Opublikowano
2017-11-20 21:00
Licencja
Wolna licencja

Nowy, nieznany świat. Polacy na „Ziemiach Odzyskanych”

Po II wojnie światowej wielu Polaków musiało opuścić swoje rodzinne strony. W wyniku migracji lub przesiedleń trafili do nowego, obcego świata – na tzw. Ziemie Odzyskane. Ich skomplikowane losy przedstawia wystawa „Wrastanie. Ziemie Zachodnie i Północne. Początek”, którą od 6 listopada można oglądać na placu przed Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu. O tym niezwykłym przedsięwzięciu i powojennym kształtowaniu się społeczeństw na „Ziemiach Odzyskanych” rozmawialiśmy z dr Katarzyną Bock-Matuszyk.


1 2

Paweł Czechowski: Zacznijmy od podstawy. Czym jest wystawa „Wrastanie. Ziemie Zachodnie i Północne. Początek”?

dr Katarzyna Bock-Matuszyk – historyk, kierownik działu badawczego Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”, zastępca redaktora naczelnego „Wrocławskiego Rocznika Historii Mówionej”, autorka scenariusza wystawy. Katarzyna Bock-Matuszyk: Jest to pierwszy duży projekt, jaki powstał w ramach Sieci Ziem Zachodnich i Północnych. To nowy i bardzo wyjątkowy rodzaj współpracy instytucji kultury i nauki zajmujących się tematyką ziem przyłączonych do Polski w wyniku II wojny światowej. Współpraca opiera się na wspólnym badaniu przeszłości tych ziem, w szczególności doświadczenia wymiany ludności i zakorzeniania się jej w nowym miejscu zamieszkania oraz nowej rzeczywistości. Nad treścią wystawy pracował cały zespół autorski i jej konkretne elementy powstawały pod okiem specjalistów.

Ekspozycja, którą można obecnie zobaczyć we Wrocławiu jest pierwszą z serii, bo celem współpracy jest dotarcie do jak najszerszego grona odbiorców. Warto było zacząć od samych początków – teraz pokazujemy więc pierwsze lata na nowych ziemiach.

Przybysze z Zaleszczyk przed swoim domem w Radówku na Ziemi Lubuskiej - fot.  Instytut Zachodni Przybysze z Zaleszczyk przed swoim domem w Radówku na Ziemi Lubuskiej - fot. Instytut Zachodni

P.Cz.: O jak głębokich przemianach można mówić w kontekście tworzenia się nowych społeczności na tzw. Ziemiach Odzyskanych? Problem jest na pewno wielopoziomowy.

Członkami Sieci Ziem Zachodnich i Północnych są: Instytut Zachodni, Państwowy Instytut Naukowy – Instytut Śląski w Opolu, Centrum Dialogu Przełomy, Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” i Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie K.B.-M.: Na sprawę warto spojrzeć przez osobiste, często emocjonalne doświadczenia poszczególnych ludzi – w perspektywie biograficznej. Spektrum emocjonalne ludzi, którzy znaleźli się w nowych miejscach po wojnie było bowiem bardzo szerokie. To odczucia skrajne, mamy więc strach i lęk o własne życie i najbliższą przyszłość, poczucie tymczasowości i bardzo żywą traumę powojenną. Z drugiej jednak strony pojawiała się także radość z powodu zakończenia wojny oraz entuzjazm i nadzieja na rozpoczęcie nowego życia.

To jest także historia budowania nowej tożsamości i zakorzeniania się przez ludzi pochodzących z wielu różnych, często odległych stron.

P.Cz.: Jak wyglądał taki proces budowania więzi? Aklimatyzacja łatwiej przebiegała w dużych miastach, czy może mniejszych miejscowościach i wsiach?

K.B.-M.: W tym procesie oswajania się najważniejszą rolę na początku odgrywały podstawowe struktury społeczne. Mowa tu przede wszystkim o rodzinie, w której najłatwiej było się odnaleźć i zbudować poczucie bezpieczeństwa. To dlatego ludzie przybyli na Ziemie Zachodnie i Północne szukali swoich krewnych i ściągali ich do siebie – tu, w rodzinie, przejawiała się naturalna więź i poczucie troski.

Drugą taką strukturą, już nieco szerszą, były wspólnoty lokalne. Często osiedlano się w nowych miejscach w grupach pochodzących z tych samych stron, czy wręcz z jednej miejscowości. Poczucie „bycia u siebie” wzmacniało np. przywiezienie z dawnej parafii świętego obrazu. Parafia również była takim miejscem, gdzie łatwiej było się odnaleźć – można było bowiem uczestniczyć w znanych sobie obrzędach czy budować wspólnotę wokół pewnych wspólnych wartości. Znaczenie mogło mieć też to, że w nowe miejsce przybył z ludźmi także ksiądz z ich rodzinnej miejscowości, posiadający podobne doświadczenia.

Społeczna integracja była miejscami trudna, obok siebie zamieszkiwali np. ludzie z Polski centralnej i „zza Buga”, którzy trzymali się razem w obrębie własnych wspólnot pochodzenia i doświadczenia. Czasami wzajemne opinie były przy tym niechętne – w myśl rozważań kto ma lepiej, kto gorzej, kto więcej przeszedł i stracił.

Ruiny Wrocławia w maju 1945 r. (domena publiczna).

P.Cz.: Po II wojnie światowej na „Ziemiach Odzyskanych” mieszkali nie tylko przybysze, ale także osoby, dla których był to dom jeszcze przed wybuchem konfliktu. Jak wyglądały relacje między „nowymi” i „autochtonami”?

Niechciani Polacy – Mazurzy i Ślązacy

Czytaj dalej...
K.B.-M.: To były dość trudne relacje. Szacuje się, że ok. 800 tys. liczyła grupa tzw. ludności autochtonicznej – tych, którzy byli Polakami, określili się jako Polacy, zdecydowali, że po zmianie granic chcą tu zostać. Mowa tu przede wszystkim o Ślązakach, Warmiakach czy Mazurach.

Z czego wynikały te skomplikowane relacje? To m.in. kwestia samookreślenia się. Część ludzi uważała się po prostu za Polaków, a część była już wcześniej stawiana w trudnej sytuacji, w której musieli określać się jako Polacy lub Niemcy, a czuli się np. po prostu Ślązakami.

Ci autochtoni, którzy uważali się za Polaków i i w pewien sposób czekali na „przyjście Polski” mogli czuć się zawiedzeni, bo ludność napływowa traktowała ich często jak Niemców. Skomplikowany był też proces udowadniania swojej przynależności narodowej, bo z jednej strony komunistyczna władza potrzebowała na terenach włączonych do kraju jak najwięcej „miejscowych Polaków”, z drugiej strony trzeba było swoją polskość dokumentować, podpisywać oświadczenia wierności narodowi polskiemu itp. To na pewno wpłynęło też na to, że część ludności czuła się po prostu w komunistycznej Polsce źle i gdy nadarzała się okazja, wyjeżdżano do Niemiec.

Więcej o wystawie „Wrastanie. Ziemie Zachodnie i Północne. Początek” przeczytacie TUTAJ!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Paweł Czechowski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, wielki fan „Kroniki XX wieku" Mariana B. Michalika i okresu, o którym ta książka opowiada. Poza tym interesuje się piłką nożną, muzyką rockową i zbieraniem prasy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org