Autor: Antoni Olbrychski
Tagi: Newsy, Historia polityczna, Historia wojskowości, 1945-1989, Ameryka Północna
Opublikowany: 2013-09-24 10:02
Licencja: wolna licencja

O krok od apokalipsy – wypadek z bombą atomową w 1961 roku

Dziennikarz Eric Schlosser, szukając materiału do swojej nowej książki na temat broni atomowej, wpadł na trop dokumentów mówiących jasno, że w 1961 r. Stany Zjednoczone otarły się o klęskę nuklearną.
REKLAMA
Grzyb atomowy nad Hiroszimą, 6 sierpnia 1945 roku (fot. sierżant George R. (Bob) Caron, ze zbiorów National Archives and Records Administration , domena publiczna)

Odtajnione niedawno dokumenty Schlosser odnalazł dzięki Freedom of Information Act. Zawarty w nich raport przedstawia wydarzenia mrożące krew w żyłach. 23 stycznia 1961 r. z bazy sił powietrznych Seymour Johnson w Goldsboro (Karolina Północna) w celu dokonania rutynowego lotu wystartował samolot mający na pokładzie bomby atomowe o łącznym ładunku 4 megaton. W wyniku awarii samolotu niszczycielski ładunek wypadł z luku bagażowego i uderzył w ziemię, wyłączając 3 z 4 systemów zabezpieczających przed wybuchem. Gdyby nie ten niesłychany łut szczęścia, doszłoby do eksplozji 260 razy silniejszej niż w Hiroszimie w 1945 r. Zniszczenie ogarnęłoby Waszyngton, Baltimore, Filadelfię i Nowy Jork.

Rząd Stanów Zjednoczonych zaprzeczał, że wypadek ten mógł zagrozić Amerykanom. Odtajnione dokumenty wskazują jednak na coś innego. Zgodnie z raportem starszego inżyniera z Sandia National Laboratories, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo broni jądrowej, tylko jeden mały przełącznik powstrzymał atomową zagładę.

Podążając dalej tym tropem, Eric Schlosser odkrył, że w latach 1950 – 1968 miało miejsce ok. 700 różnych znaczących wypadków z bronią atomową. Wszystkie były jednak skrzętnie ukrywane przez rząd USA. Wzbogacony o wiedzę z sekretnych dokumentów Schlosser komentuje tę postawę: Rząd próbował konsekwentnie blokować przepływ informacji, aby uniknąć pytań o politykę nuklearną. Mówiono nam, że nie było możliwości, by bomby zostały przypadkowo zdetonowane, ale tutaj mamy jeden przypadek, w którym o mało do tego nie doszło.

Źródła: livescience.com, theguardian.com.

Zobacz też:

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Antoni Olbrychski
Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się historią średniowieczną i nowożytną, w szczególności wojskowością i życiem codziennym. Instruktor szermierki, członek Akademii Szermierzy. Członek Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Czersku i edukator na Zamku Królewskim w Warszawie.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy