Opublikowano
2018-01-23 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Powstanie styczniowe - jak mieszkali zesłańcy na Syberii?

Po klęsce powstania styczniowego wielu Polaków zostało skazanych na wieloletnią katorgę. Jak wyglądały ich domostwa, które stworzyli sobie na Syberii?


Strony:
1 2 3

Powstanie styczniowe – przyczyny wolnościowego zrywu

Czytaj dalej...
Posiadanie domu lub mieszkania określało status zesłańca. Nie chodziło tylko o status materialny, ale również ten związany z rodzajem kary, jaką zmuszony był odbywać. Zesłani na katorgę w początkowym okresie jej odbywania nie mogli mieszkać samodzielnie. Zakaz ten nie dotyczył skazanych na osiedlenie1. Położenie materialne tych, którzy znaleźli się na Syberii wraz z rodzinami, było zwykle trochę lepsze od sytuacji wielu samotnych zesłańców. Wynikało to zapewne z tego, że rodziny bardzo biedne nie decydowały się raczej na wspólny wyjazd. Podobnie lepsze były warunki odbywania kary katorgi osób przybyłych z rodzinami niż katorżników, którzy przeżywali ją samotnie. Żonaci bowiem podlegali różnego typu przywilejom, stosowano wobec nich zwykle łagodniejsze przepisy odnośnie warunków mieszkaniowych.

Polski ksiądz w Cytadeli Warszawskiej w okresie powstania styczniowego (francuska grafika nieznanego autorstwa, 1868 rok)

Katorżnicy dowiadywali się, gdzie będą odbywać karę dopiero po przybyciu do Irkucka. Najstraszniejszym miejscem były kopalnie srebra w Akatui. To stamtąd wywodzi się symboliczny wizerunek skazańca przykutego łańcuchem do taczki. Drugim pod względem złej sławy stał się karyjski rejon poszukiwań kruszców i płuczek oraz kopalnie. Po powstaniu styczniowym wysyłano na te tereny głównie obciążonych najcięższymi wyrokami i z karą bezterminowej katorgi w kopalniach. Spośród zakładów przemysłowych, do których trafiali postyczniowi katorżnicy, można wymienić między innymi dwie warzelnie soli: w Ust Kut nad Leną i w Usolu nad Angarą. Tych katorżników, którym towarzyszyły rodziny, wysyłano

Trudne uwłaszczenie - dziedzictwo powstania styczniowego

Czytaj dalej...
zwykle do Usola. Miejsce to miało niewątpliwie swoje zalety i stąd wielu zesłańców zabiegało o to, aby stało się ono dla nich celem podróży. Dzięki Bogu naznaczeni jesteśmy do Usola – donosiła w liście do matki Konstancja Łozińska. – Jest tam fabryka soli, gdzie naszych posyłają, odległa ona jest tylko 72 wiorsty od Irkucka. Dwa dni drogi wszystkiego2. Właśnie ta niewielka odległość stanowiła jedną z zalet tego miejsca. Przydział do Usola oznaczał rychłe zakończenie długiej podróży. Ponadto bliskość gubernialnego miasta dawała nadzieję na to, że korespondencja z krajem będzie mogła przebiegać w miarę regularnie i raz na 2 miesiące skazani będą mogli bliskim posyłać wiadomości o sobie3.

Kolejną zaletą Usola był stosunkowo łagodny, jak na wschodnią cześć Syberii, klimat. Można było uniknąć również innych niedogodności przyrodniczych. Na przykład Konstancja Łozińska cieszyła się, że słynne komary syberyjskie, które w innych miejscach są plagą syberyjskiego lata, w Usolu nie są tak dokuczliwe4. Jednocześnie fakt, że przebywało tam około 50 rodzin, a także kilka skazanych samotnych kobiet, powodował, że miejsce to zdawało się być innym od reszty syberyjskiej katorgi, bardziej ludzkim, bardziej przyjaznym, zapamiętanym z rodzinnego domu5. Dzięki dobrej opinii, jaką się cieszyło, wielu zesłańców zabiegało o przydział właśnie do tej osady. Interwencja rodziny lub miejscowych urzędników umożliwiła znalezienie się tam Józefowi Kalinowskiemu, Włodzimierzowi Czetwertyńskiemu i Augustowi Iwańskiemu. Usol skupił w stopniu nieznanym na Syberii ludzi wykształconych, zamożnych, ustabilizowanych życiowo – czyli, jak wówczas mawiano, ludzi poważnych6.

Aleksander Sochaczewski, Wieczór. Zakładanie kajdan

Konsekwencją tego stanu rzeczy jest nieproporcjonalnie duża, w stosunku do innych miejsc zesłania, liczba spisanych wspomnień odnoszących się do pobytu w tej osadzie. Specyficzny skład społeczny zesłańców powodował, że katorżnicze życie w Usolu przebiegało trochę inaczej niż w innych tego typu miejscach. Wszystkie te spostrzeżenia warto mieć na uwadze, rozpatrując warunki, w jakich przyszło wieść życie na tym terenie kilkudziesięciu rodzinom zesłańców.

Właściwe miasteczko Usol leżało na lewym brzegu Angary. Same zaś warzelnie soli, popularnie zwane „zawodem”, znajdowały się na jednej z wysp na rzece. Tam też umieszczano katorżników w osobnym budynku stanowiącym jedną wielką salę7. Tych, którzy przybywali z rodzinami, starano się zakwaterować oddzielnie. Początkowo były to pomieszczenia szpitalne, jednak wkrótce zabrakło ich dla kolejnych zesłanych rodzin. Kiedy do Usola przybyli Łagowscy, nie znaleźli już miejsca w wyznaczonym budynku. W związku z tym Łagowski zamieszkał razem z nieżonatymi katorżnikami, a jego żona wynajęła sobie bardzo wygodną kwaterkę we wsi, u jakiegoś dobrego gospodarza, wcale przystępnie8.

Kazimierz Alchimowicz, Na etapie. Zesłańcy, 1894 rok Michał Elwiro Andriolli, Obrazki z Syberii, 1895 rok

Wkrótce władze zaadaptowały na potrzeby rodzin starą szkołę. Tak o niej pisał do bliskich w kraju Zienkowicz:9 Mieścimy się w sześć rodzin (Bnińscy, Łozińscy, Gruszeccy, Rolkowie, Majowie i my) w rządowym budynku, ex szkole, gdzie mamy na każdą rodzinę osobny kącik i wspólne dość obszerne gospodarskie zabudowania z kawałkiem ogrodu10. Wspólne mieszkanie, mimo że narzucone przez władze, żony zesłańców traktowały jako okoliczność sprzyjającą, bowiem ułatwiało ono zaadaptowanie się do nowych warunków. Kobiety usiłowały wspólnie zorganizować życie. Konstancja Łozińska jeszcze w Irkucku planowała: W Usolu mieszkać będziemy razem z Bnińską, żoną Wacława, bardzo miła kobieta. Starać się będziemy znaleźć domek złożony choćby z czterech izb, tak żeby dla każdej choć jakkolwiek miejsce było, a życie każda miała w swojej możności (…). Tym sposobem jednak w czasie choroby jedna drugiej będzie mogła pomóc11.

Przypisy:

1 A. Zwolan, Aksjologia domu zesłańczego [w:] Obraz domu w kulturach słowiańskich, red. T. Dąbek-Wirgowa, A.Z. Makowiecki, Warszawa 1997, s. 37–46.

2 K. z Kraszewskich Łozińska, op. cit., k. 12.

3 Ibidem.

4 Ibidem

5 A. Brus, Usol – szczególne miejsce, szczególni ludzie [w:] Zesłańcy postyczniowi w Imperium Rosyjskim. Studia dedykowane Profesor Wiktorii Śliwowskiej, red. E. Niebelski, Lublin – Warszawa 2008, s. 142.

6 A. Brus. op. cit., s. 148.

7 B. Jędrychowska, Wszystkim obcy…, op. cit., s. 190.

8 Ibidem.

9 List zaś podpisany jest Olga Łagowska, bowiem ona nie podlegała limitowi wysyłanych listów. Ibidem, s. 189.

10 Ibidem, s. 192.

11 K. z Kraszewskich Łozińska, op. cit., k. 12.

Tekst jest fragmentem książki Agaty Markiewicz „Kobiety i rodziny powstańców styczniowych zesłanych w głąb Rosji”:

Kobiety i rodziny powstańców styczniowych zesłanych w głąb Rosji Autor: Agata Markiewicz
Tytuł: „Kobiety i rodziny powstańców styczniowych zesłanych w głąb Rosji”
Wydawca: Difin
ISBN: 978-83-8085-504-5
Data wydania: 2018
Liczba stron: 254/B5
Oprawa: miękka
Cena: 40,00 zł
Kup ze zniżką w księgarni w Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: |

Andriolli zmarł w 1893 roku...



Odpowiedz

Dodam, iż po Powstaniu Styczniowym zdarzały się wybitnie surowe wyroki zsyłki, gdy zasądzonego na dożywocie skazańca wysyłano wraz ze wszystkimi domownikami: całą jego rodziną i nie tylko. Byli przeznaczeni do robót rolnych i założenia osady w bagnistych terenach w dorzeczu rzeki Ob.
Taką informację otrzymałem w grudniu od syberyjskiej rodziny spod Nowosybirska, A.P., która odnalazła mnie jako "najbliższego krewnego" dzięki badaniom genetycznym, które sobie wykonała w FamyTreeDNA.



Odpowiedz
Agata Markiewicz

Ukończyła studia magisterskie na Wydziale Archeologii Śródziemnorskiej Uniwersytetu Warszawskiego i studia doktoranckie na Wydziale Historii Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku. Obecnie jest nauczycielką historii w podwarszawskim Milanówku. Uczestniczyła w projektach o charakterze lokalnym i międzynarodowym. Zajmuje się historią lokalną od strony herstorii, jest współautorką publikacji na temat kobiet z Milanówka.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org