Opublikowano
2013-02-01 16:22
Licencja
Wolna licencja

P. Makowiec, M. Mroszczyk – „Taktyka walki w terenie zurbanizowanym”

W ciągu ostatnich stu lat sposób prowadzenia wojny zmienił się diametralnie. Od dużych oddziałów walczących w otwartym polu, poprzez wojnę pozycyjną, użycie broni pancernej i broni ABC przeszliśmy do działań niewielkich grup wspomaganych przez zdobycze nowoczesnej techniki, których głównym obszarem walki stały się miasta.


Tytuł: „Taktyka walki w terenie zurbanizowanym”
Autorzy: Paweł Makowiec, Marek Mroszczyk
Wydawnictwo: Difin
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7641-742-4
Liczba stron: 260
Format: B5
Okładka: miękka
Cena: 49,00 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10
(jak oceniamy książki?)

Polskie wojsko, przechodząc metamorfozę z liniowych oddziałów Układu Warszawskiego do standardów NATO i sił szybkiego reagowania, musi poradzić sobie z przeszkoleniem żołnierzy do działań w terenie zurbanizowanym, gdyż to w takim przyjdzie mu najczęściej działać. Pomóc ma w tym podręcznik wydawnictwa Difin „Taktyka walki w terenie zurbanizowanym”.

Autorami książki są dwaj eksperci w dziedzinie walk. Choć na początku może niepokoić brak wśród autorów znanych nazwisk, jak na przykład któregoś z dowódców GROM-u, to po spojrzeniu na dorobek obu autorów wątpliwości znikają. Obaj panowie, Paweł Makowiec i Marek Mroszczyk, mają w swym dorobku sporo prac, tak teoretycznych, jak i praktycznych, dotyczących walk w mieście. Obydwaj działają także w różnych organizacjach paramilitarnych i policyjnych. Dodatkowo – ze względu na charakter prac pana Makowca o walkach w terenie miejskim polskiej partyzantki z okresu II wojny światowej – od recenzowanej pozycji prócz kompleksowego omówienia głównego zagadnienia oczekiwałem także choć częściowej analizy wybranych działań wojskowych.

„Taktyka...” zaczyna się od rozdziału poświęconego ogólnemu opisowi walk w terenie zurbanizowanym. Znajdziemy w tej części skromny opis poszczególnych aspektów działań, jak ukrycie czy użycie artylerii. Warto podkreślić, że jeden z ostatnich rozdziałów książki, poświęcony przygotowaniu żołnierzy, powinien według mnie znaleźć się w tej właśnie części – zawiera on podstawowe informacje między innymi o postawach żołnierza czy o operowaniu bronią. Lektura rozdziałów drugiego i trzeciego jest bez jego znajomości znacznie utrudniona. Wspomniany rozdział drugi poświęcony jest klasyfikacji terenu zurbanizowanego. Dowiemy się na jego podstawie, jak rozróżniać budynki nadające się do obrony, a jak wskazywać miejsca, których utrzymanie będzie utrudnione. Bez znajomości tych zagadnień prowadzenie jakichkolwiek operacji – ofensywnych, defensywnych czy choćby humanitarnych – w warunkach miejskich jest niemożliwe. Informacje te są także niezbędne, by w pełni docenić trzeci rozdział poświęcony stricte prowadzeniu walki w mieście. Po jego przeczytaniu nie będzie już dla nas tajemnicą, jakim szykiem powinien poruszać się oddział, jak „czyścić” pomieszczenie, a nawet całe kwartały oraz jak przygotować zasadzki. Jest to rozdział dość trudny i w całości będący po prostu podręcznikiem. Lekturę uzupełniają informacje na temat stresu wśród żołnierzy czy szablon rozkazu bojowego.

Brakuje niestety szerszego opisu szczególnych rodzajów działań, jak ochrona rannych i ich ewakuacja, działania w przypadku czynnego oporu cywili, współpracy z wywiadem w terenie czy lotnictwem i ciężką artylerią. Prawdopodobnie autorzy założyli też z góry, że czytelnik będzie obeznany z materiałoznawstwem, prawem międzynarodowym konfliktów zbrojnych czy kartografią. Uważam, że można było się pokusić o uzupełnienie treści o krótki wykaz czynności, które są zabronione przez prawo na polu walki, czy budynków, których nie wolno atakować (jak np. świątynie).

Książka pisana jest językiem technicznym, wręcz instruktażowym, do którego trzeba przywyknąć – pokazuje to, iż jest to profesjonalny podręcznik, a nie książeczka dla dzieci bawiących się w żołnierzy. Czasami rażą niektóre określenia bezpośrednio tłumaczone z języka angielskiego – na przykład flashbang określony jest jako „granat błysk-huk”, kiedy w polskiej nomenklaturze występuje przecież określenie „granat ogłuszający”. Każdy rodzaj czynności, którą ma wykonać żołnierz, jest opisany krok po kroku, a każdej pozycji czy formacji towarzyszy rysunek poglądowy. Tu niestety pojawiają się widoczne błędy w składzie – czasami trzeba poświęcić chwilę na kartkowaniu książki, gdyż niektóre schematy znajdują się stronę czy dwie dalej niż tekst, którego dotyczą. Utrudnia to więc zrozumienie bardziej skomplikowanych manewrów.

Należy zaznaczyć, że większość zawartych w tej pozycji materiałów opracowano na podstawie podręczników wojsk amerykańskich i kanadyjskich – sądzę że można było się pokusić o uzupełnienie materiału o taktykę innych wojsk mających tradycje walk w mieście, jak choćby armii Izraela, Specnazu czy brytyjskiego SAS.

Jak wspominałem, spodziewałem się po książce także opracowania wybranych działań wojskowych w historii. Niestety, tego brakuje, podobnie zresztą jak jakikolwiek szerszych odniesień historycznych. Z tego powodu historyk szukający czegoś więcej niż tylko podręcznika może czuć się zawiedziony.

Jednakże jako podręcznik do walk w terenie zurbanizowanym jest to książka doskonała. Mimo niewielkich błędów w składzie i pewnych braków w treści będzie to dobra lektura dla żołnierzy, policjantów, grup ASG i paintballa oraz dla każdego, kto chciałby od czysto technicznej strony poznać tajniki walk w mieście. Podobnie jak autorzy można mieć nadzieję, że znajdą się grupy osób, które zawartą tu wiedzę wykorzystają na przykład w eksploracji opuszczonych stref podmiejskich.

Zobacz też:

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: J. Nowosad |

Między innymi Konwencja Haska z 1907 nakazuje to by nie atakować w miarę możliwości świątyń. Niestety międzynarodowe prawo wojenne jest naruszane przez wszystkie strony (np Serbie w konfliktach bałkańskich czy Izrael w konfliktach z Palestyną). II Wojna Światowa miała to do siebie, że z praktycznego punktu widzenia konwencje nie miały zastosowania. Podobnie było z klasztorem na Monte Cassino - skoro Niemcy sobie pozwolili tam umieścić stanowisko to Alianci przyjęli, że można atakować klasztor. W przypadku podanym w komentarzu powyżej sytuacja była podobna. Jeszcze inaczej się sprawa ma jeśli w świątyni są dobra kultury czy dzieła sztuki - wtedu dochodzą jeszcze inne akty prawa międzynarodowego publicznego.



Odpowiedz

Gość: Necrotrup |

Przepraszam, a od kiedy to świątyń nie wolno atakować? Pamiętam na przykład taki klasztor we Włoszech, zbombardowany przez alianckie lotnictwo i atakowany przez polski II Korpus, kościół w Szubinie broniony przez Niemców w czasie powstania wielkopolskiego, liczne wieże kościelne stanowiące punkty obserwacyjne i z tego powodu ostrzeliwane w czasie licznych konfliktów (mój ś. p. Dziadek osobiście brał udział w ostrzeliwaniu artylerią wieży kościelnej obsadzonej przez niemieckiego obserwatora w czasie bitwy nad Bzurą) itd. itp.



Odpowiedz
Jakub Nowosad

Magister prawa i magister politologii. Doktorant na Wydziale Socjologiczno-Historycznym Uniwersytetu Rzeszowskiego na kierunku socjologia. Wśród jego zainteresowań znaleźć można szeroką gamę dziedzin od polityki, IT, memetyki i militariów, a na fantastyce kończąc. W historii interesuje go polityka i konflikty na przestrzeni dziejów, ze szczególnym uwzględnieniem wieku XX i historii najnowszej. Redaktor w serwisie fantastycznym Gry-Fabularne.pl. Organizator kilkunastu rzeszowskich konwentów fantastyki i współpracownik przy konwentach w całej Polsce.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org