Opublikowano
2011-12-15 19:23
Licencja
Wolna licencja

Piłsudczyzna i jaruzelszczyzna – polemika

O zamachu majowym i stanie wojennym, czyli o rzeczach nieporównywalnych – polemika z Sebastianem Adamkiewiczem.


Zobacz też: Józef Piłsudski i przewrót majowy

Zobacz też: Stan wojenny w Polsce 1981–1983

Próżno szukać w historii II Rzeczypospolitej wydarzenia wzbudzającego tyle emocji, a zarazem kontrowersji, co zamach majowy dokonany przez Józefa Piłsudskiego w 1926 roku. Włodzimierz Suleja napisał swego czasu, że „emocje, dzisiaj niezwykle trudne nie tylko do odtworzenia, ale wręcz wyobrażenia sobie, budziło ono nieomal nazajutrz, a i współcześnie spotkać się można z diametralnie odmiennymi interpretacjami jego powodów i znaczenia” (Przewrót majowy w historiografii, [w:] Zamach stanu Józefa Piłsudskiego 1926 roku, red. M. Sioma, Lublin 2007, s. 11). Nie sposób się nie zgodzić z opinią znanego biografa Marszałka, jeśli weźmiemy choćby pod uwagę rozemocjonowane komentarze do felietonu Sebastiana Adamkiewicza opublikowanego na łamach „Histmag.org” pod tytułem „Piłsudczyzna i jaruzelszczyzna”.

Piłsudski gorszy niż Jaruzelski?

Autor odniósł się w swym tekście do krążącego w Internecie plakatu, na którym zestawiono liczby ofiar śmiertelnych zamachu majowego oraz stanu wojennego wprowadzonego przez Wojciecha Jaruzelskiego w grudniu 1981 roku. Liczb tych nie opatrzono żadnym komentarzem, co sprawia, że w ich świetle znacznie gorzej wypadają wydarzenia z maja 1926 r., za którymi, rzecz jasna, stał Józef Piłsudski.

Grób na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, w którym pochowano jednego oficera i dwunastu szeregowych 10 Pułku Piechoty z Łowicza (walczących w maju 1926 r. po stronie rządowej). Grób ten powstał w rok po zamachu z inicjatywy żołnierzy macierzystej jednostki poległych – składkę na jego budowę płacili oficerowie i podoficerowie pułku. Inskrypcję nagrobną rozpoczynają słowa: Pierwszym obowiązkiem żołnierza jest niezłomne dochowanie wierności ślubowanej w przysiędze wojskowej.

Te suche liczby zestawione obok siebie skłoniły redaktora „Histmag.org” do refleksji, której jednym z owoców jest stwierdzenie, że plakat ów „jest […] doskonałą prowokacją intelektualną, która nam historykom, a także osobom odpowiedzialnym za kreowanie świadomości historycznej, pozwala zadać pytanie o nasze intencje i wybiórczy sposób traktowania przeszłości”. Ostatnie słowa Sebastiana Adamkiewicza odnoszą się do tego, że stan wojenny jest jakoby potępiany niemalże przez wszystkich wszem i wobec, a nad zamachem majowym przechodzi się obojętnie, pomimo że był on w równym stopniu nielegalnym i tragicznym w skutkach (ofiary śmiertelne) wystąpieniem wobec demokratycznych władz ówczesnej Rzeczypospolitej. Autor pisze:

Tymczasem liczby są nieubłagane. Choć odczłowieczają, to pozwalają zadać pytanie, dlaczego stan wojenny opisujemy w kategoriach narodowej traumy, a nad zamachem majowym przechodzimy obojętnie do porządku dziennego, traktujemy go jako mniej lub bardziej smutny epizod w naszych dziejach, uzupełniający radosny generalnie rzecz biorąc obraz suwerennej II RP. Na to pytanie moraliści, niestety, nie odpowiadają.

Nigdy nie uważałem się za moralistę, ale postaram się odpowiedzieć na postawione powyżej pytanie. S. Adamkiewicz z żalem stwierdza, iż „Postrzeganiem historii ciągle bardziej rządzą emocje niż racjonalizm zdystansowanego obserwatora”. Nie inaczej jest jednak w jego przypadku. Czego bowiem dowodzi zestawienie liczb nieopatrzonych odpowiednim komentarzem, oderwanych od historycznego kontekstu, a co za tym idzie, tworzących abstrakcyjny, samoistny byt nic nie mówiący potencjalnemu odbiorcy? Idąc tokiem rozumowania S. Adamkiewicza, powinniśmy dojść do wniosku, że nie tylko trzeba potępić Piłsudskiego równie mocno jak Jaruzelskiego, ale że Marszałek zasługuje wręcz na znacznie surowszą opinię, albowiem ma na sumieniu większą liczbę ofiar.

Z drugiej strony autor pisze, że „Mniejsza liczba ofiar nie usprawiedliwia gen. Jaruzelskiego i jego ekipy”. Dlaczego nie? Czyżby chodziło jednak o kontekst? Wydaje się, że tak, bowiem S. Adamkiewicz trafnie go zarysowuje w dalszej części tekstu, stwierdzając, że „Zamach stanu z grudnia 1981 roku, obrosły w mit spodziewanej interwencji sowieckiej, był wypowiedzeniem wojny społeczeństwu, poddaniem go wojskowemu reżimowi i radykalnym odebraniem wolności, a wszystko to w imię ratowania władzy”.

Historyczny kontekst zamachu majowego

Spójrzmy więc na kontekst wystąpienia Piłsudskiego z maja 1926 roku. Po pierwsze należy stanowczo podkreślić, że Marszałek nie miał w planach przeprowadzenia jakiegokolwiek zamachu stanu; w wojsku nie istniał żaden piłsudczykowski spisek, czy też sprzysiężenie. Nigdy niepotwierdzonym mitem jest osławione polecenie generała Żeligowskiego, ówczesnego ministra spraw wojskowych, który miał jakoby oddać pod komendę Piłsudskiego specjalne, wierne mu jednostki w celu przeprowadzenia gry wojennej w Rembertowie. Ponadto warto się zastanowić, czy normalnym zachowaniem osoby chcącej zbrojnie przejąć kontrolę nad krajem jest powiadomienie dotychczasowych władz o swych planach? Czym bowiem innym była wizyta Piłsudskiego u prezydenta Wojciechowskiego?

Józef Piłsudski na Moście Poniatowskiego w maju 1926 r.

Marszałek planował więc demonstrację, której towarzyszyć miała wojskowa asysta (proszę zwrócić uwagę, jak skromne siły mu towarzyszyły). Nie do końca zbadana jest również kwestia tego, czy zaistniała jakaś forma porozumienia pomiędzy Piłsudskim a Wojciechowskim, którą ten ostatni złamał, godząc się chociażby na powstanie rządu Witosa. I tu dochodzimy do istoty ówczesnej sytuacji wewnętrznej Polski. Z początkiem maja upadł gabinet Aleksandra Skrzyńskiego, jednak siłom, które trzy lata wcześniej tworzyły rząd „Chjeno-Piasta”, stosunkowo szybko udało się sformować nową radę ministrów. Radę, dodajmy, w powszechnej świadomości społecznej znienawidzoną (z wyjątkiem Wielkopolski i może Pomorza). Już wkrótce po nominacji Witosa lewica zapowiedziała walkę z jego gabinetem „na śmierć i życie”, planowała ogromne strajki, chciała wyprowadzić ludzi na ulicę.

Panowała przerażająca, pełna napięcia atmosfera, społeczne niepokoje rosły, zewsząd wyczekiwano zamachu stanu (równie często, jak o Piłsudskim, mówiło się o prawicy), a rząd, mający doświadczenie z wypadków krakowskich 1923 roku, nastawiony był bardzo konfrontacyjnie. Wszędzie dawało się zaobserwować chaos i niepokój o państwo, potęgowany przez nie tak dawne przecież porozumienie państw Zachodu z Niemcami w Locarno oraz kwietniowe, kolejne już porozumienie niemiecko-sowieckie. Piłsudski, który obawiał się (szczególnie w kontekście układu berlińskiego) o polską niepodległość, nie mógł czekać. Jego reakcja wydawała się być pewną. Czuł się odpowiedzialny za Polskę jako jeden z jej ojców założycieli (jakkolwiek patetycznie by to brzmiało). Do kolejnych wyborów pozostało sporo czasu, a tymczasem kraj stał na progu wojny domowej.

Marszałkowi zależało przede wszystkim na uzyskaniu wpływu na wojsko. Miał nadzieję wejść do któregoś z gabinetów jako minister spraw wojskowych, bądź też odegrać ważną rolę przy organizacji naczelnych władz wojskowych. Tymczasem powstanie rządu Witosa udaremniało mu ten plan i nie dawało nadziei na jakikolwiek kompromis. Do tego dochodziły bez wątpienia pewne resentymenty (zabójstwo Narutowicza, permanentne opluwanie przez endecję) narastające już od 1918 roku.

Cel zdobycia władzy

Zamach majowy przyniósł ofiary. Jednak należy pamiętać, że to strona rządowa, a szczególnie nienawidzący Piłsudskiego generałowie Rozwadowski i Malczewski, parła do konfrontacji za wszelką cenę. Nie rozgrzesza to Marszałka, ale po części usprawiedliwia.

Piłsudski zdobył więc władzę i pragnął ją wykorzystać nie do partykularnych interesów, ale po to, aby naprawić stosunki panujące w państwie, uporządkować sytuację wewnętrzną, poprawić polskie położenie na arenie międzynarodowej, wzmocnić obronność kraju. Jaruzelski zaś, jak to zresztą napisał S. Adamkiewicz, dopuścił się zbrojnego wystąpienia jedynie dla utrzymania władzy w rękach partyjno-wojskowej wierchuszki, dławiąc przy okazji wszelkie pozytywne procesy, które dokonywały się w Polsce od sierpnia 1980 roku. Potępienie i krytyka jego osoby, wbrew temu co pisze autor, nie jest, niestety, ani oczywista, ani powszechna w polskich mediach. Mało tego – Jaruzelski w większości z nich kreowany jest on na ojca założyciela III RP jako ten, który dobrowolnie oddał władzę w 1989 roku.

Autora dziwi również, że polscy politycy i publicyści „prawicowi” raz demonstrują pod domem Jaruzelskiego, innym zaś razem składają hołd Piłsudskiemu pod jego pomnikami. Wydaje mi się, że sprawa jest oczywista. Patrząc na oba życiorysy, pomijając stan wojenny i zamach majowy, nie można mieć chyba wątpliwości, pod czyim domem zapalić znicz i pod czyim pomnikiem złożyć kwiaty. W kwestii walki o polską niepodległość, suwerenność i godność obaj panowie znajdują się na przeciwstawnych sobie biegunach. Jeśli chodzi o Jaruzelskiego, wspomnieć można również jego rolę w ohydnym procederze odżydzania Ludowego Wojska Polskiego oraz w masakrze robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.

Wojciech Jaruzelski i Jurij Andropow (fot. D. Szlachta, udostępniono na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Porównując kiedyś oba wydarzenia, tj. stan wojenny i zamach majowy, Janusz Cisek stwierdził, że

przewrót Jaruzelskiego zatrzymał dosłownie wszystkie pozytywne procesy, które zachodziły w Polsce i opóźnił rozwój Polski o dwadzieścia lat. Przewrót Piłsudskiego zatrzymał procesy negatywne, a uruchomił pozytywne. Międzynarodowa pozycja Polski po roku 1926 była nieporównanie wyższa niż wcześniej – gwałtownie wzrosło społeczne zaufanie do państwa wewnątrz kraju, jak i zewnętrzne (J. Cisek (głos w dyskusji), [w:] Piłsudczycy. Z Januszem Ciskiem, Markiem Gałęzowskim i Włodzimierzem Suleją rozmawia Barbara Polak, „Biuletyn IPN”, r. 2008, nr 5/6, s. 11).

Taka jest prawda historyczna, której nie zmienią zestawione ze sobą bezwzględne liczby ofiar obu wystąpień.

Przypominamy, że teksty publicystyczne publikowane w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i współpracowników. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”.

Zobacz też:

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Gość 99 |

całe szczęscie mistrzu, że tłumaczysz co to jest IPN. Bo bysmy dalej żyli w nieświadomości. Jak cCi się można odwdzięczyć



Odpowiedz

Gość |

pan Kloc zbłażnił się swoją opnią na temat stanu wojennego powołując na opinię mało znanego historyka z kręgu IPN - cztaj - stronniczego towarzystwa.



Odpowiedz

Gość: Krzysztof Kloc |

Michał, W kilku słowach tylko odniosę się do twojego komentarza. 1) Bez wątpienia nastroje niezadowolenia miały miejsce w wojsku, i to nie tylko wśród Legionistów. W wojnie polsko - bolszewickiej narodziła się więź między Piłsudskim, a w ogóle, szeroką \"masą\" żołnierską, która po 1923 r. naprawdę uważała, że bez swojego wodza armia sobie nie poradzi i czeka ją stopniowa degrengolada. Trzeba przyznać, że Piłsudski rozegrał to w mistrzowskim stylu (dla niego oczywiście) bowiem przez swe liczne wystąpienia, wywiady, etc. wpoił w żołnierską większość, że porozumienia między nim a rządem nie sposób wypracować jedynie z winy tego ostatniego. Choć jest faktem, że ND nigdy nie zgodziłaby się na jego powrót, a większość rządów jednak ona współtworzyła. Co do rozkazu, to nikt nie podaje sygnatury, bo jak wspomniałem nie ma po nim żadnego śladu w źródłach. Wspomina o nim jedynie bodajże w swych wspomnieniach St. Grabski i to post factum, więc możliwie, że przyjął taką możliwość za pewnik, po tym, jak Piłsudski zgromadził pewne siły wojska. Oczywiście nie można wykluczyć, że jednak był, ale jest to wielce wątpliwe. W. Suleja zbadał swego czasu archiwalia pozostałe po jednostkach propiłusdyczkowskich, które uczestniczyły w zamachu i co ciekawe w tych zespołach, mimo, że były w miarę kompletne, również nie ma śladu po tym rozkazie, a przecież do tych właśnie jednostek był jakoby w szczególności adresowany. Fakt, było to młode państwo, którego ustrój wciąż nie był pewnikiem. Nie mówię tu już nawet o Piłsudskim, ale pragnę zwrócić uwagę na teksty Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego, czy też Edwarda Dubanowicza, czyli przedstawicieli głównych stronnictw tworzących gabinet Skrzyńskiego. W swych broszurach wprost nawoływali do zmiany konstytucji, zwiększenia uprawnień prezydenta, reformy bądź zniesienia senatu, zmiany ordynacji wyborczej (na bardziej \"niedemokratyczną\"), aby zmiejszyć liczbę posłów, postulowali reformę samej izby, aby uniemożliwić powstawanie drobnych klubów i klubików. Zdawali oni sobie sprawę, że ten ustrój jest niewydolny i jednym słowem zły dla Polski. Dlaczego koniec końców nie próbowali konstytucji zmienić? Adam Krzyżanowski pisał później, że bez szeregowych posłów nie dało się tego zrobić, a ci z kolei zajmowali się walką o ministerialne teki oraz o zwiększenie poborów. Piłsudski z 1926 roku to nie Piłsudski z 1918 roku, który dał Polsce demokrację. Dosłownie dał, mówił on bowiem \"Daję wam demokrację, daję wam szansę na urządzenie państwa, tak jak będzie chciał tego sejm\". Owo wielkopańskie\"daję wam\", czyli traktowanie z góry wszystkiego i wszystkich jest rownież znamienne. Bez wątpienia jednak dzięki Piłsudskiemu ta demokracja mogła zaistnieć, tak jak bez wątpienia w 1926 roku w żadnym stopniu demokratom nie był, gardził nią w pełni w polskiej postaci, uważał ją za szkodliwą i zgubną dla państwa. Gardził partiami, więc partii budować nie zamierzał, stąd może i jeszcze większa jego popularność w społeczeństwie? Pozwolę sobie też zaprotestować, co do destabilizacji kraju. Po maju nastąpiła właśnie stabilizacja państwa w porównaniu do okresu, powiedzmy XI 1925 - V 1926, czyli gabinetu Al. Skrzyńskiego. Znamienny jest jeden fakt. W czasie zamachu jeden z oficerów stojących na czele pułku stacjonującego w pobliżu granicy z Niemcami postanowił na własną rękę poprowadzić swój oddział na pomoc Piłsudskiego, bez jego wiedzy, jak i rozkazu. Piłsudski odebrał mu pułk i odesłał czym prędzej z powrotem, jego samego zdymisjonował i zniszczył karierę, dlatego, że naraził Polskę na niebezpieczeństwo opuszczając teren nadgraniczny.



Odpowiedz

Gość: Michał |

Widzę, ze dyskusja się rozhulała, mam nadzieję, że Autor ni ebędzie miał nic przeciwko kolejnym moim uwagom :) 1) Jest to dowód na ferment w wojsku i buntownicze nastroje, co w warunkach demokratycznego państwa jest złym znakiem. Mało osób wie, że w 1914 r. flota brytyjska szykowała się do ostrzału bazy w Curragh, ponieważ wśród oficerów z Ulsteru narastał bunt wobec ustawy Home Rule w Irlandii. I ze tam też dochodziło do manifestacji w stylu Piłsudskiego. Jedynie wybuch I wojny powstrzymał obie strony przed podjęciem kolejnych kroków. Takie zachowanie ze strony wyższej kadry są i bedą niebezpieczne. Napisałem wcześniej - nie świadczy to o spisku ale świadczy o pewnym niezadowoleniu i buntowniczych nastrojach. Moim zdaniem maj przyniósł improwizację, bo Piłsudski przekonany o swojej wartości nie wierzył, że ktoś mu się sprzeciwi - zwłaszcza jak uzbrojony stanie u wrót stolicy. Totalnie nieodpowiedzialne myślenie moim zdaniem. 2) I nikt, kto cytuje ten rozkaz, nie podaje sygnatury? 3) Znaczy może zbyt sarkastycznie napisałem - chciałem pokazać, że Piłsudski miał jednak poważną siłę :), zwłaszcza w porównaniu z siłami rządowymi. A garnizon warszawski stanął w dużej części po stronie puczystów. Był również problem z zwykłymi oficerami (cóż roszady Żeligowskiego sprzed maja się kłaniają..) 4) Sam fakt, ze w demokratycznym kraju ktoś manifestuję przy pomocy sił zbrojnych tego państwa świadczy o nieodpowiedzialności. Zwłaszcza, jak jest to młode państwo, dopiero uczące się żyć w nowych warunkach. 5) To jak miał takie wsparcie, to należało walczyć o władze demokratycznymi sposobami a nie destabilizować kraj. 6) Ponieważ bunty wojskowe należy tłumić szybko i bezwzględnie. Vide de Gaulle i kwestia Algierii. Żądza krwi - raczej odpowiedzialność, zęby nie stwarzać precedensu. Ponieważ marszałek nie chciał się cofnąć odpowiedzialnością wykazał się kto inny - prezydent. I generałowie, którzy posłuchali jego rozkazów (za co zapłacili m.in. bezprawnym uwiezieniem) Państwo które stworzył Piłsudski i jego uczniowie, było aroganckie, słabe i nieprzyjazne społeczeństwu. To było państwo tylko i wyłącznie dla elit. I chyba najlepszym podsumowaniem efektów pracy marszałka jest rozpad tego państwa na początku września 1939. Bereza Kartuska, getta ławkowe, zamordyzm wobec mniejszości to nie przypadek - to planowana polityka. Nie oszukujmy się - nie stworzono obywatelskieg państwa tylko opresyjny ustrój wrogi indywidualnej jednostce.



Odpowiedz

Gość: mac ap |

\"dość szybkie zasypanie konfliktów społecznych i w wojsku [patrz: kariera choćby Andersa]\" Albo Sikorskiego,prawda? :) \"Marszałek nie miał w planach przeprowadzenia jakiegokolwiek zamachu stanu\" Już samo wymuszanie czegokolwiek na legalnym rządzie poprzez zbrojną demonstrację, czyli groźbę użycia siły, jest w gruncie rzeczy co najmniej wyrobem puczopodobnym.



Odpowiedz
Krzysztof Kloc

Doktorant w Instytucie Historii Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, gdzie pod okiem prof. Mariusza Wołosa przygotowuje biografie ambasadora Michała Sokolnickiego. Interesuje się dziejami dyplomacji oraz historią polityczną Drugiej Rzeczypospolitej ze szczególnym uwzględnieniem losów obozu piłsudczykowskiego, polityką historyczną Polski Odrodzonej, biografistyką tego okresu, a także dziejami międzywojennego Krakowa.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org