Rok 1968 w Ameryce Łacińskiej: wrzenie kontynentu

1968 rok zapisał się na kartach dziejów Praską Wiosną, protestami we Francji, zabójstwem Martina Luthera Kinga czy polskim Marcem. Fale niepokojów społecznych dotarły również do Ameryki Łacińskiej, doprowadzając kontynent do wrzenia...
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

„Sądzimy że Meksyk, jak i cała Ameryka Środkowa i Południowa, potrzebuje zmiany. Myślimy, że trzeba przeciwstawić się dominacji Stanów Zjednoczonych i ich wpływom ekonomicznym, politycznym, wojskowym i psychologicznym” – deklarowali studenci podczas wywiadu z Orianą Fallaci zaledwie kilka dni przed wydarzeniami, które w historii Meksyku zapisały się jako la noche de Tlatelolco, „noc Tlatelolco”. W latach sześćdziesiątych latynoskie społeczeństwo przebudziło się z marazmu, „martwe miasto ożyło” – jak pisała Elena Poniatowska. Ameryka Łacińska wrzała, a o tym, jak bardzo gorący politycznie jest to region, miał wkrótce przekonać się cały świat.

Studenci meksykańscy przy spalonym w czasie zamieszek autobusie, lipiec 1968 roku (fot. Marcel·lí Perelló, domena publiczna).

Rok 1968 w Ameryce Łacińskiej: studenci, robotnicy, partyzanci i teologia wyzwolenia

Prolog do latynoskiego 1968 roku był długi. Z jednej strony rosło niezadowolenie wśród społeczeństwa. Przeciwko terrorowi, ograniczaniu wolności, cenzurze czy zbyt niskim płacom protestowano m.in. w Urugwaju, Argentynie, Brazylii czy Meksyku. Z drugiej – swoją działalność rozszerzały oddziały partyzanckie. Cały latynoski świat spoglądał w stronę Kuby, gdzie Fidel Castro zachęcał do tworzenia ruchów partyzanckich. Sam w marcu 1968 roku ogłosił na terenie Uniwersytetu w Hawanie ofensiva revolucionaria – rewolucyjną ofensywę, w ramach której skonfiskowano wszystkie zakłady, które jeszcze znajdowały się w rękach prywatnych właścicieli. To również w Hawanie, w wyniku konferencji w 1966 roku, powstała Organizacja Solidarności Ameryki Łacińskiej, której rolą było wspieranie rewolucyjnych działań.

W latach 1966-1970 ważniejsze ruchy partyzanckie działały w Boliwii (Armia Wyzwolenia Narodowego), Brazylii (Akcja Narodowowyzwoleńcza, Ludowa Awangarda Rewolucyjna, Ruch Rewolucyjny 8 października), Gwatemali (Powstańcze Siły Zbrojne), Kolumbii (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii, Armia Wyzwolenia Narodowego, Ludowa Armia Wyzwoleńcza), Nikaragui (Sandinowski Front Wyzwolenia Narodowego), Urugwaju (Ruch Wyzwolenia Narodowego „Tupamaros”) i Wenezueli (Front Wyzwolenia Narodowego – Siły Zbrojne Wyzwolenia Narodowego, Ruch Lewicy Rewolucyjnej i Czerwony Sztandar). Gdy w 1967 roku zamordowano Che Guevarę, partyzantka nie uznała tego jako kresu swojej działalności, a jako element większej walki, której stawką było wyzwolenie subkontynentu. Popularność zyskiwały partyzantki miejskie, jak Tupamaros w Urugwaju, która swoją nazwę zawdzięczała osiemnastowiecznemu przywódcy buntu przeciwko hiszpańskiemu panowaniu w Peru.

Z kolei w kręgach kościelnych zwolenników zyskiwała łącząca myśl katolicką oraz działalność lewicową teologia wyzwolenia. W 1968 roku, podczas II Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej biskupów latynoamerykańskich w Medellin – który docelowo miał za zadanie przystosowanie tamtejszego kościoła do posoborowych reform – hierarchowie latynoamerykańscy wystąpili w obronie praw człowieka, skrytykowali wszechobecny terror oraz niesprawiedliwe warunki ekonomiczne i neokolonializm. O tym, jak silne piętno teologia wyzwolenia odcisnęła na latynoamerykańskiej polityce, może świadczyć fakt, że była jednym z filarów Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego, odpowiedzialnego za rewolucję z lat siedemdziesiątych XX wieku w Nikaragui.

Chleba bez igrzysk

Nową siłę zdecydowanie stanowili studenci, szczególnie aktywni chociażby w Meksyku. W tym kraju pierwsze wystąpienia studenckie miały miejsce już w latach 1957-1961. Na uniwersyteckie środowisko stolicy składały się osoby związane z Universidad Nacional Autónoma de México (UNAM, na którym w roku 1966 studiowało 85 tys. osób) Instituto Politécnico Nacional (IPN) czy Universidad Iberoamericana. Jak zauważył Tadeusz Łepkowski:

Ruch studencki, uważający się za integralną część międzynarodowego obozu kontestacji i rewolucji, protestować zaczął w latach 1965-1967 przeciw systemowi i jego pseudorewolucyjnej i zakłamanej frazeologii, przeciw oszustwom i korupcji oraz łamaniu autonomii uniwersyteckiej, narzucaniu rektorów, prześladowaniom niezależnych i postępowych działaczy studenckich.

Żołnierze na ulicy Ciudad de México, lipiec 1968 roku (fot. Marcel·lí Perelló, domena publiczna).

W 1968 roku do pierwszych publicznych protestów doszło w lipcu. Marsze kończyły się na placu Zócalo przed Pałacem Narodowym, gdzie tłum głośno domagał się wyjścia na balkon prezydenta kraju, Gustavo Díaza Ordaza. Elena Poniatowska opisywała, że w tym czasie szkoły stawały się domami, akademikami i jadalniami dla tych, którzy przybyli z odleglejszych rejonów krajów. Rodzice przynosili jedzenie na kampus, kiedy ich dzieci drukowały agitacyjne ulotki.

Aby zachować dyscyplinę na uczelniach Diaz Ortaz wysłał na uniwersytety oddziały wojska. Rok 1968 w Meksyku miał być rokiem Igrzysk Olimpijskich – pierwszych w Ameryce Łacińskiej, które ukazać miały region jako spokojny i kwitnący. Na jakiekolwiek formy niezadowolenia nie było miejsca. W lipcu brutalnie stłumiono wystąpienia studenckie w Tabasco, a w sierpniu w stolicy. W odpowiedzi studenci utworzyli Krajowy Komitet Strajkowy, obejmujący przedstawicieli stołecznych uczelni. Żądali oni m.in. uwolnienia aresztowanych podczas manifestacji studentów, usunięcia odpowiedzialnych za represje szefów policji, odszkodowania dla rodzin zamordowanych studentów czy nawiązania przez władzę publicznego dialogu. Protestujących studentów w stolicy wsparli ich towarzysze spoza miasta Meksyk, spora część nauczycieli akademickich (w tym rektor UNAM Javier Barros Sierra), politycy lewicy oraz intelektualiści.

Meksykański prezydent Diaz Ortaz wita uczestników igrzysk olimpijskich (fot. Behrendt, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 183-F1023-0037-001, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany).

Rząd na próby dialogu pozostał jednak głuchy, choć nerwowo zerkał w kalendarz – na 12 października zaplanowano wielkie otwarcie igrzysk. W tej sytuacji zadecydowano o zajęciu UNAM przez wojsko, w efekcie czego rektor uczelni podał się do dymisji. Na trzy tygodnie przed Igrzyskami doszło do kolejnego rozlewu krwi – policja zabiła 15 osób oraz aresztowano około dwóch tysięcy osób. Rządowi grunt się jednak palił pod nogami: z jednej strony zakazał manifestacji, z drugiej postanowił podjąć dialog ze strajkującymi. Jednak jakiekolwiek dobre intencje władz okazały się być tylko płonnymi nadziejami.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

La noche de Tlatelolco

Do eskalacji przemocy doszło 2 października. Wówczas to studenci zorganizowali manifestację na placu w dzielnicy Tlatelolco. Zebranych na słynnym placu Trzech Kultur ludzi, którzy oczekiwali na przemowy przedstawicieli Komitetu Strajkowego otoczyło wojsko. Do dziś nie wiadomo, z której strony padł pierwszy strzał – od wojska, czy od antyrządowych snajperów, ukrytych w okolicznych budynkach. W wyniku masakry zginęło około 400 osób, a 1000 zostało rannych. Prawie pięćdziesiąt lat po masakrze National Security Archive na Uniwersytecie Jerzego Waszyngtona poinformowało, iż CIA przekazywało meksykańskiemu rządowi dane dotyczące Komitetu Strajkowego.

Ciężki sprzęt wojskowy w czasie manifestacji studenckich w Meksyku (fot. Cel·lí, domena publiczna).

Jeszcze przed masakrą na placu Trzech Kultur, w auli Politechniki Oriana Fallaci przeprowadziła wywiad ze studentami z Komitetu Strajkowego:

Oriana Fallaci: W sposób zamierzony czy też nie wasze manifestacje o mało co nie zakłóciły Igrzysk. Do jakiego stopnia jesteście im przeciwni?

Ernesto: nie jesteśmy przeciwni igrzyskom olimpijskim. Chcemy podkreślić, że wydano na nie niemal trzy miliardy pesos, sumę ogromną i zbędną, jak na kraj, który ma jeszcze tyle potrzeb. Mimo to nie chcemy uniemożliwiać otwarcia igrzysk. Przeciwnie, to, że zbiegły się z naszą walką, jest czymś zupełnie przypadkowym. Byłoby nam na przykład łatwo wysadzić instalacje elektryczne na kampusie uniwersyteckim. Ale nie zrobiliśmy tego.

Socrates: Teraz jest już za późno na zarzuty. Igrzyska zaraz się zaczną i nie pozostaje nam nic innego jako zgodzić się na nie i wykorzystać możliwości z tym związane: obecność dziennikarzy z całego świata. Gdyby nie Igrzyska, nikt by na nas nie zwrócił uwagi. Meksykańscy studenci walczą z rządem, ale potrzeba było siedmiu lat, by informacja o tym wyszła poza nasze granice.

Brazylia i União Nacional dos Estudantes

Studencka wiosna dotarła także do Brazylii, gdzie od 1964 roku panował reżim wojskowy. Tam główną siłą była organizacja studencka działająca pod nazwą União Nacional dos Estudantes. Funkcjonowała od 1937 roku, jednak w 1964 roku, ze względu na zaangażowanie polityczne studentów oraz ich zażyłe kontakty z kościołem, władza zadecydowała o rozwiązaniu stowarzyszenia. Nie przeszkodziło to jednak w działalności – wciąż organizowano nielegalne zjazdy w 1965 roku w Sao Paulo, w 1966 roku w Belo Horizonte i rok później w Campinas. Demonstracje studenckie koncentrowały się wokół problemów z miejscami na uczelniach, programu nauczania czy też polityki rządu. W 1967 roku doszło nawet do wybuchu bomb podłożonych w budynku Ministerstwa Oświaty. Było jasne, że ruch studencki coraz bardziej się radykalizował.

Przełomowym momentem okazał się protest z 28 marca 1968 roku. Młodzież wyrażała w ten sposób swoje niezadowolenie ze względu na zamknięcie jednej ze studenckich stołówek. Z pozoru bezpieczne wystąpienie było jednak czymś groźnym z punktu widzenia policji, która postanowiła spacyfikować manifestację, zabijając jednego ze studentów i raniąc dwudziestkę innych uczestników. Zawrzała cała Brazylia – w Salvatorze, Belo Horizonte, Goianie i Porto Alegre odbyły się tłumne manifestacje, a UNE ogłosiło strajk uniwersytecki.

Studenci opanowali brazylijskie miasta. W Goianii protestujący schronili się w katedrze, w Rio de Janeiro budowali barykady w centrum miasta. Na początku kwietnia doszło jednak do krwawej pacyfikacji i aresztowań, a decyzją gubernatora zawieszono zajęcia na Uniwersytecie w Rio de Janeiro. Dwa miesiące później, 26 czerwca odbyła się pokojowa manifestacja przeciwko brutalności policji. Władze dały na nią zgodę, a obok studentów i pracowników uczelni pomaszerowali w niej intelektualiści, artyści oraz księża. Prezydent Costa e Silva zgodził się także przyjąć delegację studentów, choć odmówił spełnienia jej postulatów: uwolnienia aresztowanych studentów, zaniechania prześladowań policyjnych, zniesienia cenzury w publikacjach o charakterze artystycznym. Jedyne, na co przystał, to poprawa warunków materialnych studentów.

Jeszcze w październiku 1968 roku UNE próbowała przeprowadzić kolejny nielegalny zjazd – doszło jednak do kolejnych aresztowań. Wówczas przywódcy ruchu ogłosili, że odchodzą od drastycznych form walki.

Manifestacja studentów brazylijskich (fot. ze zbiorów Arquivo Nacional, domena publiczna).

Akt wojny rewolucyjnej

Studenci nie byli jednak jedyną grupą, która w oczach władz uchodziła za wichrzycieli porządku. Prezydent Meksyku nie wahał się brutalnie tłumić żądań pracowników. I tak w 1965 roku, kiedy lekarze i personel medyczny domagał się podwyżek i poprawy warunku pracy, 600 lekarzy usunięto ze stanowisk, w stolicy stanu Hidalgo dokonano aresztowań personelu, a w jednym ze szpitali w mieście Meksyk siłą usunięto lekarzy, pozostawiając chorych bez opieki. Do wystąpień dochodziło także na wsi – protestowano przeciwko nadużyciom wielkich właścicieli ziemskich, problemom administracyjnym oraz wstrzymaniu reform rolnych. Protesty te brutalnie były tłumione przez wojsko – przykładowo w sierpniu 1967 roku w Acapulco zginęło 30 protestujących.

W kwietniu 1968 roku doszło do strajku robotników w brazylijskim Contagem, w którym wzięło udział 15 tysięcy protestujących domagających się podwyżek, został on jednak stłumiony przez wojsko. Lepiej zorganizowany strajk wybuchł trzy miesiące później w Osasco, gdzie kilka tysięcy pracowników metalurgii zajęło sześć fabryk. Protest ten spotkał się z szerokim poparciem – wsparł go m.in. biskup pomocniczy Sao Paulo oraz studenci, którzy dorabiali w tamtejszych fabrykach. Zakończeniem strajku zajęła się żandarmeria: 60 osób aresztowano a 600 zwolniono z pracy. Ministerstwo Pracy podjęło także decyzję o przekazaniu tamtejszego związku zawodowego pod zarząd komisaryczny. Pyrrusowym zwycięstwem okazały się także strajki wrześniowe pracowników metalurgii z Rio de Janeiro i Belo Horizonte. Robotnicy wywalczyli wprawdzie podwyżki, ale dokonano również represji.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

Policyjna obława na Tupamaros w Montevideo, 1969 rok (domena publiczna).
Niemoc związana z brakiem możliwości pokojowego dialogu doprowadziła do tworzenia się małych, silnie zradykalizowanych grup – miejskiej partyzantki. Napadano na banki, podkładano materiały wybuchowe pod redakcje gazet, porywano polityków. Gdy w 1969 roku uprowadzono ambasadora Stanów Zjednoczonych, jako warunek stawiając wypuszczenie więźniów politycznych oraz ogłoszenie tekstu tłumaczącego:

porwanie ambasadora reprezentującego w naszym kraju interesy imperializmu stanowi akt wojny rewolucyjnej, nasilającej się z każdym dniem. Jeszcze w tym roku nasza walka wejdzie w stadium gerylasówki na interiorze. Porywając Elbircka chcieliśmy wykazać, że można uderzyć w dyktaturę i system eksploatacji, gdy jest się uzbrojonym i zorganizowanym.

Brazylia nie była jedynym państwem latynoamerykańskim, w którym władza sprawowana była przez reżim wojskowy. W Peru do 1968 roku władza pozostawała w rękach Amerykańskiego Ludowego Sojuszu Rewolucyjnego. Dzień po masakrze na Tlatelolco w Peru doszło do zamachu stanu. Grupa oficerów, dowodzona przez generała Juana Velasco Alvarado obaliła legalnie wybranego prezydenta, Fernando Belaúnde Terry’ego. Z kolei w odpowiedzi na radykalną działalność Tupamaros w Urugwaju – taką jak napaść na Hotel Casino Carrasco i rabunek kilku milionów pesos, wysadzenie radiostacji, porwania polityków – w 1968 roku rząd zadecydował o wprowadzeniu stanu wojennego w tym państwie.

Lata sześćdziesiąte w Ameryce Łacińskiej to jednak nie tylko czas wydarzeń politycznych. Rejon ten ożywa również w inny sposób. W 1967 roku ukazuje się pierwsze wydanie Stu lat samotności Gabriela Garcii Marqueza. W 1968 roku boliwijski reżyser Jorge Sanjinés kręci Yawar mallku, czyli Krew kondora – film traktujący o Boliwijczykach indiańskiego pochodzenia, których kultura została zniszczona przez cywilizację zachodnią. Obraz Sanjinésa jest momentem przełomowym w kinematografii andyjskiej. Natomiast w Urugwaju popularnością cieszyły się filmy zagraniczne: Planeta Małp oraz włosko-algierska Bitwa o Algier – ten drugi film w miesiąc w kinie w Montevideo obejrzało 25 tysięcy widzów, zanim jego wyświetlanie zostało zakazane przez władze wojskowe.

Blizny w świadomości

Pomnik ofiar masakry na placu Tlatelolco (fot. Ralf Roletschek, opublikowano na licencji Free Art License).

12 października 1968 roku prezydent Meksyku podczas otwarcia Igrzysk wypuścił w niebo na znak pokoju dwa białe gołębie. Nic jednak nie było w stanie wymazać z dziejów „nocy Tlatelolco” – jak wydarzenia z dnia 2 października 1968 roku nazwała Elena Poniatowska.

Duch latynoamerykańskiego 1968 nie zakończył się jednak wraz z ostanim dniem tego roku. Część ruchów wygasła, część się zradykalizowała. Lata siedemdziesiąte przyniosą kolejne przewroty i dyktatury – rewolucje nikaraguańską, rządy Pinocheta w Chile oraz rozprawianie się z opozycją polityczną w ramach operacji Kondor.

Pozostała jednak pamięć. Temat burzliwej historii Ameryki Łacińskiej w XX wieku powrócił przy okazji nagradzanej Romy Alfonso Cuarona, w której reżyser odwołuje się do protestów w Meksyku z 1971 roku:

Bez wątpienia masakra w Boże Ciało to blizna w kolektywnej świadomości Meksykanów. Nasz kraj jest pełen blizn. Trzy lata wcześniej miała miejsce masakra studentów na Placu Tlatelolco, a po 1971 roku doszło do kolejnych protestów, gdzie młodzi ludzie domagali się demokratycznych reform. Wtedy zrodziły się zradykalizowane grupy politycznie, a protesty zakończyły się wstąpieniem wielu studentów do partyzantki. Nawet to, co teraz dzieje się w naszej polityce, zmiany – oby na lepsze – są efektem tamtych dramatycznych wydarzeń.

Wydarzenia z 1968 roku z pewnością pozostały takimi bliznami w historii Ameryki Łacińskiej, na trwałe zmieniając świadomość jej mieszkańców.

Bibliografia:

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Agata Łysakowska-Trzoss
Doktorantka na Wydziale Historycznym oraz studentka filmoznawstwa na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią życia codziennego, rozwojem miast w XIX wieku oraz historią filmu. Miłośniczka kultury hiszpańskiej i katalońskiej oraz wielbicielka filmów z Audrey Hepburn. Choć panicznie boi się latać samolotami, marzy o podróży do Ameryki Południowej.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy