Autor: Kacper Gęsior
Tagi: Artykuły, Historia wojskowości, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Francja
Opublikowany: 2021-02-21 08:02
Licencja: wolna licencja

Niebo nad piekłem Verdun (cz. 1). Maszyny myśliwskie i ich początkowa taktyka

O wojennym piekle w rejonie twierdzy Verdun słyszał praktycznie każdy. Francuscy „Poilu”, broniący przed Niemcami kolejnych fortów, gnijące zwłoki będące pożywieniem dla szczurów i śmierć setek tysięcy żołnierzy to obraz walk na lądzie. Zażarte starcia rozgrywały się także w powietrzu. Po raz pierwszy strony użyły samolotów myśliwskich.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Jean Navarre, 1915 r. (domena publiczna).

Było to już drugie Boże Narodzenie podczas światowego konfliktu, który miał „zakończyć się przed świętami”. Stacjonujący w Douai lotnicy z Feld-Flieger-Abteilung 62 zwyczajowo zebrali się w kasynie oficerskim. Panował szczególny nastrój. Obdarowywano się prezentami, śpiewano wspólnie kolędy, żołnierze zasiedli do uroczystej wieczerzy.

Świętowaliśmy Boże Narodzenie bardzo miło i w dużym komforcie. W czasie przerwy świątecznej, w jednym z udekorowanych hangarów odbyła się uroczystość dla szeregowych i podoficerów. Wszyscy otrzymali wspaniałe upominki. Wieczorem my, oficerowie, także mieliśmy małą uroczystość w kasynie.

[O. Boelcke, An Aviator’s Field Book…]

Cytowany podporucznik Oswald Boelcke miał powody do radości. Wraz ze swoim kolegą z jednostki, podporucznikiem Maxem Immelmannem otrzymali po wykonanym ze srebra pucharku, ufundowanym przez niemieckich przemysłowców. Na obu naczyniach wyryto takie same litery układające się w napis „Dla zwycięzcy w walce powietrznej”. Nic w tym dziwnego, gdyż obaj lotnicy byli minionej jesieni, najskuteczniejszymi pilotami myśliwskimi na całym froncie. W kończącym się 1915 roku Immelmann zestrzelił siedem samolotów nieprzyjaciela, zaś Boelcke sześć. Te sukcesy uczyniły z obu pilotów bohaterów państwowych, na których temat rozpisywały się ówczesne media. Ich poczynania śledzono w atmosferze wielkiej ekscytacji.

Pucharek, który należał do Maxa Immelmanna (fot. ΣΙΓΜΑ, udostępniono na licencji: Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Jednak informacja o najważniejszym wyróżnieniu nadeszła dla nich 12 stycznia 1916 r. Tego dnia lotnicy dowiedzieli się, że z rąk cesarza Wilhelma II nadano im order Pour le Merite. Byli to pierwsi członkowie Fliegertruppen, którzy dostąpili tego zaszczytu i odpowiednio czwarty i piąty oficer niższej szarży mogący pochwalić się tym odznaczeniem. Wspólna przygoda zabójczego duetu zakończyła się dziewięć dni po otrzymaniu tej zaskakującej wiadomości. Boelcke otrzymał awans na pełnego porucznika oraz rozkaz wyjazdu. Miejsce, w które został oddelegowany, nie było jeszcze mu znane. „Przykro mi opuszczać Douai” – pisał.

„Siły Francji się wykrwawią”

W tym samym czasie, gdy Boelcke i Immelmann wraz z innymi oficerami z FFA 62 świętowali przy wspólnym stole, na szczycie trwały narady o historycznych skutkach. To właśnie w tym okresie niemiecki Szef Sztabu Generalnego generał Erich von Falkenhayn, miał przedstawić Kaiserowi tzw. „memoriał bożonarodzeniowy”.

…za francuskim odcinkiem frontu zachodniego są w zasięgu cele, do których utrzymania francuskie dowództwo będzie zmuszone rzucić ostatniego żołnierza. Jeżeli to zrobi, to siły Francji się wykrwawią, ponieważ nie ma innej możliwości, bez względu na to czy zdobędziemy cel, czy nie.

[Cyt. za: J. Centek, Verdun 1916…]

Tak brzmiała część dokumentu, którego powszechnie znana wersja została najprawdopodobniej sporządzona już po wojnie. Nowa wojenna ofensywa wobec zwycięstw na froncie wschodnim oraz w Serbii, miała zostać przeprowadzona na zachodzie. W tym teatrze działań Niemcy pozostawali stroną defensywną przez cały rok. Dzięki powodzeniu innych operacji udało się jednak zgromadzić odpowiednią ilość wojsk, by rozstrzygnąć, przynajmniej częściowo, sprawę z Francuzami oraz Brytyjczykami.

Erich von Falkenhayn, 1913 r. (domena publiczna).

Na cel uderzenia wybrano twierdzę Verdun, położoną w południowej Francji w dolinie Mozy. Termin ataku wyznaczono na 12 lutego 1916 r. Siły mające wziąć w nim udział wchodziły w skład 5. Armii pod dowództwem niemieckiego następcy tronu Wilhelma. Oprócz dziesiątek tysięcy członków jednostek naziemnych, Kronprinz na początku ofensywy miał pod swoją komendą pięć FFA, dwie AFA (Artillerie-Flieger-Abteilung) oraz jednostkę sterowców. W sumie 168 samolotów, z którymi walczyć miało zaledwie 70 maszyn.

W nadchodzącym 1916 r. działania ofensywne planowała także druga strona konfliktu. Francuzi wraz z Brytyjczykami chcieli uderzyć na Niemców w rejonie rzeki Sommy, gdzie przebiegały wspólne linie sojuszników. W tym samym czasie, na wschodzie do akcji mieli wejść Rosjanie. Równoczesne ataki na odległych od siebie frontach, miały uniemożliwić nieprzyjacielowi przerzut wojsk, gdyż kaiserowscy generałowie nie mogliby wzmocnić jednego z frontów, osłabiając następny.

Eindecker i zmiany w taktyce

Miejscem, do którego zmierzał Oswald Boelcke było Jametz, znajdujące się na północ od Verdun. Pilot miał dołączyć do AFA 203, gdzie jego zadaniem miało być ubezpieczanie, przed wrogimi samolotami, maszyn rozpoznania artyleryjskiego. Samolotem, który stanowił zabójczą broń w rękach Saksończyka, był w tym czasie słynny Fokker Eindecker – jednopłatowy i jednomiejscowy myśliwiec, wprowadzony w połowie 1915 r. Był to pierwszy samolot, w którym zastosowano synchronizator. Urządzenie pozwalało na blokowanie pocisków, które podczas ostrzału mogłyby uderzyć w drewniany płat śmigła. Na początku ofensywy, w rejonie Verdun, Niemcy posiadali 21 takich maszyn. Tak pisano na temat tego myśliwca w brytyjskiej prasie:

Pojawiły się opowieści o poważnym zagrożeniu, jakie stanowi nowy model niemieckiego samolotu – Fokker – szybszy niż jakakolwiek z naszych maszyn i niezwykle zabójczy jako broń bojowa.

[Match for the Fokker, The Manchester Evening News].

Fokker „Eindecker” wznosi się w powietrze (domena publiczna).

W przeddzień ofensywy, dowodzący lotnictwem 6. Armii bawarskiego księcia Rupprechta, Inspektor Major Friedrich Stempel zarządził utworzenie Kampfeinsitzer Kommandos, w skrócie KEKs. Były to niewielkie oddziały, złożone z od dwóch do czterech Eindeckerów. W rejonie Verdun sformowano trzy KEKs i rozmieszczono je na aerodromach Avillers, Jametz oraz Cunel. Pozostałe myśliwce produkcji Fokkera lub Pfalza – wyglądem podobne do pierwszych z wymienionych, lecz gorsze pod względem jakości, pozostawały na wyposażeniu FFAs lub AFAs.

Początkową taktyką, ustaloną dla pilotów z KEKs, było stworzenie tzw. „bariery” (niem. Sperre). Eindeckery z poszczególnych jednostek miały znajdować się w powietrzu bez przerwy. Celem takiego działania było uniemożliwienie francuskim samolotom, prowadzenia patroli nad pozycjami niemieckiej piechoty. Taktyka ta przynosiła rezultaty. „De Rose, jestem ślepy! Przetrzyj dla mnie niebo!” – miał zawołać do swego szefa lotnictwa, dowodzący pod Verdun 2. Armią gen. Phillipe Petain.

„Bébé” i escadrille de chasse

Francuzi, dostrzegając postępy wroga w budowie maszyn myśliwskich, zostali zmuszeni do odpowiedzi na nowinkę techniczną nieprzyjaciela. Był nią jednomiejscowy, dwupłatowy myśliwiec Nieuport 11 „Bébé”. Samolot ten miał lepsze osiągi od Eindeckera, jednak dużo gorzej było z jego uzbrojeniem. Pilot zasiadający za sterami „Bébé” był wyposażony w brytyjski lekki karabin maszynowy Lewisa, który montowano na górnym płacie aparatu latającego. Aby przeładować ten, zasilany magazynkiem bębnowym o pojemności jedynie 48 nabojów, karabin lotnik musiał wstać, żeby dosięgnąć swojej broni. Było to wyjątkowo niebezpieczne, zwłaszcza w czasie walki. Problem ten częściowo rozwiązano wprowadzając szynę, dzięki, której osoba korzystająca z Nieuporta, mogła zsunąć karabin w celu zasilenia go nową porcją pocisków, nie podnosząc się przy tym z siedzenia. Ogólnie na początku trzeciego roku wojny Aéronautique Militaire posiadały 90 Nieuportów 11.

Kupuj świetne e-booki historyczne i wspieraj ulubiony portal!

Regularnie do sklepu Histmaga trafiają nowe, ciekawe e-booki. Dochód z ich sprzedaży wspiera działalność pierwszego polskiego portalu historycznego. Po to, by zawsze był ktoś, kto mówi, jak było!

Sprawdź dostępne tytuły pod adresem: https://histmag.org/sklep

Nieuport 11 podczas lądowania (domena publiczna).

Koncepcja wykorzystania myśliwców przez Francuzów była podobna do niemieckiej. Część oficerów planowała skierować pojedyncze egzemplarze do eskadr rozpoznawczych lub artyleryjskich. Przeciwnikami takiego rozwiązania był m.in. kapitan Paul de Peuty, dowódca lotnictwa 10. Armii. Już we wrześniu utworzono pierwsze w historii eskadry złożone całkowicie z Nieuportów 11. Pierwszą taką jednostką została wspomniana Escadrille N12, którą przemianowano na escadrille de chasse, czyli eskadrę pościgową bądź myśliwską.

Na pierwsze sukcesy członków N12 nie trzeba było długo czekać. Już 26 października 1915 r. swe trzecie zwycięstwo, a pierwsze za pomocą „Bébé”, osiągnął sierżant sztabowy Jean Navarre. Gwiazda tego lotnika miała jednak rozbłysnąć dopiero w czasie zmagań o Verdun.

Pierwszy francuski sukces

Późnym popołudniem 21 lutego 1916 r. do ataku ruszyło 150 tysięcy żołnierzy z 5. Armii. Francuzi zostali kompletnie zaskoczeni. Mimo wszystko ich przeciwnicy nie odnieśli błyskawicznych sukcesów. Swymi dokonaniami mogli natomiast pochwalić się francuscy członkowie artylerii przeciwlotniczej.

Fotografia prasowa z 1915 r. przedstawiająca LZ77 (udostępniono na licencji: Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

W nocy z 21 na 22 lutego, trzy niemieckie sterowce wzbiły się w powietrze, aby zrzucić ładunki wybuchowe na węzeł kolejowy Revingy-sur-Ornain, na południowy wschód od Verdun. Napastnicy zostali zauważeni przez saperów z 4. Parku Korpusu Inżynieryjnego. Francuzi, wyposażeni w reflektory, nie mieli problemu ze zlokalizowaniem wrogich Zeppelinów. „Statek był wspaniale oświetlony” – wspominał członek wymienionej jednostki, podporucznik Jean Alloitteau obserwujący całe zajście. Francuz słyszał huk szrapneli rozrywających się w powietrzu oraz wciąż przyglądał się nieproszonym gościom.

Działa przestały strzelać. Instynktownie spojrzeliśmy na południe i ujrzeliśmy na horyzoncie coś, co przypominało ogromną pochodnię, rozległą czerwoną kulę zwieńczoną językami płomieni. Cała nasza szóstka wydała z siebie wielki okrzyk radości. ‘To jest to. Mamy go!’

[Cyt. za: I. Sumner, Knights of the Air…]

Dwaj operatorzy reflektorów tryumfowali. Za zagładę niemieckiego sterowca odpowiedzialni byli artylerzyści z 17. Sekcji d’Auto-Canons. Dowodzący nimi chorąży Gramling otrzymał wówczas awans na oficera. Zniszczonym sterowcem okazał się Zeppelin LZ77. Cała załoga tego statku powietrznego zginęła w płomieniach. Pozostałe dwa aerostaty zawróciły nie zrzuciwszy nawet bomb.

Posiłki przybywają

W kilka dni po rozpoczęciu przez Niemców ofensywy, wojska dowodzone przez generała Petaina zaczęły otrzymywać, w ramach wsparcia, kolejne eskadry lotnicze. W tym czasie jeden z najważniejszych pilotów ich nieprzyjaciół, Oswald Boelcke, został uziemiony z powodu problemów zdrowotnych. Pilot był gotowy do lotów w pierwszej połowie marca, gdy przybył do Jametz i objął dowództwo nad miejscowym KEK. Saksończyk szybko przekonał się jednak, że jego nowy aerodrom nie jest miejscem odpowiednim do powierzonych mu zadań. Boelcke, wraz z podległymi mu ludźmi, już po kilku dniach zmienili miejsce stacjonowania.

… jesteśmy za daleko na tyłach. W ogóle nie widzimy samolotów nieprzyjaciela, raporty przychodzą zbyt późno, więc nie jesteśmy tak szybcy jak dawniej. Dlatego pozwolono mi wybrać miejsce bliżej linii. Wybrałem ładną łąkę. Jestem całkowicie niezależny; mam dla siebie samochód, a także ciężarówkę. Dowodzę podoficerem i piętnastoma szeregowymi. Jesteśmy tak blisko frontu, że widzimy każdy nieprzyjacielski aeroplan, który przemieszcza się w naszej okolicy.

[O. Boelcke, An Aviator’s Field Book…]

Oswald Boelcke na tle „Eindeckerów” (domena publiczna).

Z początkiem marca niebo nad Verdun zaroiło się od samolotów obu walczących stron. Przyczyniła się do tego znaczna poprawa pogody. Już wkrótce świat miał usłyszeć o kolejnych bohaterskich lotnikach, którzy zwyciężali i ginęli w czasie, gdy piechota brała udział w walkach o następne forty.

Bibliografia:

  • Oswald Boelcke, An Aviator’s Field Book, Leonuar 2011.
  • Jarosław Centek, Verdun 1916, Warszawa 2009.
  • Norman Franks, Sharks Among Minnows. Germany’s First Fighter Pilots and the Fokker Eindecker Period, July 1915 to September 1916, London 2001.
  • Jon Guttman, Nieuport 11/16 Bebe vs Fokker Eindecker. Front zachodni 1916, Oświęcim 2017.
  • Match for the Fokker, „The Manchester Evening News”, wyd. z dnia: 24.01.1916.
  • Ian Sumner, Kings of the Air. French Aces and Airmen of the Great War, Barnsley 2015.

redakcja: Jakub Jagodziński

Polecamy e-book: „Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”

Łukasz Męczykowski
„Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 123
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-9-1

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Kacper Gęsior
Kacper Jan Gęsior (ur. 1996) – student II-ego stopnia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, dowódca i współzałożyciel Grupy Rekonstrukcji Historycznej „The Old Breed”. Jego zainteresowania badawcze skupiają się wokół działań Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej w pierwszej połowie XX w. oraz początków lotnictwa cywilnego i bojowego. Członek Studenckiego Klubu Międzyepokowych Badań Historycznych.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy