Opublikowano
2013-06-11 12:00
Licencja
Wolna licencja

Rzeź na Wołyniu: Śmierć od kuli była najlżejsza

To nie była żadna wojna polsko-ukraińska, żadne bratobójcze walki. To było ludobójstwo, brutalna eksterminacja dzieci, kobiet, starców. Wszystkich – tak o „rzezi wołyńskiej”, gdzie w 1943 roku zamordowano około 60 tysięcy Polaków, wypowiada się spore grono świadków i kronikarzy tamtych wydarzeń. W zeszłym tygodniu w Gdańsku miała miejsce uroczystość upamiętniająca ofiary tych makabrycznych zbrodni. Nie przyszedł żaden z zaproszonych dyplomatów ukraińskich.


Strony:
1 2

Zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Tekst Pawła Rzeuwskiego o pojednaniu polsko-ukraińskim wokół Wołynia.

- Czuje Pan nienawiść? - pytam. Ponad osiemdziesięcioletni, ubrany w wojskowy mundur mężczyzna jest wyraźnie wzruszony. Głos mu się załamuje. - Panie, jak mogę jej nie czuć? Dzieci takie półtora roku wziąć na sztachety i na nie nabić? Jak Pan by coś takiego widział, to też Pan by z zemsty mordował. Też Pan by nienawidził.

Jerzy Chmielewski, żołnierz podziemia niepodległościowego Mój rozmówca to Jerzy Chmielewski, rocznik 1924, przed wojną mieszkaniec Lubelszczyzny. W czasie wojny członek oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych. Jego zgrupowanie, dowodzone przez kapitana Wacława Piotrowskiego ps. „Cichy”, walczyło na wschodnich ziemiach Polski. W 1943 roku pan Jerzy, wówczas młody chłopak, trafił w sam środek absolutnego szaleństwa. Okrucieństwo, które tam zastał, było wyjątkowe nawet jak na skale innych bestialstw trwającej wówczas drugiej wojny światowej.

Tego pojąć nie sposób

W 1943 roku najgroźniejszym przeciwnikiem dla Polaków mieszkających na Wołyniu (przedwojenne, należące do II RP województwo wołyńskie liczyło sobie niemal 1/9 powierzchni obecnej Polski) nie byli Niemcy, czy Rosjanie. Byli to nacjonaliści ukraińscy. Politycznie reprezentowani przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – frakcję Bandery, tak zwany OUN-B. Jego członkowie jawnie mówili o usunięciu Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. I to usunięciu przy użyciu najbardziej okrutnych środków. Jeden z dowódców Ukraińskiej Armii Powstańczej miał nawet stwierdzić, że sprawę Polską trzeba załatwić tak... jak Hitler „rozwiązał” kwestię żydowską.

Wzywali nas Polacy, bo Ukraińcy strasznie mordowali. Pojechaliśmy z oddziałem. Co my tam widzieliśmy... - pan Jerzy macha ręką. Trochę na zasadzie: „co ty tam młody możesz zrozumieć?”.

Bo rzeczywiście, znam fakty, daty, liczby, czytałem sporo o tak zwanej „rzezi wołyńskiej”. Ale naprawdę, „to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy”, kiedy staje się oko w oko z kimś, kto był świadkiem tak makabrycznych zdarzeń.

Prezydent Paweł Adamowicz (pierwszy z prawej) otrzymuje „Krzyż Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa”

Machnięcie ręką wyraża coś jeszcze. Pan Jerzy chce zyskać chwilę czasu. Głos grzęźnie mu w gardle, a oczy robią się podejrzanie wilgotne. Od historii, które mi opowiada, minęło 70 lat. Ale to nieistotne, są rzeczy, których nie zapomina się nigdy. Bo ich po prostu nie sposób zapomnieć. Czas nie zawsze leczy wszystkie rany.

Polskiego chłopaka piłą przerżnęli na pół. Położyli go na stojak i tak zabili. Ludzie wychodzili z kościoła, a Ukraińcy do nich strzelali. Zabijali na miejscu. Myśmy tam pojechali i też się trochę na nich zemściliśmy. Aby wiedzieli, że my też potrafimy się bronić – opowiada.

Śmierć od kuli była najlżejsza...

Rozmawiamy w Gdańsku. Stoimy kilka metrów od pomnika poświęconego Pamięci Polaków zamordowanych na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich. Chwilę wcześniej miała tutaj miejsce uroczystość upamiętniająca ofiary tamtej rzezi.

W uroczystości brał udział prezydent miasta, a także przedstawiciele Kresowego Ruchu Patriotycznego, Gdańskiego Środowiska Żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji AK, Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych Województwa Pomorskiego, członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich II RP w Gdańsku i Gdyni, oraz reprezentanci Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Gdańsku i Gdyni.

Międzypokoleniowa „zmiana warty”

Pod pomnikiem zebrali się również gdańszczanie, w tym i dawni mieszkańcy Kresów. Byli i kombatanci - członkowie najprzeróżniejszych oddziałów Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Natknąłem się także na sporą grupę przedstawicieli lokalnego Związku Sybiraków.

Jan Michalewski, wiceprzewodniczący Towarzystwa Miłośników Lwowa z Gdyni opisywał straszliwy rok 1943 na Wołyniu. - Historycy ustalili 1819 miejscowości, tylko na Wołyniu, w których nacjonalistyczne bandy zamordowały około 60 tysięcy Polaków. Palono całe wsie, rabując dobytek ofiar. Napadnięci ginęli od uderzeń siekierami, przebijani widłami, kosami, przybijani żywcem do domów z wykutymi oczami. W instrukcjach UPA odkryto po wojnie ponad 300 opisanych sposobów tortur dzieci, kobiet i mężczyzn. Śmierć od kuli była najlżejsza i o nią modliły się ofiary, gdy gasły nadzieje na uratowanie życia.

I podawał kolejne, przerażające w swej treści liczby. - Pierwszy mord na szeroką skalę miał miejsce we wsi Parośle. 9 lutego banda UPA zamordowała tam 147 mieszkańców. W marcu było 120 napadów, w kwietniu ponad 100, w samej tylko Janowej Dolinie zginęło 600 osób. W maju było już ponad 700 napadów, w czerwcu 80 mordów, w Hurbach zabito 275 osób w jednym dniu.

Apogeum wołyńskiej rzezi miało miejsce 11 lipca. Wtedy to oddziały UPA mordowały polską ludność w ponad stu miejscowościach jednocześnie. Często, z racji tego, że była to niedziela i trwały msze, Polacy ginęli w kościołach.

Ci co uszli męczeńskiej śmierci, a z ukrycia widzieli zabijanie swoich dzieci, rodziców, czy rodzeństwa i ich konanie. Tego widoku nigdy nie zapomną. Młoda matka na widok swoich zmasakrowanych dzieci popadła w obłęd. Pan Kielebka z Huty Pieniackiej na Podolu pamięta, kiedy wieczorem ze stosu spalonych ciał wysunął się 3-letni chłopiec z urwaną rączką i plącząc „Mamo, mamo” upadł i skonał na tym stosie – opisywał Michalewski, przypominając, że zabójstwa Polaków na Kresach, chociaż już nie na taką skalę, trwały aż do 1947 roku.

Polacy chwytali za broń

Feliks Budzisz w rozmowie ze mną, przypomina sobie, że pierwszy artykuł na temat rzezi wołyńskiej napisał 9 maja 1990 roku. Od tego czasu niezmordowanie tworzy kolejne, ma ich w swoim dorobku dobrze ponad sto. Napisał też książkę o tamtych wydarzeniach: „Z ziemi cmentarnej”. Robi wszystko, aby upamiętnić sześćdziesiąt tysięcy polskich ofiar, które poniosły śmierć na Wołyniu w krwawym roku 1943.

Tłumnie przybyli zgromadzeni oglądali gdańską uroczystość

Ale mój rozmówca nie zapomina o zamordowanych wtedy osobach także i z innych wschodnich województw – Tam przecież również mordowano. Uczestniczę w przypominaniu o ofiarach ludobójstwa na Kresach. Bo to nie była żadna wojna polsko-ukraińska, jak się do tej pory mówi. To bzdura, blef. To nie były żadne bratobójcze walki, to była bestialska eksterminacja Polaków – uważa. Jestem związany z tą historią. Moja rodzina znalazła się w samym epicentrum tego banderowskiego, krwawego terroru. Zginęli moi koledzy, sąsiedzi, moi znajomi – wspomina.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

Tytuł: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
praca zbiorowa

Wydawcy: Histmag.org i Instytut Wydawniczy ERICA

ISBN: 978-83-89700-80-3

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Liczba stron: 480

Format: 160*230 mm

Zobacz spis treści

Media o „Źródłach nienawiści”

29 zł

(papierowa)

14,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: arek |

Co ten człowiek wypisuje? Jak można takie brednie pisać? Polacy mordowali? Ciekawe co byś zrobił, jakbyś widział rozjuszonych, podpitych bandytów, którzy mordują w najbardziej wyrafinowany sposób, czy byś nie bronił swojej rodziny? Dlaczego nie pozwalają nam kopać i badać szczątki na Ukrainie? Żebyśmy nie odkryli liczby i potworności tych zbrodni!! Niestety Ukraińcy to naród mściwy, w hitlerowskich obozach zagłady byli 100 razy gorsi od esesmanów - są naoczni świadkowie, tak jak tutaj niektórzy jako dzieci musieli przeżyć żeby o tym opowiedzieć, a większość z nich po 75 latach mówiąc - płacze!! Obok link do dokumentu o tych wydarzeniach: https://www.youtube.com/watch?v=HwyH78m5Ld8 A Ukraińcy śmiejąc nam się w twarz, co roku organizują przemarsz na swój cmentarz w Przemyślu z asystą swojej orkiestry z hymnem OUN na ustach "Kalino Czerwona" w mundurach UPA gloryfikując Stepana Bandery, w asyście naszej Policji, wokół wkurzonych mieszkańców, i nic z tym nie można zrobić, gdyż magistrat na to wydaje zgodę!!Oto link: https://www.youtube.com/watch?v=GeEW77je09o Czy jest to normalne?



Odpowiedz

Gość: olo |

zgoda ukraińcy mordowali ale polacy też mordowali np. żydów i do tej pory tak samo jak ukraińcy teraz nie chcą aby o tych zbrodniach mówić ani ich badać
w każdym narodzie są potwory i Polaków też to dotyczy



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość: olo
Jak to tak, zydzi mordowali Polakow bedac po stronie niemieckiej, rosyjskiej, ukrainskiej. Nie wspominajac o zydowskich komunistycznych organizacjach wywrotowych w II RP. :D



Odpowiedz

Powiem tak.My mamy swoją pamięć narodową, a Ukraińcy mają swoją. Nic nie dzieje się bez przyczyny i były jakieś przyczyny przez które tak Polaków na Wołyniu nienawidzono. Polskie publikacje wyliczają polskie ofiary, ale ilu Ukraińców zabito "w samoobronie"? Co robiła AK na tamtych terenach, siedziała sobie spokojnie w lesie? Proszę trochę pomyśleć, popatrzeć na mapę i skojarzyć, że obszar Wołynia, gdzie miały miejsce te wydarzenia to teren polskiego osadnictwa wojskowego po wojnie polsko sowieckiej. Tych osadników nawet w Polsce nazywano kolonistami. To tylko najnowsza dla tamtych terenów fala polskiej ekspansji, a ile ich było przez te kilkaset lat panowania to trudno zliczyć. Tutaj jest przyczyna tej tragedii i my Polacy wcale nie jesteśmy bez winy. Posłuchajmy tego co mają do powiedzenia obie strony konfliktu zanim wydamy wyrok i nie stosujmy moralności Kalego. Czytam historię Polski napisaną po 1989 roku i czytałem tę przed 1939 i po 1945. Każda z nich jest inna, a przecież fakty się nie zmieniają. Zawsze jesteśmy ofiarami czyichś napadów. A to gnębili nas Niemcy, a to Rosjanie, a to Czesi lub Austriacy. A my z nikim walczyć nie chcieliśmy. Byliśmy narodem miłującym pokój przez całe tysiąc lat naszej historii. Jeśli już walczyliśmy to tylko za wolność waszą i naszą w każdej wojnie jaka tylko wybuchała w Europie. Kto uwierzy w takie bajeczki?



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

@Quentin. Kolejna nieprawda! Z prawie wszystkich relacji Polaków, którym udało się przeżyć rzezie na Wołyniu i w Galicji wynika, że do czasu zainicjowania przez OUN omawianych pogromów, nie zauważało się jakiejkolwiek nienawiści pomiędzy katolickimi Polakami a greko-katolickimi lub prawosławnymi Rusinami (Ukraińcami byli nazywani rzadko, raczej przez inteligentów, których wówczas była garstka). To dziwne, ale z wielu relacji Polaków wynika, że sąsiedzkich waśni i nieporozumień doświadczali częściej ze strony innych Polaków, niż Ukraińców. Kiedy więc napływały konkretne ostrzeżenia o szykowanej rzezi, wielu Polaków nie dopuszczało do siebie myśli, że mogłaby ich ona dotknąć ze strony bliskich i lubianych sąsiadów. Mit owej nienawiści został stworzony wyłącznie na potrzeby oszalałej, krwiożerczej i najbardziej w Europie nazistowskiej ideologi D. Doncowa, przyjętej jako doktryna wykonawcza OUN/UPA. Kreowaniu tego mitu służyła również sprawa osadnictwa wojskowego, która przecież była marginalną wobec ogółu ziem kresowych. Tak więc UWO i OUN, często inspirowane przez władze niemieckie i sowieckie (także litewskie i czechosłowackie) już od lat 20. intensywnie pracowały na rzecz wzniecenia konfliktu polsko-ukraińskiego. Dlatego też oburzającym jest nazywanie dokonywanych rzezi spontanicznym efektem nienawiści ludu ukraińskiego, pomnego krzywd wyrządzonych przez polskich panów.



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur... |

@Quentin: Popieram to, co pisze barensteiner. Ma rację. Nie chcę generalizować, ale Ukraińcy mają coś w sobie, co ich łatwo popycha do agresji. Spójrzmy na ich nieustanne bójki w parlamencie - ostatnia zaledwie chyba dwa lub trzy dni temu miała miejsce. Pobili się między sobą. I jak to nazwać? Też ekspansją jednych Ukraińców przeciw drugim? Za rzezie na Wołyniu odpowiada rusińska cerkiew głównie greko-katolicka. To tam podburzano chłopów przeciw Polakom. Wmawiano im rzekome krzywdy, wyolbrzymiano podziały itp. Manipulowano prostym ludem. Tak jak dziś manipuluje się za pomocą mediów. Wtedy do tego służyła cerkiew. Prosty, nierzadko niepiśmienny lud dał się omamić, zobaczył w tym też swoją szansę na nielegalny dorobek kosztem mordowanych sąsiadów, z którymi niedawno jadł, pił i świętował. Prymitywizm tych ludzi nie znał granic. Do dziś niewiele się zmieniło - zbrodnie wojenne w Donbasie i Odessie, zamiłowanie do symboliki nazistowskiej, do banderyzmu są tego jaskrawym przykładem. W ten sposób pokaźna część ukraińskiego społeczeństwa leczy również swoje bardzo silne kompleksy. Dużo silniejsze niż kompleksy Polaków. A co do win Kolego Quentin, to Polacy mieli dużo większe powody, aby bestialsko mordować Niemców czy Rosjan. Mimo to, Polacy tego nie robili. Nie przeprowadzali masowych, zaplanowanych czystek, ani tym bardziej nie pastwili się masowo w sposób bestialski nad dziećmi i kobietami obcych narodowości. To wynika z różnicy mentalności obu (polskiego i ukraińskiego) społeczeństw. Mówiąc dosadnie: Polacy są po prostu dużo bardziej ludzcy, humanitarni i cywilizowani.



Odpowiedz

Gość: to jest chore |

@ Zbigniew Ostrowski



Odpowiedz

Gość: Popieram |

@ Gość: Sclavania igitur...



Odpowiedz

Gość: tymol |

z tego co sie orientuje to nie sa to tereny polskie od zarajania dziejów. Jeśli dobrze kojarze to Kazimierz Wielki podbił dzisiejsza Ukraine Wschodnia ( dokładnie Ruś Halicka ) w zamian za utracone tereny własnie rdzenie polskie na zachodzie jak Dolny Ślaska Lubuskie i POmorze Zachodnie zajęte przez ludy germańskie. Wniosek sie nasuwa taki ze Polacy nie maja prawa do tych ziem a obecny układ geopolityczny Polski jest zgodny z nasza historia.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

@tymol. Mylisz się, zresztą tak jak większość Ukraińców, Rosjan i zbałamuconych Polaków. Powszechne przekonanie o "praruskości" tych ziem bierze się ze świadomie złego tłumaczenia tzw. kroniki Nestora napisanej na pocz. XII w. Tam, gdzie kronikarz pisze (cytuję z pamięci), że Włodzimierz poszedł na Lachów i ZABRAŁ ICH grody Peremyszl i inne grody, które NADAL są pod Rusią, to XIX-wieczni rosyjscy "historycy" przełożyli na: I poszedł Włodzimierz na Lachów i ODEBRAŁ IM grody, które ZNOWU są pod Rusią. Oryginał nie zachował się do naszych czasów, więc kronikę znamy tylko z XV-wiecznego jej odpisu (w oryginale było Valdemar, nie Włodzimierz), którą przekładając na języki współczesne postanowiono przystosować do potrzeb rosyjskiego imperium. W średniowieczu zaś, zwłaszcza na wschodzie Europy, nie było potrzeby uzasadniania praw do jakichś terytoriów wykazywaniem kontynuacji etnicznej i państwowej; wprost przeciwnie - zajmowanie CUDZYCH ziem i ich utrzymywanie w obrębie własnego państwa świadczyło o potędze jego władców, co uczynił Nestor.



Odpowiedz

Gość: adamas |

Mordy Polaków na Ukrainie w obecnym klimacie "polityków" muszą być przemilczane i zapomniane....tak woła Kaczyński na Majdanie pod banderowską banderą,tak głosi Kowal we wszystkich stacjach...obowiązuje pomoc wszechstronna min.Siemieniuka...,a głos, wołanie ks.Zalewskiego należy przemilczeć i wyciszyć...taki aktualnie jest trend polityczny.....Nastąpiło przewartościowanie pojęcia "pamięć narodowa"....Co najmniej 250.000 i ich rodziny idą w niepamięć na ołtarzu poprawności rządzących i to z uściskami i pocałunkami oficyjalnych przedstawicieli narodów.... Czy taki naród wymazując ludobójstwo swoich najbliższych z pamięci zasługuje na szacunek ????



Odpowiedz
Piotr Olejarczyk

Trójmiejski dziennikarz i pasjonat historii XIX i XX wieku. Ceni dokonania przedstawicieli austriackiej szkoły ekonomii. Ma polityczną słabość do retoryki Rona Paula, a kiedyś (znaną mu tylko z książek i archiwalnych nagrań) retoryką Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Zaczytuje się wszelkimi książkami o Powstaniu Warszawskim, polskim Państwie Podziemnym, XX-wiecznej Rosji (tej sowieckiej, jak i współczesnej), Ameryce i Japonii (też XIX-wiecznej). Muzycznie wciąż zauroczony Interpolem. Sportowo – od 20 lat ligą NBA, a właściwie jedną drużyną z Arizony.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org