Opublikowano
2012-06-20 17:17
Licencja
Wolna licencja

„Ojczystą ziemię rozdzierają”. Rocznica przyłączenia części Górnego Śląska do Polski

Mija blisko sto lat od chwili, gdy gen. Szeptycki wkraczał na czele wojsk polskich do kolejnych miast tej części Górnego Śląska, która w wyniku ustalonego podziału przypadła Polsce. Celebrowany z ogromną pompą rytuał przejmowania ziem o kluczowym znaczeniu dla odrodzonego państwa polskiego, stanowił zwieńczenie długiego i skomplikowanego procesu walk o losy Górnego Śląska po pierwszej wojnie światowej.


Gdy w sprawie Śląska zapadła decyzja miarodajnych czynników europejskich, myśmy się z nią, acz z bólem serca pogodzili, choć połowa naszego kraju ojczystego i połowa naszych braci pozostała pod panowaniem niemieckim (Wojciech Korfanty)

Górnoślązacy, w tej godzinie przeznaczenia, w której ojczystą waszą ziemię rozdzierają, a brata odłączają od brata, cały naród niemiecki podaje wam rękę (z odezwy rządu niemieckiego i pruskiego z okazji podziału Górnego Śląska w 1922 roku)

Decyzja o podziale Górnego Śląska rodziła się długo. Rozstrzygający miał być plebiscyt. Postanowienie o jego przeprowadzeniu było wynikiem kompromisu pomiędzy mocarstwami decydującymi o losach powojennej Europy na konferencji w Wersalu. Sprawa Górnego Śląska była istotnym elementem obrad i od początku budziła sporo kontrowersji. Francja, najbliższy sojusznik Polski, chciała, aby ten bogaty przemysłowy region znalazł się w całości w granicach odrodzonej Rzeczpospolitej, licząc na przyszłe korzyści z przyznania Śląska Polsce. Wielka Brytania uważała, że takie rozwiązanie nadmiernie zaburzy równowagę sił w Europie, zbytnio osłabiając Niemcy, obarczone dodatkowo kosztami odszkodowań wojennych. Wyjściem z impasu miał być plebiscyt, w założeniu oddający decyzję w ręce samych Ślązaków. Do takiego rozwiązania przychyliły się ostatecznie również Włochy i Stany Zjednoczone, przesądzając o sprawie.

Wkroczenie wojsk polskich na Śląsk (fot. Album zjednoczenia. Pamiątka piętnastolecia odzyskania niepodległości, Warszawa 1934, domena publiczna)

Plebiscyt i powstania

Niemcy i Polska rozpoczęły intensywne starania o poparcie na Górnym Śląsku. Prześcigały się w zapewnieniach o przyrodzonych prawach do śląskiej ziemi, podnosząc argumenty natury historycznej, etnicznej, kulturowej i wszelkie inne, mogące przekonać do swych racji. Oba państwa, ale Polska chyba w szczególności, musiały sobie jednak zdawać sprawę, że sama propaganda nie jest kluczem do sukcesu w tej rozgrywce. Polski etos, ukształtowany przez stulecia walki narodowowyzwoleńczej, wykrystalizowany swoiście w twórczości Sienkiewicza, musiał być zasadniczo obcy przeciętnemu Ślązakowi. Pejzaże sienkiewiczowskich powieści czarowały śląskiego czytelnika, ale bardziej siłą abstrakcji niż utożsamienia. Popularne pielgrzymki Górnoślązaków do Krakowa również mogły mieć tylko ograniczony efekt – szczególnie, jeśli wędrowiec miał okazję zerknąć po drodze na jurajskie warownie ufundowane przez króla Kazimierza – ta średniowieczna linia Maginota mówiła mu więcej o piastowskiej jedności, niż cała propagandowa historiografia. W „Soli ziemi czarnej” Kutza jest genialna scena, w której młody powstaniec spogląda przez olbrzymią lunetę w stronę Polski – tak patrzy się na coś fascynującego, bo znanego tylko z legend.

Podczas wspomnianych wędrówek Górnoślązak mógł również skutecznie zweryfikować swoje opinie o sytuacji ekonomicznej ludności zamieszkującej ziemie polskie, która zdecydowanie niekorzystnie odbiegała od znanych mu standardów. „Myśmy niestety nie mogli ludowi śląskiemu zalecać potęgi gospodarczej i państwowej Polski – pisał Wojciech Korfanty – bo każdy Ślązak przekroczywszy granicę w Sosnowcu lub Oświęcimiu byłby się mógł przekonać o bezpodstawności takich przechwałek”. Wreszcie wspomnijmy i o tym, że wyniki plebiscytu na Warmii i Mazurach dawały również spory materiał do przemyśleń (97,8% głosów przeciwko Polsce!).

Nie chcąc powtórzenia tego wyniku, Rzeczpospolita musiała zaproponować coś konkretnego. I zaproponowała, uchwalając 14 lipca 1920 roku Statut Organiczny Województwa Śląskiego. Była to zresztą odpowiedź na wcześniejsze, podobne rozwiązanie zaproponowane przez Niemcy, co nie zmienia faktu, że był to dokument o doniosłym znaczeniu. Warto podkreślić, że w jego powstanie zaangażowani byli głównie Górnoślązacy, dobrze zorientowani w specyfice regionu, na czele z Konstantym Wolnym. Statut powoływał niezależny Sejm Śląski, któremu przyznano spore kompetencje w zakresie spraw dotyczących regionu, z wyłączeniem właściwie tylko kwestii obronności i polityki zagranicznej. Uregulowano również niezwykle istotną kwestię obsadzania w przyszłości stanowisk urzędniczych na Górnym Śląsku, stanowiąc, że pierwszeństwo mieli mieć mieszkańcy regionu.

Te właśnie rozwiązania, zaproponowane przez stronę polską w okresie przedplebiscytowym, uwzględniające silną, uwarunkowaną historycznie odrębność regionu, miały być główną kartą przetargową w walce o śląskie dusze. I to właśnie zagwarantowana przez państwo Polskie autonomia stała się ostatecznie argumentem decydującym. Polska nie wygrała co prawda śląskiego plebiscytu, ale wynik nie rozstrzygał też jednoznacznie w drugą stronę. Sprawa przynależności regionu pozostawała otwarta.

Gmach Sejmu Śląskiego (fot. domena publiczna)

Podział Górnego Śląska

Chociaż wyniki plebiscytu na Górnym Śląsku były znane już pod koniec marca 1921 roku, to formalnie podział regionu dokonał się dopiero 20 października tego samego roku. Minęło kolejnych osiem miesięcy, nim oddziały Wojska Polskiego wkroczyły na tereny przyznane Polsce. Komisja Międzysojusznicza przez ponad sześć miesięcy po plebiscycie i trzecim powstaniu nie była w stanie zaproponować kompromisowego rozwiązania. Strony konfliktu skrajnie odmiennie interpretowały zarówno założenia traktatu wersalskiego w sprawie plebiscytu, jak też jego ostateczny wynik oraz to, co miało z niego wyniknąć. W związku z tym decyzja o przebiegu nowej granicy zapadła na posiedzeniu Rady Ambasadorów mocarstw alianckich. Była to decyzja, która tylko częściowo opierała się na lokalnych wynikach głosowania, a większe znaczenie przypisano sprawom gospodarczym. I chociaż oficjalnie przebieg granicy nie usatysfakcjonował żadnej ze stron, to na pewno więcej powodów do zadowolenia miała Polska.

Na pierwszy rzut oka sprawy wyglądały odmiennie – w wyniku podziału to Niemcy otrzymały 2/3 obszaru plebiscytowego, zamieszkanego przez 60% ludności. Zdecydowana większość górnośląskiego przemysłu znalazła się jednak po stronie polskiej, dzięki czemu II Rzeczpospolita stała się krajem o charakterze przemysłowo-rolniczym, a nie, jak wcześniej, tylko rolniczym. Śląski węgiel i stal stały się motorem rozwoju odrodzonego państwa. Podział Śląska rozbijał co prawda spójny system produkcyjny – granica przecinała kilkanaście linii kolejowych i liczne drogi, a niektóre kopalnie zostały odcięte od swoich wyrobisk – problemy te udawało się jednak stopniowo przezwyciężać. Bogate kopalnie i huty już wkrótce pracowały pełną parą na dobrobyt II Rzeczypospolitej.

Powstałe województwo śląskie stanowiło zaledwie 1,1% terytorium państwa polskiego i było zamieszkiwane przez 4,4% ludności całego kraju, jednak pozostałe statystyki wyglądały już zgoła odmiennie. Nowe województwo miało ogromny potencjał gospodarczy, głównie górniczo-hutniczy. Dla przykładu, z początkiem 1923 roku region dostarczał gospodarce Polski 73% węgla, 78,5% surówki, 87,7% cynku, 71% stali i 99,7% ołowiu. Sporym problemem dla gospodarki województwa okazało się jednak zamknięcie niemieckiego rynku po 1925 roku, kiedy wygasła konwencja nakazująca Niemcom zakup określonych ilości węgla w polskich kopalniach. Wojna celna i wstrzymanie dostaw dla niemieckiego przemysłu znacząco obniżyły wykorzystanie potencjału kopalń w polskiej części regionu.

Problemy i wyzwania

Sytuacja w nowym województwie również pod innymi względami stanowiła dla Polski wyzwanie. Chodziło między innymi o kwestie narodowe i tożsamościowe. Formalnie zagadnienia związane z funkcjonowaniem mniejszości po obu stronach granicy miała regulować konwencja genewska, podpisana przez Polskę i Niemcy 15 maja 1922 roku. W rzeczywistości, zarówno w Prowincji Górnośląskiej, jak i na obszarze województwa śląskiego, od samego początku dochodziło na tym tle do licznych nadużyć, które z czasem tylko narastały.

W 1921 roku prawie 30% mieszkańców województwa deklarowało narodowość niemiecką. Sporej części pozostałych mieszkańców województwa dotyczył brak jednoznacznej identyfikacji z opcją polską lub niemiecką, wynikający z utożsamienia przede wszystkim z regionem i określania siebie na pierwszym miejscu jako Górnoślązaka. Wśród tej grupy narastało z czasem uczucie zawodu i niespełnienia polskich obietnic z okresu plebiscytu. Jedną z płaszczyzn, na której szczególnie narastało niezadowolenie, były kwestie obsady stanowisk urzędniczych w nowej administracji. Wśród ludności autochtonicznej rosło poczucie, że znów nie jest ona „panem we własnym domu”.

Wspomniane już deklaracje z okresu plebiscytowego, gwarantujące Ślązakom pierwszeństwo w obsadzie stanowisk, rzadko znajdowały pokrycie w rzeczywistości. Sytuacja zdecydowanie pogorszyła się po objęciu stanowiska wojewody przez Michała Grażyńskiego, którego dawny już konflikt z Korfantym miał teraz stopniowo narastać. Wojciech Korfanty uosabiał dla wielu nadzieje Górnego Śląska związane z przyłączeniem do Polski. Ostateczne załamanie się jego kariery politycznej, szykany, konieczność wyjazdu z kraju, wreszcie powrót i natychmiastowe aresztowanie, a zaraz potem śmierć, były przez wielu Górnoślązaków postrzegane jako pewne uogólnienie losu regionu w Polsce. Najlepiej oddają to słowa samego Korfantego, który już wcześniej, bo w 10-tą rocznicę plebiscytu pisał:

Polska zdobyła najcenniejszą część Górnego Śląska dlatego, że uświadomiony narodowo lud jego, przez dziesiątki lat był wychowany w duchu samodzielności obywatelskiej, solidarności narodowej i poczucia odpowiedzialności każdego obywatela za całość narodu. Te wielkie wartości moralne, narodowe i obywatelskie lud śląski przyniósł do Polski. W dziesiątą rocznicę plebiscytu godzi się zapytać tych, którzy gospodarzyli tym wielkim kapitałem tych, którym go powierzono jako szafarzom, czy nie tylko utrzymali, ale i pomnożyli ów kapitał, będący najsolidniejszą podstawą bytu narodu i państwa […] czy w dzisiejszej oficjalnej Polsce znaleźliśmy to wyzwolenie z nędzy duchowej i moralnej, któregośmy szukali. Na zapytanie wolimy nie odpowiadać.

Podsumowanie

Wojciech Korfanty, wrzesień 1925 roku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-A-560-2) Górny Śląsk nieraz zmieniał swoje granice i przynależność państwową. Był to w końcu teren przygraniczny, na którym krzyżowały się różne wpływy i interesy. Jednak czy to pod panowaniem polskim, czy to czeskim, austriackim lub pruskim, region zachowywał jedność pod względem politycznym i kulturowym. Sytuacja powstała po I Wojnie Światowej nie miała precedensu we wcześniejszych dziejach Górnego Śląska. Po raz pierwszy region ten został podzielony na dwie części, a granica przebiegała w najbardziej newralgicznym miejscu.

Podział ten istniał na wielu płaszczyznach, miał wymiar nie tylko terytorialny, gospodarczy i polityczny, ale również symboliczny i ideowy. Region o spójnej historii i tradycji, dzielący wielusetletnią wspólnotę doświadczeń, ulegał rozdarciu. Przestawał być tą „graniczną gruszą – o której pisał Emil Szramek – rodzącą na obie strony”. Polska i Niemcy, rozwijając metaforę, robiły w następnych latach wiele, aby obcinać te gałęzie śląskiej gruszy, które sięgały owocami na drugą stronę granicy. Przy podziale Górnego Śląska po obu stronach obecne było poczucie że „ojczystą ziemię rozdzierają, a brata odłączają od brata”. Była również obecna świadomość tragizmu sytuacji dziejowej, w jakiej znalazł się Górny Śląsk. Składało się na nią z jednej strony przekonanie, że okoliczności i sytuacja polityczna nie dawały możliwości zachowania regionu jako całości, a z drugiej przeczucie, że powstały rozdział będzie się z czasem nieuchronnie pogłębiał.

Bibliografia

  • Marek Czapliński [i in.], Historia Śląska, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2007.
  • Historia Górnego Śląska. Polityka, gospodarka i kultura europejskiego regionu, red. Joachim Bahlcke, Dan Gawrecki, Ryszard Kaczmarek, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej–Muzeum Śląskie–Frodo Sp.j., Gliwice–Katowice–Bytom 2011.
  • Wojciech Korfanty, Naród, państwo, Kościół. Wybór publicystyki katolicko-społecznej, Księgarnia Św. Jacka, Katowice 1992.
  • Kazimierz Popiołek, Historia Śląska. Od pradziejów do 1945 roku, Śląski Instytut Naukowy–Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1984.
  • Jan Przewłocki, Stosunek mocarstw zachodnioeuropejskich do problemów Górnego Śląska w latach 1918–1939, PWN, Warszawa–Kraków 1978.

Redakcja: Roman Sidorski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Na rasistowską wypowiedź Gościa "jo" - Moja odpowiedź:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/Dlaczego-wybieram-Polske.pdf



Odpowiedz

Gość Jo: "Najgorszy i najgłupszy gen z wszystkich białych to polsko-rosyjsko-ukraińskie r1a"

Popatrz, Jo, na ten obraz z pracy T.C. Zanga et al., 2018
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/images/neolit_demogr2.jpg

Przedstawia ona dysproporcje ludnościowe pod koniec neolitu między bratnimi rodami R1b (BBC) i R1a (CWC)
Jak myślisz, co ja spowodowało, jeśli już wiemy o wynikach prac olbrzymich zespołów genetyków I. Olalde (2018 i 2019)? A na naszych ziemiach znam z tego czasy trzy fakty: Zbiorowy grób nad rzeką Szreniawą u ujścia do Wisły pod Koszycami (kultura amfor kulistych), zbiorowy grób nad górną Szreniawą pod Miechowem (kultura ceramiki sznurowej) i zbiorowy grób nad Solawą, Wschodnie Niemcy (kultura ceramiki sznurowej) - z rodu R1a!. To ofiary zbiorowych mordów., dokonanych w starożytności w tym samym mniej więcej czasie na pewno przez "rasę panów", na pewno tę samą, o której piszą zespoły I. Olalde.
Czy teraz, panie Jo, stać Cię na słowo "przepraszam", mnie, człowieka z rodu R1a?



Odpowiedz

Gość: Tomaszewski Wojciech |

@ p. Glasisch 1. Klątwa Bismarcka Klątwa Bismarcka czy wcześniejsze opinię Fryderyka Wielkiego o Polakach, że wyrzucają pieniądze oknami mogły tak naprawdę odnosić się do XIVII w. kiedy to rzeczywiście w Polsce królowało marnotrawstwo. A swoją drogą przez większość tego wieku królami w Polsce byli Niemcy (Sasi). Co oni dobrego zrobili ? Niemcy (Prusacy) wszystko robili, żeby Polska nie wyszła z bałaganu. Przekupywali posłów, żeby zrywali sejmy. Kiedy Polska otrząsnęła się z bałaganu i zrobiła pierwszy krok ku normalności (Konstytucja 3 Maja) to razem z Rosją dokonali II-go rozbioru. Całą tą politykę można nazwać krótko: przeszkadzanie choremu żeby wyzdrowiał, a potem oskarżanie go, że nie jest zdrowy. Bismarck bardzo mylił się w swojej ocenie: - Już za czasów Królestwa Kongresowego dokonano znacznego postępu gospodarczego, za sprawą reform Druckiego-Lubeckiego - W drugiej połowie XIX w. polskie rolnictwo w zaborze pruskim (Wielkopolska) miało najwyższą wydajność, zagrożenia wywłaszczeniem ze strony władz pruskich 2. David LG Nazywanie go wizjonerem to chyba jakiś żart. Brytyjski premier, podczas obrad w Wersalu, pomylił Śląsk z Galicją, a ta ostatnią z Cylicją w Turcji. Wolna Polska, ta do 1939 r. na pewno nie zepsuła Sląska. 3. Pan Gorzelik wypowiadał się w ten sposób, jakby sentencję DLG uważał za swoją. 4. Filary ochronne Będąc w pierwszej połowie lat 70-tych z wizytą u kuzyna, który jako inżynier-górnik pracował właśnie w Bytomiu pierwszy raz usłyszałem o tym problemie, oczywiście w rozmowie rodzinnej. Pozwolę sobie spojrzeć na ten problem szerzej. Upadek znaczenia GŚ i straty takie zafundowano temu regionowi to nie wina Polski tylko komunizmu, który nota bene przywlekli do Europy Niemcy u ciekający przed Sowietami. W gospodarce komunistycznej, bez względu na narodowość, nie liczono się z ekologią, bezpieczeństwem gospodarowania, z prawem ani ze zdrowym rozsądkiem. Jeśli ktoś chce porównywać gospodarki Polski i Niemiec, to niech porówna PRL i NRD z uwzględnieniem, że ta ostatnia jako \"okno wystawowe socjalizmu\" była preferencyjnie traktowana w Bloku Sowieckim, żeby różnica gospodarcza pomiędzy RFN i NRD nie była zbyt widoczna. Mogę dodać, że w tym niemieckim państwie prowadzono także ekstensywną gospodarkę rabunkową, a straty ekologiczne w końcu spowodowały powstanie w opozycji enerdowskiej nurtu \"ekologicznego.\" Jeszcze mogę dodać, że symbolem gospodarczym tego niemieckiego państwa był trabant. 5. Wracając do Bismarcka - \"jak chcesz Polaków ukarać, to pozwól im się samym rządzić\" to mógłbym napisać \"Jak chcesz Europę ukarać, to pozwól rządzić Niemcom\". Niestety, nasi sąsiedzi co jakiś czas fundują Europie koszmar. - kilkanaście wieków temu plemiona germańskie (niektóre z nich to przodkowie Niemców) zamiast zaadoptować wielką cywilizację rzymską, woleli ją zniszczyć. Europa zapłaciła za to straszliwym upadkiem cywilizacyjnym w postaci tzw. ciemnych wieków. - 5 wieków temu rozbili chrześcijaństwo zachodnie i spowodowali straszliwe masakry w postaci wojen religijnych trwających przez półtora wieku. - Przerzucili przez całe Niemcy Lenina zaopatrując go potem regularnie w pieniądze, żeby mógł wywołać rewolucje w Rosji. Skutki tego przedsięwzięcia pół Europy odczuwa do dnia dzisiejszego - koszmar IIWŚ 6. Georg Bruening Przeczytałem polecony przez Pana artykuł, ale tam nic nie jest napisane, że został wyrzucony z grobu. Artykuł sugeruje, że do tego grobowca pochowano także inne osoby. \"Nawet w jego grobowcu są dziś pochowani obcy ludzie i żaden ślad nie wskazuje miejsca wiecznego spoczynku zasłużonego nadburmistrza.



Odpowiedz

Gość: jo |

@ Gość: Gość: Tomaszewski Wojciech
tak to sobie tłumacz- Niemcy za wszystko winni, winni nieudolności i lenistwu polskiego ludu. Takie gadki dobre w PRL. A co do II rozbioru to Niemcy dokonali go nie po to żeby uciemiężać lud polski i jego "bezcenne" ziemie, ale żeby nie mieć bezpośrednio przy granicy niemieckiej sąsiada Rosjanina. Moim zdaniem Niemcy zrobili błąd. Mieli was wszystkich pozwolić wziąść Rosji, a nie mieć was pod parasolem ochronnym, bo zwyczajnie nie jesteście tego warci.
Kolejny błąd to było przyjęcie was do Nato i EU. Niemcy zamiast was faworyzować miały kategorycznie być przeciw, a tak dzisiaj mamy polskiego warchoła w Nato i UE nienadającego się do żadnej współpracy ani merytorycznej dyskusji.
Najgorszy i najgłupszy gen z wszystkich białych to polsko-rosyjsko-ukraińskie r1a



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość: jo Co na ten wpis admin. Czy zareaguje na szerzacy sie na tym forum antypolonizm?



Odpowiedz

@ Gość: jo

Jeżeli już przez nawiązanie do R1a wdeptujesz nam na temat genów Polaków, to ja ci przytoczę czyni dla świata R1a! Czytaj ostanie dwie prace dwóch stukilkudziesieciu osobowych zespołów genetyków I. Olalde (2019 i 2018), jak wszedłszy do Europy zachodniej wycięli 90 procent ludności Brytanii, by zająć jej miejsce oraz 100 procent mężczyzn Iberii, by wziąć ich kobiety. Było to wprawdzie blisko 4,5 tysiąca lat temu, ale było i w krwi zostało, kochani uszczęśliwiacze narodów!!



Odpowiedz

@ Atimes

Sorry, ten powyższy post dotyczy ludności nie rodu R1a, lecz rodu R1b w kulturze BBS (bell beaker culture) czyli pucharów dzwonowatych.
Rezultaty przybycia tych ludzi do Brytanii i Iberii okazały się katastrofą dla tamtejszych tubylców, daleko większą, niż po ich przybyciu do Ameryki w ramach średniowiecznych i nowożytnych podbojów kolonialnych.

A jeżeli starożytna ich migracja na Zachód zaczęła się na trasie od Wołgi-Samary, jak się mówi, to musieli przejść przez Europę wschodnią, zapewne w znacznej mierze zaludnioną przez ród R1a, który dominuje dziś wśród Słowian.
Ale trzeba się zastanowić, dlaczego Praindoeuropejczycy (przynajmniej grupy satemowej) i Bałto-Słowianie z rodu R1a zaczynali właściwie od jednego wspólnego przodka R1a-M417, albo młodszego Z645?
Co się stało z innymi liniami, powstającymi wcześniej przez kilka tysiącleci? Gdzie się one podziały?
Czy ten ród R1b migrując na Zachód, nie dokonał tu jakichś, podobnych jak później na Zachodzie, spustoszeń demograficznych? Dlaczego, choć ich początek ma wspólnego przodka 22 tysiące lat temu, ten wschodni ród R1a jest niemal trzy razy mniej liczny, niż zachodni ród R1b?
Czy nie jest to rezultat jakiegoś wielkiego ludobójstwa w starożytności, np. około 5 tysięcy lat temu, które od rodu R1b ofiarą padł wschodnioeuropejski ród R1a?
Tak, podaje o tym praca Zeng et al. 2018!



Odpowiedz

Gość: |

@ Atimes
O! chyba literówka. R1b masz na myśli?



Odpowiedz

@ Atimes

Znów ta literówka, sorry!
"...to ja ci przytoczę, co czyni dla świata R1a!" - źle! Miało być "co czyni dla świata R1b!"
Pełnego mojego sprostowania i uzasadnienia dotąd nie opublikowano!



Odpowiedz

Gość: joko |

@ Gość: jo Może zaprzeczysz że dwie wojny światowe to robota szwabów,moze zaprzeczysz że koncentraki to wymysł tychże szwabów,moze zaprzeczysz,ze to nie oni wymordowali miliony.



Odpowiedz

Gość: Glasisch |

No pozwolę sobie dodać moje 3 grosze, jako Górnoślązak opcji niemieckiej, z rodziny przybyłej w połowie XIX z Moraw najpierw do Katowic - Wełnowca (dziadek Paul - w powstaniach w lokalnym Selbstszucie, który w 1922 r, przeszedł do niemieckiego Bytomia, bo nowej Polsce nie ufał a Korfantego uważał za wichrzyciela - powstania wybuchły, bo nie chciano uszanować przeważającej woli ludu śląskiego. To w moich oczach jest pierwszy przejaw Polaków, którzy obdarzają nas taką miłością, jakbyśmy byli wszyscy tutaj obywatelami specjalnej troski, za których muszą decydować, bo wiedzą oczywiście lepiej! To trwa do dzisiaj. Po klątwie Bismarcka, który stwierdził, że \"jak chcesz Polaków ukarać, to pozwól im się samym rządzić\" Sprawdza się co do joty po dziś dzień. Druga prawda, która boli oswobodzicieli, którzy przybyli z tzw. Kongresówki to słowa Davida Lloyda George`a, 1. hrabiego Lloyda George`a of Dwyfor, który bez owijania w bawełnę powiedział, że \"dać Polsce Śląsk, to trak, jakbyś małpie dał zegarek, bo ona ją w końcu zepsuje\". No i okazało się, że i to też Polak potrafi! Kiedy p. Gorzelik to powtórzył, to przez patriotów przetoczył się krzyk oburzenia, jakby to słyszeli po raz pierwszy. Może, bo przecież w szkołach tego nie uczą. Szef RAS-iu zacytował tylko wielkiego wizjonera. Jestem z Bytomia, rocznik 1956, nasłuchałem się, jak to miasto wyglądało przed wojna i widzę co się z nim zaczęło dziać gdzieś od połowy lat 60. Katastrofa, wybierany na zawał węgiel spod filara ochronnego spowodowało, że miasto osiadło od 1945 r. o 6 m wgłąb. Tompnięcia i ruchy górotworu miechowickiego dokonały reszty. Teraz można by tutaj kręcić filmy wojenne, o obronie np. Berlina, czy Wrocławia i to w centrum miasta! Po wejściu do €-kołchozu i zlikwidowania niemal wszystkich kopalń i hut to miasto stało się pustynią, grożące zawaleniem się, brak pracy powoduje patologię społeczną. Ostatnio społeczeństwo odwołało prezydenta i radę miejską, ale jak się okazuje, ci sami ludzie znowu będą walczyć, aby tam wejść. To jest okropne i nie napawa optymizmem. Ostatnim prezydentem, który dbał o ten gród był Georg Brüning, wybrany na nadburmistrza w roku 1882 r., który to miasto przeobraził w metropolię. Po styczniu 1945 r., w podzięce wyrzucony został przez nowych właścicieli z rodzinnego grobowca, na cmentarzu Mater Dolorosa. Więcj do poczytania dla chętnych. http://www.zyciebytomskie.pl/podakcja.php?id=13&gakcja=1 Dziękuję za uwagę



Odpowiedz

Gość: |

Ci, którzy się deklarują jako Górnoślązacy opcji niemieckiej, powinni uwzględniać w swoich rachubach, że plany Niemiec wobec Górnego Śląska to właśnie to, co oni nazywają €-kołchozem i jego konsekwencjami. Ta wszechstronnie zdegradowana, choć potencjalnie perspektywiczna kraina może się odrodzić tylko wówczas, gdy prowadzona będzie mądra i suwerenna polityka przemysłowa, z gruntu różna od polityki "ekologicznej" forsowanej obecnie za Odrą i Nysą.



Odpowiedz

Gość: |


W polskiej książeczce z lat 80. (seria wojewódzkich wizytówek turystycznych, może znacie) czytałem, że Niemcy chcieli w ogóle zlikwidować (zburzyć, rozebrać) Bytom, "by wyrwać uwięziony pod nim węgiel". Ciekawe, czy to prawda.



Odpowiedz

Gość: H |

@ Gość: Glasisch

Czyli twoja rodzina ma nieśląskie pochodzenie. A moja prababka była rdzenną Ślązaczką opcji polskiej.

Natomiast w moim mieście, w XIX w. Prusacy założyli kopalnię soli, którą w taki sposób eksploatowali, że ją "zepsuli" tzn. ziemia nad nią całkowicie się zapadła, zasypując kopalnię.
Po odzyskaniu niepodległości, w dwudziestoleciu międzywojennym Polacy założyli nową kopalnię głębinową, w której standardy bezpieczeństwa były nieporównywalnie wyższe.


"jakbyś małpie dał zegarek, bo ona ją w końcu zepsuje"

Najpierw naucz się pisać po polsku.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Rozebranie Bytomia i przeniesienie mieszkańców inne miejsce, aby móc wydobyć zalegający pod nim węgiel, na pewno było rozważane przez władze niemieckie przed, lub w czasie II wojny. Wtedy każdy węgiel był cenny, choćby do produkcji syntetycznej benzyny. Tak przynajmniej twierdzono na AGH w czasach minionych. Podobny pomysł w latach 60. XX w. zrealizowano z czeskim miastem Most, które później przez kilka lat służyło za tło dla filmów wojennych. Jeśli odrzuci się względy - nazwijmy je historyczno-sentymentalnymi, to reszta (czyli pomysł ze zburzeniem miasta) jest wynikiem aktualnego dla danych czasów rachunku ekonomicznego.
Jeszcze a propos upadku Górnego Śląska. Podobny los spotkał przecież i inne europejskie oraz amerykańskie centra przemysłowe. Proszę pojechać do Ruhry, Saary, w okolice Charleroi czy Lille. To samo, no szybciej uprzątnęli ruiny ale i wcześniej zaczęli. Miastem Detroit, gdzie liczba ludności zmalała z 1,9 do 0,7 mln, gdzie jest około 25 tysięcy rozpadających się, porzuconych domów oraz tzw. "Wielkim amerykańskim pasie rdzy" już nie warto epatować.



Odpowiedz

Gość: Jan Muszyński |

Slunzok pisze: \"My sie do Polski nie pchali.\" I znowu trzeba przypominać podstawowe fakty. Co to znaczy, że Ślązacy nie pchali się do Polski? Pewnie, że się pchali. Pchali się do Polski w mundurach feldgrau ze swastyką i w czarnych uniformach z trupią główką. Jako żołnierze Wehrmachtu oraz jako funkcjonariusze SS i Gestapo.



Odpowiedz
Aleksander Uszok

Kulturoznawca, członek redakcji „Nowej Gazety Śląskiej”, przewodnik po województwie śląskim. Jego główny obszar zainteresowań to film i kultura na Górnym Śląsku.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org