Autor: Magdalena Mikrut-Majeranek
Tagi: Wywiady, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Polska
Opublikowany: 27 lutego 2020
Licencja:wolna licencja

Polskie oddziały ochotnicze powstałe na gruzach armii rosyjskiej i ich udział w kampanii antybolszewickiej

Po przewrocie bolszewickim oddziały polskie znalazły się w sytuacji paradoksalnej: jako część składowa dawnej armii carskiej przeszły pod zwierzchnictwo czerwonej władzy - wyjaśnia Wojciech Muszyński, autor książki „Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918–1920”. Jaki był udział Polaków w rosyjskiej wojnie domowej? Jak potoczyły się ich dalsze losy?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Wojciech Muszyński, polski historyk, badacz dziejów najnowszych, doktor nauk humanistycznych, pracownik naukowy Instytutu Pamięci Narodowej (fot. screen z filmu IPN)

Magdalena Mikrut-Majeranek: „Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918-2020” to kontynuacja pracy „Białe Legiony 1914-1918” z 2018 roku.

Wojciech Muszyński: W poprzednim albumie przedstawiłem genezę polskich oddziałów walczących u boku Rosjan podczas I wojny światowej. Początki były niezbyt obiecujące: władze wojskowe sabotowały tworzenie Legionu Polskiego (Puławski), ale w toku kampanii 1915 r. jednostka ta zachwyciła rosyjskie dowództwo swoją walecznością. Polacy ponieśli wielkie straty: prawie 90 proc. żołnierzy było rannych i zabitych. W 1916 r. legion przekształcono w Brygadę Strzelców Polskich, a następnie w dywizję. Ta zapisała się bohaterstwem podczas rosyjskiego odwrotu z Galicji w 1917 r., tocząc ciężkie walki pod Husiatyniem. Był jeszcze Pułk Ułanów Polskich, który zwalczał w tym czasie bandy rosyjskich maruderów w Stanisławowie, a następnie dokonał słynnej szarży pod Krechowcami, powstrzymując atak wielokrotnie silniejszych wojsk niemiecko-austriackich. Ułani i Dywizja Strzelców Polskich weszły w drugiej połowie 1917 r. w skład formowanego I Korpusu Polskiego. Paradoksem było, że korpus ten, tworzony pierwotnie do walki z Niemcami, musiał w 1918 r. walczyć z bolszewikami, z Niemcami zaś zawarł umowę o neutralności. Ale w maju 1918 r. umowa ta została złamana, a Polaków zmuszono do złożenia broni i większość z nich została odesłana do Kongresówki.

W obecnym albumie opowiadam dzieje tych, którzy nie chcieli złożyć broni i wyruszyli na wschód, licząc na to, że będą tam tworzone nowe polskie oddziały. I nie po mylili się. Jako pierwszy powstał polski batalion na Murmaniu, gdzie walczył przeciwko bolszewikom u bok brytyjsko-amerykańskiego korpusu interwencyjnego. Zupełnie nieznanym epizodem z tego okresu było opanowanie przez Polaków i grupę oficerów rosyjskich Archangielska w lipcu 1918 r. Polacy walczyli także na Kubaniu, skąd później w składzie 5. Dywizji Strzelców zostali dyslokowani do Odessy i ostatecznie w 1919 r. szczęśliwie wrócili do Ojczyzny. No i ostatnia nasza duża jednostka to 5. Dywizja Syberyjska i jej epopeja w dalekiej tajdze.

M.M.: Na gruzach armii rosyjskiej w 1918 roku powstały polskie oddziały ochotnicze. Czym się charakteryzowały i co różniło je od formacji aktywnych podczas I wojny światowej?

W.M.: Były to przede wszystkim oddziały ochotnicze, a więc żołnierze niezwykle zmotywowani i bitni. O ile podczas wojny szeregi dużych, polskich jednostek wypełniano w dużej części poborowymi, którzy nie zawsze nawet byli Polakami, to później, w czasie dwumiesięcznej kampanii antybolszewickiej 1918 r., jednostki I Korpusu Polskiego składały się już niemal wyłącznie z ochotników. A do tego byli to weterani wielu frontów, tak więc żołnierze doświadczeni w walkach. I jeszcze dowodzeni przez jednego z najlepszych generałów byłej armii rosyjskiej, Dowbora –Muśnickiego.

Żołnierze Gwardii Czerwonej na ulicach Piotrogrodu (domena publiczna).

M.M.: Korpusy polskie skutecznie stawiały opór bolszewikom. Już na początku 1918 roku udało im się m.in. wyzwolić Mińsk Litewski czy Mohylów. Skąd brała się ich przewaga?

W.M.: Po przewrocie bolszewickim oddziały polskie znalazły się w sytuacji paradoksalnej: jako część składowa dawnej armii carskiej przeszły pod zwierzchnictwo czerwonej władzy, a bolszewicy uznali ich za element kontrrewolucyjny i starali się zniszczyć. Niestety, przy współudziale polskich socjalistów, także tych z „niepodległościowej” PPS-Frakcja Rewolucyjna. Próbowano rozbrajać nasze oddziały, ale udało się to tylko częściowo. Jednostki były rozpraszane przez przeważające siły bolszewickie, ale po kilku dniach zbierały się i odradzały do walki na nowo. Na tym właśnie polegała przewaga formacji ochotniczych. Na motywacji. Polskie oddziały były mniejsze liczebnie, ale niezwykle skuteczne. Tym bardziej, że większość sił rosyjskich pod rozkazami bolszewików, była zdemoralizowana. Najlepszy dowód, że kilkuset żołnierzy gen. Dowbora było w stanie jednej nocy, bez strzału, zająć miasto Bobrujsk wraz z twierdzą, w którym kwaterowało ponad 5 tysięcy Rosjan. Nie podjęli oni żadnej kontrakcji – oddali potulnie broń i odjechali pociągami na wschód.

Nie bez znaczenie był fakt, że siły polskie były u siebie – na dalekich, co prawda kresach wschodnich, ale na terenie I Rzeczypospolitej, ziem zabranych. W miastach takich jak Mińsk Litewski (obecnie nazywany Białoruskim) było 30 i więcej procent Polaków, którzy często stanowili tam największa grupę etniczną obok Żydów i Rosjan. W powszechnej świadomości odzyskanie niepodległości miało wiązać się z odtworzeniem Rzeczypospolitej w jej historycznych granicach także na wschodzie. A więc z Mińskiem, Mohylowem, Bobrujskiem, Płoskirowem, Humaniem. Oni po prostu uważali, że są u siebie w Polsce. I dlatego Polska enklawa wokół Bobrujska i Mohylewa, była pierwszym wyzwolonym skrawkiem państwa polskiego, skąd wypędzono zaborców. Zresztą ten „skrawek” miał obszar 2/3 obszaru Belgii.

Polecamy książkę pt. „Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918–1920”, t. I:

Wojciech Jerzy Muszyński
„Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918–1920”
59,00 zł
Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej
Rok wydania: 2019
Okładka: twarda
Liczba stron: 480
Seria: „Dopalanie kresów”
Format: 205x295 mm
ISBN: 978-83-8098-784-5
EAN: 9788380987845

M.M.: Jednym z ciekawszych epizodów w dziejach polskich formacji w Rosji jest ten związany z Oddziałem Ziemi Humańskiej, nad którym dowództwo objął kpt. Edmund Krzyżanowski. Finalnie podporządkował się on II Korpusowi. Na kartach historii zapisała się m.in. pamiętna, sześciogodzinna defilada wojskowa, będąca swoistym przeglądem sił. Jaki był jej cel i jaki efekt odniosła?

W.M.: Oddział Ziemi Humańskiej to historia II Korpusu Polskiego, który powstawał na przełomie 1917/18 na pograniczu Besarabii i Podola. Społeczeństwo polskie w Humaniu, dla niezorientowanych na południowy wschód o Kijowa, chcąc także uczestniczyć w ogólnonarodowym zrywie niepodległościowym narodu, sformowało swój własny oddział ochotniczy, składający się kilkuset żołnierzy piechoty i kawalerii. Oczywiście chodziło o to, że Humań miał w ich mniemaniu być częścią odrodzonej Polski. Dziś wiemy, że nie było to możliwe, gdyż Ukraina w tamtym czasie stała się wielkim kotłem, w którym buzowała mieszanka nacjonalizmu z bolszewizmem. Ale oddział humański powstał i przyłączył się do II Korpusu Polskiego, dowodzonego przez gen. Hallera. Żołnierze ci walczyli pod Kaniowem i tak, jak cały korpusu musieli skapitulować. Wielu jednak, tak jak ich koledzy z I Korpusu, ruszyło na wschód dołączając do powstających tam polskich formacji.

M.M.: Jaki był udział Polaków w rosyjskiej wojnie domowej?

W.M.: Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że bardzo znaczący. Od samego jej zarania. To polscy żołnierze umożliwili ucieczkę gen. Denikina z twierdzy w Bychowie w listopadzie 1917 r., gdzie był trzymany po nieudanym puczu gen. Korniłowa. W albumie jest pokazany dokument, którym posługiwał się w czasie ucieczki, świadczący, że jest Polakiem i wykonuje zadania dla Wojska Polskiego. Bolszewicy jeszcze wówczas to honorowali. W Białej armii służyło co najmniej kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków, czasami na bardzo wysokich stanowiskach. Był wśród nich m.in. Franciszek Żwirko, późniejszy as polskiego lotnictwa, który wówczas na Krymie zdobywał pierwsze doświadczenia w lataniu.

M.M.: Album jest bogato ilustrowany archiwalnymi, unikalnymi i często dotąd niepublikowanymi, zdjęciami. Jak udało się dotrzeć do ich właścicieli? Skąd pochodzą fotografie?

W.M.: Można powiedzieć, że oba albumy są wynikiem zintegrowanej pomocy całego łańcucha ludzi dobrej woli, zarówno z różnych instytucji, jak i osób prywatnych. Zdecydowana większość pochodzi z Wojskowego Biura Historycznego i Muzeum Wojska Polskiego. Personel tych instytucji był niezwykle w mojej kwerendzie pomocny i dzięki pomocy tych wspaniałych ludzi miałem dostęp do zdjęć i innych pamiątek. Swoje zbory rodzinne i kolekcje otwierały przede mną także osoby prywatne. Historycy zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, jakie skarby znajdują się dziś w zbiorach kolekcjonerskich. Czasami dokumenty te zupełnie zmieniają naszą wiedzę i interpretacje o niektórych ważnych wydarzeniach.

Działania niemieckie w okresie ok 22 czerwca do 25 sierpnia (oprac. The History Department of the United States Military Academy).

M.M.: W minionym roku drukiem ukazała się nie tylko książka traktująca o „Białych Legionach”, ponieważ wydał Pan także taką publikację jak: „Toreadorzy Hitlera. Hiszpańscy ochotnicy w Wehrmachcie i Waffen-SS”. Jest Pan też współautorem książki „Józef Dowbor-Muśnicki 1897-1937”. O czym opowiada pierwsza z nich?

W.M.: Tak, rzeczywiście mam na koncie także popularną historię o Hiszpanach walczących na froncie wschodnim. W 1941 r., gdy Hitler rozpoczął swoje śmiertelne zapasy ze Stalinem, wielu Hiszpanów uznało, że to świetna okazja, żeby złożyć rewizytę czerwonym komisarzom. Miał być to rewanż za udział Sowietów w hiszpańskiej wojnie domowej, za uwięzienie i egzekucje wielu tysięcy patriotów oraz spalone kościoły. Ustalono, że Hiszpania wyśle na front dywizje ochotniczą. Ekwipunek i wyposażenie dostarczył Wehrmacht. Hiszpanie w niemieckich mundurach okazali się wyjątkowymi żołnierzami: ich niesubordynacja wobec rozkazów dowództwa armii niemieckiej była absolutna, nie brali udziału w prześladowaniach ludności, wręcz przeciwnie - cieszyli się u Rosjan doskonałą opinią, a do tego bili się przeciwko Armii Czerwonej z fanatyzmem i niespotykanym poświęceniem.

Historia walk Hiszpanów w Rosji ma ogromną literaturę – ale w języku polskim ukazało się na ten temat tylko kilka książek. W większości były to prace skupiające się na dyplomatycznej rozgrywce między Hiszpanią a aliantami, którzy domagali się od Franco, żeby nakazał powrót swoich żołnierzy do ojczyzny. W mojej książce koncentruję się głównie na aspektach militarnych, opisach bitew, relacjach żołnierzy, przedstawieniu realiów ich codziennego życia w okopach. Jest tam też rozdział o grupce fanatyków, którzy postanowili walczyć do końca – już nie za swoją ojczyznę, ale dla Fuhrera. W szeregach Waffen SS znaleźli się oni wśród ostatnich obrońców Berlina, walcząc w okolicy bunkra Hitlera. Najdziwniejsze było to, że wielu z nich przeżyło. Książka jest bogato ilustrowana i, jak mi deklarowało wielu czytelników, ciekawa, zachęcam więc do zweryfikowania tych opinii.

Polecamy książkę pt. „Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918–1920”, t. I:

Wojciech Jerzy Muszyński
„Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918–1920”
59,00 zł
Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej
Rok wydania: 2019
Okładka: twarda
Liczba stron: 480
Seria: „Dopalanie kresów”
Format: 205x295 mm
ISBN: 978-83-8098-784-5
EAN: 9788380987845

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy