Opublikowano
2014-07-25 19:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Preludium Wielkiej Wojny - I wojna bałkańska

Akapity o sytuacji na południu Europy w przededniu I wojny światowej zazwyczaj ograniczają się w podręcznikach do wzmianek o „kotle bałkańskim”. Tymczasem doszło tam do dwóch konfliktów, które okazały się ostrzeżeniem przed grozą Wielkiej Wojny. Jak przebiegała I wojna bałkańska?


Strony:
1 2 3 4 5

I wojna bałkańska – zobacz też: Prawdziwy powód wybuchu I wojny światowej

W wojnie tej walczyły przeciwko sobie armie w różnych stadiach reorganizacji. Na najniższym szczeblu tego procesu stała Czarnogóra, stopniowo przezbrajająca swoje niewielkie siły zbrojne, będące czymś pośrednim między plemienną milicją a regularnym wojskiem. imperium osmańskie znajdowało się w kolejnej już fazie głębokiej reformy armii, której pierwszym efektem była dezorganizacja i załamanie dotychczasowego systemu. Niemiecki generał i turecki marszałek Wilhelm Colmar von der Goltz, równie zasłużony dla niemieckiego eksportu broni, jak i reformy tureckiej armii, w przeddzień wojny celnie skrytykował jej bolączki:

Skarbem tureckiej armii jest szeregowy żołnierz. Nie ma na świecie drugiego takiego, który mógłby się z tym znakomitym materiałem równać pod względem wytrzymałości, sprawności i wytrwałości. Widziałem bataliony, które mimo braku zaopatrzenia, po wyjątkowo długich marszach, punktualnie docierały na wyznaczone stanowiska. Wydaje się, że przesadnie liczy się tu na tę skromność potrzeb tureckiego żołnierza, bo najsłabszym punktem tureckiej armii jest intendentura, dowóz prowiantu i amunicji. W tym jakże ważnym w prawdziwej walce punkcie niemal nic nie działa jak należy.1

Mimo obecności niemieckich instruktorów oraz kształcenia tureckich oficerów na niemieckich uczelniach wojskowych, armia modernizowała się powoli. W chwili wybuchu wojny jaki taki poziom wyszkolenia reprezentowali żołnierze służby czynnej – nizam. Konflikt nowego typu wymagał jednak wprowadzenia do walki masy poborowych. Turecka rezerwa – redif – była znacznie gorzej uzbrojona (w dodatku w karabiny różnych kalibrów, co znacznie utrudniało zaopatrzenie w amunicję), jej oficerowie byli lokalnymi urzędnikami, nierzadko pozbawionymi jakiejkolwiek wiedzy wojskowej. Już wkrótce okaże się, że nawet przezbrojenie takich jednostek w nowoczesne karabiny nie czyni z nich sprawnej armii. W czasie walk z Bułgarami wyszło na jaw, że część rezerwistów umie strzelać tylko ze starych typów broni i nie wie, jak otworzyć komorę nabojową świeżo wyfasowanego mausera. Co nie mniej istotne, o ile nizam był przeważnie turecki pod względem narodowościowym i muzułmański pod względem wyznaniowym, o tyle w redifie służyli także chrześcijanie i Żydzi. Wielu tureckich wojskowych otwarcie kwestionowało ich lojalność, co nie poprawiało atmosfery w armii. Nieufność, przeradzająca się w psychozę szpiegowską, jak zwykle spowodowała większe szkody niż potencjalne spiski obcych agentów. Przejawiała się rozmaicie. Już w czasie działań w Tracji tureccy telegrafiści otrzymali rozkaz nadawania po niemiecku, co sprawiało, że komunikaty były niezrozumiałe nie tylko dla nich, ale i dla części tureckiego korpusu oficerskiego. Strach przed przeciekami sprawił więc, że do odbioru części poleceń służbowych konieczne było zaangażowanie nie tak znów licznych oficerów wykształconych w Niemczech. Jeszcze bardziej brzemiennym w skutki przejawem podejrzliwości było wyrzucenie z pracy wszystkich chrześcijańskich kolejarzy na terenie operacyjnym. Ta niemądra decyzja do spółki z jesiennymi deszczami niemal sparaliżowała transport kolejowy. Na domiar złego część regularnych sił zbrojnych imperium osmańskiego była unieruchomiona w Afryce Północnej, gdzie dopiero kończyła się wojna z Włochami, a słabo rozbudowana sieć kolejowa uniemożliwiała szybki transport azjatyckich rezerw. Z kolei przeprawę morzem poważnie utrudniły działania greckiej marynarki wojennej.

I wojna bałkańska Żołnierze tureccy z flagą swojej jednostki (fot. Agence Rol, domena publiczna)

Najsilniejszym i najlepiej zorganizowanym przeciwnikiem Turcji była Bułgaria. Jako jedyna kształciła wyższe kadry nie tylko za granicą, ale i we własnej szkole oficerskiej w Sofii. I także jako jedyna poważnie podchodziła do szkolenia wojskowego poborowych. Dwuletnia (w piechocie) i trzyletnia (w kawalerii) służba w zasadzie nie omijała nikogo, z wymownym wyjątkiem muzułmanów, którzy mogli się od niej wykupić. Także ćwiczenia rezerwistów odbywały się bez taryfy ulgowej. Niemały wpływ na jakość tego wojska miała powszechna edukacja. Bułgaria szczyciła się stosunkowo najskuteczniejszym zwalczaniem analfabetyzmu. Na przełomie wieków 72 procent mieszkańców nie umiało czytać ani pisać (w Rumunii 78 procent, w Serbii 80). Ale to Bułgarzy inwestują w edukację najwięcej: w Serbii na 1000 dzieci przypada 3 nauczycieli, w Bułgarii – 10. Do szkół chodzi 80 procent dzieci – dla innych państw bałkańskich wskaźnik nieosiągalny.

Pozostałe społeczeństwa Bałkanów nie były ani tak wyedukowane, ani w podobnym stopniu zmilitaryzowane. Służba wojskowa w Grecji i w Serbii była znacznie krótsza niż w Bułgarii. Stale balansująca na krawędzi bankructwa Grecja szkoliła tylko część poborowych każdego rocznika, w Serbii z kolei półoficjalnie skracano okres szkolenia. W efekcie Bułgaria wystawiła do walki armię nie tylko najliczniejszą i najlepszą, ale też w największym stopniu zmobilizowała swoje rezerwy, posyłając do Tracji i Macedonii żołnierzy nawet powyżej 40. roku życia, podczas gdy gros walczących tam Serbów i Greków nie przekroczyło trzydziestki.

Powyższy fragment pochodzi z książki Włodzimierza Borodzieja i Macieja Górnego pt. „Nasza wojna. Europa Środkowo-Wschodnia 1914–1918. Tom I. Imperia”

Autorzy: Włodzimierz Borodziej, Maciej Górny
Tytuł: „Nasza wojna. Europa Środkowo-Wschodnia 1914–1918. Tom I. Imperia”
Kategoria: Historia, Literatura faktu
Typ okładki: twarda
Liczba stron 488
Format: 145 × 202 mm
Wydawca: W.A.B.
ISBN: 978-83-280-0941-7
EAN: 9788328009417
Cena: 44,99 zł
Kup ze zniżką w Empik.com!

Przypisy:

1 Alfred Meyer, Der Balkankrieg 1912/13 unter Benutzung zuverlässiger Quellen kulturgeschichtlich und militärisch dargestellt, cz. I, Berlin 1913, s. 27–28.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Gość |

@Krzysztof Ciężkie krążowniki nie istniały jako klasa, okręty pełniące takie funkcje i o takich danych taktyczno-technicznych oczywiście istniały. I oczywiście okręt na zdjęciu do nich nie należał :).



Odpowiedz

Gość: Krzysztof |

Proszę poprawić podpis pod zdjęciem okrętu "Barbaros Hayreddin"-to nie był "ciężki krążownik" a eks niemiecki okręt liniowy "Kurfürst Friedrich Wilhelm"(zbudowany w 1894r i zakupiony przez Turcję wraz z bliźniaczym "Torgud Reis" w 1910r). Ciężkie krążowniki nie istniały w czasach wojny bałkańskiej w ogóle-pojawiły się na morzach dopiero jako rezultat Traktatu Waszyngtońskiego z 1922r. ograniczającego wyporność i kaliber dział nowobudowanych jednostek.



Odpowiedz

Gość: Henryk Jarzyna |

Jestem pełen podziwu dla państw bałkańskich. W ciągu miesiąca, udało im się to, co nie udało się innym państwom europejskim przez 240 lat. To prawda że Imperium Osmańskie było wtedy w stanie rozkładu, ale mimo to wciąż było ogromną siłą militarną, czego dowiodło podczas I wojny światowej podczas wojny z Rosją. Także szacunek dla narodów bałkańskich.



Odpowiedz
Włodzimierz Borodziej

Profesor, wykładowca Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Rady Naukowej powstającego w Brukseli Domu Historii Europejskiej, współdyrektor Imre Kertész Kolleg w Jenie. Specjalizuje się w historii XX wieku

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org