecza. Należy do Komisji Historycznej PAN i Towarzystwa Naukowego Societas Vistulana. Jest m.in. wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Heraldycznego (oddział w Krakowie) i przewodniczącą Zespołu Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich Komitetu Nauk Historycznych PAN. Autorka trzech książek oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Bożena Czwojdrak: Telenowela „Korona królów” wzbudziła nie tylko ogromne emocje, ale też wiele dyskusji. Zwłaszcza dyskusji na tematy historyczne. Mam wrażenie, że czytam recenzje rozprawy naukowej, a nie wypowiedzi artystycznej, co mnie jednak dziwi. Nikt nie obiecywał, że „Korona królów” będzie ekranizacją podręcznika, przeciwnie – raczej i też nie najszczęśliwiej – podsuwano porównania z „Grą o tron”. Telenowela TVP nie jest ani jednym, ani drugim, a zarzuca się jej to, że nie jest i jednym i drugim zarazem: megaprodukcją ze smokami i akademicką rozprawą.

Jako konsultant historyczny napisanych odcinków scenariusza dbam o to, by opowieść nie stawała w sprzeczności z podstawowymi faktami historycznymi i nie odbiegła zanadto od realiów epoki. Taka jest moja rola. Podsuwam autorom źródła, z których korzystają. Dzięki temu wskrzesiliśmy w otoczeniu Kazimierza Wielkiego postaci, o których mówi się bardzo rzadko, albo wcale. By użyć słów Jana Długosza „w pamięci zakrzepłe i śpiące w ciemności”.

P. Cz.: Stroje pokazywane w „Koronie” zebrały wiele krytyki. Czy jako konsultant naprawdę nie miała Pani na nie żadnego wpływu?

B.Cz.: Dostaję do konsultacji teksty, a nie tkaniny. Jeśli autorzy zapytają, jaką bieliznę nosi królowa, bo jest to potrzebne do opisu w scenie, wtedy odpowiadam albo odsyłam do źródeł. Gdybym zobaczyła w tekście, że „kanclerz Zbigniew ze Szczyrzyca wkłada dżinsy”, to bym protestowała. Natomiast gotowe kostiumy widzę na aktorach – w nakręconych odcinkach, razem z widzami. Poza tym chcę podkreślić, że dołączyłam do pracy nad „Koroną królów” dopiero na pewnym etapie. Dekoracja stała gotowa, a i kostiumy były uszyte. Warto też podkreślić, że przy nich pracują wybitni specjaliści z ogromnym doświadczeniem przy filmach historycznych. A na etapie przygotowań do produkcji pracował przy tym projekcie inny konsultant.

P. Cz.: Dlaczego więc to Pani figuruje w napisach końcowych jako konsultant ds. historycznych już od pierwszego odcinka, a nie poprzednicy?

B.Cz.: To sprawa ustaleń między pozostałymi historykami a produkcją. Im należałoby zadać to pytanie.

P. Cz.: Będąc przy błędach, przychodzi mi na myśl od razu pierwsza scena w serialu. Królowa Jadwiga odmawia „Zdrowaś Maryjo”. Zarzutem w tym przypadku jest to, że królowa nie mogła znać modlitwy w takiej wersji, jak to przedstawiono.

Adelajda heska – nieszczęśliwa żona Kazimierza Wielkiego

Czytaj dalej...
B.Cz.: Wrzawa wokół tej modlitwy jest świetnym punktem wyjścia do dyskusji nad tym, jak trudno współczesnemu widzowi wyobrazić sobie rzeczywistość sprzed druku i sprzed powszechnej dostępności pisma. Zarzucać, że Jadwiga nie mogła znać „Ave Maria”, bo oficjalną formułę zapisano długo później, to trochę tak jakby twierdzić, że Grecy nie znali „Odysei”, nim nie została wpisana do kanonu lektur szkolnych. Chcę też podkreślić, że nie jestem jedynym historykiem pracującym przy tym serialu. Na facebookowym profilu „Korony królów” pojawił się długi post autorstwa konsultanta do spraw liturgii, kolegi z Wrocławia, wyjaśniający tę sprawę.

Powtórzmy: fakt, że ta modlitwa została u nas zapisana dopiero w 1475 roku nie oznacza, że nie znano jej wcześniej. Bardzo mocno propagowali ją franciszkanie, a ponieważ Jadwiga przez swojego ojca była z tymi zakonnikami w pewien sposób związana, mogła ją bez problemu znać. Samo „pozdrowienie anielskie” pochodzi przecież z Ewangelii. W świecie zdrowego rozsądku takie wyjaśnienie by wystarczyło, aby sprawa została zamknięta. W mediach jest inaczej. Do tej pory sądziłam też, że wszyscy Polacy znają się na medycynie i polityce, teraz okazało się, że znają się także świetnie na średniowieczu. (śmiech).

Korona Królów (mat. prasowe Korona Królów: Władysław Łokietek i Jadwiga (fot. materiały prasowe).

P. Cz.: W takim razie jest to bazowanie na historycznych domysłach...

B.Cz.: W dużej mierze tak. Źródła są skąpe, ale za to barwne. Nie mamy sposobu na to, by dokładnie opowiedzieć, jak przebiegał każdy dzień życia władcy i jego dworu w XIV wieku. Interpretujemy to, co jest dostępne. Warto też podkreślić, że przecież nie ma jednej modelowej historii Polski Piastów. A kto czyta komentarze do „Korony królów” mógłby odnieść wrażenie, że przymierzają one telenowelę do jakiegoś standardowego wykładu historii Polski. Obawiam się zresztą, że jego autorem jest Internet, na którym nie zawsze można polegać.

Podam przykład: na jednym z portali rozgorzała dyskusja o kształcie korony królowej Jadwigi. Zarzucano, że nie powinna być ona zwieńczona kabłąkiem. Tymczasem znamy kształt tej korony, między innymi z obrazu Baciarellego, bo ten miał jeszcze szansę zobaczyć oryginał, oraz na podstawie źródeł pisanych, potwierdzających, że kolejne królowe były koronowane koroną żony Łokietka. Insygnia musimy odtwarzać – jak warszawską starówkę – z dokumentów i obrazów, gdyż Prusacy w czasach zaborów wszystkie przetopili. Za to na Wawelu do dziś można obejrzeć miecz koronacyjny Łokietka, który pojawia się w „Koronie królów”. Nie wiemy wszystkiego, ale trochę skarbów się zachowało i warto je pokazać.

„Korona królów ” – streszczenie odcinków

„Korona królów” to produkcja historyczna TVP przedstawiająca losy ostatnich Piastów na polskim tronie – zwłaszcza Kazimierza Wielkiego. Co czeka widzów w kolejnych epizodach serialu „Korona królów”? Streszczenie odcinków znajdziesz w tym miejscu, a lista jest na bieżąco aktualizowana!



Czytaj dalej...
Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Wielcy polskiego średniowiecza”

ISBN: 978-83-65156-09-9

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Piliczanin |

Błędem jest używanie w dialogach nazwy "zamek Smoleń" jako XIV-wiecznej siedziby rycerskiej. Zamek nazywał się wówczas Pilcza. Smoleń był niewielką osadą smolarzy leżąca niedaleko zamku. Nie ma pewności czy na początku XIV wieku już istniała. Dopiero kilkaset lat później teren zamku został przypisany do wsi Smoleń. Przydomek "Pilecka" używany przez serialową Katarzynę też budzi mieszane uczucia bo jako wyróżnik panów na Pilczy pojawił się sto lat później zastępując określenie "z Pilczy". Wiem, że pani konsultant nie miała wpływu na dialogi więc uwagę kieruję do ich twórców: więcej konsultacji z fachowcami! Telenowela nawet w warstwie fabularnej powinna uczyć a nie wprowadzać zamęt. Pomimo zgrzytu serial oglądam z przyjemnością aby przypomnieć sobie historię Polski.



Odpowiedz

Gość: Dan |

Raz Pani mówi, że : "W świecie zdrowego rozsądku takie wyjaśnienie by wystarczyło" - a przecież nie występuje w roli publicystki "pudelka" czy "Życia na gorąco" - tylko jako konsultantka historyczna, gdzie nie na "babski rozum" należało ocenić scenariusz tylko na podstawie współczesnej naukowo udowodnionej wiedzy .
Ale za chwilę kiedy pada pytanie o skalę negatywnej oceny jej pracy konsultanta przez widzów w znacznej mierze opartej o "zdrowy rozum" - to już zasłania się Pani : "regułami akademickiej debaty, do jakich przyzwyczajony jest mediewista" - choc tego przyzwyczajenia mediewisty w konsultacji scenariusza chyba często Pani nie stosował?
"Chwały: jako historykowi Pani ta konsultacja historyczna na pewno nie przyniesie - a że zamiast odrobiny pokory czy wstydu jest Pani z tego nawet zadowolona - to już pozostawiam bez komentarza...


Pani dr jako konsultantka historyczna tym serialem raczej sobie tylko raczej



Odpowiedz

Gość: z Krakowa |

Z najwyższym zdumieniem czytam, że samodzielny pracownik naukowy, - i to autorka książki o dworze królowej Zofii Holszańskiej jest konsultantem tego filmu. Pani Konsultant nie potrafiła jednak wczuć się w realia XIV wiecznego dworu, przyznajmy zresztą - bardzo mało znane, ale jednak możliwe do zrekonstruowania, zwłaszcza przez historyka mediewistę. Ten film ma i powinien uczyć historii, ale nie w jej karykaturalnej wersji. A tak się niestety dzieje.



Odpowiedz

Gość: Drakaina |

"Koronę" znam tylko z fotosów i klipów na YT - to mniej więcej tyle, ile jestem w stanie zdzierżyć - i jedną z rzeczy, które doprowadzają mnie do białej gorączki, są te rozpuszczone długie włosy wszystkich młodych kobiet (spuśćmy zasłonę miłosierdzia na fakt, że na dodatek czyściusieńkie i lśniące jak po jakimś Head&Shoulders szampon i odżywka w jednym, oraz uczesane na modłę XX/XXI w.), robiące z nich panie lekkich obyczajów... Czternastowiecznych portretów jest od groma i jakkolwiek wyskubywane wysoko czoła mogłyby współczesnego widza razić, to mniej radykalne podejście do fryzur z epoki już nie.



Odpowiedz

Gość: alicja |

Tylko hejt i krytyka. Pewnie krytycy namiętnie oglądają "Pamiętniki z wakacji" i "Nianię Franię" i tam widzą samą prawdę o życiu. To jest serial bardzo udany. Pokazuje ważny czas w dziejach Polski a mało znany. Wybitna kreacja p. Łabonarskiej. Dobry dobór aktorów do roli i niezła gra. Ciekawostki z tamtych czasów. Że są wpadki? Każdej kosztującej 100 mln. dol megaprodukcji hollywoodzkiej widzowie wytykają po kilkadziesiąt wpadek i cóż? Według mnie serial jest zaskakująco dobry i chetnie oglądany. Moi znajomi niestety głównie ściągają go z internetu bo godzina emisji jest dla pracujących niedogodna.



Odpowiedz

Gość: Maria |

Ta pani jest TYLKO od scenariusza i nie zauważyła takiego BYKA jak ten z papryką. Nie wie ,że papryka to roślina przywieziona z Ameryki Południowej . "Gatunki Capsicum zostały odnalezione w Peru w grobach w Ancon i Huata Prieta, co świadczyło o uprawie tych gatunków na długo przed odkryciem Ameryki. Dla Hiszpanów i Portugalczyków, którzy poszukiwali pieprzu, odkrycie papryki – nowego, znacznie ostrzejszego „pieprzu indiańskiego" – stało się bardzo zyskowne. Po zdobyciu Meksyku przez Hernána Cortésa uprawa papryki dość szybko rozprzestrzeniła się na inne kraje tropikalne. Ponieważ nasiona papryki długo zachowują zdolność kiełkowania, można je było dość łatwo przewozić na większe odległości." NA POCZĄTKU XVI wieku Hernán Cortés wylądował w MEKSYKU



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. W historii najbardziej pasjonuje go wiek XX, poza historią - piłka nożna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org