Opublikowano
2013-09-03 17:17
Licencja
Wolna licencja

Niemcy pokonane? Wojna prewencyjna w polskiej koncepcji

Termin „wojna prewencyjna” nie jest terminem nowym. Zbrojne działania wyprzedzające uderzenie przeciwnika podejmowano od zawsze. Czy Polacy mogli w ten sposób zapobiec wybuchowi II wojny światowej? Jak wojna prewencyjna wyglądała w polskiej koncepcji?


Strony:
1 2 3

Zobacz też: 1 września 1939 roku i kampania wrześniowa - jak Niemcy zaatakowały Polskę?

Sytuacja Polski na arenie międzynarodowej, a ewentualna wojna prewencyjna

Józef Piłsudski Odrodzona Rzeczpospolita znalazła się w okresie międzywojennym w dość nieciekawej sytuacji geopolitycznej: maksymalne rozciągnięcie granic, brak poparcia mocarstw zachodnich, nieprzyjazne państwa wokół - jawna antypatia Niemiec, konflikt z Litwą, potężny i niebezpieczny sąsiad wschodni, niezbyt przychylne nastawienie Czechosłowacji. Dodajmy do tego brak jakiegokolwiek sojusznika na granicy zachodniej, południowej i wschodniej, jeśli nie liczyć Łotwy i Rumunii (wspólne granice tworzyły jednak zaledwie 8% całości naszych granic).

Kolejne lata nie przynosiły nadziei na poprawę sytuacji. Wręcz przeciwnie – nasze położenie pogarszało się niemal z dnia na dzień. Tę sytuację międzynarodową w pewien sposób obrazują wydarzenia z października 1928 roku, kiedy to Niemcy zagwarantowały nienaruszalność granic z Belgią i Francją ustalonych w traktacie wersalskim. We wspomnianym porozumieniu nie było jednak ani słowa nt. granic niemiecko–polskich, co w praktyce stanowiło ciche przyzwolenie na ewentualną rewizję wschodnich granic Niemiec w przyszłości.

Józef Piłsudski doskonale zdawał sobie sprawę z niekorzystnego położenia Polski na arenie międzynarodowej, dlatego też postanowił prowadzić śmiałą politykę, którą określa się czasem jako „dążenie do zdystansowania Niemiec w celu stłumienia narastającego rewizjonizmu i militaryzmu”. Prowadzenie takiej polityki było jednak możliwe dopiero po uprzednim unormowaniu stosunków polsko–radzieckich, co ostatecznie nastąpiło w lipcu 1932 roku, kiedy obydwa państwa podpisały układ o nieagresji. Był to wynik długoletnich działań polskich dyplomatów, które swój początek miały jeszcze w 1924 roku, w momencie nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy obydwoma krajami.

Polskie bombowce nad Berlinem, czyli kampania wrześniowa oczami polskiej prasy

Czytaj dalej...
Tymczasem stosunki polsko–niemieckie w zasadzie od momentu podpisania Traktatu Wersalskiego były stale napięte, a nasz zachodni sąsiad na przemian stosował naciski polityczne i gospodarcze. Jednak gdy stosunki polsko–radzieckie uległy ociepleniu, Niemcy zmienili taktykę - ostrą walkę rewizjonistyczną przekształcono na delikatnie prowadzoną politykę restrykcji, która miała prowadzić izolacji Polski na arenie międzynarodowej. Wiadomo było, ze wielkie mocarstwa nie są skłonne twardo stać na straży polskich interesów, istniało więc duże prawdopodobieństwo, że dla własnego spokoju i bezpieczeństwa zezwolą w końcu na rewizję granicy niemiecko–polskiej.

Incydenty

Nie po to jednak Piłsudski dbał o polskie interesy na wchodzie, aby teraz biernie przyglądać się niekorzystnemu rozwojowi sytuacji na zachodzie. Pierwszym przejawem jego bezkompromisowej polityki wobec Niemiec była akcja wprowadzenia ORP „Wicher” do portu gdańskiego wraz z przybyciem tam statków brytyjskich. W 1932 roku wygasała umowa polsko–niemiecka o tzw. port d’attache na mocy której Polacy mieli prawo i przywilej witania w Gdańsku delegacji zagranicznych. Korzystając z okazji Piłsudski postanowił wysondować postawę Niemców i ich zdeterminowanie do obrony własnych interesów w Gdańsku. Senat Wolnego Miasta odmówił odnowienia polsko–niemieckiej umowy. Tymczasem do gdańskiego portu zmierzały okręty brytyjskiej marynarki wojennej. W tej sytuacji dowódca polskiej jednostki otrzymał rozkaz wpłynięcia do portu gdańskiego i w razie jakiejkolwiek nieprzychylnej reakcji ostrzelania najbliższego budynku administracji niemieckiej. Do wymiany ognia nie doszło, a Niemcy nie zareagowali na polską prowokację. Może to świadczyć o tym, że nie czuli się jeszcze wówczas na tyle silni, aby prowadzić twardą, zdecydowaną politykę wobec Polaków. To z pozoru błahe wydarzenie było demonstracją o potrójnym charakterze: ostrzeżenia dla Niemiec i skłonienie ich do rozmów z Polską, groźby wobec Senatu Wolnego Miasta Gdańska, który prowadził antypolską politykę, jak również demonstracji skierowanej pod adresem Ligi Narodów, a w szczególności jej Wysokiego Komisarza, który doradzał Polakom zrzeczenia się praw do Gdańska. W wyniku całej akcji doszło do odnowienia umowy o port d’attache.

ORP „Wicher”.

Nie był to jednak jedyny incydent wywołany przez Piłsudskiego. Rok później, w lutym 1933 roku, senat gdański podjął uchwałę o likwidacji policji portowej i przejęciu jej obowiązków przez niemieckojęzyczną policję miejską. Polska reakcja była natychmiastowa. 6 marca 1933 roku do Westerplatte przybił transportowiec „Willa” z batalionem piechoty morskiej na pokładzie, który został użyty do wzmocnienia placówki. 14 marca polski dodatkowy oddział został co prawda wycofany z Westerplatte, stało się to jednak dopiero po odwołaniu przez Senat Wolnego Miasta Gdańska uchwały o policji portowej.

Wojna prewencyjna – przygotowania wojenne?

Sprawa domniemanej wojny najprawdopodobniej wypłynęła w marcu 1933 roku. Był to okres, w którym toczyły się negocjacje w sprawie podpisania tzw. paktu czterech, które zainicjował Mussolini. Pakt miał objąć Włochy, Niemcy, Wielką Brytanię oraz Francję i znacząco zmieniłby układ sił na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim, osłabiłby znaczenie Ligi Narodów, ponieważ najważniejsze decyzje w sprawach europejskich zapadałyby w ścisłym gronie mocarstw. Byłby też zagrożeniem dla państw wschodnich, bo oczywiste było, że wspólne interesy będą załatwiane kosztem słabszych podmiotów (choćby Polski). Jednocześnie jednak wiązałby w pewien sposób Niemcy, które odtąd musiałyby liczyć się z trzema pozostałymi partnerami. Ponieważ Hitler zwlekał z decyzją o przystąpienia do Paktu, Mussolini najprawdopodobniej postraszył go, przekazując informację o rzekomej wojnie prewencyjnej jaką Francja szykuje w porozumieniu z Polską przeciw Niemcom.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-0-8

Stron: 58

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: AMF |

"teraz należało wykorzystać zdobyty czas na rozwinięcie gospodarki i dozbrojenie armii…" Niestety to nie my wykorzystaliśmy ten czas lepiej. PS: zresztą i we wrześniu nie zdecydowano się na kontruderzenie.



Odpowiedz

Gość: Janusz |

Raczej trzeba było nie podpisywać w 1939r. sojuszu z Anglią i Francją skoro oczywistym było to że i tak nam nie pomogą. "Sojusznicy" uzyskali pewność że to Polska będzie pierwsza zaatakowana a nie np. Francja (gdybyśmy taki sojusz podpisali z Niemcami).



Odpowiedz
Tomasz Stachurski

Student I roku historii II stopnia na Uniwersytecie Rzeszowskim. Interesuje się głównie historią Polski, przede wszystkim działalnością Józefa Piłsudskiego i okresem dwudziestolecia międzywojennego. Jego hobby to muzyka rozrywkowa polska i zagraniczna – grupy takie jak Dżem, IRA, Nirvana czy Joy Division oraz historia ich liderów. Fan książek Stephena Kinga. W wolnych chwilach gra w szachy. Obronił pracę licencjacką na UR pt. „Walka sanacji z opozycją 1926 – 1939”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org