Opublikowano
2014-04-23 18:00
Licencja
Wolna licencja

Obywatel Cham - chłopi w dawnej Rzeczpospolitej

„Lud rolniczy […], który najliczniejszą w narodzie stanowi ludność” – tak zaczyna się dotyczący chłopów rozdział Konstytucji 3 maja. Choć dla współczesnych sformułowanie to wydaje się być naturalne, dla ówczesnych było przekroczeniem mentalnej granicy, rujnującym dotychczasowy obraz świata. Chłop mógł wszak być pracowity, ale czy mógł być obywatelem?


Strony:
1 2

Zobacz też: Staropolski parlamentaryzm - jak funkcjonował ustrój I RP?

Władysław Łokietek (mal. Jan Matejko) Struktura stanowa, jaka ukształtowała się w średniowiecznej Europie, była – jak pisze Marc Bloch – nie tylko konstruktem prawno-ustrojowym, ale także figurą budującą mentalność i świadomość ówczesnych społeczeństw. Choć każdy ze stanów łączyła więź wzajemnych zależności, a podstawą ich funkcjonowania była sieć osobistych umów, to wspólnoty umacniane były przede wszystkim wewnątrz poszczególnych struktur stanowych. Odmienna sytuacja prawna, kształtowany przez wieki etos, zespół idealnych zachowań i obyczajów, kulturowe funkcje społeczne – wszystko to tworzyło ze stanu zwartą odrębność. Wybijała się ona ponad poczucie jedności etnicznej, tworząc grupy posiadające własną świadomość inności.

Na ziemiach polskich proces budowania samoświadomości stanowej rozpoczął się w XIV wieku wraz z procesem żmudnego odbudowywania potęgi Królestwa Polskiego. Oparcie przez Władysława Łokietka rodzącego się państwa na rycerstwie, przy jego rosnącej nieufności do mieszczan, uchodzących w jego oczach za ludność buntowniczą i obcą, zaczęło czynić z późniejszej szlachty stan nie tylko stworzony do obrony ojczyzny. Przede wszystkim szlachta zyskała poczucie, że jest ona ich własnością. Zjawisko to uległo pogłębieniu w okresie centralizacji władzy w czasach rządów Kazimierza Wielkiego, a także w czasie kryzysu państwa w okresie bezkrólewi po zgonie ostatniego Piasta oraz jego następcy – Ludwika Węgierskiego. Szlachta stawała się stanem współrządzącym i biorącym na siebie odpowiedzialność za losy kraju. Czuła się jego opiekunem. Widać to szczególnie w idei elekcyjności tronu, która zaczęła rodzić się po śmierci Jadwigi Andegaweńskiej. Władcy z rodu Jagiellonów nie dostali przecież dziedzicznego prawa do polskiej korony, ale otrzymywali ją każdorazowo od wspólnoty prawowitych właścicieli państwa, jakimi czuli się rycerze.

Wyróżnikiem stanowym rycerstwa stały się z czasem nie tylko atrybuty wynikające z posiadania ziemi czy obowiązków wypływających z funkcji społecznej. Obok nich – a może przede wszystkim – pojawiła się obywatelskość, za którą stały prawa publiczne i poczucie współodpowiedzialności na państwo. Proces integracji wewnątrz stanu szlacheckiego i tworzenie się spójnego etosu nie mogłyby jednak mieć miejsca, gdyby nie idące równolegle prawne ograniczanie wpływów innych stanów w gospodarce i życiu społecznym. Nie czyniono tego jedynie w celu usankcjonowania zwierzchności szlachty nad innymi mieszkańcami kraju, lecz przede wszystkim po to, aby zamknąć funkcje społeczne w sztywne, określone ramy prawne. Miało to nie tylko charakter ustrojowy, ale również w dużej mierze wpływało na myślenie o otaczającej rzeczywistości. Jeśli więc szlachcic w oficjalnych dokumentach nazywany był „szlachetny”, „urodzony” albo „czcigodny”, to mieszczanin był „sławetny”, a chłop „pracowity”. W tych przymiotnikach tkwiło całe wyobrażenie o tym, kim mieli być przynależni do określonego stanu: jakie cechy powinni posiadać i jakie miejsce w układance świata im się należało. Wśród ówcześnie żyjących wyrobiło się bowiem przekonanie, że przynależność stanowa jest czymś naturalnym, wynikającym z Bożego planu. Dlatego też usilnie twierdzono, że szlachcic stworzony jest do szabli, chłop zaś do pługa i cepa.

Chłop, ilustracja z Biblii Maciejowskiego Historycy pisząc o przynależnościach stanowych, skupiają się często na ekonomicznym aspekcie ich funkcjonowania. Jest to dość oczywiste, ponieważ sama stanowość wyrosła na ustroju gospodarczym i z niego bezpośrednio wynikała. W okresie staropolskim wyróżnikiem stanowości były jednak nie tylko funkcje gospodarcze, ale także obywatelskość. To właśnie z obywatelskości szlachta uczyniła sedno swojego miejsca na świecie. Wśród cech dobrego szlachcica na pierwszym miejscu stawiano jego oddanie ojczyźnie i cnotliwą postawę względem prawa i obowiązków. Pisarze polityczni, pamfleciarze i prześmiewcy często ganili „genetyczne szlachectwo”, twierdząc, że szlachectwo nabywa się określonym zachowaniem. Obywatelskość stawiano w tym przypadku na pierwszym miejscu.

Kiedy na początku XVI wieku, dzięki działalności tworzącego się ruchu egzekucyjnego, wzrósł wpływ szlachty na państwo, a co za tym idzie – także świadomość wagi obywatelstwa – to ono właśnie stało się czymś godnym jedynie rycerza. Zrodziło to konsekwencje w postaci prawnego ograniczania roli innych stanów w państwie. Mieszczanie częściowo sami wycofali się z życia publicznego, poprzestając jedynie na obywatelskości miejskiej (i to głównie w miastach królewskich). Natomiast chłopów wyzuto niemal zupełnie z praw, pozbawiając ich średniowiecznej samorządności i wyrzucając poza obręb opieki prawnej państwa. W pojęciu obywatelskości nie mieściła się jedynie odpowiedzialność za kraj. Obywatel to także człowiek wolny, posiadający ochronę prawną, mający prawo do samodecydowania o sobie. W 1518 roku chłopów pozbawiono prawa do odwoływania się do sądów królewskich. Odtąd jedyną formą sądownictwa na wsiach był sąd dominialny. Jednocześnie coraz bardziej ograniczano możliwość swobodnego poruszania się czy zmieniania miejsca zamieszkania. Bardzo zaostrzyły się kary za zbiegostwo. Paradoksalnie, o ile w XVI wieku wśród szlachty obserwujemy wzrost swobód obywatelskich, które nawet – w wielu wymiarach – mają znamiona nowoczesności, o tyle w przypadku stanu chłopskiego następuje skurczenie się zasobu praw osobistych. Wynikało to nie tylko z chęci uzależnienia chłopa od pana, a tym samym uzyskiwania rosnących dochodów z jego quasi-niewolniczej pracy, ale przede wszystkim z pragnienia wyróżnienia obywatelskości jako czegoś wyjątkowego dla szlachty. Chłop miał być przecież jedynie pracowity. Klasycznym przykładem tego typu postępowania było wyłączenie stanu kmiecego z zapisów fragmentu konfederacji warszawskiej dotyczącej tolerancji religijnej. Tę ostatnią pojmowano bowiem nie jako indywidualne prawo człowieka do wyznawania własnej wiary, lecz jako przywilej natury politycznej wynikający z funkcji obywatelskich. Tolerancja nie miała służyć zgodzie między odmiennościami. Jej głównym zadaniem było sprawić, aby wyznanie nie było przeszkodą w pełnieniu funkcji publicznych, a tym samym nie było podstawą do kwestionowania obywatelskości.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tytuł: „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-4-6

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Co się naczytali lekkiej doli chłpa pańszczyźnianego w netach:
1. Zaczęło się od dwóch półdniówek na rok z wykupem w XI - pocz. XV w. (jak łatwo się domyślić, na początku chodziło o darmową pomoc chłopa u pana w robotach spiętrzonych - orka, siew, żniwa) przez minimum 1 dzień w tygodmiu w 1520 a skończyło na dwóch dniówkach sprzężąjem od morgi (gospodarstwo to 2-4 morgi) na tydzień w i poza okresem intensywnych prac polowych w XVII do X|IX w. Albo i ...uj z dniami- wyznaczano zadania.
2. Tłoki.
3. Rapty.
4. Powaby.
5. Darmochy.
6. Płótna.
7. Jajek
8. Za zatłuczenie "leniącej się" w polu chłopki w ciąży na śmierć przez szlachcica (ekonoma) - za stratę panowi groszy srebrnych 12



Odpowiedz

Gość: potomek chlopski jak my wszystcy |

chlopi panszczyzne I dziesiecine znosili jeszcze jako tako,nikomu nie zalezalo zeby pomarli lub zbiegli ,prawdziwym przeklenstwem byla wojskowa hiberna,to co zoldactwo wyczynialo we wsiach przeznaczonych na hiberne to byla najwieksza zbrodnia w dziejach 1000 letniego wykozystywania naszego chlopskiego narodu



Odpowiedz

@ Gość: potomek chlopski jak my wszystcy
Hiberna? W Polsce wojska prawie nie było.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

ad kazzz: "polski chłop musiał pracować w wydłużonym wymiarze czasowym"??? Pominąwszy nieco figlarną stylistykę przypomnę, iż w tamtych czasach - a i teraz też - w rolnictwie ów "wymiar czasowy" to tzw. dniówka słoneczna, czyli praca od świtu do nocy. Jak to można wydłużyć?



Odpowiedz

mbbaranie, to jest właśnie ten wydłużony wymiar czasu pracy, o którym mówiłem.



Odpowiedz

W całej tym artykule brakuje jednak wspomnienia, że chłop pańszczyznę odrabiał przez 104 dni w całym roku, a Rzeczpospolita Polska posiadała w Europie największą liczbę świąt kościelnych i dni wolnych od pracy. Więc w samym wymiarze pracy nie można dokonywać zestawień z niewolnictwem.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@kazzz: Nie wiem czy powyższy wpis jest pochwałą, czy naganą. Teraz jednak krótkie wyliczenie co mogło oznaczać owe 104 dni pańszczyzny w roku. Rok ma 365 dni, minus owe 104 i pozostaje ca 260 dni. Z tych 260 z kolei około 100 dni to wszelkie niedziele, różne święta, Boże Narodzenie, Wielkanoc, czyli dni w których zarówno na swoim, jak i na pańskim pracować nie wolno. Pozostaje 160 dni, ale wśród nich jest przecież zima i znowu około 80 dni, w czasie których praca na roli itp zajęcia nie mają sensu. Stąd wyliczamy, iż chłop pańszczyźniany ma do swojej dyspozycji, czyli do pracy we własnym gospodarstwie: 160 - 80 = 80 dni w całym roku, to jest 7 - 8 dni w miesiącu. Gratuluję. Murzyn na plantacji też nie cały rok zbierał bawełnę.



Odpowiedz

@mbaran Czy byłeś łaskaw w swej logice podsumować ile dni było poświęconych odpoczynkowi? I czy z tego czasem nie wynika, że w dni pracujące, siłą rzeczy, polski chłop musiał pracować w wydłużonym wymiarze czasowym?



Odpowiedz

Gość: vOppeln |

@ Gość: mbbaran
Rok ma 52 tygodnie czyli niedziel moze tez byc tylko tyle. Zatem 365 - (104 + 52) daje ponad dwiescie dni do dodatkowego swietowania. Chyba lekka przesada z tym swietowaniem w Krolestwie Polskim.



Odpowiedz

Gość |

Nie widzę zdania o prawie pierwszej nocy.



Odpowiedz

Gość: Jk |

@ Gość: Gość W Polsce tego nie bylo.



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org