Opublikowano
2018-02-13 09:00
Licencja
Wolna licencja

Piotr Zychowicz – „Skazy na pancerzach” – recenzja i ocena

„Skazy na pancerzach” to nietypowa pozycja jak na publicystę historycznego związanego z prawicą. Piotr Zychowicz uderza bowiem w jeden z głównych filarów narracji historycznej polskiej prawicy – w legendę Żołnierzy Wyklętych.


Strony:
1 2
„Skazy na pancerzach” Autor: Piotr Zychowicz
Tytuł: „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych”
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2018
Oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
Liczba stron: 408
Format: 150×225 mm
Numer ISBN: 978-83-8062-289-0
Cena: 44,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 9/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Przeczytaj też drugą recenzję książki Piotra Zychowicza, autorstwa Darii Czarneckiej!

Książki Zychowicza albo się uwielbia, albo uważa za skandalizującą szmirę. Mnie samemu zajęło sporo czasu, by przekonać się do tego autora. Przez długi czas uważałem za autora wtórnego, robiącego karierę na popularyzowaniu cudzych tez. Bo chociaż podzielam wiele z jego poglądów historycznych, to doprowadziła mnie do nich refleksja nad lekturą dzieł innych autorów, choćby Stanisława Cata-Mackiewicza czy Pawła Wieczorkiewicza. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że główną zasługą Zychowicza jest rozpropagowanie kontrowersyjnych ocen w głównym nurcie debaty historycznej. A to nad Wisłą niemało.

„Skazy na pancerzach. Czarne karty Żołnierzy Wyklętych” - kontrowersje murowane

„Skazy na pancerzach” – w odróżnieniu od „Żydów”, „Sowietów” czy „Niemców” zawierające w pełni materiał premierowy – mogą wzbudzić największe kontrowersje z dotychczasowych książek Zychowicza. Trudno wszak nie uznać, że kult (nie bójmy się tego słowa!) Żołnierzy Wyklętych stanowi jeden z filarów obecnej polskiej polityki historycznej. Przybrał on ogromne rozmiary (niekiedy przesłaniając Polskie Państwo Podziemne) oraz dość specyficzne formy – Wyklęci trafili nie tylko na murale, ale np. także na „odzież patriotyczną”. W efekcie, bohaterowie zbrojnego podziemia trafili „pod strzechy”. Na ile jednak faktycznie udało się upowszechnić wiedzę o ich działalności, a na ile odwoływanie się do nich ma raczej wymiar tożsamościowy? Czy popularność tej tematyki, niegdyś oddolna i spontaniczna, nie ucierpi po uzyskaniu przez nią nimbu oficjalności?

Piotr Zychowicz – „Pakt Ribbentrop-Beck” – recenzja i ocena

Czytaj dalej...

Jakby tego było mało, działalność antykomunistycznego podziemia stała się tematem politycznych sporów. Dotyczą one również „czarnych kart” z dziejów podziemia niepodległościowego o kórych pisze Zychowicz. Tymczasem dla prawicy Wyklęci stanowią świętość, a wszelkie oskarżenia pod ich adresem to powielanie oszczerstw komunistycznej propagandy. Nie sposób nie rozpatrywać nowej książki Piotra Zychowicza w oderwaniu od tych polemik . Autor „Skaz na pancerzach” wyraźnie artykułuje swoje stanowisko na temat Żołnierzy Wyklętych. Uważa ich za bohaterów, zaś walkę zbrojną za jedyną sensowną metodę postępowania względem władz komunistycznych. Jednocześnie jednak deklaruje wierność historycznej prawdzie, niezależnie od tego jaka by ona była. Dlatego otwarcie pisze o zbrodniach popełnianych przez część Żołnierzy Wyklętych.

Zychowicz odcina się od krytyków antykomunistycznego podziemia, wedle których byli oni bojownikami złej sprawy albo wręcz zwykłymi bandytami. Ale potępia też postawę ich prawicowych apologetów, tworzących obraz rycerzy bez skazy. Z pobudek patriotycznych i antykomunistycznych, bohaterowie podziemia pozostają dla Zychowicza bohaterami. Jednocześnie jednak nie waha się on pisać o faktach, o których zwolennicy kultu Żołnierzy Wyklętych woleliby zapomnieć.

„Skazy na pancerzach. Czarne karty Żołnierzy Wyklętych” - bohaterowie odbrązowieni

Autor nie waha się uderzyć choćby w legendę – bodaj najbardziej znanego z Żołnierzy Wyklętych – Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. „Skazy na pancerzach” przypominają, że żołnierze „Łupaszki” odpowiedzialni są za zbrodnie popełniane na litewskiej ludności cywilnej, spośród których za największą może uchodzić pacyfikacja Dubinek. Akcje te były odwetem za mordy dokonane przez oddziały litewskie na polskich cywilach, jednak nie dotykały ich sprawców, ale cywilnej ludności – tak samo niewinnej jak polskie ofiary. Zychowicz stanowczo odrzuca tezy, jakoby Dubinki były bronione przez litewskich partyzantów, a ofiary cywilne były przypadkowe. Zastanawia się jednocześnie, na jakim szczeblu dowodzenia wileńskiego okręgu Armii Krajowej mogła paść decyzja o pacyfikacji litewskich wiosek. W końcu dochodzi do wniosku, że wszystko wskazuje na odpowiedzialność za nią właśnie mjr. Szendzielarza, co zresztą stwierdza ze smutkiem.

Piotr Zychowicz – „Sowieci” – recenzja i ocena

Czytaj dalej...

Zychowicz pisze również o ludobójstwie dokonanym przez żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych na ukraińskiej ludności wsi Wierzchowiny. Akcentuje, że nie wszyscy członkowie oddziału chcieli brać udział w mordach, a niektórzy starali się pomóc ujść ofiarom z życiem. Ale nie da się zaprzeczyć, że działania te miały charakter zbrodniczy. Autor nie pomija milczeniem faktu, że w 1939 r. wielu przedstawicieli mniejszości narodowych cieszyło się z upadku polskiej państwowości, a i później silne były wśród nich np. prądy komunizujące. Podkreśla jednak, że nie może to usprawiedliwiać mordowania cywilów, ani stosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej. Analizując dokumenty przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej, Zychowicz zachowuje zresztą duży dystans do akt śledztwa. Pokazuje że komuniści chcieli urządzić im sprawę pokazową, a nagłośnienie wypadków w Wierzchowinach miało służyć skompromitowaniu całego podziemia.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Kupuj świetne e-booki historyczne i wspieraj ulubiony portal!

Regularnie do sklepu Histmaga trafiają nowe, ciekawe e-booki. Dochód z ich sprzedaży wspiera działalność pierwszego polskiego portalu historycznego. Po to, by zawsze był ktoś, kto mówi, jak było!


Sprawdź dostępne tytuły pod adresem: https://histmag.org/sklep

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Krytycy Zychowicza mimowolnie wyrządzają mu przysługę, gdy potępiają go za coś nieokreślonego, zwłaszcza dotyczącego hipotez. Jeżeli zaś krytykują opisywane przezeń zaszłości, niech wskażą je konkretnie oraz zastąpią jego nieprawdy w zakresie faktów lub przemilczeń własną - ze wszech miar prawdziwą - wersją wydarzeń. Mnie jego pisarstwo się podoba, choć nie cierpię tzw. historii alternatywnej.



Odpowiedz

Gość: robespierre |

Nie czytałem, ale nie zgodzę się że to chwyt reklamowy dla autora. Nie wiem ile czasu zajęło mu przygotowanie materiałów - z konieczności dziejowej powierzchownych. Wszak wymierająca garstka świadków to już ludzie od których nie można wiele wymagać choćby z racji ich wieku. Ale są to ostańce po których śmierci zostanie już tylko pole do popisu dla pożal się Boże "historyków dobrej zmiany"



Odpowiedz

Gość: MokuLSK |

Kustosze Polski Niewinnej w natarciu . Do tego wszyscy tu cytują jakiegoś Żebrowskiego który w swoich argumentach nie stosuje nawet półprawd ale ćwierć prawdy . Zastanówcie się czy wy chcecie historii ? Czy opowiadania bajek ? Takich na dobranoc żebyście mogli spać spokojnie obok swoich mieczyków , rodeł czy innych szczerbców.



Odpowiedz

Gość: Kaska |

@ Gość: MokuLSK
Właśnie ja chce historii, a nie ksiazki popularno - naukowej. Historia to są fakty ,daty i badania . Kilka " faktow" z tej książki zostało już obalonych . Jeżeli tak ma wyglądać historia oparta na pedagogice wstydu jaka autor również stosuje to ja dziękuję.



Odpowiedz

Gość: Grzesiek |

Przebrnąłem przez kilkanaście stron tego gniota. Żałuje, że wydałem na niego pieniądze. Tym bardziej żałuję, że zdecydowałem się na kupno tej pozycji zamiast tej, którą miałem faktycznie kupić. Książka napisana tylko dla rozgłosu i chyba dla pieniędzy. Wiedza autora powierzchowna i bardzo wybiórcza. No, cóż... Nie można wymagać od publicysty warsztatu historyka, bo go zwyczajnie nie ma. Widać, że Zychowicz bezmyślnie "spisywał" co zresztą sam przyznał. Wystarczy zobaczyć debatę na temat książki pomiędzy nim, a Żebrowskim. Pierwsze minuty debaty a Żebrowski wykazał nieprawidłowości, brak podstawowych rzeczy i odwołań do źródeł i w istocie tak jest. A twierdzenie autora tej recenzji, że to książka wartościowa i potrzebna to kłamstwo. Przynajmniej co do pierwszego. Mniej wartościowej książki nie widziałem od czasu Obłędu 44 tego samego autora (nie czytałem późniejszych publikacji jednakze mysle ze nie straciłem zbyt wiele). Potrzeba może i jest ale spoglądając na wyczyn Zychowicza przestaje się tę potrzebę odczuwać. Wbrew wszystkim będę jednak bronił Zychowicza, bo jednak myślę, że autor bardzo potrzebował tej książki. Od czasu Obłędu 44 było o nim cicho, a jego publikacje przechodziły bez większego echa. Jak to się mówi: Każdy orze jak może. Zychowicz powoli staje się celebrytą i myślę, że nawet on sam to zauważa. To co? Czekamy na kolejna ksiażkę od Zychowicza za rok? Mamy odhaczone powstanie, sprawę sojuszy między Polakami a przyszłymi okupantami, Żydów, Polaków, Sowietów, Żołnierzy Wyklętych. Może teraz o polskich obozach śmierci? Oczywiście pan Zychowicz zaakcentuje w książce, że to były obozy komunistyczne, ale to już chyba gdzieś było... Myślę, że temat na czasie, a im większe kontrowersje tym więcej pieniędzy. Zobaczymy za rok co tez wymyśli.



Odpowiedz

Gość: Kanon24 |

@ Gość: Grzesiek Zgadzam się całkowicie , obrzydliwa antypolska manipulacja, nie mająca wiele wspólnego z pracą historyczną . Dobór źródeł tendencyjny, zdecydowanie mają przewagę pseudonaukowe antypolskie gnioty, stanowiące bazę źródłową Zychowicza



Odpowiedz

Gość: Dziumek |

@ Gość: Kanon24 chętnie kupię „obrzydliwą antypolską manipulację” zwłaszcza, że Obłęd44 przy całej ułomności autora traktuje Powstanie Warszawskie jako totalną i bezsensowną katastrofę czym w efekcie było. Dlatego „Skazy na pancerzach” również zachęca do myślenia a ślepego klepania jedynej słusznej idei.



Odpowiedz

Gość: o.Misjonarz |

Nie wszyscy „żołnierze wyklęci” są godni pomników, bo wielu z nich jest splamionych krwią Polaków, Żydów, Białorusinów, Słowaków. Wielu dopuściło się okrutnych zbrodni, gwałtów, napadów, rabunków. Gloryfikacja wszystkich „wyklętych” nie uczyni patriotami tych, którzy zeszli na drogę bandytyzmu. Tej historycznej hipokryzji chcemy się przeciwstawić. Dlatego w ramach serii „Wyklęci nie święci” pokazano prawdziwe oblicze wielu „wyklętych”. Dziś wynoszonych niemal na ołtarze, a w rzeczywistości zwykłych zbrodniarzy, którzy byli inspiratorami mordów lub za nie odpowiadają. Jedną z takich postaci jest Józef Kuraś „Ogień”, przez jednych – nie tylko na Podhalu – uznawany za bohatera, a przez drugich za bandytę. Inny bandyta to "Łupaszko".



Odpowiedz

Gość: |

W czasie wojny uważano że skoro litwini wymordowali naszych to żeby zatrzymać litewskie mordy na Polakach ,my pacyfikujac wioske litewską prześlemy Litwinom jasny przekaz my też potrafimy zabijać cywili wiec przestancie uprawiać ludobójstwa na Polakach



Odpowiedz
Michał Gadziński

Absolwent Instytutu Historycznego oraz Instytutu Nauk Politycznych UW. Interesuje się historią XIX i pierwszej połowy XX wieku. Pasjonat historii, kultury i polityki krajów anglosaskich.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org