Opublikowano
2013-04-06 12:45
Licencja
Wolna licencja

Ochrona pamięci Marszałka, czyli spór o obwarzanka

Czasem jedno niefortunne zdanie może wywołać potężną burzę. Dotkliwie i boleśnie przekonał się o tym pewien wileński dziennikarz oraz jego współpracownicy…


Strony:
1 2 3

Józef Piłsudski Pod koniec stycznia 1938 roku w endeckim „Dzienniku Wileńskim” ukazała się recenzja książki Melchiora Wańkowicza pt. „COP. Ognisko siły. Centralny Okręg Przemysłowy”. Jej autorem był Stanisław Cywiński, wykładowca Uniwersytetu Wileńskiego – do 1926 roku zwolennik Józefa Piłsudskiego, który po przewrocie majowym zwrócił się w stronę endecji. Jego recenzja przeszłaby bez większego echa, gdyby autor nie wdał się, dość niefortunnie, w polemikę ze zmarłym cztery lata wcześniej Marszałkiem. Przyczyną całego zamieszania stał się fragment recenzji, w którym napisał:

Wańkowicz [...] daje szereg żywych obrazków tego, co widział, no i czego nie widział, ale co ma podobno powstać w czasie najbliższym, w tym sercu Polski, zadając kłam słowom pewnego kabotyna, który mawiał o Polsce, że jest jak obwarzanek: tylko to coś warte, co jest po brzegach a w środku pustka.

Nie wymienił on wspomnianego „kabotyna” z nazwiska. Powszechnie znane były jednak słowa Piłsudskiego, które miał niegdyś wypowiedzieć: „Polska jest jak obwarzanek. Wszystko co najlepsze na Kresach, a w środku pustka”. Początkowo nic nie zapowiadało nadchodzącej burzy. Recenzja spokojnie przeszła przez filtr cenzury, nie zwrócili na nią również uwagi wileńscy legioniści. Istną „iskrą na beczkę prochu” stał się dopiero komentarz do recenzji, jaki ukazał się dwa tygodnie poźniej w dwutygodniku „Naród i Państwo”. Można było w nim przeczytać:

W dniach ostatnich wpadło nam w ręce wyjątkowe w swej małostkowej niedojrzałości plugastwo. […] człowiek o poważnych walorach naukowych pozwala sobie na doczepianie do Wielkiej Postaci błazeńskich epitetów, czyniąc to w podstępny i ukryty sposób, mający zapewnić bezkarność popełnionego w ten sposób wykroczenia przeciwko duchowi poszanowania Historii Własnego Państwa i Narodu.

Przekaz komentarza był jednoznaczny – Stanisław Cywiński, recenzując książkę Melchiora Wańkowicza pt. „COP. Ognisko siły. Centralny Okręg Przemysłowy”, z premedytacją uwłaczał dobremu imieniu Józefa Piłsudskiego. Skutki nie dały na siebie długo czekać.

Samosądy Biernackiego

Melchior Wańkowicz (fot. Władysław Miernicki/NAC Sygnatura: 20-112; domena publiczna) W tamtym okresie inspektorem armii w Wilnie był gen. dyw. Stefan Dąb-Biernacki (nie mylić z płk. Wacławem Kostkiem-Biernackim, choć obaj mieli podobne charaktery). Kiedy 14 lutego 1938 roku przeczytał artykuł w dwutygodniku „Naród i Państwo”, postanowił samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość. Bezzwłocznie nakazał przybycie do kasyna 1. pułku piechoty oficerom uzbrojonym w szable i broń krótką. Utworzono z nich kilka patroli, a każdy z nich otrzymał inne zadanie: jedne miały zamknąć ulice prowadzące do mieszkania Stanisława Cywińskiego, inne miały udać się do redakcji „Dziennika Wileńskiego”, zdemolować drukarnię czy też pobić pracowników, z kolei jeszcze inne miały zamknąć ulice prowadzące do redakcji. Od tej chwili wydarzenia potoczyły się bardzo szybko.

Jeden z patroli udał się do mieszkań Aleksandra Zwierzyńskiego – redaktora naczelnego „Dziennika Wileńskiego” oraz Zygmunta Fedorowicza, jego zastępcy. Nie było ich jednak w lokalach, więc żołnierze po około godzinnym wyczekiwaniu udali się do redakcji. W tym samym czasie inny patrol przybył do mieszkania Stanisława Cywińskiego. Autor, który był chory i leżał w łóżku, został dotkliwie pobity. Przy okrzykach: „Ośmieliłeś się bydlaku obrazić Komendanta!”, Cywińskiemu połamano żebra i skatowano do nieprzytomności. W wyniku pobicia ofiara straciła również lewe oko, a całe zajście odbyło się na oczach jego żony i córki. Po wykonaniu „wyroku” oprawcy opuścili mieszkanie.

Stefan Dąb-Biernacki Po przybyciu do redakcji żołnierze zdemolowali pomieszczenia i pobili niemal wszystkich, bez względu na to, czy byli oni zamieszani w całą sprawę, czy też znaleźli się tam zupełnie przypadkowo. Obu redaktorów, których nie zastali wcześniej w mieszkaniach, znaleziono w redakcji, gdzie obaj zostali mocno poturbowani. Jak zeznawał poźniej mecenas Tadeusz Kiersnowski: „Bito go [Aleksandra Zwierzyńskiego] w ten sposób, że kilku trzymało Zwierzyńskiego za ręce, a jeden z oficerów okładał go kolbą rewolweru po twarzy i głowie”. Podczas gdy bito Aleksandra Zwierzyńskiego, do redakcji przybył Zygmunt Fedorowicz i starał się ukryć pomiędzy pracownikami. Jednak i jego dosięgła ręka żołnierskiej „sprawiedliwości”. Podczas całego zajścia ucierpieli także m.in. dozorczyni budynku, niejaka Dawidowiczowa, dziennikarz Dariusz Żarnowski oraz Zofia Kownacka, która chciała podać Żarnowskiemu szklankę wody – została uderzona w twarz i zemdlała.

Wkrótce po całym zajściu do mieszkania wkroczyła policja, która zaaresztowała wszystkich pobitych i opieczętowała lokal. Na komendzie znaleźli się Stanisław Cywiński, Aleksander Zwierzyński oraz Zygmunt Fedorowicz. Ostatniego z nich zwolniono po czterdziestu ośmiu godzinach, natomiast pozostali na wniosek prezesa Sądu Apelacyjnego Józefa Przyłuskiego zostali zatrzymani i przewiezieni do szpitala więziennego. W taki oto brutalny i prymitywny sposób gen. Stefan Dąb-Biernacki uczcił pamięć zmarłego Marszałka.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Autor: Michał Przeperski
Tytuł: „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-3-9

Stron: 86

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Muza |

W lodzkim liceum moja nauczycielka jezyka polskiego byla corka Stanislawa Cywinskiego. Swietna polonistka i sympatyczka Pilsudskiego - takie odnosilam wrazenie.



Odpowiedz

Gość: Michał Lubelski |

Uzupełnieniem do tej historii może być przypomnienie postawy Dąb-Biernackiego we wrześniu 1939 r. Wówczas z odwagą i umiejętnościami było już trochę gorzej. Był to jeden z ludzi odpowiedzialnych przed wojną za kierunki rozwoju i szkolenia naszych sił zbrojnych. Największą winą Piłsudskiego zawsze będzie dla mnie przekazanie sterów kraju w ręce takich kreatur. I pomyśleć, że niektórzy byli i są gotowi bronić jemu podobnych "ofiar" Wyspy Węży...



Odpowiedz

Imię zostało poprawione, przepraszamy za pomyłkę.



Odpowiedz

Gość: Michał |

Inspektor Armii w Winie to Stefan Dąb-Biernacki, nie Stanisław



Odpowiedz

Gość: Damian |

no a przynajmniej Suleja to też dobry specjalista czy nawet Wołos



Odpowiedz
Tomasz Stachurski

Student I roku historii II stopnia na Uniwersytecie Rzeszowskim. Interesuje się głównie historią Polski, przede wszystkim działalnością Józefa Piłsudskiego i okresem dwudziestolecia międzywojennego. Jego hobby to muzyka rozrywkowa polska i zagraniczna – grupy takie jak Dżem, IRA, Nirvana czy Joy Division oraz historia ich liderów. Fan książek Stephena Kinga. W wolnych chwilach gra w szachy. Obronił pracę licencjacką na UR pt. „Walka sanacji z opozycją 1926 – 1939”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org