Opublikowano
2018-01-25 15:30
Licencja
Prawa zastrzeżone

Otton I Wielki a państwo Polan

Otton I – jeden z najważniejszych władców w dziejach Europy miał także ważny wpływ na rozwój państwa Polan. Jak wyglądała archeologia stosunków polsko-niemieckich za panowania cesarza?


Strony:
1 2 3

Otton I, mal. Lucas Cranach Starszy Otton I, mal. Lucas Cranach Starszy (domena publiczna) Nadszedł czas, by włączyć do dziejów Ottona I problem polski, nawet jeżeli nazwy „Polska”, „Polacy” jeszcze w tym czasie nie były używane. Jak się zaraz przekonamy, pierwszą datą (rzadko kwestionowaną w nauce) dotyczącą stosunków monarchii Ottona z akurat kształtującym się nad Wartą i Wisłą organizmem politycznym, z którego wyłoniło się państwo polańskie, a zarazem pierwszą w ogóle znaną datą z historii Polski, jest rok 963. O ile wiadomo, a przynajmniej o ile to wynika z istniejących źródeł historycznych, przed tym rokiem nikt o sąsiedzie ani w Niemczech, ani w Polsce nie wspomniał. Nie wspomniał, ale trudno chyba byłoby przyjąć, że w Magdeburgu, Merseburgu czy Miśni nic nie wiedziano o nowym polańskim czynniku politycznym, który od lat (chyba) mniej więcej czterdziestych X wieku konsolidował się pod energicznymi rządami księcia Mieszka, a w Poznaniu czy Gnieźnie nic nie wiedziano o potężnym władcy, od 962 roku cesarzu, a także o postępach panowania niemieckiego na słowiańskim Połabiu, symbolizowanych przez znane nam już daty 929, 940 i 955, które to zwycięstwa oręża niemieckiego znacznie przybliżyły w sensie przestrzennym obu partnerów, choć dopiero około 963 roku stali się oni, jeszcze na ograniczonym odcinku, bezpośrednimi sąsiadami.

Otton I i Polanie - trudne sąsiedztwo

Zasadniczo bowiem cesarstwo Ottona I i „państwo” Mieszka I nie były bezpośrednimi sąsiadami. Rozgraniczała je rozległa Słowiańszczyzna połabska, z którą zwłaszcza władcy niemieccy często i z rożnym powodzeniem prowadzili wojny, niekiedy zresztą prowokowane lub inicjowane przez stronę słowiańską. Wiemy, że w drugiej połowie X wieku dominował na północnym i zapewne środkowym Połabiu związek plemion wieleckich (lucickich), wytrwale obstający przy tradycyjnym pogaństwie i z nim związanym plemiennym ustroju politycznym. Lucicy nie wahali się interweniować tam, gdzie podejmowane były próby zmiany tego stanu rzeczy. Znane są kilkakrotne interwencje związku u sąsiadujących z nim Obodrzycow. Wiadomo, że zapoczątkowali oni największe z kilku, jakie odnotowały źródła, antyniemieckich i antychrześcijańskich powstań w roku 983 i następnych, którego skutkiem panowanie niemieckie, a wraz z nim wszelkie zawiązki chrześcijaństwa (łącznie z założonymi w 948 roku biskupstwami w Brandenburgu i Hawelbergu) uległy na ponad jedno stulecie niemal całkowitej likwidacji.

Obodryci: jakie państwo stworzyli Słowianie połabscy?

Czytaj dalej...

Gdy Mieszko I pojawia się w nader skąpym, ale niewątpliwym świetle źródeł historycznych, właśnie około 963 roku, musiał być już władcą dość silnym, właśnie usiłującym rozszerzyć swoje panowanie na ważny w sensie politycznym i gospodarczym obszar ujścia Odry, a tym samym wkroczyć na teren wpływów związku lucickiego. Musiało to doprowadzić do konfliktu interesów, który przybrał charakter zbrojny. Żydowski podróżnik i dyplomata w służbie kalifa kordobańskiego Ibrahim ibn Jakub, przebywający według wszelkiego prawdopodobieństwa w obrębie lat 965–966 w Magdeburgu i czerpiący informacje m.in. o państwie Mieszka I być może od samego cesarza, poświadcza prowadzone wojny Mieszka z Lucicami. Wrogość „arcypogańskich” Lucicow prawdopodobnie wzmogła się jeszcze po przyjęciu przez Mieszka I (zapewne w 966 roku) religii chrześcijańskiej.

Przejdźmy jednak do roku 9631.

Jak zwykle, najpierw trzeba oddać głos źródłom. Źródłem w tym przypadku „numer jeden”, podobnie jak w niemal całym opowiadaniu o Ottonie I, współczesnym opisywanym wydarzeniom, są Dzieje saskie Widukinda z Korbei (III, 66 i 67):

Tak więc komes Gero, dobrze pamiętający przysięgi Wichmana, gdy widział, że został on oskarżony, odesłał go do barbarzyńców, od których go [przedtem] odebrał. Przez nich chętnie przyjęty, natarł w częstych walkach na dalej w głębi mieszkających barbarzyńców. Krolla Mieszka, którego władzy podlegali Słowianie zwani Licicaviki, pokonał za dwoma nawrotami, jego brata zabił, wielką zdobycz mu zabrał. W tym samym czasie komes Gero potężnie zwyciężył Słowian zwanych Łużyczanami i przymusił do pełnej niewoli, jakkolwiek sam odniósł ciężką ranę, stracił bratanka, męża najlepszego, oraz innych bardzo licznych szlachetnych mężów.

Drugie świadectwo jest znacznie krótsze: to wzmianka w kronice Thietmara z Merseburga (II, 14): „Gero margrabia wschodnich ludów poddał zwierzchnictwu cesarza Łużyczan i Słupian, a także Mieszka wraz z jego poddanymi”.

Choć z imionami i działaniami dwóch głównych z niemieckiej strony bohaterów tych wydarzeń niejednokrotnie już mieliśmy sposobność zapoznawać się w poprzednich partiach niniejszej książki, były to jednak wiadomości fragmentaryczne, dlatego chyba będzie słuszne, nawet ryzykując pewne powtórzenia, omówić postacie Gerona i Wichmana w sposób nieco bardziej systematyczny.

Marchia Wschodnia ok. 1000 Marchia Wschodnia ok. 1000 (aut. Hoodinski; CC BY-SA 3.0) Najpierw przedstawimy Gerona. Wybitna to postać na scenie wschodnich Niemiec X wieku. Pochodził ze szlachetnego rodu wschodniosaskiego, którego rodowe (alodialne) posiadłości położone były na wschodnim pogórzu Harzu (Frohse i Gernrode). W roku 937, a więc wkrótce po objęciu panowania, Otton I powierzył Geronowi sprawowany uprzednio przez jego brata Zygfryda urząd legata w Saksonii i zwierzchnictwo nad granicami tego kraju, zwłaszcza niespokojnego słowiańskiego pogranicza na wschodzie. Kompetencje Gerona rozciągały się na większą część terytoriów ludów połabskich między Salą i Łabą a Odrą, od granicy z Czechami na południu po marchię Hermana Billunga, obejmującą ziemie obodrzyckie, na północy. Geron rychło wyrósł na głównego eksponenta niemieckiej polityki na wschodzie i najważniejszego współpracownika Ottona I na tym terenie. Wobec Słowian był bezwzględny, czego dowiódł już w 939 roku podstępnym wymordowaniem trzydziestu wielmożów wieleckich zaproszonych na ucztę. Miało to zapobiec przygotowywanemu powstaniu ludów słowiańskich przeciw narzuconemu im nie tak dawno panowaniu niemieckiemu.

Wrażenie tego czynu było podobno tak wielkie, że w roku następnym wszystkie plemiona słowiańskie aż po Odrę podporządkowały się bez walki Niemcom i zobowiązały do płacenia trybutu. W 954 roku Geron ujarzmił powstających przeciwko Niemcom Wkrzan na północnym Połabiu, a w roku następnym odegrał ważną rolę w tłumieniu przez Ottona I wielkiego powstania Obodrzycow i Wieletow, przyczyniając się do decydującego zwycięstwa niemieckiego nad rzeką Raxą (Rzeknicą). Wspomniana przez Widukinda i Thietmara

Prokuj: brat Mieszka I?

Czytaj dalej...
wyprawa w roku 963 była już ostatnim czynem Gerona na wschodnim pograniczu. Ciężko ranny w toku kampanii przeciw Łużyczanom, straciwszy w tych walkach bratanka i wielu wojowników, po wyleczeniu się z ran udał się jeszcze w tymże 963 roku z pielgrzymką do Rzymu, gdzie na grobie apostołów Piotra i Pawła miał złożyć broń na znak wycofania się z życia politycznego. Zmarł 20 V 965, został pochowany w założonym przez siebie żeńskim klasztorze w Gernrode.

Jest to postać trudna do jednoznacznej oceny, zwłaszcza gdybyśmy chcieli zastosować do owej twardej epoki nasze normy moralne: zbrodni 939 roku nigdy mu nauka, zwłaszcza krajów słowiańskich, nie zapomni. Nowsza nauka niemiecka zauważyła, że panujące przekonanie o bezwzględnej wierności Gerona wobec Ottona I, który w dokumentach nazywał go noster dilectus (nasz ukochany) i fidelis marchio (wierny margrabia), niezupełnie odpowiada rzeczywistości, skoro w czasie powstania syna królewskiego Liudolfa przeciwko Ottonowi Geron otrzymywał w 951 roku od rebelianta jakieś nadania i skoro, co ma związek już bezpośredni ze sprawami Mieszka I, udzielał pomocy banicie Wichmanowi. Thietmar z Merseburga nie odmówił Geronowi miana „obrońcy ojczyzny” (defensor patriae), ale sporo do myślenia daje fakt, że po jego śmierci cesarz podzielił ogromną „marchię” Gerona na pięć mniejszych, łatwiejszych do zarządzania, ale także niezezwalających na skupienie nadmiernej władzy w jednym ręku.

Tekst jest fragmentem książki Jerzego Strzelczyka „Otton I Wielki”:

Otton I Wielki Autor: Jerzy Strzelczyk
Tytuł: „Otton I Wielki”
Wydawnictwo Poznańskie
ISBN: 978-83-7976-816-5
Ilość stron: 342
Oprawa: miękka
Data premiery: 2018-01-17
Rok wydania: 2017
Cena: 36,90 zł

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Jerzy Strzelczyk

Wybitny polski historyk, znawca średniowiecza polskiego i powszechnego. Autor kilkudziesięciu książek, z których wiele było tłumaczonych na języki obce. Jego opracowania dziejów Gotów, Wandalów, Longobardów i Słowian połabskich cieszą się niemalejącym zainteresowaniem, podobnie jak biografie Mieszka I i Bolesława Chrobrego, a najnowszy Otton I Wielki jest pierwszą polską książką o tej wybitnej postaci.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org