Autor: Roman Czubiński
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, XVI-XVII wiek, Polska, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Europa
Opublikowany: 2012-03-10 22:14
Licencja: wolna licencja

Podróż Władysława IV do krajów habsburskich (5.08–25.10.1638) w świetle relacji pamiętnikarskich

W sierpniu 1638 roku Władysław IV udał się do austriackiego kurortu w Baden, by podreperować zdrowie dzięki kąpielom w ciepłych źródłach. Polski król wiązał jednak z tą podrożą również duże nadzieje polityczne.
REKLAMA
Albrycht Stanisław Radziwiłł (ok. 1640 r., autor nieznany)

Przedmiotem niniejszego artykułu jest porównanie notatek trzech pamiętnikarzy opisujących tytułową podróż. Ich autorami są: wojewoda bełski Jakub Sobieski, przyboczny lekarz Władysława IV Maciej Vorbek-Lettow oraz kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł . Na podstawie ich zapisków odtworzę przebieg peregrynacji, zwracając uwagę na kwestię konfrontacji kulturowej między obywatelami Rzeczypospolitej Obojga Narodów a poddanymi Ferdynanda III Habsburga. Poddam także te trzy pamiętniki analizie źródłoznawczej pod kątem ich wiarygodności. Współczesna literatura przedmiotu będzie mi pomocna dla ustalenia przyczyn i skutków opisywanego wydarzenia.

Kanclerz, wojewoda i medyk

Poświęcone podróży badeńskiej fragmenty pamiętników można klasyfikować według różnych kryteriów. Analizując je, trzeba pamiętać, że tylko dwóch spośród autorów dysponowało informacjami z pierwszej ręki. Kanclerz litewski, który nie brał udziału w wyprawie, musiał korzystać podczas pisania z wiadomości otrzymanych od któregoś z jej uczestników. Zidentyfikowanie informatora (lub informatorów) nie jest dziś możliwe; rozbieżności faktograficzne pozwalają wykluczyć zarówno J. Sobieskiego, jak i M. Vorbek-Lettowa. Wydaje się, że musiał być to któryś z towarzyszących królowi senatorów: wskazują na to opisy narad władcy z dygnitarzami oraz rozrywek zastrzeżonych dla najmożniejszych uczestników podróży (uczty z koronowanymi głowami, polowania), których brak w pamiętniku stojącego niżej na drabinie społecznej lekarza. O wystąpienie w tej roli można podejrzewać referendarza koronnego Jakuba Maksymiliana Fredrę (pisze o nim A.S. Radziwiłł pod datą 22 lipca 1646 roku: „zmarł […] mój przyjaciel, od którego w czasie mej nieobecności miałem z dworu specjalne wiadomości”). O udziale J.M. Fredry w podróży badeńskiej wspomina wojewoda bełski.

Dzieło A.S. Radziwiłła jako całość różni się od obu pozostałych także formą (bliżej mu do swego rodzaju historii Rzeczypospolitej oraz – marginalnie – państw ościennych niż opartego na wspomnieniach pamiętnika [sensu stricto]), wszechstronnością oraz językiem oryginału (kanclerz pisał po łacinie, podczas gdy wojewoda i doktor – jak większość ówczesnych autorów – po polsku z wtrętami makaronicznymi). Cały diariusz J. Sobieskiego oraz badeński rozdział dzieła M. Vorbek-Lettowa należą do pamiętnikarstwa podróżniczego, wykraczają jednak w wielu partiach poza typowy dlań schemat „nocleg, pokarmowanie, odległość”. Wspólna dla wszystkich trzech diariuszy jest przynależność do kategorii „[otia domestica]” (zapisków prywatnych, nieurzędowych).

Do naszych czasów zachował się – w Zbiorach Czartoryskich Muzeum Narodowego w Krakowie – oryginał pamiętnika A.S. Radziwiłła. To samo muzeum przechowuje rękopis dzieła M. Vorbek-Lettowa. W przypadku dziennika J. Sobieskiego dysponujemy powstałą w XVII wieku kopią, obecnie w zbiorach Rosyjskiej Biblioteki Narodowej w Petersburgu. Jeśli chodzi o wiarygodność, to w opisie kluczowych elementów podróży pamiętniki potwierdzają się nawzajem, różniąc się jedynie drugorzędnymi szczegółami, co wykażę poniżej. Sam fakt podróży Władysława IV do krajów habsburskich potwierdzają inne źródła.

Kontrowersje

Władysław IV Waza, ok. 1624 r. (obraz ze szkoły Petera Paula Rubensa)

W polityce zagranicznej Władysława IV druga połowa lat 30. XVII wieku była okresem zbliżenia do Habsburgów. Po zawarciu 12 września 1635 roku rozejmu w Sztumdorfie straciła na znaczeniu konieczność utrzymywania dobrych stosunków z pośrednikami w rokowaniach ze Szwecją: protestancką Anglią, Holandią i Brandenburgią oraz tradycyjnie antyhabsburską Francją. Na dodatek jesienny sejm 1635 roku, zwołany dla zatwierdzenia owego rozejmu, odrzucił propozycję antycesarskiego sojuszu złożoną przez francuskiego wysłannika Claude’a d’Avaux. Sam zresztą Władysław IV nie myślał poważnie o skorzystaniu z jego oferty. Symbolem tej zmiany kursu stało się porzucenie jeszcze w tym samym roku planów małżeństwa z kalwinistką Elżbietą, córką elektora Palatynatu. Królową Polski została wkrótce Cecylia Renata, córka cesarza Ferdynanda II Habsburga. W oparciu o tę dynastię zaczął też Władysław snuć plany polityczne dotyczące między innymi wojny z Turcją, odzyskania tronu szwedzkiego oraz objęcia na prawie lennym całego lub części Śląska.

Monarcha odznaczał się słabym zdrowiem: nękały go powtarzające się ataki kamicy nerkowej, do której dołączał niekiedy reumatyzm i podagra. W poszukiwaniu skutecznych sposobów kuracji w otoczeniu króla zrodził się pomysł wyjazdu do austriackiego Baden (miejscowość w Dolnej Austrii, obecnie kurort Baden bei Wien) słynnego z bijących tam leczniczych źródeł termalnych. Władca wyraził zgodę na tę koncepcję, prawdopodobnie chcąc połączyć cel leczniczy z politycznym. Badacze twierdzą dziś, że względy zdrowotne górowały jednak nad polityczno-„familijnymi”.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Sebastian Adamkiewicz
„Zrozumieć Polskę szlachecką”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 82
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-4-6

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

REKLAMA

Przyświecające monarsze cele pozostają nieznane; niewątpliwe jest tylko późniejsze rozczarowanie Władysława IV przebiegiem rozmowy z cesarzem. W. Czapliński przypuszczał, że Ferdynand III podjął się wówczas pogodzić szwagra z królem duńskim Chrystianem IV i wyraził nieoficjalną zgodę na antyszwedzką prowokację pułkownika Hermana Botha. Według H. Wisnera, władca Rzeczypospolitej postulował nadanie mu ziem śląskich w zamian za niewypłacone sumy posażne trzech królowych pochodzących z domu Habsburgów. P. Jasienica, opierając się w swej publicystycznej syntezie na współczesnej sobie wiedzy historycznej, twierdził, że król chciał uzyskać u cesarza pomoc w zabiegach o uwolnienie aresztowanego we Francji przyrodniego brata, Jana Kazimierza Wazy.

J. Sobieski rozpoczął swoją narrację od stwierdzenia pogarszającego się stanu zdrowia Władysława IV. Wzmianki o nawiedzających króla atakach kamicy nerkowej pojawiają się nieraz także na kartach pamiętnika A.S. Radziwiłła. Wyjazd do cieplic badeńskich jako środek kuracji był – według Sobieskiego – pomysłem „Crafta” (Jana Kaspra Kraffta), przybocznego lekarza Cecylii Renaty. Jego koncepcję poparli medycy krakowscy, oponowali natomiast „domowi doktorowie króla JMci” – M. Vorbek-Lettow oraz Paweł Kleofas Podchocimski.

Kwestia wyjazdu władcy była następnie dyskutowana na lipcowej radzie senatu. Wojewoda oraz kanclerz wspomnieli o poważnych kontrowersjach, jakie wzbudziła ona wśród senatorów. Według pierwszego, do zgody na tę „nową i nadzwyczajną” podróż skłoniła dygnitarzy jedynie troska o zdrowie króla, „na którym całość Rzeczypospolitej zawisła”. Mimo to wiadomość o planowanym przez króla wyjeździe wzbudziła gniew szlachty oraz tych senatorów, których na naradzie nie było. Jednym z owych zagniewanych był właśnie A.S. Radziwiłł, poinformowany o królewskim zamiarze – jak sam twierdził – zbyt późno, by mógł odradzić Władysławowi IV podróż. Na kartach pamiętnika argumentuje, że pod nieobecność króla w Rzeczypospolitej nie będzie respektowana powaga sądów, tym bardziej, że papież nie zatwierdził jeszcze nowego prymasa. Ocenia, że poparcie ze strony niektórych senatorów mogło nastąpić jedynie „przy powszechnym zepsuciu magnatów”.

Przez Śląsk i Czechy

Jakub Sobieski

Wojewoda bełski podał w specjalnie wydzielonej partii tekstu ([Comitatus Króla Jmci]) dokładny skład orszaku. Oceniał, że wraz ze służbą liczył on około 1300 osób. Natomiast datę jego wyruszenia z Warszawy – 5 sierpnia 1638 roku – znamy dzięki zapiskom kanclerza litewskiego. Jemu oraz M. Vorbek-Lettowowi zawdzięczamy też wiadomość o wizycie monarchy w Kruszynie, posiadłości wojewody sieradzkiego Kaspra Denhoffa, na weselu jego córki Anny z Bogusławem Leszczyńskim. 13 sierpnia król był już w Częstochowie, co odnotowali wszyscy cytowani autorzy. Znamienne, że znany z dewocji A.S. Radziwiłł dokładnie wyliczył odbyte przez władcę praktyki religijne, związane ze świętem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia). J. Sobieski – który tam właśnie, niespodziewanie dla siebie, dołączył do orszaku – skupił się natomiast na przejawach troski monarchy o funkcjonowanie państwa: Władysław IV skierował posłańca do Trybunału Lubelskiego, wysłał listy do senatorów i starostw sądowych oraz na sejmiki deputackie. „Zniósł się także i z JM panem krakowskim [kasztelanem Stanisławem Koniecpolskim, hetmanem wielkim koronnym] de securitate granic pod niebytność swoję”.

16 sierpnia wyruszono w dalszą drogę. Tego dnia M. Vorbek-Lettow odnotował „pierwszy nocleg na Śląsku, Lubliniec, mil 5”. Uczestników wyprawy powitał tam książę legnicko-brzeski Jan Krystian, „pozostałe jeszcze plemię Piastowego rodu, człowiek chory, paralityk i stary”. Obaj pamiętnikarze-magnaci chwalili gościnność miejscowych przedstawicieli cesarza. A.S. Radziwiłł zanotował, iż mowę powitalną wygłosił „jakiś doktor”, podczas gdy J. Sobieski przypisał tę czynność wspomnianemu wyżej księciu. Obaj autorzy zgodnie podali, że do Ujazdu król i jego świta przybyli z opóźnieniem, czego powodem była nieznajomość drogi (królewski lekarz o tym nie wspomina). Następnym etapem był Głogówek, gdzie „Królestwo Ich Mcie bawiło się rewidowaniem ogrodu, pałacu i eremitoryjej”. W samym Głogówku (według kanclerza) lub między nim a Nysą (jak twierdzi wojewoda) od orszaku odłączył się Jan Krystian. Pamiętnik wojewody pomija milczeniem przejazd przez Koźle, podczas którego „mieszkańcy miasta zalecali się królowi na kolanach”.

Kup koszulkę z hetmanem Stanisławem Żółkiewskim:

Cena koszulki wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

REKLAMA

19 sierpnia przed wjazdem do Nysy witali Władysława IV sufragan wrocławski Jan Baltazar Liesch von Hornau oraz namiestnik opolski Melchior Ferdynand hrabia Gaschin. Towarzysząca mu grupa szlachty przebrała się na tę okazję za polskich husarzy (według A.S. Radziwiłła) lub za Turków (jak podaje J. Sobieski). Następny dzień wypełniły przemowy i polowania. „Dostatnie prawie po królewsku podymował Królewic JM [Karol Ferdynand, biskup wrocławski] Państwo i wszystek dwór”. 21 sierpnia wyruszono na Morawy; nocowano – podaje wojewoda – „w jednej wsi szpitalnej, nie bardzo uczesnej”. Dzięki kanclerzowi wiemy, że były to morawskie Hermanice.

22 sierpnia – po wyczerpującej drodze, na którą uskarżała się zwłaszcza królewna Anna Katarzyna Konstancja – podróżujący przybyli do Fraudenthalu (dziś Bruntal, Czechy). Sufragan i namiestnik opuścili tu monarchę, który następnego dnia zatrzymał się w Sternbergu. Czekali tu nań: Maksymilian książę Dietrichstein, namiestnik Moraw Saltz Solms oraz ponownie Jan Krystian legnicko-brzeski. M. Vorbek-Lettow był w tym mieście podejmowany gościną przez nobilitowanego byłego lekarza, dr. Waterborna, Szkota. W opisie wydarzeń z 23 sierpnia pamiętniki wojewody i kanclerza niemal zupełnie się pokrywają. Wydana nazajutrz uczta pozostawiła bardzo cierpkie wrażenie. „Po tym grubiaństwie doświadczonym przy stole król podążył do Ołomuńca”, gdzie był witany z wielkim przepychem przez mieszczan i jezuitów (ci drudzy wystawili nawet na jego cześć łuk triumfalny). A.S. Radziwiłł wspomniał jeszcze, że tego dnia do towarzyszących Władysławowi IV senatorów dołączył wojewoda sieradzki Kasper Denhoff.

Cecylia Renata Habsburżanka, królowa Polski (1643 r.)

Z Ołomuńca orszak wyruszył 26 sierpnia, by spędzić noc w Vyškowie. Właścicielem miasta był biskup ołomuniecki, jak zaznaczył J. Sobieski – „arcyksiążę Leopold, rodzony brat Królowej Jmci”. Pamiętnikarze – wojewoda znów bardziej szczegółowo, niż kanclerz i medyk – informują o odpoczynku króla w Brnie (27 sierpnia). 28 (jak podaje kanclerz) lub 29 (twierdzi wojewoda i doktor) sierpnia na zamku w Nikolsburgu monarcha doznał ataku kamicy. Królowa i królewna wykorzystały czas przymusowego postoju na modlitwy w kościele kapucynów, wojewoda zaś z kilkoma kompanami odwiedził pałac księcia Dietrichsteina, którą to rezydencję uznał za godną „pewnie i widzenia, i z przednimi pałacami włoskimi porównania”. Podziw J. Sobieskiego wzbudziły zgromadzone przez księcia bogactwa, o których jednak zanotował, że pochodziły z grabieży majątków uczestników powstania czeskiego z lat 1618–1620. M. Vorbek-Lettow zwrócił uwagę na działające w mieście zgrupowanie zakonu pijarów, którego członków chwalił za działalność edukacyjną wśród niezamożnej młodzieży.

Wahano się co do trasy dalszej podróży. Senatorowie – w obawie o prestiż Rzeczypospolitej, któremu mogłyby zaszkodzić „nieporozumienia co do powitań, miejsc, ceremonii” – początkowo nakłaniali króla, by w drodze do Baden nie przejeżdżał przez Wiedeń. W Wolkersdorfie władca uległ jednak namowom posłańców – sędziego Siegfrieda Cristopha barona Preunera von Stubing, marszałka Austrii Paula Sixtusa Trautsohna oraz cesarskiego brata arcyksięcia Leopolda – i po uzyskaniu gwarancji odpowiedniego traktowania udał się do austriackiej stolicy. Senatorowie przystali na to, gdyż obawiali się urazić pragnącą widzieć się z królem cesarzową Marię Annę. Pewnych, zawinionych zresztą przez Polaków, niezręczności protokolarnych jednak nie uniknięto, o czym wspomniał w bardziej szczegółowym opisie J. Sobieski.

Wjazd do Wiednia odbył się w nocy z 31 sierpnia na 1 września. W ocenie A.S. Radziwiłła, młoda cesarzowa okazała należny szacunek nie tylko polskiej parze królewskiej, ale i towarzyszącym jej magnatom, imiennie poprzez posła zapraszając każdego z nich na wystawną ucztę. „Z wielkim zdziwieniem przyjęli wszyscy ten niezwykły obyczaj” – odnotowuje. Relacja J. Sobieskiego jest tu znów bardziej szczegółowa: wojewoda bełski dokładnie opisuje scenę powitania, przy którym – między innymi – cesarzowa „z królewną tak się ścisnęła, że zausznice jej perłowe z zausznicami królewny aż się z sobą poplątali, że ich odrywać musiano”. Wojewoda bełski miał cesarzowej za złe, że przy powitaniu pary królewskiej nie zeszła ze schodów (kanclerz podaje, że zeszła do połowy), zaś demonstracja hiszpańskiej dumy z jej strony wobec senatorów nasunęła J. Sobieskiemu dość nieoczekiwane skojarzenia: „zdało mi się, żem znowu Osmana, cesarza tureckiego, witał, bo ten także tak czynił”.

Polecamy e-book Marka Groszkowskiego „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”

Marek Groszkowski
„Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 117
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-7-7
REKLAMA

Przyjęcie odbywało się w dwóch salach, z których jedna ponad wiek wcześniej gościła już poprzednika Władysława IV na tronie polskim i jego przodka po kądzieli – Zygmunta I Starego. W biesiadzie, podczas której król zasiadał na honorowym miejscu przy stole, wziął także udział arcyksiążę Leopold. Wojewoda nie wspominał wieczerzy zbyt dobrze z powodu braku odpowiedniego rangą reprezentanta gospodarzy przy stole senatorów. Dodał wszakże: „poprawili następnego dnia tego erroru”. Zauważył też przemiany obyczajowe, jakie nastąpiły na wiedeńskim dworze od czasu jego poprzedniego pobytu: „nie pijali tak Niemcy, jako za cesarza Matyjasza [Macieja I]”.

Następnego dnia, po ceremonialnym przywitaniu przez synów Ferdynanda III (nieletnich: Ferdynanda i Filipa Augusta), monarcha wraz z orszakiem udał się do pobliskiego Laksenburga na spotkanie z cesarzową wdową (Eleonorą Mantuańską). J. Sobieski o wizycie cesarzewiczów nie wspomniał, poświęcił za to miejsce opisowi zjedzonego jeszcze w Wiedniu obiadu oraz samej uczty w majątku Eleonory. „Znać, że z rodu Włoszka była” – pisał z uznaniem, opisując znacznie cieplejsze, niż ze strony Hiszpanki Marii Anny, powitanie. Posiłek umilała gościom piękna muzyka oraz konwersacja z najurodziwszymi – jak oceniał wojewoda – damami Austrii. O północy z 2 na 3 września osiągnięto cel podróży – cieplice badeńskie.

Kuracja. Życie towarzyskie

W podwiedeńskim uzdrowisku, gdzie „leczono króla słodką wodą oraz stawianiem baniek”, Władysław IV przebywał do 9 października. Może wydawać się dziwne, że M. Vorbek-Lettow, który powinien być żywotnie zainteresowany terapią swego koronowanego pacjenta, poświęcił niewiele miejsca stosowanym wobec niego zabiegom leczniczym. Z tymi lakonicznymi wzmiankami kontrastuje relacja wojewody. Myśląc zapewne o przyszłych czytelnikach z Korony i Litwy, gdzie przybytków podobnych do badeńskiego nie było, J. Sobieski rozwodził się obszernie nad walorami kurortu i warunkami królewskiego zakwaterowania w połączonych na ten cel kamienicach stojących przy rynku. Donosił, iż kuracjusze mieli swój „krotochwilny” kodeks, za którego złamanie płacili grzywny „do szpitalów i na ubogie”. Prowadził też Sobieski rodzaj kroniki towarzyskiej: pobyt orszaku Władysława IV stanowił wielką atrakcję dla przebywających w Wiedniu i Baden dam, „które trawiły więc czas, konwersując z nami i grając”. Przyjazna atmosfera nie udzieliła się polskiej i austriackiej służbie, której członkowie wdawali się w utarczki między sobą.

Maria Anna Habsburg (portret pędzla Diego Velázqueza, ok. 1628 r.)

Wojewoda, który nie zażywał kąpieli, towarzyszył królowej podczas jej częstych wizyt u cesarzowej Marii Anny. Zwraca uwagę opis sporu o miejsca siedzące dla żon senatorów. Wypadek ten, jak również scenka rodzajowa z udziałem koniuszego królowej Jerzego Plattenberga, jaka rozegrała się podczas polowania na dziki, uwidoczniły różnicę w mentalności szlachty polskiej oraz poddanych władców absolutnych – cesarza Austrii i króla Hiszpanii. Dostrzega to sam autor diariusza, nazywając tych drugich „niewolniczo zdumionymi”. Jeszcze bardziej godne uwagi, że Cecylia Renata – wychowana przecież na tym samym wiedeńskim dworze – po zaledwie roku pobytu w Rzeczypospolitej oswoiła się z polską kulturą do tego stopnia, że w konfrontacji z twardą etykietą brała stronę nawykłych do wolności polskich poddanych.

Oprócz zabiegów leczniczych i rozrywek, Władysław IV utrzymywał kontakty dyplomatyczne z elektorem bawarskim Maksymilianem I Wittelsbachem. Prowadzono też rokowania z poselstwem arcyksiężnej Tyrolu Klaudii w sprawie małżeństwa jej syna z królewną polską Anną Katarzyną Konstancją Wazówną. Senatorowie nadal „z wielu racji” odradzali królowi spotkanie z cesarzem, sugerując, by opuścić Austrię przed powrotem Ferdynanda III z Pragi. J. Sobieski podaje, że Władysław IV wysłał do cesarza posła, którym był sekretarz wielki i kanclerz królowej, późniejszy biskup kujawski Mikołaj Wojciech Gniewosz. Miał on wyrazić wdzięczność cesarzowi za gościnę i wstawić się za protegowanymi króla.

POLECAMY

Kup koszulkę ze Stefanem Batorym:

Cena koszulki wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

REKLAMA

Podczas miesiąca spędzonego przez Władysława IV i jego świtę w Baden miały miejsce dwa wydarzenia wspomniane wyłącznie przez J. Sobieskiego. Pierwsze to wyprawa do Preszburga (dziś Bratysława, Słowacja) przedsięwzięta przez autora diariusza wraz z kilkoma magnatami, którzy „wód badeńskich nie zażywali”. Po drodze skorzystano z gościny, której palatyn węgierski Mikołaj Esterházy udzielił przybyszom „w mieście swem, nazwanem po sławiańsku Żelizne” (Eisenstadt w Austrii). Drugim jest wesele syna tegoż palatyna, na którym narrator z „panem sandomierskim” (kasztelanem Adamem Kazanowskim) zastępowali zaproszoną polską parę królewską. Wojewoda bełski przejawiał właściwą sobie ciekawość świata, notując informacje na temat odwiedzanych miast (Preszburg, Sopron) i ich najważniejszych obiektów oraz opisując węgierskie obyczaje weselne (gonitwy do wieńca, przygrywanie dum, porwanie panny przez pana młodego i zatknięcie wieńca na szablę). Ujawnia też niedyskretnie przeszłość gospodarza: „Sługiwał w Polszcze tak ledwo nie za pacholika”.

9 i 10 października przybyłego z powrotem do Wiednia Władysława IV i jego świtę podejmowano znów z wielkimi honorami na ucztach. Król udzielił audiencji: posłowi weneckiemu Giovanni Grimaniemu (10 i 14 października), elektorowi trewirskiemu arcybiskupowi Filipowi Krzysztofowi Goeternowi (12 października) i posłowi hiszpańskiemu hrabiemu Aquilarowi de Zuestrillas Castañedzie (16 października). Senatorowie byli w tych dniach podejmowani ucztami przez marszałków dworu obu cesarzowych. 11 października polskie i austriackie damy dworu na czele z monarchiniami „zabawiały się strzelaniem do celu”, 13 tego miesiąca oglądano „osobliwe tańce potomstwa cesarskiego w towarzystwie wielkiej liczby karzełków”, zaś dwa dni później uczczono dzień św. Teresy uczestniczeniem w nabożeństwach. Polscy i litewscy senatorowie przybyli do kościoła na długo przed rozpoczęciem mszy, by uniknąć konieczności przejścia po ulicach Wiednia z odkrytymi głowami (a tak, według tradycji, należało się poruszać, gdy przez stolicę przejeżdżała cesarzowa). Uwagę wojewody zwraca obecność na wiedeńskim dworze nieślubnego potomka hospodara wołoskiego Michała Walecznego: „wnuk po jego bękarcie […] od gospody do gospody jeździł do nas, zapraszając nas”. Więcej współczucia wzbudził w J. Sobieskim widok wdowy po cesarskim wodzu Albrechcie von Wallensteinie wraz z córką, „przykład zmienności spraw ludzkich”.

Rozczarowanie

Cesarz Ferdynand III Habsburg (portret pędzla Fransa Luycxa 1637–1638 r.)

14 października, jak podaje A.S. Radziwiłł, król otrzymał cesarski list z propozycją spotkania. Nazajutrz, 15 października odbyła się narada, podczas której J. Sobieski – będąc, jak relacjonuje w mniejszości – konsekwentnie sprzeciwiał się spotkaniu Władysława IV z Ferdynandem III. Uzyskał tyle, że przy poparciu reszty senatorów i za zgodą cesarza zmieniono miejsce zjazdu ze Znaimu (dziś Znojmo) na Nikolsburg (dziś Mikulov; oba miasta leżą w Kraju Południowomorawskim w Republice Czeskiej). Miejscowość tę uznano za bardziej wskazaną ze względów prestiżowych („że nam był na tym samym gościńcu i minąć go nie mogliśmy”). Dalej wojewoda referował spór protokolarny dotyczący kolejności zasiadania władców w karecie oraz przy stole, a także opisał ucztę u posła weneckiego. Wiedeń opuszczono 17 października. Według relacji M. Vorbek-Lettowa cesarzowa – „harda Hiszpanka” – przy pożegnaniu naprawiła niedawny nietakt wobec pary królewskiej, odprowadzając Władysława IV i Cecylię Renatę na sam dół schodów. Etapami podróży do Nikolsburga były: Wolkersdorff (17 i 18 października), Mistelbach (19 października) oraz Felsburg (20 i 21 października). W pierwszej z wymienionych miejscowości zmarł Paweł Piestrzecki, sługa wojewody bełskiego, pochowany w wiedeńskim kościele dominikanów.

Ferdynand III zapowiedział przybycie 21 października, czego jednak nie dotrzymał. Dopiero następnego dnia król „nie wcześniej przygotował swój odjazd [do Nikolsburga], aż cesarski marszałek przyjechał z zaproszeniem go na zjazd”. Spotkanie monarchów nastąpiło w polu przed Nikolsburgiem („cesarza ledwie do tego przywiedli, że Królestwo w ćwierć mili za miastem potkał”). Władcy rozmawiali ze sobą po włosku, nie szczędząc grzeczności; wprawdzie w powozie cesarz zajął ważniejsze prestiżowo miejsce po prawej stronie, podczas uczty jednak – pisał A.S. Radziwiłł – ustąpił miejsca szwagrowi. Inaczej opisał tę sytuację J. Sobieski, według którego Ferdynand III nie ustąpił Władysławowi IV także „w pokoju i u stołu”, co uczynił wbrew niedawnym ustaleniom, negocjowanym wszak przez samego narratora. W ocenie królewskiego doktora winna temu była „wyniosłość i diffidentia [nieufność] niemiecka”. Sytuację pogorszyły jeszcze nieodpowiadające godności oraz stanowi zdrowia monarchy warunki zakwaterowania. Na brak kultury ze strony gospodarzy narzekali też polscy i litewscy senatorowie: w proteście przeciw lekceważeniu ze strony marszałka dworu, który nie zaprosił ich do stołu osobiście, odmówili udziału w uczcie. Austriacki dostojnik naprawił swój nietakt następnego dnia, jednak tym razem biesiadę pokrzyżował królewski atak kamicy. Wojewoda oceniał, że mimo to – wyjąwszy przypadkowe wybicie oka cesarskiemu furmanowi – „w wielkiej zgodzie przez te trzy dni zachowali się z sobą te dwa dwory”. Sobieski opisywał za to mającą miejsce podczas odjazdu sprzeczkę pijanych: marszałka nadwornego koronnego Stanisława Przyjemskiego oraz kasztelana sandomierskiego Adama Kazanowskiego, która wydarzyła się „podle cesarza – z wielkim naszym wstydem”.

Polecamy e-book „Czy Zygmunt III Waza zasłużył na niesławę?”

Anna Pieńkowska, Maciej Pieńkowski
„Czy Zygmunt III Waza zasłużył na niesławę?”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 63
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-2-2
REKLAMA
Cesarz Ferdynand III Habsburg (portret pędzla Jana van den Hoeckego, 1643 r.)

Powodowany troską o zdrowie szwagra lub tylko chęcią jej pozorowania, wieczorem 23 października Ferdynand III odwiedził rodzinę królewską w jej kwaterze. Rozmawiał też przez chwilę z lekarzami Władysława IV: do luteranina M. Vorbek-Lettowa odniósł się bez uprzedzeń, oznajmił jednak jego koledze, cyrulikowi Dittrichowi Wigboldowi: „Cieszę się, że jesteś katolikiem”. Potem nastąpiła zasadnicza, polityczna część spotkania króla z cesarzem. A.S. Radziwiłł poświęcił jej zaledwie jedno zdanie, pisząc pod datą 24 października: „propozycje, które król przedstawił, pozostały bez poważniejszego skutku” i nie podając żadnych informacji na temat treści tychże propozycji. Jest to zrozumiałe, ponieważ władcy rozmawiali w cztery oczy, a wniosek o bezskuteczności perswazji Władysława IV mógł pochodzić z obserwacji jego późniejszego postępowania. J. Sobieski dodał do tego tylko tyle, że rozmowa monarchów – którą datuje na 23 października – trwała około dwóch godzin. Stwierdził też później, iż król „bez mała gdzieś sam w sobie żałował, że mu do tego kongresu przyszło”.

Nie mogło obejść się bez prezentów: król wraz z rodziną, otrzymawszy od cesarza „różne kosztowne galanteryje”, zrewanżowali się nazajutrz w dwójnasób. Władysław IV obdarował też hojnie „do najmniejszego” członków dworu Ferdynanda III, podczas gdy ten ograniczył się do wręczenia „trzem karłom po roztruchanie”. Kanclerz i wojewoda opisują opisali jeszcze przebieg kończącej zjazd uczty i samo pożegnanie monarchów. Według M. Vorbek-Lettowa król odrzucił cesarskie namowy do przedłużenia spotkania, co doktor przypisuje urazie spowodowanej doznanym od cesarza uszczerbkiem natury prestiżowej. Zdrowotne efekty wizyty okazały się podobne do politycznych, gdyż „króla niezbyt zdrowego niesiono w lektyce”. Najbliższą noc spędził Władysław IV w czeskich Židlochovicach, następną, w Brnie. Gościły króla także: Vyškov, Ołomuniec, Chrzanice, Nowy Jiczyn, Frysztadt i Ostrawa. 2 listopada (według M. Vorbek-Lettowa o dzień wcześniej) w Strumieniu monarcha spotkał się z księżną Elżbietą Lukrecją z Piastów Cieszyńskich von Lichtenstein.

W granice Rzeczypospolitej orszak powrócił pod koniec października (według kanclerza) lub 3 listopada (w relacji wojewody i doktora). Szlachta mająca wyjść królowi na spotkanie spóźniła się, co oznaczało kolejne naruszenie prestiżu w oczach eskortujących króla Austriaków: księcia Dietrichsteina i grafa Solmsa. Tego ostatniego pożegnał na granicy Jerzy Ossoliński, dziękując za opiekę i wręczając „łańcuch złoty, diamentami sadzony, czarę niemalże szczyrozłotą”. 4 listopada król przybył do Krakowa, co można uznać za oficjalny koniec ekspedycji. W obu pamiętnikach widnieją jeszcze wzmianki o późniejszej wizycie Władysława IV w Ossolinie na chrzcinach Jerzego Lubomirskiego, wnuka podkanclerzego koronnego Jerzego Ossolińskiego.

Reperkusje. Bilans

W notatce z grudnia 1638 roku A.S. Radziwiłł referuje kontrowersje, jakie wzbudziła wśród obywateli Rzeczypospolitej królewska wyprawa. Sam uważał, że spotkanie z Ferdynandem III sprowadziło niebezpieczeństwo spadku powagi Władysława IV w oczach cesarza, ponieważ „Widzenie Boga przewyższa wyobrażenie ludzkie, widzenie zaś monarchów umniejsza pojęcie o ich wielkości”. Na kartach pamiętnika J. Sobieskiego nie znajdziemy oceny wizyty. Poglądy kanclerza podzielała większość szlachty i senatorów: wyprawa zaowocowała wzrostem nieufności wobec monarchy. Na najbliższym sejmie (5 października–16 listopada 1639 roku) sprawę wyjazdu króla z Rzeczypospolitej bez zgody stanów oraz chaosu kompetencyjnego pod jego nieobecność wymieniano wśród licznych egzorbitancji. Sejm z roku 1641 – pierwszy po podróży badeńskiej, który nie rozszedł się bez podjęcia uchwał – zabronił władcom Rzeczypospolitej takich praktyk. Konstytucję tę M. Vorbek-Lettow – choć podkreślał korzyści dla zdrowia Władysława IV – ocenił słowami: „słusznie i sprawiedliwie” – być może dlatego, że „srodze siła droga ta Króla JMci kosztowała”. „Szlachta nabierała rutyny w chwytaniu swych panów za poły” – komentuje nastroje społeczne P. Jasienica. W polityce zagranicznej króla nastąpiło natomiast w następnych latach – częściowo pod wpływem niepowodzenia wizyty – stopniowe przeorientowanie na współpracę z Francją.

Czas podsumować wszystkie trzy relacje pamiętnikarskie. Różnice faktograficzne między nimi są niewielkie, choć pozwalają stwierdzić, że diariusze powstawały niezależnie od siebie. Zapiski A.S. Radziwiłła są mniej szczegółowe, co łatwo zrozumieć: kanclerz – w przeciwieństwie do wojewody i doktora – nie brał udziału w wyprawie, która była dlań tylko jedną z wielu opisywanych spraw. Zarówno kanclerz, jak i wojewoda poświęcają wiele uwagi ceremoniom dworskim. U M. Vorbek-Lettowa miejsce ich opisów (autor nie był zapewne dopuszczony do tych uroczystości) zajmują informacje krajoznawcze: królewski lekarz zwracał baczną uwagę na architekturę i układ przestrzenny mijanych osiedli, skrupulatnie notował odległości między nimi, komentował stan dróg, po których poruszał się cały orszak. Techniczne szczegóły podróży odnotowali także, choć nieco mniej obszernie, A.S. Radziwiłł i J. Sobieski.

Żaden z pamiętnikarzy nie podał jednak, jakie cele stawiał sobie Władysław IV i do jakiego stopnia udało mu się przeforsować je w rozmowie z Ferdynandem III. Brakuje im po prostu wiedzy na temat królewskich zamierzeń. Wytłumaczeniem może tu być nieufność króla wobec narodu politycznego Rzeczypospolitej. Jest rzeczą powszechnie znaną, że drugi z Wazów na polskim tronie niechętnie ujawniał przed poddanymi – nawet ich ścisłą elitą – swoje często zmieniane koncepcje polityczne. J. Sobieski oraz A.S. Radziwiłł jedynie z widocznego niezadowolenia króla mogli wysnuć wniosek o niepowodzeniu negocjacji z jego szwagrem.

Zobacz też

Spodobał ci się nasz artykuł? Podziel się nim na Facebooku i, jeśli możesz, wesprzyj nas finansowo. Dobrze wykorzystamy każdą złotówkę! Kliknij tu, aby przejść na stronę wsparcia.

Redakcja: Roman Sidorski

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Roman Czubiński
Urodzony w 1989 roku, student i licencjat historii na Uniwersytecie Łódzkim, członek SKNH UŁ. Oprócz nowożytnej Polski interesuje się jej dziejami w XX wieku (ze szczególnym uwzględnieniem okresu PRL) oraz historią Łodzi. Inne jego pasje to: polityka, fotografia oraz kolej i komunikacja miejska.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy