Autor: Michał Przeperski
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Polska
Pierwsza publikacja: 2014-01-04 14:00, aktualizacja: 2021-01-04 09:04
Licencja: wolna licencja

Pierwszy zamach stanu w II RP

W listopadzie 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, a jej pierwszy oficjalny rząd sformował socjalista Jędrzej Moraczewski. Sytuacja wewnętrzna była jednak daleka od stabilizacji. W nocy z 4 na 5 stycznia 1919 roku, młodemu państwu zagroził zamach stanu.
REKLAMA
Marian Żegota-Januszajtis (zdjęcie z czasów II wojny światowej)

W połowie listopada 1918 roku stojący na czele struktur odradzającego się państwa polskiego Józef Piłsudski wezwał do siebie Jędrzeja Moraczewskiego. Obaj panowie doskonale się znali. Piłsudski był doświadczonym i zasłużonym bojowcem, wieloletnim liderem Polskiej Partii Socjalistycznej. Moraczewski był z kolei socjalistą galicyjskim i posłem do parlamentu wiedeńskiego. Ważniejsze było jednak to, że przed Komendantem Legionów Polskich zameldował się żołnierz tej formacji w randze kapitana. „Kapitanie, obejmiecie urząd premiera” – miał powiedzieć Piłsudski. „Tak jest” – miał służbiście odpowiedzieć stojący na baczność Moraczewski. Czy scena ta miała miejsce w rzeczywistości? Tego nie wiemy. Pewne jest jednak, że Moraczewski został premierem, natomiast Józef Piłsudski, 22 listopada 1918 roku objął dyktatorską władzę w Polsce, obejmując urząd Tymczasowego Naczelnika Państwa.

Sytuacja wewnętrzna

W ten sposób dwa kluczowe stanowiska w państwie objęli reprezentanci obozu socjalistycznego. Cieszył się on co prawda poparciem niemałej liczby Polaków, ale nie można było powiedzieć, że z jego utworzenia cieszyli się wszyscy. W rządzie brakowało reprezentantów bardzo silnego ruchu ludowego, z jego niekwestionowanym liderem Wincentym Witosem. Jeszcze bardziej zauważalny był brak polityków związanych z obozem narodowym. Pierwszy garnitur działaczy Narodowej Demokracji znajdował się na emigracji, a jej przywódca Roman Dmowski kierował pracami Komitetu Narodowego Polskiego – uznawanemu za reprezentanta polskich interesów przez mocarstwa zwycięskie w I wojnie światowej. Taka sytuacja nie mogła sprzyjać stabilności rządu Moraczewskiego.

Liderzy PPS: Adam Pragier, Jędrzej Moraczewski, Norbert Barlicki, Marian Malinowski i Rajmund Jaworowski, już w budynku polskiego Sejmu

Celem Józefa Piłsudskiego w ostatnich tygodniach roku 1918 było poszerzenie zaplecza politycznego dla nowotworzonej w Warszawie ogólnopolskiej władzy. Nie było to proste, ponieważ pomiędzy stronnictwami prawicy i lewicy istniały zadawnione niechęci. Socjaliści byli oskarżani przez endeków o sympatie prokomunistyczne. Jesienią 1918 roku robiło to ogromne wrażenie. Tym bardziej, że z ogarniętej rewolucją Rosji niemal codziennie docierały mrożące krew w żyłach wieści o grabieżach i mordach popełnianych przez bolszewików. Socjaliści oskarżali z kolei endeków o niechęć do poprawienia bardzo trudnej sytuacji socjalnej szerokich rzesz Polaków, pracujących w prywatnym przemyśle czy rolnictwie. Każda ze stron uważała, że ma prawo do budowy sprawiedliwego rządu, reprezentującego rzeczywisty interes narodowy.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”:

Paweł Rzewuski
„Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 109
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-6-0

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

REKLAMA

Sprawy zewnętrzne

Ziemie okupowane przez Niemców po traktacie brzeskim

Tymczasem sytuacja zewnętrzna odradzającej się Polski była ogromnie trudna. Utworzony wokół osoby Piłsudskiego warszawski ośrodek władzy nie miał międzynarodowego uznania. Jedynym państwem jakie uznało rząd Moraczewskiego były pokonane Niemcy, co wywołało fatalne wrażenie na Zachodzie. Zwycięskie w I wojnie światowej mocarstwa Ententy nie zapominały bowiem, że Piłsudski jako wódz Legionów Polskich walczył po stronie państw centralnych. Spodziewano się więc po nim wszystkiego najgorszego, a przede wszystkim tego, że rodzące się państwo polskie będzie faktycznym wasalem Niemiec.

Piłsudski był świadom tego, że bez uznania ze strony państw zachodnich przyszłość Polski będzie malowała się w czarnych barwach. Jeszcze ważniejsze było jednak to, że na całym froncie wschodnim, w ramach tzw. „Ober-Ostu” (tak nazwano obszary rosyjskie okupowane przez wojska niemieckie) znajdowało się kilkaset tysięcy żołnierzy niemieckich. Polska nie dysponowała więcej niż kilkudziesięcioma tysiącami żołnierzy Obecność żołnierzy niemieckich na wschodzie zapewniała Polsce tymczasową ochronę przed armiami bolszewickimi, które były znacznie słabsze od Niemców i nie podejmowały z nimi walki. Z drugiej jednak strony, Gdyby Niemcy poczuli się zagrożeni, mogli z łatwością zdławić rodzące się zalążki polskiej państwowości. Dlatego też konieczne było utrzymanie z nimi możliwie jak najlepszych stosunków, dla zyskania bezcennego czasu.

Jakby tego było mało, niechętny stosunek do rządu w Warszawie miały także władze Czechosłowacji, Litwy oraz rodzącej się w bólach Ukrainy. Te pierwsze, na czele z prezydentem Tomášem Masarykiem, domagały się ustąpienia Polaków z obszaru Śląska Cieszyńskiego i były bardzo niechętne prowadzeniu jakichkolwiek rozmów. Litwini wykazywali ogromną niechęć wobec Polaków obawiając się tego, że Warszawa będzie chciała rekonstruować Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Na Litwie uważano ją za związek nierównoprawny i za prostą drogę do wynarodowienia narodu litewskiego. W końcu stosunki polsko-ukraińskie najlepiej symbolizowała sytuacja w jakiej znalazł się Lwów. Od początku listopada 1918 roku toczyły się tam mordercze walki pomiędzy oddziałami Strzelców Siczowych i nieregularnymi oddziałami polskimi.

W stronę przesilenia

Na żadnej granicy nie było spokoju, władze warszawskie nie miały międzynarodowego uznania. Jakby tego było mało nawet wśród Polaków brakowało im jednomyślnego, ogólnonarodowego poparcia.

Głównym powodem dla którego w połowie listopada 1918 roku powstał rząd Moraczewskiego była chęć uspokojenia burzliwych nastrojów w kraju. Piłsudski również obawiał się, że żywioły komunistyczne mogą przejąć kontrolę nad sytuacją, dlatego nie protestował, gdy Moraczewski zdecydował się na wprowadzenie daleko idących reform społecznych. W ten sposób w polskim systemie prawnym pojawiły się m.in. ośmiogodzinny dzień pracy, legalne związki zawodowe i prawo do strajku, a także inspekcja pracy czy ubezpieczenia chorobowe. Jednak to wszystko, co pomagało postawić skuteczną tamę komunizmowi, udaremniało możliwości porozumienia z Narodową Demokracją. Polska prawica była jeszcze gotowa zaakceptować u władzy Józefa Piłsudskiego, ale socjaliści byli dla niej solą w oku.

Stanisław Grabski

Sytuacja z czasem zaczęła się zaostrzać. Do kraju przybył Stanisław Grabski, jeden z najwybitniejszych działaczy endeckich, jeden z bliskich współpracowników Romana Dmowskiego. Zdynamizowało to prawicę, pogrążoną do tej pory w marazmie. Ożywiły się debaty prasowe, zwiększyła się aktywność szeregowych działaczy. Gdy w końcu grudnia 1918 roku do Poznania przybył wybitny pianista (i sympatyk endecji) Ignacy Paderewski, sprowokowało to ludność stolicy Wielkopolski do zbrojnego wystąpienia przeciwko Niemcom. Powstanie wielkopolskie wybuchło 27 grudnia i stało się wielkim sukcesem. W ciągu kilku dni opanowali m.in. poznańską Cytadelę oraz szereg miast i miasteczek w regionie. Politycznie na powstaniu wielkopolskim zyskiwała Narodowa Demokracja, będąca wyraźnie dominującym ugrupowaniem politycznym w całym zaborze pruskim. Z każdym dniem pozycja polityczna endecji była coraz mocniejsza.

Tymczasem rząd socjalistyczny słabł. Niechęci do niego nie ukrywali przemysłowcy oraz ziemianie, a także wielu bogatszych mieszczan. Można wręcz było mówić o sabotowaniu posunięć rządu. Odmawiano płacenia podatków, a 28 grudnia 1918 roku Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa zawiadomiła oficjalne rząd, że nie będzie udzielać dalszych pożyczek Skarbowi Państwa, z powodu braku pieniędzy. Nie brakowało też wystąpień znacznie bardziej radykalnych, świadczących o braku wiary w powodzenie reform Moraczewskiego. Przykładem takim była „Republika Tarnobrzeska” powołana na wiecu ludowym, w obecności kilkudziesięciu tysięcy chłopów, przez komunistę Tomasza Dąbala i ks. Eugeniusza Okonia. Z kolei w końcu grudnia 1918 w Zamościu zanotowano poważne wystąpienie komunistów, którym udało się opanować miasto i usunąć legalne władze. Porządek przyniosła dopiero interwencja regularnych sił wojskowych przybyłych z Lublina.

Roman Dmowski, przywódca Komitetu Narodowego Polskiego

Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę z tego, że pozycja rządu Moraczewskiego słabnie. Trzeba było jak najszybciej stawić czoła nawarstwiającym się problemom. Już w końcu listopada 1918 roku wyznaczony został termin wyborów parlamentarnych, które miały wyłonić demokratyczny rząd, mający pełną legitymację do rządzenia. Zaplanowano je na 26 stycznia 1919 roku. Czas jednak naglił, bo sytuacja władz warszawskich pogarszała się. W tej sytuacji Piłsudski zdecydował się oddać prowadzenie spraw zagranicznych Polski w ręce Dmowskiego i kierowanego przez niego Komitetu Narodowego Polskiego. Ceną takiego rozwiązania było zerwanie stosunków dyplomatycznych z Niemcami, do czego doszło w połowie grudnia 1918 roku. W ten jednak sposób Polska uzyskiwała znacznie lepsze zabezpieczenie swoich interesów na zbliżającej się konferencji pokojowej, która miała się rozpocząć w połowie stycznia 1919 roku. Roman Dmowski był dla zwycięskich mocarstw człowiekiem godnym zaufania, czego nie można było powiedzieć o Piłsudskim. Drugim poważnym krokiem politycznym tego ostatniego było znalezienie nowego kandydata na premiera.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Michał Przeperski
„Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 86
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-3-9

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

REKLAMA

Spotkanie ostatniej szansy

4 stycznia 1919 roku przybyły do Warszawy Ignacy Paderewski spotkał się z Józefem Piłsudskim. Celem spotkania była próba ustalenia składu rządu koalicyjnego, jaki miałby zostać stworzony przede wszystkim z udziałem socjalistów oraz narodowych demokratów. Rozmowy na ten temat były prowadzone już wcześniej przez Piłsudskiego oraz Stanisława Grabskiego, który w początku grudnia 1918 roku zaproponował stworzenie rządu koalicyjnego, w którym jednak najważniejsze teki miałyby przypaść politykom endeckim. Piłsudski odrzucił taki projekt, jednak na spotkaniu z Paderewskim, który był znacznie bardziej skłonny to kompromisu, ten ostatni przedstawił propozycje nie różniące się od tych jakie wnosił Grabski w początkach grudnia. Piłsudski odmówił, nie godząc się na faktyczne przejęcie władzy przez endecję. Poirytowany Paderewski jeszcze tego samego dnia opuścił Warszawę, wyruszając do Krakowa.

Wiele wskazuje na to, że to jednak nie irytacja skłoniła Paderewskiego do opuszczenia Warszawy. Wiedział on bowiem, o zamachu stanu przygotowywanym przez grupę polityków endeckich. Zamierzali oni, przy poparciu partyjnych bojówek oraz części żołnierzy garnizonu warszawskiego, zaaresztować kluczowych członków rządu Moraczewskiego na czele z samym premierem i proklamować nowy rząd, o orientacji proendeckiej. Władysław Pobóg-Malinowski napisał nawet o zachowaniu Paderewskiego, iż ten wyjechał:

Wiedział bowiem, że tylko zgoda Piłsudskiego na mianowanie nowego rządu w tym składzie jaki mu zamachowcy podyktowali może ich powstrzymać; skrępowany tajemnicą, nie widział innego wyjścia jak tylko niezwłoczne opuszczenie Warszawy.

Rzeczywiście, w nocy z 4 na 5 stycznia 1919 roku w Warszawie podjęto próbę zamachu stanu.

Nagły atak

Stanisław Thugutt

Około północy w warszawskiej Komendzie Miasta pojawiła się grupa osób, której przewodził płk. Marian Żegota-Januszajtis. Przed pierwszą wojną światową był on komendantem Drużyn Strzeleckich, a następnie żołnierzem Legionów Polskich oraz Polskiej Siły Zbrojnej (niem. Polnische Wehrmacht). Był człowiekiem skonfliktowanym z Józefem Piłsudskim. Towarzyszyło mu grono polityków endeckich: Jerzy Zdziechowski, Tadeusz Dymowski oraz ks. Eustachy Sapieha. Wszyscy oni weszli w skład tymczasowego rządu, a budynek Komendy stał się jego tymczasową siedzibą. Według późniejszych oświadczeń zamachowców, na czele nowego gabinetu miał stanąć ks. Sapieha, natomiast wodzem naczelnym miał zostać (przebywający ówcześnie we Francji) gen. Józef Haller, a jego szefem sztabu – gen. Józef Dowbór-Muśnicki.

Januszajtis poinformował komendanta stolicy, że z upoważnienia nowych władz obejmuje komendę nad miastem, temu ostatniemu polecił natomiast udać się do domu. Komenda została obsadzona przez siły wierne Januszajtisowi. Składały się one ze „straży narodowej” (milicji partyjnej Narodowej Demokracji), członków Towarzystwa „Rozwój”, a także grup żandarmów i żołnierzy służby czynnej. Natychmiast po opanowaniu Komendy Miasta, dzięki czemu udało się skutecznie zablokować wojskową komunikację telefoniczną w mieście, siły zamachowców zostały wysłane, aby aresztować członków rządu Jędrzeja Moraczewskiego. Udało im się zatrzymać samego Moraczewskiego oraz towarzyszącego mu Leona Wasilewskiego (szef MSZ), powracających ze spotkania z Piłsudskim, a także Stanisława Thugutta (ministra spraw wewnętrznych), którego aresztowano w jego własnym mieszkaniu. Dobra passa zamachowców zakończyła się jednak w chwili, gdy podjęli próbę aresztowania gen. Stanisława Szeptyckiego, szefa Sztabu Generalnego.

POLECAMY

Kup koszulkę z Elżbietą I:

Cena koszulki (dostępna wyłącznie wersja damska) wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

REKLAMA

Szeptycki nie był zaskoczony, gdy do drzwi jego pokoju w Hoteli Bristol zapukali zamachowcy. Wcześniej bowiem zameldował się u niego komendant miasta, usunięty z budynku przez siły Januszajtisa. Próbujących aresztować go żołnierzy Szeptycki srogo skarcił, używając nieparlamentarnych słów. Próba zakończyła się totalnym fiaskiem, bowiem przywołani do porządku żołnierze podporządkowali się Szeptyckiemu. Ten zaś wykazał się zimną krwią. Udawszy się do budynku Sztabu Generalnego szybko ustalił fakty. Działając w porozumieniu z Piłsudskim zgromadził siły lojalne legalnym władzom i przy ich użyciu otoczył budynek warszawskiej Komendy Miasta. Próbował rozmawiać z kierującymi zamachem, jednak tak Januszajtis, jak i ks. Sapieha byli odporni na jego argumenty. Sapieha miał radzić Szeptyckiemu, by ten się usunął, bowiem bardzo możliwy jest rozlew krwi, gdy nadejdą wojska wezwane przez Januszajtisa. Zamiast wirtualnych wojsk tego ostatniego pojawił się natomiast 7 pułk ułanów wysłany na pomoc Szeptyckiemu przez Piłsudskiego. Sytuacja zamachowców stała się beznadziejna.

Gen. Stanisław Szeptycki (Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn.1-W-526-3; domena publiczna)

Szansą Januszajtisa było jeszcze pochwycenie samego Józefa Piłsudskiego. Gdyby Tymczasowy Naczelnik Państwa został aresztowany przez zamachowców, mogło to stanowić kartę przetargową. Jeżeli nie w grze o władzę, to przynajmniej o honorowe warunki kapitulacji. Niestety dla niego, próba zatrzymania Piłsudskiego wyglądała – tak jak cały zamach – iście operetkowo. Około piątej nad ranem 5 stycznia 1919 roku przed Belwederem zatrzymał się samochód, z którego wysiadło dwóch wojskowych, żądając widzenia się z adiutantem Piłsudskiego. Jak relacjonował adiutant, por. Kazimierz Stamirowski:

Byli uzbrojeni w krótką broń i granaty ręczne. Na moje zapytanie czego sobie życzą, odpowiedzieli, iż z polecenia Komendy Placu przyjeżdżają po Komendanta Piłsudskiego, który ma się tam zaraz stawić. Na to odpowiedziałem im: Ja panów aresztuję. Bez oporu przeszli z poczekalni do pokoju adiutantury przybocznej, gdzie zaraz złożyli broń i granaty.

O piątej nad ranem 5 stycznia 1919 roku wszystko było więc jasne. Zamach stanu zakończył się klęską. Zamachowców pojmano, a zatrzymanych członków rządu uwolniono.

Konsekwencje, komentarze

Czym była próba zamachu stanu podjęta przez polityków endeckich w początku stycznia 1919 roku? Rzeczywistą, lecz wyjątkowo nieudolną, próbą przejęcia władzy? Manifestacją, mającą skłonić Józefa Piłsudskiego do współpracy? Nieodpowiedzialnym wybrykiem garstki naiwnych, którzy działali bez porozumienia z liderem obozu narodowego, Romanem Dmowskim?

Nieudolni zamachowcy nie zostali aresztowani. Osoby cywilne wypuszczono na słowo, zaraz po tym, jak zostały gruntownie zrugane przez Piłsudskiego, który zarzucił im zdradę, skrajną nieodpowiedzialność i działanie na szkodę świeżo odzyskanej niepodległości. Postępowanie toczyło się w sprawie płk. Januszajtisa, który był oficerem służby czynnej. Jego zachowania nie zakwalifikowano jednak jako aktu zdrady. W czasie wojny polsko-bolszewickiej Januszajtis wykazał się dzielnością na polu walki i jeszcze w 1920 roku został mianowany generałem.

Dlaczego Józef Piłsudski postanowił postąpić tak niesłychanie łagodnie wobec ludzi, którzy zamierzali przejąć władzę, a jego samego umieścić w więzieniu? Roman Dmowski odpowiadał na to pytanie w książce „Polityka polska i odbudowanie państwa”:

Próba zamachu stanu w Warszawie, która Polskę trochę ośmieszyła – bawiło niezmiernie ludzi politycznych to przedstawienie, w którym wszystko odbyło się bez krwi przelewu i bez pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności – wykazała, że jeżeli słabe w działaniu były żywioły niezadowolone z rządu, to niemniej słabi byli stojący przy rządzie razem z Piłsudskim. W takim położeniu najlepiej nie walczyć, ale pogodzić się.

Rzeczywiście, obie strony były zbyt słabe, żeby móc pokonać jedna drugą. Piłsudski musiał być tego świadom, niekoniecznie natomiast byli tego świadomi zamachowcy. Najpewniej sądzili oni bowiem, że znajdująca się na fali wznoszącej endecja szybko opanuje sytuację i sformuje stabilny rząd, popierany przez większość Polaków. Do tego jednak nie doszło. Organizatorzy zamachu skompromitowali się, pokazując nie tylko własną słabość i nieudolność, ale również partykularyzm – zamach mógł mieć bowiem tragiczne skutki dla odradzającego się państwa polskiego. W tym kontekście mogłoby się więc wydawać, że na zamachu zyskali socjaliści. Tak się jednak nie stało. Jak wskazywał Władysław Konopczyński:

Na pozór zamach spalił na panewce i ośmieszył tylko Polskę, bo Piłsudski nie szukał pomsty. Ale teraz stało się jasne, że Moraczewski dłużej władać nie będzie i wyborów po swojej myśli nie przeprowadzi. 16 stycznia radykał[owie] odeszli

Konopczyński miał rację – rząd Moraczewskiego nie mógł dalej istnieć. Społeczne oburzenie na zamachowców przejściowo wzmocniło jego popularność. Ale jeżeli operetkowym zamachowcom udało się aresztować premiera, to nie świadczyło to dobrze o sile kierowanego przez niego rządu. Jedenaście dni po opanowaniu zamachu pierwszy rząd niepodległej Rzeczpospolitej podał się dymisji. Z punktu widzenia polityki wewnętrznej, można było ten fakt paradoksalnie odczytywać jako kapitulację lewicy przed prawicą. Jak pisał Stanisław Thugutt:

ustępować kilka dni przed wyborami znaczyło tyleż, co pewna przegrana.

Wybory miały się odbyć 26 stycznia 1919 roku i były ważnym wydarzeniem na krajowym podwórku politycznym. Jednak w skali polityki ogólnoeuropejskiej – a to przede wszystkim ona decydowała o przyszłości niepodległej Rzeczpospolitej – hierarchia spraw wyglądała inaczej. 18 stycznia 1919 roku rozpoczynała się paryska konferencja pokojowa, która miała zdecydować o politycznych granicach w Europie. Na dwa dni przed jej rozpoczęciem, Polska miała już jednolity ośrodek władzy, który reprezentował interesy kluczowych stronnictw politycznych w Polsce. 16 stycznia 1919 roku premierem został bowiem Ignacy Paderewski, a stworzony przez niego rząd był dowodem politycznej dojrzałości i woli kompromisu najważniejszych polskich stronnictw.

Zamach stanu kierowany przez płk. Januszajtisa był działaniem nieodpowiedzialnym, które mogło przynieść bardzo groźne konsekwencje. Okazało się jednak, że politycy endeccy odegrali, zupełnie nieoczekiwanie i w nieplanowany sposób inną rolę. Trawestując klasyka: stali się częścią tej siły, która zła pragnąc, dobro uczyniła.

Spodobał ci się nasz artykuł? Podziel się nim na Facebooku i, jeśli możesz, wesprzyj nas finansowo. Dobrze wykorzystamy każdą złotówkę! Kliknij tu, aby przejść na stronę wsparcia.

Bibliografia:

  • Ajnenkiel Andrzej, Od rządów ludowych do przewrotu majowego, Wiedza Powszechna, Warszawa 1978;
  • Cat-Mackiewicz Stanisław, Historia Polski od 11 listopada 1918 r. do 5 lipca 1945 r., Puls, Londyn 1993;
  • Dmowski Roman, Polityka polska i odbudowanie państwa, t.2, Pax, Warszawa 1989;
  • Garlicki Andrzej, U źródeł obozu belwederskiego, PWN, Warszawa 1983;
  • Grabski Stanisław, Pamiętniki, Czytelnik, Warszawa 1989;
  • Konopczyński Władysław, Historia polityczna Polski 1914-1939, Ad Astra, Warszawa 1995;
  • Pobóg-Malinowski Władysław, Najnowsza Historia Polityczna Polski, t. 2 1914-1939, B. Świderski, Londyn 1967;
  • Próchnik Adam, Pierwsze piętnastolecie Polski niepodległej (1918-1933), PWN, Warszawa 1983;
  • Skaradziński Bohdan, Polskie lata 1919-1920, t.1, Volumen, Warszawa 1993;
  • Thugutt Stanisław, Wybór pism i autobiografia Stanisława Thugutta, Wydawnictwo Towarzystwa Kooperatystów, Warszawa 1939.
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Michał Przeperski
(ur. 1986), doktor historii, pracownik Instytutu Historii Nauki PAN. Od stycznia 2012 do czerwca 2014 redaktor naczelny Histmaga. Specjalizuje się w dziejach Europy Środkowej w XX wieku, historii dziennikarstwa i badaniach nad transformacją ustrojową. Autor m.in. książek „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą” (2014) i „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” (2016). Laureat nagrody „Nowych Książek” dla najlepszej książki roku (2017), drugiej nagrody w VII edycji Konkursu im. Inki Brodzkiej-Wald na najlepsze prace doktorskie z dziedziny humanistyki (2019). Silas Palmer Research Fellow w Stanford University (2015), laureat Stypendium im. Krystyny Kersten (2015), stypendysta Funduszu Wyszehradzkiego w Open Society Archives w Budapeszcie (2019). Kontakt: [email protected]

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy