Opublikowano
2017-01-10 21:18
Licencja
Wolna licencja

Prawdziwego Mazowsza nie da się poznać w drodze do Warszawy

Mazowsze to region historyczny rozłożony na dwóch brzegach Wisły, pełen miejsc wartych odwiedzenia. O charakter tego region zapytaliśmy Lechosława Herza, krajoznawcę, autora m.in. Podróży po Mazowszu.


1 2

T.L.: Mazowsze to Płock i Ciechanów, Ostrołęka i Rawa, Liw i Łowicz. Czy jest coś, co łączy te miasta i miasteczka?

L.H.: Do tej listy miast mazowieckich dodałbym jeszcze Mławę i jeszcze uzupełnił o Grójec i Pułtusk, jeśli bowiem szukać odrębności, to w tych trzech miastach są widoczne wyraźnie. No i są te miasta par excellence mazowieckie, choć każde jest inne i to się wie, i to się przede wszystkim czuje. Odjąłbym z tej listy Liw, miał prawa miejskie, ale miastem nie był, jest wsią, duża co prawda, ale tylko wsią. Rawę i Łowicz przydzielono dzisiaj do województwa łódzkiego, a nie wymieniona tutaj stricte mazowiecka Łomża znalazła się w województwie podlaskim, zasię mazowieckie województwo wzbogaciło się o podlaskie Siedlce i historycznie małopolski Radom; na naszych oczach został dokonany kolejny zabór Polski i już pozostawia trwały ślad w ludzkiej świadomości. Opolszczyzna umiała wywalczyć swoją odrębność, w środkowej Polsce wyszło nam z tym nie najlepiej. Łowicz od lat ciąży ku Łodzi, mieszkańcy księżackich wiosek – takie odniosłem wrażenie po licznych rozmowach – nie czują specjalnego związku z Warszawą, chociaż ich ludowa kultura, stroje przede wszystkim, są tak mazowieckie, jak i mazowiecka jest Warszawa. Rawa Mazowiecka jest mazowiecka w nazwie, a autobusowych kursów (połączeń kolejowych nie ma) jest stamtąd więcej do Łodzi, niż Warszawy.

Bazylika katedralna w Łowiczu (fot. Jolanta Dyr, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

T.L.: Czy pojawienie się kolei na Mazowszu w XIX wieku zrewolucjonizowało ten region?

L.H.: Bezwzględnie tak. Niemal wszędzie tam, gdzie pojawiły się tory kolejowe w ślad za nimi szła zabudowa, tak mieszkalna, jak i przemysłowa. Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska dotarła do Grodziska w 1845 roku i zanim zadomowił się w nim przemysł, Grodzisk Mazowiecki był letniskiem i uzdrowiskiem. Mało kto o tym pamięta, prócz grodziszczan oczywiście. Gdyby nie ta kolej żelazna nie byłoby mazowieckiego przemysłu, na przykład lniarskiej potęgi Żyrardowa, swoimi produktami obsługującej całą Rosję, aż po Ocean Spokojny.

W roku 1877 w kierunku Lublina ruszyła z Warszawy linia kolejowa, zwana Drogą Żelazną Nadwiślańską. Rozniosła się wtedy w Warszawie sława wspaniałego mikroklimatu sąsiadującej z koleją okolicy. Letniskowa sława podwarszawskich okolic tam się zaczęła, w Aninie, Radości, Otwocku. Tamte letniskowe osiedla pośród rosnących na piaszczystych wydmach sosnowych borach wciąż trwają, zmienione dzisiaj w podmiejskie podwarszawskie osiedla sypialniane, złożone głównie z jednorodzinnych domów i willi.

Na wschodnich przedpolach Stolicy, za rogatkami warszawskiej Pragi, zbudowana w roku 1862 Droga Żelazna Warszawsko-Petersburska zaraz po uruchomieniu uruchomiła boom budowlany. Do Zielonki i Wołomina zrazu przybywali letnicy, bo okolica była ładna, lecz wkrótce potem zaroiło się od robotników, bo w Wołominie powstała huta szkła. A że gleby wokół kolei nie najlepsze, z czasem do osiedli koło kolei ściągnęli rolnicy, zmieniając się niebawem w nieznaną przedtem klasę społeczną, zwaną chłoporobotnikami. Nie tyko tam i nie tylko dawniej.

Rozkład Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej z połowy XIX wieku (domena publiczna).

Kolej jest nadal motorem zmian. Exodus ludności wiejskiej ku kolei trwa nadal. Jednym z klasycznych przykładów tego zjawiska jest Osieck na południowo-wschodnim Mazowszu. Miał w przeszłości prawa miejskie, od dziesięcioleci jest już wioską, ale charakter miasteczka wciąż zachowuje. Jest rynek obszerny i ulice wychodzą z jego rogów jak trzeba, ale mieszkańców ubywa. W 1997 roku miejscowy proboszcz, ks. Eugeniusz Matyska załamywał nad tym ręce: „Dzieci jest coraz mniej. Obecnie więcej umiera, niż się rodzi. Parafia się gwałtownie starzeje. Pełno domów już wymarłych. Wykupują je warszawiacy na domki wypoczynkowe na lato. Często młodzi ledwie pobiorą się, a już budują sobie domy w Pilawie lub w Celestynowie w zależności, z której strony mieszkają”. To trwa nadal. Osieck powoli umiera. W weekendy do Osiecka nie dociera żaden autobus, do stacji kolejowej w Pilawie jest 10 km.

T.L.: Wiele dziś mówi się o tym, że wbrew „blaskowi Warszawy” Mazowsze to region biedny i wymagający pomocy. Czy zgodzi się Pan z tą opinią?

L.H.: Od czasów budowy kolei terespolskiej – pisała mi niedawno znajoma, mieszkająca w Mrozach przy tej linii – wszyscy zapragnęli mieszkać jak najbliżej kolei, ale koniecznie na południe od niej. Tak więc tak położone Podciernie, niedawno uboga wioseczka, teraz pysznią się potężnymi domiszczami, natomiast na północ od Mrozów i Kałuszyna, w tej samej mniej więcej odległości od kolei, 5-10 km, krajobrazy są uroczo wiejskie i sielskie, wioski z rzadko rozrzuconymi chałupami, stare krzyżyki na rozstajach, bocianie gniazda, płoty ze sztachet, stare sady, polne drogi... I ani jedno przydrożne drzewo nie okaleczone piłą. Pewnie się tam żyje biedniej, ale może godniej?

Jechałem niedawno tą trasą przez uchodzące za ubogie wschodnie Mazowsze. Nowoczesny podmiejski pociąg był naszpikowany elektroniką, a za jego oknami widniał krajobraz pełen nasyconej deszczem zieleni, zaś pośród niego imponowała jednorodzinna zabudowa. Wioski zmieniły się już w osiedla, a domy w nich porządne nad wyraz, nakryte dobrą dachówką, otoczone zadbanymi ogrodami, ogrodzone świetnymi ogrodzeniami. Polska jawiła się nam jako kraj może nie bogaty, ale bardzo dostatni. Ta dostatniość rzucała się w oczy. Jakoś nie bardzo ten widok kojarzył się nam z powszechnym narzekaniem. Niedawno ze zdumieniem przeczytałem, że ok. 70% Polaków uważa się za szczęśliwych. Na tym jakoby biednym Mazowszu również. Zadziwiające.

Przecież jednak są okolice, w których żyje się niełatwo, są jeszcze części Mazowsza, które domagają się pomocy i wciąż szukają swojego sposobu na życie, bo gleby są kiepskie, rolnictwo sensu wielkiego nie ma, do miasta daleko i publiczna komunikacja jest beznadziejna.

Dworek w Żelazowej Woli (fot. Wojsyl, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

T.L.: Wycieczkę w które miejsce zaproponowałby Pan typowemu „warszawskiemu słoikowi” z innego regionu na „dobry początek” przygody z Mazowszem?

L.H.: Według przeprowadzonych ostatnio badań zdecydowana większość tzw. „słoików” przybyła do Warszawy z mazowieckiej prowincji. Swoją przygodę z Mazowszem zaczęli więc już w dzieciństwie, jakże im tę prowincję pokazywać? Że: swego nie znacie? Albo że: najciemniej jest pod latarnią? Od czegoś jednak zacząć trzeba. Poruszającym się własnym samochodem zdecydowanie na początek poleciłbym całodzienny wyjazd do muzeum w domu urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli i po jego odwiedzinach wstąpienia do sąsiadującego z nią Kampinoskiego Parku Narodowego; w Granicy koło Kampinosu jest wygodny leśny parking, interesujące puszczańskie muzeum w plenerze i są trasy przechadzkowe, a dużej urody żółto znakowany szlak dla pieszych po godzinie wędrówki wśród starych sosnowych borów doprowadza do zabytku przyrody i historii, wiekowego Dębu Powstańców Styczniowych.

Polecamy książkę Lechosława Herza „Podróże po Mazowszu”:

Autor: Lechosław Herz
Tytuł: Podróże po Mazowszu
Wydawca: Wydawnictwo ISKRY
Oprawa: twarda z obwolutą
Numer wydania: I
Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki
Druk: Drukarnia Wydawnicza im. W.L. Anczyca
Korektor: Jolanta Spodar
Autor zdjęcia na obwolucie: Lechosław Herz
Data wydania: 11 października 2016
EAN: 9788;324404513
Ilość stron: 388
Indeks: Tadeusz Nowakowski
ISBN: 978-83-244-0451-3
ISBN e-publikacji: 978-83-244-0465-0
Wymiary: 165 × 235
Cena: 44,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Komar |

Autor zupełnie pomija rolę społeczności żydowskiej, bardzo licznej także na Mazowszu. Ta społeczność pozostawiła charakterystyczną biedną zabudowę małych miasteczek na wschód od Wisły, także na obszarze wschodniego Mazowsza. Mieszkałem w jednym z takich pożydowskich miasteczek przez dwadzieścia powojennych lat. Chciałbym także zwrócić uwagę na zamieszczony w artykule rozkład jazdy pociągów. Niesłychana rzadkość, ponieważ w tym rozkładzie nie ma Koluszek!



Odpowiedz

Gość: Redakcjo droga |

Szkoda, że redakcja ignoruje zupełnie komentarze i nikt na nic nie odpowiada, ani nie wyjaśnia.



Odpowiedz

Gość: tomaz |

"wszyscy zapragnęli mieszkać jak najbliżej kolei, ale koniecznie na południe od niej."

czy to upodobanie do południa ma jakieś uzasadnienie?



Odpowiedz

Gość: Mazowszanin |

Strasznie mnie boli, że zawsze, ale to zawsze gdy jest mowa o mazowszu zapomina się o Sierpcu, mieście na północ od Płocka, na prawach miejskich od XIV wieku, z cudownym źródłem będącym celem pielgrzymek oraz klasztorze sióstr benedyktynek. Zgodnie z ludowymi opisami oraz wspominieniami przekazywanymi z ojca na syna ostatnio potwierdziło się, że nawet stał tam zamek (link 1 - http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,405967,archeolodzy-odkrywaja-zapomniany-zamek-w-sierpcu.html link 2 -http://teleexpress.tvp.pl/20956132/zamek-w-sierpcu )

Jest mi niezmiernie przykro, że zapomina się tak bardzo o tym mieście, które zawsze było na pograniczu mazowsza z pojezierzem i skąd wystarczy przejechać ok 30 km na północ lub na zachód by zobaczyć jak bardzo jest mazowieckie, bo w tamtych kierunkach zarówno architektura jak i kultura lokalna staje się zupełnie inna. Polecam sprawdzić informacje zawarte tu http://www.sierpc.com.pl/historia.php?strona=sierpc_w_x-xv_w.html oraz przyjechać do sierpca do muzeum wsi mazowieckiej, wspomniany wcześniej klasztor z cudownym źródłem oraz muzeum w ratuszu, ponieważ naprawdę warto, a nikt o tym nie mówi.

Pozdrawiam serdecznie



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org