Opublikowano
2013-01-24 11:45
Licencja
Prawa zastrzeżone

Robert Service: Początki komunizmu w USA

Rewolucja bolszewicka wywołała ogromną falę popularności komunizmu. Dotarła ona nawet tam, gdzie nikt by się tego nie spodziewał - do Stanów Zjednoczonych.


Radykalni socjaliści w Europie, zachwyceni rewolucją październikową i założeniem Kominternu, odłączyli się od dawnych partii lewicowych. We Włoszech Partia Socjalistyczna rozpadła się na tle takich kwestii, jak wojna, międzynarodowa solidarność i walka rewolucyjna. To samo nastąpiło we Francji, kiedy skrajnie lewicowe skrzydło socjalistów przeszło na komunizm. Z tych rozłamów wyłoniły się Francuska Partia Komunistyczna oraz Włoska Partia Komunistyczna, które natychmiast zostały przyjęte do Kominternu.

Włodzimierz Lenin Komunistyczne organizacje zaczęły się pojawiać również po drugiej stronie Atlantyku. Amerykańska scena polityczna była osobliwa. W żadnym innym kraju na świecie nie przebywało więcej uciekinierów z Imperium Rosyjskiego. Większość z nich nie miała zamiaru odbyć długiej podróży powrotnej do Rosji lub jej pogranicza, ale ich zainteresowanie tamtejszymi wydarzeniami było ogromne. Na Wschodnim Wybrzeżu, zwłaszcza w Nowym Jorku, wielu rosyjskich Żydów poczuło sympatię do rządu obiecującego zbudowanie państwa bez dyskryminacji społecznej lub narodowościowej. Nie byli oni jedynymi imigrantami, których społeczności tworzyły żyzny grunt do komunistycznego gardłowania. Finowie, Serbowie i Polacy również reagowali na apele, aby uczynić Amerykę lepszym miejscem dla biednych żyjących i pracujących w uprzemysłowionych miastach. Amerykański tygiel nie uczynił ich jeszcze głuchymi na sugestie aktywistów, że skrajnie lewicowa polityka poprawiłaby ich życie. Chociaż ci, którzy dołączyli do grup oddanych sprawie komunizmu, stanowili niewielką mniejszość, to jednak z coraz większą pewnością siebie czynili wiele hałasu. Amerykańskie władze zaniepokoiły się możliwością zakorzenienia się idei w stylu sowieckim. Warunki pracy w przemyśle wytwórczym oraz w okręgach, gdzie istniały kopalnie, były ciężkie. Socjalistyczna Partia Ameryki Eugene’a Debsa od lat stanowiła potencjał sprzeciwu wobec istniejącego porządku politycznego i w czerwcu 1918 roku sam Debs został aresztowany za prowadzenie kampanii przeciw włączeniu się Ameryki do Wielkiej Wojny. Wobec powstania państwa komunistycznego w Rosji pojawił się powód do niepokoju, że komuniści mogą spowodować jeszcze większe problemy.

Pierwsze kroki w kierunku zorganizowania amerykańskiego ruchu komunistycznego zostały podjęte w sierpniu 1919 roku, kiedy po rozłamie w Socjalistycznej Partii Ameryki została utworzona Komunistyczna Partia Pracy Ameryki. Po kilku dniach powstała konkurencyjna Partia Komunistyczna USA. Prócz zaalarmowania władz USA obydwa te twory nie zyskały pełnej aprobaty Moskwy, ponieważ Komintern wolał mieć do czynienia z jedną partią komunistyczną w każdym państwie. Sami bolszewicy przed 1917 rokiem byli notorycznymi rozłamowcami, lecz obecnie mieli to wszystko za sobą i nawoływali do centralizmu i zdyscyplinowania. Amerykański chaos irytował ich. Partia Komunistyczna USA oraz Komunistyczna Partia Pracy Ameryki wdawały się w ustawiczne polemiki. Jednocześnie wspólnie podziwiały Lenina i Trockiego, rewolucję październikową oraz sowiecką Rosję. Wychwalały reformy przemysłowe i agrarne pod panowaniem Sownarkomu. Przedstawiały zagraniczną politykę Lenina jako dążenie do pokoju. Były przekonane, że tylko komuniści mogą na zawsze położyć kres wojnom. Obsypywały wyrazami uznania Trockiego i Armię Czerwoną oraz przedstawiały bolszewików jako niewinne ofiary wewnętrznych i zewnętrznych sił reakcyjnych. Amerykańscy komuniści uważali, że dyktatura i terror są koniecznością wymuszoną na rosyjskich komunistach przez sytuację wojskową. Oceniali wysoko władze sowieckie za sposób, w jaki Rosja zmobilizowała siły do wprowadzenia centralizmu, dyscypliny i ładu.

Charles Ruthenberg Jednak od samego początku trawiła je wzajemna wrogość. Charles Ruthenberg, przywódca Komunistycznej Partii USA, oświadczył: „Zapewniamy o naszym sprzeciwie wobec jedności działania z Komunistyczną Partią Pracy”. Obydwie organizacje toczyły zaciętą walkę i każda z nich nosiła transparenty i rozklejała afisze w obronie sowieckiej Rosji oddzielnie. Obchodziły święto 1 Maja jako okazję do zyskania poparcia dla sprawy rosyjskiego komunizmu. Sprzedawały broszury Lenina, Trockiego i innych przywódców bolszewickich. Ich członkowie zjawiali się w Madison Square Garden jako słuchacze przemówień Johna Reeda i Louise Bryant o ich przeżyciach w Piotrogrodzie i Moskwie. Cieszyli się, że żyją w epoce, w której ich zdaniem narodzi się światowa społeczność komunistyczna. Ale nigdy nie rozważali zjednoczenia się w imię realizacji tego wszystkiego.

Podczas gdy obie amerykańskie organizacje komunistyczne poświęcały energię na wzajemną rywalizację, Fińskie Biuro Informacyjne w Nowym Jorku, kierowane przez Ludwiga Martensa i Santeriego Nuortevę od 1918 roku, miało pewną przydatność dla władz sowieckich – w następnym roku Martens i Nuorteva otrzymali od Cziczerina instrukcje w sprawie uruchomienia Rosyjskiego Biura Sowieckiego w tym samym lokalu. W rzeczywistości fińskie i sowieckie biura były jednym przedsięwzięciem. 27 maja 1919 roku Maksim Litwinow napisał do Martensa: „Zamiar zbliżenia z Ameryką przewijał się jak czerwona nić przez całą naszą politykę zagraniczną w ciągu ostatniego roku”. Sowieckie przywództwo nakierowywało w tym czasie swoją politykę ustępstw ekonomicznych bardziej na USA niż na inne kraje. Martens i Nuorteva stawali się politycznymi komiwojażerami. Twierdzili nawet, że gdyby Amerykanie przejęli odpowiedzialność za zadłużenie państwa rosyjskiego, Kreml byłby skłonny odstąpić im znaczne swoje terytoria. Oczywiście był to początkowy wybieg negocjacyjny: gdyby prezydent Wilson wykazał choćby minimalne zainteresowanie, mogłyby się rozpocząć pełne negocjacje. W tym samym czasie Biuro Sowieckie wywierało presję na Borysa Bachmietiewa, aby opuścił budynek ambasady rosyjskiej w Waszyngtonie i przekazał kontrolowane przez siebie fundusze. Sytuacja komunistów zaczęła wyglądać lepiej, kiedy odstąpiono od zarzutu szpiegostwa przeciw Johnowi Reedowi. Zarzuty dotyczyły jego antywojennej działalności w 1917 roku i chociaż Reed stanowił nadal źródło irytacji władz USA, każdy sąd naraziłby się na śmieszność, jeśli wszczęto by postępowanie przeciw niemu po tak długim czasie od zakończenia wojny. Lepszą opcją wydawało się zatrzymanie go, gdyby usiłował uczynić coś zdecydowanie wywrotowego z ramienia amerykańskiego ruchu komunistycznego.

Santeri Nuorteva 12 czerwca 1919 roku policja przeprowadziła na Biuro nalot, który dostarczył materiałów kompromitujących Martensa i Nuortevę. Do Biura wpływały pieniądze z niewiadomego źródła, którym, jak podejrzewano, był rząd sowiecki – Martens był w stanie uzupełniać konto Biura przy stałych bieżących wydatkach, utrzymując bilans między pięcioma tysiącami i dziewięcioma tysiącami dolarów. Nuorteva kontaktował się stale z wywrotowymi organizacjami; przyjmował też zaproszenia na wystąpienia publiczne. Biuro nawiązywało kontakty z grupami propagującymi rewolucję w całej Ameryce Północnej, włącznie z Meksykiem. Martens i Nuorteva jednocześnie zabiegali o wznowienie pełnych dyplomatycznych i handlowych stosunków między Rosją i USA.

Ustalenia policji przedostały się do prasy i „New York Times” pokierował atakiem na Biuro, donosząc, że Martens był w Anglii zarejestrowany jako „poddany Hohenzollernów”. Ten rodzaj informacji miał na celu zidentyfikowanie go jako cudzoziemca z Niemiec. W rzeczywistości Martens był Rosjaninem niemieckiego pochodzenia, urodzonym i wychowanym w Imperium Rosyjskim. Ta sama gazeta twierdziła, że Biuro sporządziło listę Amerykanów, których zamierzano aresztować w Rosji. Pojawiła się również informacja, że Biuro otrzymało list obiecujący dziesięć tysięcy dolarów na szerzenie rewolucyjnej propagandy za meksykańską granicą. Jak przyznał „New York Times”, Biuro odrzuciło ofertę, podejrzewając, iż nadesłał ją prowokator. Lecz nie przekonało to gazety do zaprzestania ciągłego krytykowania Biura w prowadzonej przez siebie kampanii informacyjnej i w artykułach redakcyjnych. Jekatierinie Breszko-Breszkowskiej, weterance eserowców żyjącej na uchodźstwie, szeroko znanej za granicą jako „babcia rosyjskich rewolucji”, gazeta udostępniła miejsce na twierdzenia, że Lenin i Trocki są pachołkami Niemiec oraz że Armią Czerwoną kieruje niemiecki korpus oficerski. Były to kompletne nonsensy, ale redaktor miał ochotę grać na uprzedzeniach tych Amerykanów, którzy mogli odczuwać pewien rodzaj sympatii do rosyjskich komunistów, lecz od czasu wojny wrogo nastawili się do Niemców.

Biuro odpowiedziało ciosem na cios i wszczęło postępowanie sądowe o zwrot swoich dokumentów – czego odmówiono by mu pod rządami bolszewików. Martens i Nuorteva mieszkali od wielu lat w USA i jako imigranci zrobili znaczne kariery. Martens został wicedyrektorem firmy inżynierskiej Weinberg i Posner; Nuorteva odnosił sukcesy jako dziennikarz, a w 1907 roku wybrano go do fińskiego Sejmu. Znali się na działaniach amerykańskiego establishmentu i dysponowali funduszami na odpowiednie porady prawne. A zatem mogli się zajmować interesami sowieckimi.

Martens i Nuorteva składali również handlowe propozycje wielkim amerykańskim firmom, prowadząc korespondencję z Henrym Fordem, J.P. Morganem juniorem oraz Frankiem A. Vanderlipem. Obiecywali dostępne finansowanie do wartości dwustu milionów dolarów, jeśli interesy zostałyby szybko sfi nalizowane11. Na wiosnę 1919 roku Biuro przedstawiło listę zakupów na zamówienie Rosji, najprawdopodobniej według instrukcji z Moskwy, podającą, że Sownarkom chce wejść na rynek amerykański i dokonać kupna sprzętu kolejowego, maszyn rolniczych i przemysłowych, urządzeń górniczych i elektrycznych, samochodów osobowych i ciężarówek, maszyn drukarskich, narzędzi, maszyn do pisania, tekstyliów, chemikaliów, butów, odzieży, lekarstw, konserw mięsnych i tłuszczów. Jedyną brakującą na liście dużą grupą artykułów przemysłowych były militaria – zapewne uważano, że zbyt łatwo prowokowałoby to reakcję, która zniszczyłaby szanse na dostawy pozostałych artykułów, w czasie kiedy amerykańscy żołnierze wykonywali swoje obowiązki na północy Rosji i na Syberii. Martens i Nuorteva jednocześnie kusili amerykańskich producentów rosyjskimi surowcami i produktami rolnymi. Władze sowieckie, jak twierdzili, dysponowały zbożem, lnem, konopiami, drewnem, minerałami, futrami, skórami i włosiem do natychmiastowej sprzedaży. Była to nieprzekonująca idea w roku rosnących braków żywnościowych w Rosji, a eksport, zwłaszcza pszenicy i żyta, trudno byłoby zorganizować w obliczu buntów chłopskich. W każdym razie Biuro zgłosiło oficjalną chęć sowietów do zdeponowania dwustu milionów dolarów w złocie w europejskich i amerykańskich bankach na pokrycie początkowych zamówień.

Determinacja została wynagrodzona we wrześniu 1919 roku, kiedy zawarto kontrakt z Kompanią Eksportowo-Importową Antaeus, która chciała kupić futra z Piotrogrodu. Doprowadzono do zawarcia innego kontraktu na import do Rosji sowieckiej konserw wieprzowych i wołowych za pośrednictwem National Storage Company. W czasie gdy brytyjskie i francuskie rządy w dalszym ciągu zabraniały handlu z terytoriami pod władaniem sowieckim, mały wyłom w ekonomicznych barierach aliantów został dokonany w Ameryce.

Alexander M. Palmer To zjawisko niechybnie wywołało irytację władz USA z powodu możliwości rozszerzenia się komunistycznych wpływów z Rosji. Wobec chorowitości prezydenta Wilsona sprawę wziął w swoje ręce prokurator generalny Alexander Mitchell Palmer – gdyby prezydent miał lepsze zdrowie, mógłby poprosić go, aby był ostrożniejszy. 8 listopada 1919 roku Departament Sprawiedliwości nakazał aresztowanie dwustu „rosyjskich bolszewików” i wydał oficjalny komunikat: „Jest to pierwszy wielki krok mający na celu pozbycie się z kraju zagranicznych wichrzycieli”. Wszystkim zarzucono, że należeli do Związku Robotników Rosyjskich i byli nieprzejednanymi wywrotowcami. Doniesiono o znalezieniu materiałów do wytwarzania bomb, jak również czerwonych sztandarów, rewolwerów, maszyn drukarskich oraz banknotów gotowych do puszczenia w obieg. Kolejną serię nalotów zorganizowano w Nowym Jorku, Chicago, Pittsburghu, Filadelfi i, Cleveland, Detroit i Buffalo. Jedną z organizacji będących celem tych akcji był Związek Robotników Rosyjskich, założony przez Władimira Szatowa (w 1917 roku wyjechał on, żeby dołączyć do bolszewików w Piotrogrodzie). Najwybitniejszymi aresztantami byli przywódcy anarchistów Emma Goldman i Alexander Berkman, którym zarzucono, że mają nieważne dokumenty imigracyjne i naturalizacyjne – podkreślano przy tym, iż byli wrogo nastawieni do systemu wyborów polityków oraz do gospodarki rynkowej.

Palmer upajał się rozgłosem wywołanym przez te naloty. Powszechnie wierzono, że skupił się na kandydowaniu w najbliższej przyszłości w wyborach na urząd prezydenta. Jego funkcjonariusze wskazy wali, że trwają dalsze poszukiwania mające na celu schwytanie pięciuset czołowych „sympatyków czerwonych” w całym kraju. 1 grudnia aresztowany został w Chicago Charles Ruthenberg, sekretarz Partii Komunistycznej USA.

Chociaż szykowały się masowe deportacje „rosyjskich czerwonych”, aresztowania uniknęli Nuorteva i Martens – niedopatrzenie to nie obyło się bez wrogiego komentarza. Artykuł redakcyjny w „New York Timesie” był zatytułowany Spisek przeciw Ameryce:

Zeznanie Ludwiga Martensa przed komisją Luska kładzie kres jego stwarzaniu pozorów bycia ambasadorem sowieckiej Rosji. Nie ma nawet statusu nieuznanego oficjalnie ambasadora. Załatwiane przez niego tutaj sprawy w żadnym wypadku nie są dyplomatycznej natury. Przebywa tutaj jako wróg Stanów Zjednoczonych, jako agent spiskowców w Rosji planujących wywołanie w tym kraju krwawej rewolucji i obalenie siłą rządu.

Nuorteva wystąpił w obronie swojego towarzysza z dziwnym stwierdzeniem, że Martens nie ma nic przeciwko deportacji. Równie dziwacznie Nuorteva dodał: „Ale jeśli wyjedzie, zabierze ze sobą milion obywateli rosyjskiego pochodzenia mieszkających w tym kraju. Sowiecka Republika Rosyjska [sic] ma w pogotowiu osiemdziesiąt siedem statków do przywiezienia ich z powrotem, jak tylko im się to umożliwi. Ich jedynym pragnieniem jest przybycie do bezpiecznego miejsca kontrolowanego przez sowiecki rząd. Odpowiadać nam będzie Piotrogród”. Kampania prasowa zintensyfikowała się, kiedy doniesiono, że z Nuortevą i Martensem kontaktował się William C. Bullittt. Gazety, przynajmniej te nie będące własnością socjalistów, usiłowały wykazać, że działał międzynarodowy spisek. I fakt, iż Bullittt pracował dla Departamentu Stanu i Białego Domu, dodał pikantnej zgrozy atakowi mediów.

Lew Trocki Martens twierdził, że sowieccy przywódcy generalnie ograniczali się do „pozytywnej propagandy”. Naciskany, przyznał jednak, że bolszewicy stosowali terror. „New York Times” podkreślił, że Lenin i Trocki wierzyli, iż rewolucja przebiega gwałtownie wszędzie. W jednym z artykułów redakcyjnych posunięto się jeszcze dalej, stawiając zarzut, że przejęcie władzy w październiku 1917 roku zostało dokonane „głównie przez ludzi z Ameryki, którzy udali się do Rosji”. Z wyjątkiem Trockiego i Bucharina było fantastyczną przesadą twierdzenie, że dawni mieszkańcy Nowego Jorku stali się awangardą faktów. Normą były niedorzeczne twierdzenia.

Chociaż Ruthenberg został wkrótce zwolniony z aresztu, dwustu czterdziestu dziewięciu przywódców komunistów i anarchistów przetrzymywanych na wyspie Ellis załadowano na stary statek transportowy Buford i deportowano 21 grudnia 1919 roku. Powszechnie nazywano ten statek „Czerwoną Arką”. Ostatecznym celem podróży była sowiecka Rosja i przed zaokrętowaniem cała grupa odśpiewała Międzynarodówkę. Nie poddali się zniechęceniu przekonani, iż wymierzona im kara była jeszcze jednym znakiem, że amerykańska klasa kapitalistów zaczęła wpadać w panikę. Na swojego rzecznika wyznaczyli Berkmana, który powiedział, że spodziewa się powitania przez dawnych przyjaciół w Moskwie. Jego żona Emma Goldman oświadczyła: „Wysłania do Rosji sowieckiej nie uważam za karę. Wprost przeciwnie, uważam za zaszczyt, że należę do pierwszych politycznych agitatorów deportowanych ze Stanów Zjednoczonych”. Ze swoim darem przyciągania uwagi zapewniła wszystkich z pewnością siebie: „Nawiasem mówiąc, jest to mój powrót. Zaplanowaliśmy, i będę usilnie pracować nad realizacją tego planu, natychmiastowe powołanie w sowieckiej Rosji organizacji Rosyjskich Przyjaciół Amerykańskiej Wolności. Podkreślam, jestem Amerykanką. Doprowadzenie do tej deportacji oznacza początek końca rządu Stanów Zjednoczonych”.

Kiedy Palmer, wspomagany przez młodego jeszcze wiekiem J. Edgara Hoovera z Biura Śledczego Departamentu Sprawiedliwości, rozbił wcześniej utworzone ugrupowania komunistów, a działanie na rzecz poparcia dla Kominternu stało się zdecydowanie niebezpieczne dla aktywistów – chociaż potrafili produkować polityczną literaturę i odbywać publiczne zebrania, tyle że na mniejszą skalę niż przedtem – nastąpiły dalsze deportacje. Nikt nie miał pewności, że władze nie zaostrzą przepisów przeciw Komunistycznej Partii USA i Komunistycznej Partii Pracy Ameryki w postaci wydłużonych okresów wyroków więzienia dla ludzi, których nie dało się łatwo deportować. Komunista Linn A.E. Gale uciekł do Mexico City, zabierając ze sobą swój „Miesięcznik Rewolucyjnego Komunizmu” (Journal of Revolutionary Communism). Zalecał uchodźstwo jako sposób na uniknięcie „najokrutniejszych i brutalnych kar”, jakie, jak przepowiadał, będą nakładane przez „sługusów kapitalizmu”. Jednak pozostali działacze zdołali jakoś nawiązać z powrotem kontakty i wznowić aktywność, a Centralny Komitet Wykonawczy Komunistycznej Partii USA, przekonany prze Moskwę, zgodził się w zasadzie na połączenie z Komunistyczną Partią Pracy Ameryki w połowie marca 1920 roku. Liczba jej członków osiągnęła kilkadziesiąt tysięcy i geograficznie byli oni rozrzuceni po kraju – w 1920 roku Komunistyczna Partia Pracy Ameryki liczyła tylko cztery tysiące pięćset dwudziestu pięciu członków i większość z nich mieszkała we wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Ponadto dyscyplina była chwiejna. W tym samym roku wielkie poruszenie wywołało wystąpienie czołowego młodego działacza Jaya Lovestone’a, który pojawił się w sądzie jako świadek na procesie swoich przyjaciół, i aby uratować ich od potencjalnie surowych wyroków, zaprzeczył, że mieli jakiekolwiek związki ze wskazaniami Lenina. Działacze uznali za konieczne uporządkowanie swoich spraw. Jeśli chcieli dołączyć do Kominternu, musieli zademonstrować zdolność do poświęcenia i dynamicznego działania na wzór bolszewików. Komunistyczna Partia USA opracowała następujące wytyczne:

Pod żadnym pozorem nie ujawniaj działalności Partii ani jej działaczy.
Nie noś przy sobie ani nie przechowuj nazwisk i adresów, chyba że masz je bezpiecznie zaszyfrowane.
W swoich pomieszczeniach nie przechowuj w dostępnych miejscach obciążających dokumentów lub literatury.
W działalności partyjnej nie podejmuj zbędnego ryzyka.
Nie uchylaj się od wykonywania zadań partyjnych ze względu na związane z tym ryzyko.
Nie chwal się tym, co masz zrobić lub co zrobiłeś dla Partii.
Nie ujawniaj niepotrzebnie swojej przynależności do Partii.
Nie dopuść, aby szpiedzy podążali za tobą na spotkania lub zebrania.
W niebezpiecznej sytuacji nie trać opanowania.
W razie aresztowania nie odpowiadaj na pytania ani podczas wstępnego przesłuchania, ani przed sądem

Stopniowo zaszczepiano ducha konspiracyjnego braterstwa. Od nowych członków oczekiwano przyjęcia tych wytycznych, inaczej ponosili ryzyko, że albo będzie się ich unikać, albo że zostaną wydaleni.

Konieczność podejmowania takich środków ostrożności była oczywista, jeśli komunistyczni rewolucjoniści mieli osiągnąć jakikolwiek postęp w USA. „Czerwona panika” czaiła się wszędzie, odkąd redaktorzy gazet zjednoczyli się przeciw rozprzestrzenianiu się ideologicznej „zarazy” ze Wschodu. Prokurator generalny Palmer demonstrował swoje wojownicze usposobienie i wielu pracodawców było tym zachwyconych. Politycy z Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej z jednakową satysfakcją popierali go. Strajki w przemyśle w coraz większym stopniu traktowano jako równoznaczne ze zdradą stanu i policja stosowała w wielu wypadkach przemoc.

W grudniu 1921 roku odbył się w końcu założycielski zjazd Robotniczej Partii Ameryki, jednoczący Komunistyczną Partię USA z Komunistyczną Partią Pracy Ameryki. Nastąpiło podporządkowanie jej zwierzchnictwu Kominternu. Komintern natychmiast narzucił swoje priorytety. Amerykańscy komuniści mieli infiltrować możliwie jak największą liczbę organizacji w USA, włącznie ze stowarzyszeniami farmerów i „czarnych”, i manipulować nimi – zakazano jedynie rekrutacji w Ku-Klux-Klanie. Moskwa podkreśliła, że Robotnicza Partia Ameryki musi wyjść poza krąg zwolenników ze środowisk emigrantów. Główne kierunki agitacji miały dotyczyć kampanii przeciw aktualnym restrykcjom w organizowaniu strajków. Robotnicza Partia Ameryki nie miała wyrzec się nielegalnej pracy – w rzeczywistości utajnionych przywódców i bojowników należało uważać za „prawdziwą partię komunistyczną”. Mieli na stałe być uznani za pierwszych wśród szerokich rzesz partyjnych. Żadne inne działania nie miały być ważniejsze od nawoływania do poparcia dla sowieckiej Rosji. Rewolucja w USA pozostawała dla amerykańskich komunistów marzeniem, ich podstawowym obowiązkiem było robienie wszystkiego, czego wymagało wspieranie rewolucji październikowej w Moskwie. Chociaż frakcyjność w dalszym ciągu nękała Robotniczą Partię Ameryki, przyczyniała się ona tylko do wzmocnienia rosyjskiej kontroli nad jej działaniem. Kiedy tylko pojawiał się spór, sprawę rozstrzygała centrala Kominternu.

Max Eastman Sowieccy przywódcy nie znali się na Ameryce tak dobrze, jak to sobie wyobrażali. Pomysły sprawdzające się dla komunizmu w Rosji nie zawsze znajdowały sprzyjające środowisko w Nowym Jorku. Max Eastman, zwolennik i zaufany człowiek Trockiego, sporządził notatkę dla niego i Lenina, w której stwierdził, że kapitalizm w Ameryce nie jest na krawędzi załamania się i amerykańscy robotnicy nie są „nastawieni rewolucyjnie”. Zaproponował, aby Komintern zwrócił na to większą uwagę. Eastman miał kilka problemów organizacyjnych. Nie uważał, by upieranie się Kominternu przy konspiracyjnych metodach postępowania miało sens. Był przeciwny również istnieniu stowarzyszeń narodowych i etnicznych wciąż dozwolonych wewnątrz partii. „Federacja Słowiańska” była nim głęboko zniesmaczona. Sprzeciwiał się ustawicznemu celebrowaniu Lenina, rewolucji październikowej oraz Armii Czerwonej i zalecał, aby się zastanowić nad specyfiką amerykańską i wykorzystać ją. Nie on jeden czuł, że Robotnicza Partia Ameryki niczego nie osiągnie, pozostając „stowarzyszeniem wołającym ciągle hip, hip, hura!” podczas świętowania dobrych wiadomości z Rosji. W konsekwencji Ameryka miała mniej powodów, aby się obawiać amerykańskiego komunizmu, niż myśleli amerykańscy przywódcy polityczni. Sytuacja stała się paradoksalna. Prokurator generalny Palmer byłby zadowolony, gdyby tylko wiedział, że amerykańscy komuniści wykonywali tak skuteczną pracę w odbieraniu Robotniczej Partii Ameryki skuteczności w działaniu.

Sowieccy przywódcy komunistyczni w Moskwie wzmacniali to zjawisko. Byli pewni, że wiedzą, co jest najlepsze dla komunizmu w każdym kraju, i rozsyłali swoje rady na cały świat. Przez długi czas amerykańscy komuniści rzadko kiedy buntowali się przeciw Moskwie. Jeśli powstawało niezadowolenie, radzono sobie z nim w końcu albo przez wymuszoną uległość lub też przez wydalenie z Robotniczej Partii Ameryki. Amerykański komunizm był od samego powstania obwiązany rosyjskimi powijakami, które ograniczały jego rozwój.

Powyższy tekst pochodzi z książki Roberta Service'a pt. „Szpiedzy i komisarze. Bolszewicka Rosja kontra Zachód”.

Tytuł: Szpiedzy i komisarze. Bolszewicka Rosja kontra Zachód
Autor: Robert Service
Wydawca: Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-240-2158-1
Liczba stron: 464
Okładka: twarda
Cena: 59,90 zł
Kup ze zniżką na stronie Wydawcy
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość |

"Normą były niedorzeczne twierdzenia." Zdanie perełka. W dodatku w dobie bezrefleksyjnych mediów i pozbawionego elementarnej autoweryfikacji internetu jest to najlepsze opisanie także obecnego czasu. Co zaś tyczy się merytoryki samego artykułu: niezwykle ciekawy. Uzupełnia zrozumienie postaw Hoovera i McCarthy'ego. Chętnie sięgnę po tę książkę.



Odpowiedz
Robert Service

Brytyjski historyk, profesor historii Rosji na Uniwersytecie w Oxfordzie. Opublikował wiele ksiażek poświęconych historii Związku Radzieckiego i Rosji Radzieckiej, szczególnie w okresie pomiędzy rewolucją październikową a śmiercią Stalina.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org