Opublikowano
2011-04-16 19:19
Licencja
Prawa zastrzeżone

Potulicki obóz przesiedleńczy i pracy w okresie okupacji hitlerowskiej 1941–1945

W roku 1941 w Potulicach uruchomiono obóz przesiedleńczy, następnie obóz pracy, zaś w 1945 roku skoncentrowano w tymże obozie Niemców przeznaczonych do wysiedlenia. Tragedia Potulic trwała do 1950 roku, a ucierpiały w niej narody polski i niemiecki.


Strony:
1 2 3 4 5 6 7

Potulice, położone 7 km od powiatowego miasta Nakło nad Notecią, to dziś jedna z miejscowości województwa kujawsko-pomorskiego. Dawniej była to wieś folwarczna, która wraz z zespołem pałacowo-parkowym w stylu angielskiego neogotyku, jednym z największych tego typu obiektów Wielkiego Księstwa Poznańskiego, znajdowała się we władaniu rodziny hrabiów Potulickich. W 1932 roku zmarła bezpotomnie ostatnia z rodu, Aniela Potulicka, zapisując majątek Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu i przekazując pałac na seminarium duchowne funkcjonujące później do 1939 roku.

Pałac rodziny Potulickich przeznaczony na niemiecki obóz w 1941 roku (fot. Lucyna Witkowska)

Po wybuchu II wojny światowej w potulickim pałacu ulokowano szkołę dla podoficerów SS, zmieniając jednocześnie polską nazwę wsi na niemiecką Potulitz, a później na Lebrechtsdorf. W roku 1941 uruchomiono tam obóz przesiedleńczy, potem obóz pracy, zaś w 1945 roku skoncentrowano w tymże obozie Niemców przeznaczonych do wysiedlenia. Rok 1941 rozpoczyna tragedię Potulic trwającą do roku 1950, wskutek której ucierpiały narody polski i niemiecki.

W historii obozu potulickiego wyróżnia się trzy podstawowe etapy funkcjonowania podczas okupacji hitlerowskiej. W pierwszym okresie, to jest od listopada 1940 roku do lipca 1941 roku, Potulice funkcjonowały jako jeden z obozów dla wysiedlanej ludności polskiej i podlegały Gdańskiej Centrali Przesiedleńczej.

Drugi etap rozpoczął się od połączenia obozu potulickiego z obozem w Stutthofie przez osobę komendanta Maxa Pauly’ego. Związek ten trwał od września 1941 roku do stycznia roku 1942.

Trzeci, ostatni, a zarazem najdłuższy etap, trwał od stycznia 1942 roku do chwili wyzwolenia przez wojska radzieckie w styczniu 1945 roku. Potulice istniały wówczas jako karny obóz pracy podlegający ponownie Centrali Przesiedleńczej.

Obóz podległy Gdańskiej Centrali Przesiedleńczej 1940–1941

W czasie II wojny światowej, zaraz po napaści na Polskę, Niemcy podzielili jej ziemie na okręgi, a te na obwody. Zgodnie z tym podziałem Wolne Miasto Gdańsk, województwo pomorskie oraz skrawki warszawskiego wraz z częścią Prus Wschodnich należących poprzednio do Niemiec, włączono do III Rzeszy, tworząc z nich Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie1, który podzielono zarazem na rejencje: kwidzyńską, bydgoską i gdańską.

Okupanci prowadzili na tymże terenie politykę zmierzającą do umocnienia niemczyzny, co wiązało się w głównej mierze z wysiedleniem Polaków i osadzeniem w ich miejsce ludności niemieckiej. Podjęto też starania w kierunku zniemczenia jednostek narodowości polskiej, posiadających ku temu odpowiednie predyspozycje2. Stąd też stosowano się do rozporządzenia szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy odpowiedzialnego za wysiedlenia, Franza Abromeita, który twierdził, że Polaków nie należy wysiedlać do Generalnej Guberni bezpośrednio, ale trzeba wykorzystywać w tym celu obozy. W nich to miała być przeprowadzana selekcja rasowa, zaś osoby wartościowe rasowo miały być poddawane naciskom w celu skłonienia ich do wpisu na niemiecką listę narodowościową3.

Za wysiedlenia odpowiedzialne były tak zwane Centrale Przesiedleńcze, czyli instytucje, których zadaniem było także przygotowanie miejsc dla osadników niemieckich. Za takowe działania w Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie odpowiadała powołana 15 listopada 1940 roku Centrala Przesiedleńcza w Gdańsku, mająca przygotować miejsce dla 400 rodzin niemieckich z GG, 2500 rodzin Niemców litewskich oraz 12 000 rodzin Niemców z Besarabii4. Obóz w Potulicach był jednym z trzech obozów zbiorczych, obok obozów w Tczewie i Toruniu, zajmujących się wysiedlaniem Polaków do Generalnej Guberni.

Na potrzeby zbiorczego przesiedleńczego obozu potulickiego przeznaczono pałac i jego pomieszczenia gospodarcze, w których od początku panował wielki ścisk. Nie były one umeblowane ani ogrzewane, więźniowie spali przykryci własnymi ubraniami na podłodze wyłożonej słomą. Jak wspomina były więzień Dolecki, w celu wygospodarowania dodatkowego miejsca w pałacowej sali, w której zgromadzono więźniów, dobudowano drewniane piętro i wstawiono trzypiętrowe łóżka, a w późniejszym czasie wybudowano trzy prowizoryczne baraki „jak dla psów”5.

Od lutego 1941 do września tegoż roku funkcję kierownika obozu piastował SS-Hauptsturmführer Waldemar Tennstädt, będący w tym czasie jedynym oficerem SS przebywającym w powierzonej sobie placówce, ponieważ czasowy pobyt więźniów nie wymagał zaangażowania większej liczby funkcjonariuszy do nadzoru6.

Do obozu jako punktu przesiedleńczego kierowano głównie ludność z dobrze prosperujących gospodarstw rolnych, której pobyt trwał wówczas kilka dni, do momentu podstawienia transportu kolejowego, od którego uzależnione było wysiedlanie. Przesiedleńcy czekający na transport nie pracowali w obozie, byli jedynie wykorzystywani do wykonywania drobnych czynności porządkowych.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Przypisy

1 W. Jastrzębski, Hitlerowskie wysiedlenia z ziem polskich wcielonych do Rzeszy 1939–1945, Poznań 1968.

2 Rodziny uznane za nadające się do zniemczenia wysyłano na germanizację do Rzeszy. Ich typowaniem, tak jak kwalifikowaniem do wysiedlenia, zajmowały się powiatowe sztaby przesiedleńcze. W okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie funkcjonowały takowe w Bydgoszczy, Wyrzysku i Nakle. Zob. J. Sziling, Wysiedlanie ludności polskiej z Pomorza w okresie okupacji hitlerowskiej, „Zeszyty Naukowe UMK. Nauki Humanistyczno-Społeczne. Historia”, z. 1 (15), Toruń 1965, s. 10.

3 W. Jastrzębski, T. Jaszowski, Potulice oskarżają, Bydgoszcz 1968, s. 53.

4 W. Jastrzębski, Hitlerowskie wysiedlenia…, s. 81.

5 J. Dolecki, Moje 1159 dni dzieciństwa za kolczastym drutem. W 57 rocznicę wyzwolenia obozu w Potulicach w hołdzie byłym więźniom, Nowe Miasto Lubawskie–Kętrzyn 2002, s. 16. Owe baraki „jak dla psów” czy też „baraki murzyńskie” miały po 100 m długości i 9 m szerokości, były bardzo niskie i nie miały okien, a jedynie niewielkie szyby i drzwi na końcach; zob. B. Maliszewski, Baraki murzyńskie w obozie Potulice, [w:] Obozy hitlerowskie na Pomorzu Zachodnim i Gdańskim w latach II wojny światowej, red. L. Janiszewski, Szczecin 1989.

6 W. Jastrzębski, Potulice: hitlerowski obóz przesiedleńczy i pracy (luty 1941–styczeń 1945), Bydgoszcz 1967, s. 61.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5 6 7
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: SYN |

CZY KTOŚ PAMIĘTA CHŁOPCA ,KTÓRY BYŁ W OBOZIE- JÓZEF KULMAN UR. W 1934 ROKU,W 1945 ROKU MIAŁ WIĘC 11 LAT. Z ARTYKUŁU WYNIKA,ŻE W 1945 ROKU BYŁO W OBOZIE TYLKO 1 DZIECKO DO LAT 15.MOŻE TO WŁAŚNIE BYŁ ON. PROSZĘ O INFORMACJE.



Odpowiedz

Gość: romzuza8@gmail.com |

Z tym jednym dzieckiem w 1945 roku to prawda watpliwa. W tym czasie przebywałą tam moja ciocia Teresa Szwarc ur. 1937 z okolic Lubawy



Odpowiedz

Gość: SYN |

@romzuza8@gmail.com
Dzień dobry!!!!Cieszę się,że ktoś odpowiedział!!!!Może pana ciocia pamięta ,jakie były losy dzieci więzionych w tym obozie po wyzwoleniu?Mama Józefa była wyznania ewangelickiego.



Odpowiedz

Gość: Bożena |

Witam tak trochę wiem co działo się z dziećmi, opowiadał mi tata który w obozie spędził od 1stycznia 1942 roku do wyzwolenia .Tam został rozstrzelany przez Niemców mój dziadek, z głodu marla 4letnia ciocia, siostra taty I babcia zmarła dzień po wyzwoleniu. Jeśli chodzi o dzieci które były w obozie, to po wyzwoleniu zgłaszaly się rodziny.A jeśli nie miały nikogo to w wyworzono je do Kętrzyna do domu dziecka tam kończyły szkołę podstawową ,I młodzież uczyła się zawodu. Przebywały w tym domu dziecka do pełnoletności. Pozdrawiam Bożena Grochowiecka z domu Lotarska z Iławy



Odpowiedz

Gość: Syn |

@ Gość: Bożena
Bardzo pani dziękuję! Szukamy każdego śladu.Pizdrawiam serdecznie!



Odpowiedz

Gość: wiro |

Bardzo fachowy opis rysem historycznym nota bene w zasadzie mieszkam niedaleko jednoczesnie chcialbym nadmienic iz moja juz niezyjaca niestety mama byla w tym obozie pracy/tak to chyba nazywala / jako dziecko wraz ze swoja mlodsza siostra /rocznik 1929 i 1930 /,z opowiesci wiem ze jako dzeciom bylo bardzo trudno przezyc a do tego rowniez z opowiadan mojej mamy wiem ze na dzieciach robili jakies eksperymenty skutki byly oczuwalne jeszcze bardzo dlugo po wojnie dziekuje za opis obozu pozdrowienia



Odpowiedz

Tworzę drzewo genealogiczne szukam informacji o rodzinie PIETROŃ prawdopodobnie przebywali w obozie.Kiedyś ktoś wspomniał o Florianie nie wiem na pewno,że był duchownym?!.Zginął w okolicach Potulic. Może ktoś wie na ten temat?



Odpowiedz

Gość: halina |

Witam.poznalam historie dwoch pan ( siostry)ktore przebywaly w tym obozie w latach 1945-49jako przesiedlency niemieccy.to rowniez nie byl latwy okres w ich zyciu.przedtem mieszkaly razem z polakami na wsi pod ciechocinkiem bardzo dobrze umieja po polsku i szanuja polakow i polske.



Odpowiedz

Gość: Ewa Piotrowska-Kuraś |

Witam, jestem w posiadaniu oryginalnej plakietki obozowej mojego ojca Edwina s.Zofii i Huberta wszyscy byli więźniami tego obozu do wyzwolenia.Ojciec pracował w zakładach lotniczych w Pile. Ojciec juz nie zyje chciałabynm plakietkę umieścic w muzeum-czy takie jest w Potulicach.



Odpowiedz
Lucyna Witkowska

Magister historii, absolwentka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Interesuje się historią II wojny światowej i PRL-u (zwłaszcza latami 80.), a także historią regionu kujawsko-pomorskiego w XX wieku.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org