Autor: Henryk Woch
Tagi: Łódź, II wojna światowa, Historia wojskowości, Historia polityczna, Artykuły, Polska
Opublikowany: 11 kwietnia 2015
Licencja:wszystkie prawa zastrzeżone

Ruch oporu w Łodzi w latach II wojny światowej

11 kwietnia 1940 roku Łódź została przemianowana przez Niemców na Litzmannstadt. Tamtejsza konspiracja od początku swego istnienia działała w bardzo trudnych warunkach...
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Łódzka konspiracja od początku swego istnienia działała w bardzo trudnych warunkach. Dekret kanclerza Rzeszy z 8 X 1939 r., o nowym podziale i administracji ziem zagarniętych Rzeczypospolitej Polskiej w wyniku agresji wrześniowej, nie rozstrzygał losów Łodzi. Początkowo planowano stworzyć w niej stolicę Generalnego Gubernatorstwa, lecz zdecydowana akcja miejscowych Niemców, wsparta działaniami czynników partyjnych, policyjnych, administracyjnych i gospodarczych, legła u podstaw decyzji Hitlera o wcieleniu Łodzi do Rzeszy. Uroczyste ogłoszenie tego aktu nastąpiło 9 X 1939 r. Wkrótce Łódź zdegradowano do roli podrzędnego miasta w rejencji kaliskiej, ale w ciągu kilku następnych miesięcy decyzję tę zmieniono w sposób zdecydowany. Łódź – największy ośrodek ludnościowy i przemysłowy w Kraju Warty – na początku 1940 r. otrzymała prawa samorządu niemieckiego oraz uprawnienia miasta wydzielonego. W późniejszych miesiącach z Kalisza do Łodzi przeniesiono siedzibę prezesa rejencji, zmieniono też jej nazwę z kaliskiej na łódzką, oraz dokonano oficjalnej zmiany nazwy miasta na Litzmannstadt (11 IV 1940 r.). Do 1941 r. następują masowe wysiedlenia do Generalnego Gubernatorstwa, a później deportacje na roboty przymusowe. W sumie w latach 1939-45 wysiedlono z rejencji łódzkiej około 444 tys. osób narodowości polskiej (25% ludności).

Oddziały niemieckie uroczyście wkraczają do Łodzi 8 września 1939 roku (fot. ze zbiorów Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi).

Dużą rolę odegrało zamieszkanie na tym obszarze sporej mniejszości niemieckiej, zakorzenionej na tym terenie od ponad stu lat. Po kampanii wrześniowej do rejencji przybywa kilkadziesiąt tysięcy Niemców z Rzeszy (gł. członkowie aparatu bezpieczeństwa), krajów bałtyckich oraz terenów polskich zajętych przez Związek Radziecki po 17 września, także z Besarabii i terenów nadmorskich Ukrainy. Doprowadziło to do powiększenia się ich liczby do ok. 142 tys. w szczytowym okresie 1944 r. (przy 85 tys. w 1939 r.). Stanowili oni też większość w dzielnicach śródmiejskich. Polacy byli przesiedlani przymusowo na peryferia. Nie był to, rzecz jasna, jedyny akcent polityki dyskryminacji i ograniczeń wobec ludności polskiej.

Następuje likwidacja wszelkich organizacji politycznych, kulturalnych, oświatowych i sportowych. Kościół Katolicki stracił swoich biskupów, większość księży i świątyń. Polaków usuwano z administracji, odbierano im nieruchomości, zakłady przemysłowe, usługowe i majątki ziemskie. Na ziemiach wcielonych do Rzeszy wprowadzono obowiązek pracy, także ograniczenia miejsca pobytu. Codziennością są utrudnienia w postaci godziny policyjnej, wyznaczania miejsc zakazanych dla Polaków, a także rozwój donosicielstwa wśród niemieckich sąsiadów (atmosfera wzajemnej podejrzliwości wzorem III Rzeszy). Zastosowano też bardzo znaczące ograniczenia w dostępie do informacji, a także jej dalszym przekazywaniu.

Prasa konspiracyjna

Prasa polska w Łódzkiem została całkowicie zlikwidowana, choć 22 IX 1939 r. za zgodą szefa Zarządu Cywilnego 8. Armii wydawano w języku polskim dziennik okupacyjny o charakterze informacyjnym, o nazwie „Gazeta Łódzka”. Po ogłoszeniu, że Łódź zostanie bezpośrednio wcielona do Rzeszy, gazeta przestała się ukazywać. Zaczęto też drukować „Nowy Kurier Warszawski”, którego nakład w całości był przewożony do Warszawy. Również przez krótki czas „Kreisblatt des Kreises Kalish”, wydawany w zachodniej części rejencji, miał charakter dwujęzyczny.

Wprowadzono zakaz korzystania z radia, konfiskowano radioodbiorniki, stosowano represje za słuchanie zagranicznych audycji, konfiskowano aparaty fotograficzne, gramofony i płyty gramofonowe. Zakazano posiadania sprzętu do powielania informacji, także maszyn do pisania. Łódź była jedynym miastem na obszarze okupowanym przez Hitlera liczącym powyżej 500 tys. mieszkańców, gdzie ludność rodzima była pozbawiona dostępu do środków masowej komunikacji w jej własnym języku! Wynikało to z polityki okupantów wobec narodu polskiego, który miał być sprowadzony do poziomu niewolniczej siły roboczej nieprzejawiającej żadnych aspiracji kulturalnych.

Obóz przesiedleńczy przy ul. Kopernika 53/55

(ze zbiorów oddziału IPN w Łodzi).

W tej specyficznej sytuacji geograficznej, politycznej i etnicznej Łodzi, gdzie prowadzenie walki partyzanckiej czy też dywersyjno-sabotażowej było bardzo utrudnione, najbardziej skuteczną formą oporu przeciwko niemieckiemu okupantowi była działalność informacyjno-propagandowa. Wszakże istniały tu silne tradycje nielegalnej produkcji wydawniczej jeszcze przed 1918 r. Tutaj Józef Piłsudski redagował pepeesowskiego „Robotnika”. Swoje pisma posiadały też inne nurty polityczne.

Początkowo działa kilka pism, które powstały spontanicznie po zajęciu Łodzi przez wojska niemieckie. To m.in.: „Kronika Tygodniowa”, „Drogowskazy” czy dwutygodnik „Polska Podziemna” – od XII 1939 r. pierwsze pismo konspiracyjne. Również główna ówczesna siła konspiracyjna, Służba Zwycięstwa Polski, czyniła zabiegi w tym kierunku. Pierwszy komendant Okręgu Łódzkiego płk Leopold Okulicki ps. „Jan” i „Kula” polecił ppor. Stefanowi Miłkowi zorganizowanie pisma konspiracyjnego. W połowie września 1939 r. wyszedł pierwszy numer tygodnika „Wiadomości Polskie”. To pismo wyszło łącznie w 33 numerach, odbijane techniką powielaczową, osiągając zwykle nakład 100 egzemplarzy.

W połowie 1940 roku szefem Biura Informacji i Propagandy OŁ Związku Walki Zbrojnej mianowany został por. Franciszek Jabłonka: młody, energiczny oficer Wojska Polskiego. Zorganizował zaplecze wydawnicze z maszyną drukarską, dzięki czemu od sierpnia 1940 wychodzi tygodnik „Kronika Polska”, ukazujący się przez rok, by zostać zastąpionym przez „Biuletyn Kujawski” o identycznej objętości i szacie graficznej, a nawet długości istnienia „na rynku”. Jego nazwa miała zmylić organy represji, jakoby wydawano go poza Łodzią. Jego redaktorami byli: Jan Nowicki, Tadeusz Sarnocki i Grzegorz Timofiej.

Jan Nowicki – szef BIP OŁ ZWZ – korzystał z materiałów nasłuchu radiowego dostarczanego przez pabianickich harcerzy, a w swych rodzinnych Pabianicach zorganizował zapasową bazę poligraficzną. Aresztowany przez Niemców 20 III 1942 r. został rozstrzelany w masowej egzekucji publicznej w Zgierzu. Po jego aresztowaniu pismo wydawali Sarnecki i Timofiej. Redakcja mieściła się w mieszkaniu Timofieja przy ul. Sienkiewicza 67, odbywały się tu także spotkania zespołu wydawniczego. Władze niemieckie nie zwracały uwagi na ten lokal, gdyż Timofiej zdeklarował się jako rosyjski „biały” uchodźca polityczny, udzielał też Niemcom korepetycji z języka rosyjskiego. Pismo drukowano w łódzkiej drukarni ZWZ przy ul. Rzgowskiej 87 w mieszkaniu Timofiejewa, także przy ul. Karolewskiej 1 w mieszkaniu Bronisławy Chrupek, przedwojennej dyrektorki gimnazjum żeńskiego. 8 sierpnia 1942 roku wydawanie pisma przerwało aresztowanie szefa prasowego OŁ ZWZ Franciszka Jabłonki, a dwa dni później Chrupkowej i drukarza Henryka Zielińskiego. 26 sierpnia aresztowany został Timofiej, a Sarneckiemu udało się uciec do Generalnego Gubernatorstwa. Po tych aresztowaniach podziemna działalność wydawnicza AK długo nie mogła się odrodzić.

Dopiero w początkach 1944 dostarczono sprzęt poligraficzny, przez co krótko ukazują się „Biuletyn Zachodni” i „Dziennik Żołnierza Armii Krajowej”.

Broszury i ulotki

Prasę uzupełniały broszury i ulotki. Zimą z 1941 na 1942 r. kolportowano ulotkę „Mróz tępi robactwo”, która komentowała pierwsze porażki Niemiec na froncie wschodnim. Przedrukowywano też w prasie ulotki brytyjskie zrzucane w Niemczech, które adresowane były do Polaków. Niestety występowały problemy z kolportażem, za który groziły surowe kary. Dostrzegali to wydawcy prasy, krytykując na jej łamach bierność mieszkańców rejencji łódzkiej.

Gazety szeroko informowały o zbrodniach okupantów niemieckich: o rozstrzelaniu 10 Polaków w powiecie Łaskim za rzekome podpalenie stert zboża. W marcu 1942 r. pisano o zabójstwie pod Zgierzem kobiety z dzieckiem pod zarzutem, że szmuglowała słoninę. Najwięcej miejsca przeznaczono dla opisania zbrodni w Zgierzu 20 III 1942 r., której poświęcono kilka numerów. Poruszano sprawę akcji wysiedleń Polaków z Ozorkowa, Wielunia czy rejonów Sieradza, gdzie rozpoczęto budowę poligonu. Także zamieszczano dużo informacji o polityce okupanta wobec Kościoła katolickiego. Odnotowano areszt i przewiezienie ok. 800 księży do Konstantynowa i wywiezienie ich w „niewiadomym kierunku”, jak i likwidację i dewastację świątyń oraz uczynienie z nich magazynów (ich los podzieliły nawet przydrożne kapliczki i krzyże). W prasie konspiracyjnej nie pojawiał się za to praktycznie temat getta łódzkiego w wyniku odizolowania jego terenu od pozostałej części miasta, a także przez to, że dla prasy podziemnej los Żydów stał na odległym drugim planie w stosunku do losu Polaków.

„Akcja N”

Współpraca pionu wywiadowczego oraz propagandowego szybko zaowocowała przygotowaniem jednolitych działań ujętych pod kryptonimem „Akcji N”. Miała ona podważyć wiarę społeczeństwa niemieckiego w zwycięstwo i nieomylność Adolfa Hitlera. Lansowała również tezę o funkcjonowaniu antyhitlerowskiego ruchu oporu w armii i środowiskach cywilnych, stąd prasę „enowską” kierowano głównie przeciwko żołnierzom i cywilom niemieckim. Dotykano najistotniejszych politycznych i militarnych spraw III Rzeszy. Wskazywano także na złe traktowanie volksdeutchów przez rodaków z tzw. Starej Rzeszy.

Ulotka kolportowana w ramach akcji N po bitwie stalingradzkiej.

W Łodzi za akcję „N” odpowiedzialny był oddział II, czyli wywiad kierowany przez kpt. Zygmunta Janke ps. „Walter”, który zaczął szkolenie kadr. Zwrócono szczególną uwagę na ludzi młodych, wykształconych. Kolejarzy i lekarzy nie obowiązywała godzina policyjna, a także mogli podróżować w głąb Niemiec, dzięki czemu prasa miała szerszy zasięg. Doceniono też wszelkich majstrów, gdyż nie groziło im wywiezienie na roboty przymusowe, a wielu z rozkazu Polskiego Państwa Podziemnego przyjęło volkslistę. Takie zalecenie wydano chociażby wobec Jana Lipsza ps. „Anatol”, mistrza piekarskiego ze Zduńskiej Woli, którego placówka ZWZ przyjęła do swego grona.

Dla łódzkiego BIP priorytetowe stały się następujące gazety: „Der Soldat”, „Die Frontkampfer” i „Erika”. W dwóch pierwszych zajęto się opisywaniem zbrodni niemieckich formacji tytułowych, akcentując, że krew ta plami mundur żołnierza frontowego i niepotrzebnie podsyca opór podbijanych narodów. Odnoszono się też do sojuszów, krytykując współpracę z Japonią i Włochami. „Erika” była natomiast wesołym dodatkiem dla kraju i frontu. Przedstawiano w nim barwne i czarno-białe karykatury, gł.: Hitlera, Himmlera, Goringa i Goebbelsa. Cenne były zwłaszcza dane o postępowaniu funkcjonariuszy administracji hitlerowskiej – ośmieszające ich przez podawanie kompromitujących faktów z życia prywatnego.

Innym przykładem działań była akcja zespołu Jana „Anatola”, który rozprowadził wśród społeczności niemieckiej w Zduńskiej Woli, Łasku, Pabianicach i Łodzi ulotki informujące o nakazie stawienia się pod groźbą kary do jednego z obozów zagłady. W sposób niedwuznaczny ukazywało to kulisy niemieckiej eksterminacji, gdyż wychwalano w nich nowoczesne rozwiązania, takie jak zastrzyki z trucizną czy uśmiercanie gazem jako lepsze od „prymitywnych” egzekucji sowieckich za pomocą strzału w tył głowy, co miało wskazywać na siłę niemieckiej misji cywilizacyjnej.

Akcja „S”

Udoskonalono też system fałszywych donosów obywatelskich w ramach tzw. akcji „S”, czyli blokowania akcji policji i Gestapo dużą ilością fałszywych donosów. Ofiarami byli Niemcy, którzy przez wiele godzin musieli przekonywać o swojej niewinności. Zahamowano też pracę urzędów powiatowych i skarbowych, ponieważ zalała je fala fałszywych zeznań podatkowych, wniosków i skarg. W innych przypadkach wysyłano „życzliwe” zawiadomienia o niemoralnym prowadzeniu się pociech do rodziców dzieci zrzeszonych w Hitlerjugend i Bund Deutscher Madel. Dostarczano również materiały propagandowe do szpitala wojskowego przy ul. Żeromskiego 113 w Łodzi, skierowane do rannych żołnierzy. Oficjalną prasę wzbogacano o instrukcję „Co należy czynić, aby nie wrócić na front”.

Po dekonspiracji w marcu 1943 r. kpt. Zygmunta Janke, szefem wywiadu został cichociemny kpt. Bolesław Jabłoński „Kalia”. W zakresie walki bieżącej oddział II odniósł wiele sukcesów, zebrano szereg informacji o policji niemieckiej i działaczach NSDAP w Łodzi. Umieszczono informatorów w sztabie XIII Korpusu Wehrmachtu w Łodzi oraz sztabie Ober-Ost (Dowództwo Wschodnie) w Spale. Stałą obserwacją objęto poligon w Monicach pod Sieradzem, wojskowe zakłady przemysłowe i magazyny. Dużym sukcesem było przekazanie w 1941 r. Komendzie Głównej w Warszawie planów konstrukcyjnych rakiet V-1, których podzespoły produkowano w zakładach Weigha w Łodzi.

Konspiracja... niemieckich żołnierzy. Działalność Jana Lipsza

Wspominając po raz kolejny Jana Lipsza, który w warunkach okupacyjnych posługiwał się dokumentami na nazwisko Libs lub Libsch, należy opisać jedną z jego akcji, która nadawałaby się jako materiał na arcyciekawy film wojenny. „Anatol” jako oficjalny działacz NSDAP i NSKK (Narodowosocjalistycznego Korpusu Kierowców) miał dużą swobodę poruszania. W połowie 1943 r. zapoczątkował on kontakty z żołnierzami jednostki transportu samochodowego Łodzi. Najpierw do bazy przeszmuglował pisma i ulotki antyhitlerowskie. Następnie wśród wojskowych wytypował potencjalnych „opozycjonistów”, przy czym podstawowym kryterium wyboru było nieinformowanie Gestapo o nielegalnych drukach. Później „kandydaci” do pracy konspiracyjnej wielokrotnie zgłaszali się w podane przez Lipsza miejsca. Stąd pobierali dalsze instrukcje i materiały propagandowe. Sam pomysłodawca akcji nie kontaktował się z nimi osobiście, ale za pośrednictwem współpracowników odbierał od niemieckich wojskowych broń, amunicję, medykamenty, benzynę oraz pieniądze. Ofiarodawcy nie przypuszczali, że ofiarowane datki idą na dozbrajanie żołnierzy AK. Przez sześć miesięcy sterował zręcznie całą grupą, odwołując się do separatyzmu poszczególnych landów niemieckich, a szczególnie samodzielności Bawarii. Aby rozszerzyć szeregi opozycjonistów, powołał w bazie transportowej komórkę „NSDAP-Erneuerungsbewegung”. Miała być to opozycja w łonie partii nazistowskiej, którą rzekomo kierował zbiegły do Wielkiej Brytanii Rudolf Hess.

Jednak reakcja władz okupacyjnych nastąpiła bardzo szybko. Jeden z pracowników jednostki transportowej doniósł na swych kolegów. Zatrzymano ok. 40 wojskowych, ale nie ujęto prowodyra całej akcji i oceniono, że ruch ten był odizolowanym przypadkiem w armii hitlerowskiej. Przełom w sprawie nastąpił późną jesienią 1943 r., gdy aresztowano dwóch pracowników węzła kolejowego Zduńska Wola – Karsznice, w tym 2 byłych członków Kedywu, którzy prócz dywersji zajmowali się też transportem prasy „enowskiej”. Powrócono wówczas do wątku łódzkiego. Wkrótce otrzymano zdjęcie poszukiwanego Jana Lipsza, którego aresztowano 13 czerwca 1944 r. Jego dalsze losy są nieznane, prawdopodobnie został zastrzelony w czasie śledztwa w siedzibie Gestapo w Łodzi przy ul. Anstadta 7, gdy Anatol próbował rzucić się na jednego z konfidentów. W sierpniu 1944 r. na cmentarzu żydowskim w Łodzi rozstrzelano 50 żołnierzy AK z pionu wywiadowczego Okręgu Łódzkiego (w tym również osoby związane z akcją „N”).

Ostatnie działania

"
":/grafika/articles2015/adam-trybus.jpg Adam Trybus ps. „Gaj” (domena publiczna)
Mimo olbrzymich strat łódzka AK czekała na rozkaz wybuchu powstania i prowadziła walkę. Latem 1944 r. (w czasie akcji „Burza”) nasilono działania dywersyjno-sabotażowe, zaczęto łączyć mniejsze oddziały partyzanckie w bataliony i pułki. 20 lipca 1944 r. w Barkowicach Mokrych koło Sulejowa utworzono 25. pułk piechoty AK Ziemi Piotrkowskiej, którego dowódcą został mjr Rudolf J. Majewski „Leśniak”. Oddział w sile 1200 ludzi wykonał kilkadziesiąt akcji bojowych, stawał w obronie pacyfikowanych wsi, walczył z ekspedycjami karnymi oraz atakował transporty przeciwnika. W dniu 14 VIII 1944 r. radiostacja z Warszawy i prasa powstańcza ogłosiły rozkaz gen. Tadeusza Komorowskiego ps. „Bór” wzywający wszystkie oddziały partyzanckie Armii Krajowej do przyjścia z pomocą walczącej stolicy. Komendant Okręgu Łódzkiego nakazał wówczas dowódcy 1. batalionu 25. pp AK mjr. Majewskiemu wykonanie rozkazu Komendanta Głównego AK. Inne oddziały z różnych względów nie wchodziły w rachubę. W związku z wykonaniem tego rozkazu mjr Majewski pomaszerował z batalionem w kierunku Warszawy i 20 sierpnia osiągnął kompleks lasów Przysucha. W rejon ściągnął również Korpus Kielecki AK i za zgodą komendanta Okręgu Łódź mjr Majewski podporządkował się dowódcy Korpusu Kieleckiego płk. Janowi Zientarskiemu ps. „Mieczysław” na czas wykonywania wspólnego zadania, tj. działań na rzecz pomocy walczącej Warszawie. Po rozwiązaniu Korpusu i rezygnacji z marszu batalion przeorganizowany na 25. pp AK wrócił pod rozkazy komendanta Okręgu Łódź.

Wiele działań prowadził również, w ramach Związku Walki Zbrojnej, Związek Odwetu. W Łodzi placówkę taką zorganizowali: kpt. Antoni Kalinowski „Kalina” i kpt. Mieczysław Chołąckiewicz „Franek”, a od 1942 r. ich pracę kontynuował cichociemny kpt. Adam Trybus „Gaj”. Wykonano również wyroki śmierci na poszczególnych komisarzach aparatu hitlerowskiego, np.: komendancie gestapo w Tomaszowie Mazowieckim – Preussie, oraz egzekucje wielu volksdeutschów i konfidentów. Niszczono także akta i spisy kontyngentowe.

19 stycznia 1945 r., w dzień wyzwolenia Łodzi spod okupacji hitlerowskiej, ostatni Komendant Główny AK gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” nakazał rozwiązać struktury i zakończyć działalność. Niewielu jednak żołnierzy AK mogło wykonać rozkaz swych przełożonych. Ci, co zdecydowali się działać, walczyli już w innych warunkach. Konfrontacja z władzą komunistyczną dla tysięcy żołnierzy polskiego podziemia była tragiczna. W marcu 1945 r. w Łodzi i okolicznych miejscowościach NKWD przeprowadziła pierwsze aresztowania osób związanych z Okręgiem Łódzkim AK. Na 10 lat więzienia skazano ostatniego komendant okręgu ppłk Michała Stempowskiego „Grzegorza”, mjr B. Jabłońskiego na 8 lat, a ppłk Z. Janke skazano na karę śmierci. Wyroku nie wykonano, ale oficer 8 lat spędził w celi śmierci. Najtragiczniejszy był los byłego dowódcy 25. pułku piechoty AK płk R. J. Majewskiego, którego aresztowano pod koniec 1946 r. i zamordowano we Wronkach trzy lata później.

Bibliografia

  1. Badziak Kazimierz, Kozłowski Włodzimierz, Wyzwolenie ziemi łódzkiej. Styczeń 1945, Łódź 1980.
  2. Baronowski Zenon, Walczył o wolną Polskę, „Nasz Dziennik” 2004, nr 272 (2231), Sobota-Niedziela, 20-21 listopada 2004, s. 7.
  3. Budziarek Marek, Okręg Łódzki Armii Krajowej, Łódź 1988.
  4. Cygański Mirosław, Polskie organizacje podziemne w Łodzi w latach 1939-1941, „Rocznik Łódzki”1958, nr 1, s. 71-91.
  5. Czapliński Tadeusz, Ruch oporu w Łodzi w okresie okupacji hitlerowskiej, Łódź 1973.
  6. Ossowski Artur, Nie tylko karabin… Nieznani bohaterowi akcji „N”, „Kronika Miasta Łodzi” 2004, nr 3-4, s. 184-194.
  7. Tegoż, Zbrodnie Wermachtu na Ziemi Łódzkiej we wrześniu 1939 r., „Aspekt Polski”2002, nr 8 (71), sierpień, s. 14-15.
  8. Siepracka Dorota, Aryjczycy w Getcie Łódzkim, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”2001, nr 9, październik, s. 55-58.
  9. Siepracka Dorota, Wróbel Janusz, Działalność informacyjno-propagandowa konspiracji w Łódzkiem w latach 1939-1945, [w:] Działalność informacyjna Polskiego Państwa Podziemnego, pod red. W. Grabowskiego, Warszawa 2003, s. 58-81.
  10. Wróbel Janusz, Polityka Okupanta niemieckiego wobec społeczeństwa polskiego w rejencji łódzkiej 1939-45, [w:] W 60. rocznicę zbrodni zgierskiej 20 III 1942 r., Łódź-Zgierz 2002, s. 9-26.
  11. Tegoż, Wyzwoliciele czy okupanci? Żołnierze sowieccy w Łódzkiem 1945-1946, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2002, nr 7, s. 39-42.

Zredagował: Kamil Janicki

Korektę przeprowadziła: Joanna Łagoda

Tekst opublikowano pierwotnie 01.12.2008

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Henryk Woch
Rocznik 1985, od 2004 r. student historii na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego, członek Studenckiego Koła Naukowego Historyków (Universitatis Lodziensis). Działa aktywnie w dwóch jego sekcjach: mediewistyczno-nowożytniczej oraz regionalnej. Jego głównym zainteresowaniem jest rzecz jasna historia, szczególnie okresu Polski nowożytnej.

Wszystkie teksty autora

Polecane artykuły
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy