Opublikowano
2015-05-31 18:40
Licencja
Wolna licencja

Strzał w hetmana – sejm elekcyjny Michała Korybuta Wiśniowieckiego

W 1669 r. szlachta polska wybrała króla-rodaka Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Sam akt elekcyjny obfitował w wiele wydarzeń pobocznych, które mogły zmienić bieg naszej historii. Czy wówczas jednak świętowalibyśmy wiktorię chocimską i wiedeńską?


1 2 3

Elekcję królewską zazwyczaj kojarzymy z jednym z najpiękniejszych osiągnięć demokracji szlacheckiej – moment, w którym każdy szlachcic mógł przyjechać pod Warszawę i oddać głos na swojego kandydata. Na polu elekcyjnym najlepiej realizowała się maksyma „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”. Elekcja viritim była bez wątpienia wynalazkiem demokracji szlacheckiej, z którego powinniśmy być dumni. Jednak ta utopia nie zawsze wyglądała w praktyce tak kolorowo.

Sejm elekcyjny. Jak wyglądał?

Jak pisał w XVIII w. Wincenty Skrzetuski:

Król Polski, jeden z Europejskich królów przez wolne całego Narodu obranie panujący, ma wszystkę powagę i okazałość Majestatu Królów dziedzicznych (W. Skrzetuski, Prawo polityczne narodu polskiego, t. I, Warszawa 1782, s. 87).

Ten cytat najlepiej oddaje istotę sejmu elekcyjnego, a także stosunek do władzy królewskiej. Król był obierany przez naród szlachecki viritim, co oznacza, że każdy szlachcic mógł przyjechać na pole elekcyjne i oddać swój głos. Jednak jak właściwie zwoływany był sejm elekcyjny?

Elekcja Michała Korybuta Wiśniowieckiego (domena publiczna).

Po śmierci władcy albo jego abdykacji następowało bezkrólewie. Wówczas funkcję interreksa przejmował prymas jako pierwszy senator Rzeczypospolitej. Słał on uniwersały na sejmiki przedkonwokacyjne, na których szlachta obierała swoich przedstawicieli na sejm konwokacyjny. Na sejmie owym uzgadniano najważniejsze postulaty i sprawy, które nie mogły czekać zbyt długo jak np. podatki na wojnę, czy też sprawy związane z elekcją jak jej data i miejsce.

Kiedy zostały one już wyznaczone rozpoczynała się właściwa kampania wyborcza. Kandydaci przesyłali pisemne oświadczenia przez swoich agentów, a prymas wpisywał ich na listę. Potem rozpoczynała się agitacja wyborcza. Agenci pozyskiwali magnatów, a ci mobilizowali swoich klientów do głosowania na popieranego przez nich kandydata. W grę wchodziły ogromne sumy pieniędzy, którymi przekupywali najwięksi ówcześni gracze na arenie międzynarodowej m.in. Ludwik XIV i Habsburgowie.

Zobacz też:

Głównym zadaniem sejmu elekcyjnego było obranie nowego władcy. Tutaj też rozgrywała się walka polityczna. W momencie kiedy sejm zbliżał się ku końcowi prymas obwieszczał moment głosowania. Każde z województw głosowało za jednym kandydatem. Wygranym mógł zostać tylko ten kandydat, który uzyskał jednomyślną zgodę wszystkich zebranych. Wtedy to interreks obwieszczał na trzy strony decyzję o wyborze, a marszałek wielki koronny informował w każdej z trzech bram w imieniu stanu szlacheckiego.

Niesławna abdykacja

Jan Kazimierz Waza (domena publiczna). 16 września 1668 roku na sejmie nadzwyczajnym abdykował król Jan Kazimierz – władca, któremu przyszło rządzić chyba w najbardziej niespokojnych dla Rzeczypospolitej czasach. Na sejmie szlachta od początku chciała miękczyć Króla prośbami, drudzy mieć z senatem rozmowę, jakby tu zatrzymać Pana (J. A. Chrapowicki, Diariusz. Cz. 2, 1665 – 1669, Warszawa 1988, s. 438). Decyzja została jednak podjęta. Jednym z jej powodów była śmierć małżonki Ludwiki Marii 10 maja 1667 roku, która była jego podporą, a także sojuszniczką polityczną. Przeżyć miał wówczas wielki wstrząs, bo stracił głównego architekta jego poczynań politycznych.

Król popadł w apatię, czy wręcz nawet depresję. Przed abdykacją widząc, że w tak napiętej sytuacji w kraju nie osiągnie już raczej za wiele, podjął ostateczną decyzję o abdykacji. Zaplanował ją razem ze stronnictwem francuskim, a także samym Ludwikiem XIV, z którym zawarł umowę i ubezpieczył swój byt po rezygnacji z tronu. Kandydatem, któremu miał pomóc wygrać Jan Kazimierz i stronnictwo francuskie, był książę neuburski Filip Wilhelm.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie - na zagrodzie, znaczy u siebie. Powiedzenie to opisuje zakres władzy na podległym sobie terenie, a nie to o czym pisze autor.



Odpowiedz

Gość: Maciej Pieńkowski |

"Otrzymał podobną szansę jak Zygmunt II August pod koniec swojego panowania, kiedy to połączył swe siły wraz z ruchem egzekucyjnym". Z całą pewnością jest to zbyt daleko idąca konstatacja. W czasach Korybuta, a tak naprawdę znacznie wcześniej przestali w życiu publicznym funkcjonować prawdziwi, niezależni i świadomi liderzy szlacheccy. Ruch egzekucyjny nie był kontynuowany, a szlachta z czasów elekcji Wiśniowieckiego nie wytrzymuje porównania ze swoimi przodkami. Tak więc Korybut nie miał szansy jaką miał Zygmunt August.



Odpowiedz

Gość: historyk |

Pytanie tylko czy ks. Bogusława Radziwiłła brano podczas tej elekcji zupełnie poważnie, znając jego przeszłość i wiedząc jakie pełnił wówczas funkcje. Myślę, że wówczas było wielu bardzie odpowiedzialnych kandydatów niż ks. Bogusław, jedynym jego atutem mogło być to, że był wśród kandydatów- piastów, jak przyszły król Michał Korybut, którego różnie historiografia ocenia. Uważam, że na pewno był lepiej wykształconym człowiekiem niż ks. Bogusław. Chociaż Wiśniowieccy i Radziwiłłowie to w Rzeczpospolitej dwa wielkie rody magnackie, które jeszcze wtedy miały duże znaczenie wśród braci szlachty.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Pomyliłem się, chodziło o prof. Tadeusza Wasilewskiego. Przepraszam.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Jest to kolejne opracowanie, niby historyczne, w którym pominięto jedną z głównych postaci elekcji 1669 r., czyli ks. Bogusława Radziwiłła. Został on początkowo obrany na króla przez wszystkie województwa litewskie (16), a z koronnych - wszystkie województwa pruskie (4) i prawdopodobnie woj. podlaskie. Nie mógł zostać królem, bo sprzeciwiały się ks. Bogusławowi - ze względu na jego kalwińską (zwingliańską) konfesję - pozostałe województwa koronne. Co prawda prowadzone były negocjacje, aby dokonał konwersji na katolicyzm w ciągu roku, jednak zakończyły się one, z nieznanych mi powodów, niepowodzeniem. Pisał o tym m.in. zmarły już prof. Tadeusz Zieliński z UW w przypisach do pamiętników ks. Bogusława. Mimo wszystko życzę p. Ostapczukowi rychłego zdobycia tytułu magistra.



Odpowiedz
Paweł Ostapczuk

Student historii czwartego roku Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmujący się szeroko pojętą nowożytnością i starożytnością. W pracy licencjackiej skupił się na analizie polskiego parlamentaryzmu z perspektywy „Diariusza” Jana Antoniego Chrapowickiego. Obecnie w pracy magisterskiej poruszy kwestię elekcji królów Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org