Opublikowano
2008-07-16 07:57
Licencja
Prawa zastrzeżone

Sufrażystki. Poprawa sytuacji kobiet w Anglii w XIX w.

Kobiety z powieści Jane Austen „Duma i uprzedzenie” nie mają żadnych zajęć oprócz czytania poezji, powtarzania miejscowych plotek i czekania na atencję mężczyzn. Sto lat później ich życie wyglądałoby zapewne zupełnie inaczej.


1 2 3

Zazwyczaj w historii kobietę zamożną postrzegano jako osobę kruchą i zbyt delikatną, by pracowała fizycznie. Kobietę z wyższych sfer powoli pozbawiano żywotności i odgradzano od udziału w życiu społecznym i politycznym, co stanowiło niejako rezultat aktywnego działania i wzbogacenia się mężczyzny. Kobiety tej grupy społecznej bardzo często miały być tylko na utrzymaniu mężczyzny, zdobywać jego uznanie i dążyć do bycia „żoną doskonałą”, tj. panią domu (zarządzającą służbą i wychowującą dzieci). Niepracujące kobiety poszerzały grono miłośników literatury, nie uprawiały żadnych sportów oprócz tańca1 i chętnie podążały za modą. Dobrym przykładem kobiet tamtego okresu są przedstawicielki drobnego ziemiaństwa i wyższej burżuazji z powieści Jane Austen „Duma i uprzedzenie”, które nie mają żadnych zajęć oprócz czytania poezji, powtarzania miejscowych plotek i czekania na atencję mężczyzn.

Kobieta pracująca

Inaczej wyglądało życie kobiet wiejskich, które brały czynny udział w uprawie rodzinnego skrawka ziemi i zajmowaniu się gospodarstwem. Były one często zatrudniane przez wielkich farmerów przy okopywaniu i plewieniu, niekiedy także w czasie sianokosów i żniw. Wykonywały również różne prace produkcyjne w domu. Różnorodność prac chałupniczych zwiększyła się w czasach stuartowskich i wczesnohanowerskich. Żony farmerów były kobietami czynnymi, bo na ich barkach spoczywały prace domowe, a także gospodarka mleczna2 i dbanie o robotników pracujących na farmie.

Mary Wollstonecraft - jedna z czołowych angielskich sufrażystek XIX wieku.

Z czasem chęć upodobnienia się tych kobiet do pań z wyższych sfer zmieniła warunki domowe na farmach. Powiadano, że córki farmerskie zamiast uczyć się swoich obowiązków i prowadzenia mleczarni w domu, otrzymują wychowanie na pensji, uczą się tańczyć, mówić po francusku i grać na klawesynie3. Na duże farmy przyjmowano wykwalifikowaną służbę domową, by odciążyć żony właścicieli od ciężkiej pracy, a także zmieniano wystrój domu, by wyglądał na bardziej ziemiański. Dom farmerski stawał się zbyt czysty, aby można było wpuścić do niego woźnicę w brudnych butach, uskarżał się w XIX wieku Cobbett4. Trzeba jednak zaznaczyć, że odnosiło się to tylko do bogatszych farmerów, niekiedy rzeczywiście zmieniających się w wielkich właścicieli ziemskich.

Powstawanie fabryk, a także rozwój rolnictwa kapitalistycznego, spowodowały zmiany w zatrudnianiu kobiet, co przyczyniło się do zmian warunków życia rodzinnego, a w dalszej kolejności wpłynęło na relacje obu płci. Kobiety, które poszły do pracy w fabrykach, zyskiwały niezależność i samodzielną pozycję gospodarczą, której inne kobiety zaczęły im z czasem zazdrościć. Kobiece pragnienie usamodzielnienia się zaczęto odczuwać także w strefach wyższych.

Prekursorki i prekursorzy feminizmu

Już w drugiej połowie XVIII w. zaczęto upominać się o prawa kobiet. Pionierką była Mary Wollstonecraft5, która napisała w okresie rewolucji francuskiej „A Vindication of the Rights of Men” („Obrona i dochodzenie praw mężczyzn”, 1790 r.)6. Pamflet ten mówił o pozorach pozytywnego wyróżniania kobiet w społeczeństwie, a także przedmiotowym traktowaniu kobiet i męskim honorze, za którym kryła się nierówność i poniżenie. Niecałe 50 lat później Sara Ellis opublikowała „The Women of England” (1839 r.).

"The age of brass. or the triumphs of Woman's rights". Amerykańska litografia satyryczna z 1869 roku, ukazująca niebezpieczeństwa związane z przyznaniem kobietom pełnych praw obywatelskich.

Te dwa traktaty nie znalazły jednak większego zainteresowania wśród czytelników, którzy posądzali kobiety o stronniczość. Dopiero wystąpienia liberalnego filozofa Johna Stuarta Milla mogły wpłynąć na sytuację kobiet. Mill walczył nie tylko o prawa wyborcze kobiet, ale obalał też niesprawiedliwe stereotypy. Domagał się prawa kobiet do rozwodu i umożliwienia paniom zawarcia kolejnego legalnego związku małżeńskiego. Dostarczył emancypantkom logicznych argumentów i skierował walkę na drogę racjonalnych działań. Walczył o prawa kobiet od lat 50. XIX w., pisząc artykuły m.in. w „Westminster Review” (1851 r.), a w latach 1865–1870 brał udział w akcji na rzecz przyznania kobietom praw wyborczych, w wyniku czego właścicielki domów płacących podatki uzyskały możliwość głosowania wyborach samorządowych. W 1869 r. napisał traktat „On the Subjection of Women”7 w którym poświęcił uwagę nieuprawnionemu poczuciu wyższości i władzy mężczyzny nad kobietą8.

Kup koszulkę z Elżbietą I:

Cena koszulki wynosi 34,99 zł. Dostępne rozmiary: XS, S, M, L, XL.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

Przypisy:

1 Wordsworth napisał w 1801 r. poemat o młodej damie, którą zgromiono za odbywanie zbyt długich przechadzek po okolicy (G. M. Trevelyan, „Historia społeczna Anglii”, Warszawa 1961, s. 467).

2 Gospodarka mleczna, zwłaszcza na zachodzie Anglii, skąd dostarczano ser i masło na rynek londyński, stanowiła najbardziej dochodowe zajęcie kobiece.

3 G. M. Trevelyan, „Historia społeczna Anglii”, Warszawa 1961, s. 468.

4 William Cobbett (1763-1835), angielski pisarz, publicysta, polityk. Autor „History of Reformation” (1824-1827), „Rural Rides” (1830), redaktor naczelny „Weekly Political Register”. Występował z projektem zmian prawa wyborczego, działał na rzecz poprawy sytuacji drobnych farmerów.

5 Mary Wollstonecraft (1759-1797 r.) angielska pisarka propagująca równouprawnienie kobiet, prekursorka feminizmu.

6 W dwa lata później wydała rozprawę „A Vindication of the Rights of Women” („Obrona i dochodzenie praw kobiet”; 1792 r.). Te dwie prace tworzą całość, wzajemnie się uzupełniając. Według autorki relacje między obiema płciami powinny tworzyć racjonalny związek zamiast niewolniczej podległości. (W. Lipoński, „Dzieje kultury brytyjskiej”, Warszawa 2005, s. 456).

7 W Polsce wydany jeszcze w tym samym roku (1869) jako „Poddaństwo kobiet” przez F. T. Rakowicza.

8 władza ta zakorzeniona jest w sercu każdej męskiej istoty będącej głową rodziny i wszystkich tych, co w przyszłości widzą się w posiadaniu tej godności. Żądza władzy jest u nich właśnie najsilniejsza, bo kto pragnie władzy, chce ją przede wszystkim wykonywać nad tymi, którzy go otaczają, z którymi mu życie płynie […], a którzy gdyby byli niezależni od jego władzy, mogliby korzystać z tego, aby najczęściej sprzeciwić się ich szczególnym upodobaniom (J. S. Mill, „Poddaństwo kobiet”, Kraków 1995, s. 20).

1 2 3
Napisz komentarz

Gość: Gabriela Francuz |

Hm, przedstawiłaś J.S. Milla, jako człowieka, który feministki ukształtował, sprawił, że zaczęły one uzasadniać swoje postulaty w logiczny sposób. Tak, jakby bez niego były tylko stereotypowym stadem rozkrzyczanych \"bab\". Wychodzi na to, że Mill był pierwszym ideologiem tego ruchu, pierwszym feministą w historii. ;] I na ile kobiety wtedy dopuszczały mężczyzn do swojej ideologii, jaki miały do niego stosunek- bywało, że feministki - radykałki odrzucały męską pomoc w kwestii równouprawnienia, z samego faktu, że \"pomocnik\" byłby mężczyzną, a on, właśnie dlatego, że nim jest, nie może rozumieć potrzeb kobiet. Swoją droga kuriozalne wydaje mi się dzisiaj, że kobiety potrzebowały męskiego wsparcia, by przebić się ze swoimi żądaniami, by zauważyła ich potrzeby męska część społeczeństwa. Druga rzecz: zabrakło mi w Twoim tekście przykładów ostrych haseł emancypacyjnych w „The English Women’s Review”- bardzo interesującym i niezbadanym tematem wydaje mi się radykalny feminizm w XIX w., ciekawe, czym był wtedy radykalizm w tej dziedzinie. I przy okazji, jak to się na przestrzeni lat zmieniało (1,2,3 fala feminizmu). Poza tym dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy- dziękuję za interesującą lekturę :-)



Odpowiedz

Angielska pisarka i feministka Virginia Woolf (1882-1941), która dobrze rozumiała problem, a sprawą nierównego startu życiowego oraz odmiennego statusu społecznego kobiet i mężczyzn zajmowała się czynnie całe życie (brała między innymi udział w kampanii Votes for Women mającej na celu wywalczenie dla kobiet prawa wyborczego), w swojej słynnej książce \"Własny pokój\" podkreśla, iż być może pierwszymi twórczymi przedstawicielkami płci pięknej były czarownice, kobiety żyjące w odosobnieniu, które zajmowały się magią, ziołami, a także rozmowami z zabłąkanymi duszami zmarłych. Hanna Jaxa-Rożen, opisując twórczość autorki \"Własnego pokoju\", zauważyła: \"Virginia Woolf uświadamia nam ogrom zmarnowanych talentów, stwierdza, że wszędzie tam, gdzie w przekazach historycznych i literaturze pojawiają się czarownice, zielarki i kobiety opętane przez diabła, mamy prawdopodobnie do czynienia ze zmarnowanym kobiecym talentem, ze zniszczonym życiem kobiet, usiłujących żyć samodzielnie i w zgodzie ze swym powołaniem\" [1]. Wirginia Woolf - której publicystyka stała się intelektualną podbudową nowoczesnego feminizmu - w swych felietonach pisała również o przyczynach braku istotnych przejawów aktywności literackiej i społecznej kobiet na przestrzeni wieków: „(...) jeśli dodamy do tego, że od żony nie wymagano wykształcenia [kobiety nie miały też dostępu do formalnego wykształcenia, dopiero w 1863 roku dopuszczono kobiety do studiów we Francji, a w 1897 - w Galicji] i że w uprawianiu jedynego dostępnego kobietom, małżeńskiego zawodu mogło ono tylko przeszkadzać, to nie byłoby nic dziwnego, gdyby kobiety zrezygnowały z własnych marzeń o wiedzy i poświęciły się całkowicie kształceniu swoich braci (...). Co też faktycznie czyniły” [2]. A Kodeks Napoleona (pierwszy nowoczesny kodeks prawa cywilnego z 1804 roku, który obowiązywał także na terenie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego) głosił np. że: „osobami, którym nie przysługują prawa sądowe, są małoletni, zamężne kobiety, kryminaliści i debile\". Pierwszym krajem, który przyznał wszystkim kobietom powszechne prawo wyborcze była w 1893 roku Nowa Zelandia. W jej ślady poszła Australia (1902); Finlandia (1906); w 1913 roku prawa wyborcze otrzymały kobiety w Norwegii; w 1915 - w Danii i Islandii; w 1917 w Holandii, Kanadzie i Rosji. Kobietom w USA pełnię praw wyborczych daje w 1918 roku - 19 Poprawka do Konstytucji (mężczyźni-murzyni otrzymali to prawo, nawet jeśli tylko formalnie, już w 1869 roku). Na Węgrzech, w Szwecji i Austrii – prawo wyborcze kobiety mają od roku 1919; w Turcji od 1930 roku, a w Hiszpanii - rok później. Po II wojnie światowej we Francji (1944); Włoszech i Słowenii (1945); Grecji (1952); na Cyprze (1960); w Szwajcarii (1971, a w jednym z kantonów, Appenzell-Innerrhoden, dopiero w 1990 roku), Portugalii (1976 ), Lichtenstain (1984), a w Kuwejcie w 2005 roku! W odrodzonej Polsce kobiety uzyskały prawa wyborcze 28 listopada 1918 roku. II Rzeczpospolita Polska uprawniła je do zajmowania stanowisk publicznych na równi z mężczyznami. Konstytucja marcowa z 1921 roku nie dopuszczała możliwości wprowadzania żadnych ograniczeń z powodu płci i w pełni uchyliła ograniczenia mężatki do sprawowania czynności prawnych i zdolności procesowych. Wśród państw, które nie ratyfikowały „Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet” z 1979 roku znajdują się między innymi Katar i Oman, a spośród państw wysoko rozwiniętych jedynym państwem są Stany Zjednoczone Ameryki. Szczególną rolę w emancypacji kobiet odegrały wojny światowe. Kobiety zajęły stanowiska pracy opuszczone przez mężczyzn i po (I oraz II) wojnie światowej, gdy mężczyźni wrócili z frontu, i znów próbowano zapędzić kobiety do domu - o usunięciu kobiet z rynku pracy nie mogło już być mowy. Źródła: [1] H. Jaxa-Rożen, „Kobiety i literatura\". „Ośka. Pismo Ośrodka Informacji Środowisk Kobiecych\", Nr 1, Warszawa 1999, s. 45. [2] Virginia Woolf, „Trzy gwinee”, tłum. Ewa Krasińska. Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002, s. 175-176. Dziękuję Autorce za podjęcie tak trudnego, interesującego i wciąż jeszcze aktualnego problemu równości wobec praw obywatelskich. Lidia M. Nowicka



Odpowiedz

Podobnie jak Gabriela, mam wrażenie, że (być może nieświadomie?) przeceniłaś rolę Johna Milla w rozwoju ruchów emancypacyjnych. Czy aby na pewno dopiero on pozwolił kobietom myśleć recjonalnie i logicznie o swoich prawach? Czy nie zaprzecza to rozwojowi samoświadomości w skutek podjęcia pracy zarobkowej? Przy tym nie zgadzam się z Gabrielą, że kobiety do wywalczenia praw nie potrzebowały mężczyzn. Oczywiście, potrzebowały! Jak mogłyby poradzić sobie same, jeśli tylko mężczyźni mogli zmienić dyskryminujące je prawa? Czy jednak aż tak wielkie było znaczenie jednego tylko człowieka? Mam też wątpliwość do tego fragmentu: \"Niestety, na poziomie ludowym sport kobiet odbiegał jeszcze od nowoczesnych gier i przypominał bardziej zabawy średniowieczne\" Dlaczego niestety? Czy sporty i zabawy ludowe są w czymkolwiek gorsze np. od \"nowoczesnej\" piłki nożnej? Osobiście unikałbym aż tak wyraźnej dychotomii. Ostatnia uwaga odnosi się do podsumowania: Napisałaś, że \"Mogło się to stać [emancypacja w 1918 - KJ] dzięki rozwojowi przemysłowemu Anglii, myśli liberalnej, rozwojowi szkolnictwa i pracy.\" Czy aby nie jest to nieco zbyt daleko idący wniosek? W Polsce zarówno liberalizm, rozwój przemysłu jak i szkolnictwo były znacznie niżej rozwinięte niż w Anglii, a jednak kobiety uzyskały prawa w tym samym czasie. Jeszcze jaskrawszym przykładem jest stosunkowo zacofana Finlandia, której niestety nie wymienił w swoim podsumowaniu, cytowany przez Ciebie G. Bidwell. Jeśli w Finlandii kobiety uzyskały prawa wyborcze o dekadę wcześniej niż w Anglii, to czy aby na pewno miśl liberalna (Finlandia leżała w carskiej Rosji!), rozwój przemysłu i szkolnictwa miały dla tego procesu decydujące i wyłączne znaczenie? Liczę na odpowiedź autorki, szczególnie, że artykuł był moim zdaniem bardzo interesujący :).



Odpowiedz

Gość: Przemek |

Po pierwsze stanę w obronie autorki w kwestii J.S. Milla. Byłem z lekka zdziwiony komentarzami sugerującymi jakoby przedstawiła ona piewcę liberalizmu jako tego, który miał decydujący wpływ na myśl emancypantek i feministek. Ówczesne uwarunkowania kulturowe uniemożliwiały kobietom przebicie się im z takim poglądem. Potrzebne było pewne wsparcie mężczyzny, by rozpocząć chociażby dyskusję na ten temat. Ten fakt właśnie dobitnie świadczy o upośledzeniu pozycji kobiety. Z całym szacunkiem do komentarza Gabrieli, lecz nie można mówić o tym, by kobiety były sobie w stanie poradzić z poprawą ich sytuacji bez pomocy mężczyzn. Kierat jaki im stworzono praktycznie im to uniemożliwiał. Tylko nieliczne z kobiet mogłyby sobie pozwolić na głośne mówienie o tej niesprawiedliwości. Czy jednak np. wykształconą i cenioną za inteligencję, gust i wiedzę markizę de Pompadour zajmowałoby to? Ówczesna Francja to jeszcze monarchia z silnie zarysowanymi różnicami stanowymi. Wielka Brytania była bardziej liberalna w sprawach gospodarczych, jednak trudniej tu znaleźć w analogicznym okresie podobną do markizy jednostkę. Niestety, stwierdzam to z ubolewaniem, ale kobietom potrzebne było wsparcie mężczyzn. Wystarczyło takie, które rozpoczęło dyskusję. Później ich działania i naciski bardziej zmuszały mężczyzn do ustępstw. Wtedy to kobiety przestały być im dłużne. Sprawa druga. Odnoszę wrażenie, iż autorka zagmatwała sprawy terminologiczne. Jako synonimy traktuje zwroty emancypantki, sufrażystki, feministki. Tymczasem kontekst historyczny każdego z nich jest inny. W kontekście XVIII i XIX w. najodpowiedniejszym był by pierwszy termin. Drugi jednoznacznie odnosi się do walki o prawa wyborcze. Feminizm właściwy to dopiero tzw. \"druga fala\" z lat 60. XX w, choć prekursorki feminizmu, jak wspomniana Virginia Woolf, żyły i działały także w okresie dwudziestolecia międzywojennego i wcześniejszym. Nazywanie ruchów emancypantek i sufrażystek \"pierwszą falą\" ma pokazać niewątpliwe związki łączące dzisiejszy i ówczesny ruch kobiecy. Pomimo to określanie owej „pierwszej fali” jako feminizmu jest ahistoryczne i sztuczne. Podobnie jak Kamil zgadzam się, iż stwierdzenie jakoby liberalizm prowadził do równouprawnienia jest zbyt daleko posunięty. Liberalizm w warunkach brytyjskich – owszem. Autorka nie zwróciła jednak – w moim odczuciu – dostatecznej uwagi na uwarunkowania kulturowe związane z życiem w wiktoriańskiej rzeczywistości. Właśnie uwarunkowanie kulturowe mają kolosalne znaczenie. Stąd też uwagi Lidii wydają mi się trochę wyrwane z kontekstu. Sytuacja w Jemenie i Omanie jest oczywiście zła i powinna się jak najszybciej zmienić. Nie możemy jednak rościć sobie prawa do wyznaczania niepodważalnych reguł i narzucać ich innym kręgom kulturowym. To musi być ich inicjatywa, a my możemy je wspierać. Dlatego, choć sytuacja w Turcji nie przedstawia się, w porównaniu do krajów europejskich, dobrze to jednak jest ona nieporównywalnie lepsza niż w innych krajach muzułmańskich. Nie chodzi mi o to, że mamy się cieszyć z zaistniałego stanu rzeczy. Po prostu musimy brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe przy wspieraniu zmian. Odnośnie Finlandii, oczywiście była ona częścią Rosji, jednak Wielkie Księstwo Finlandii posiadało bardzo szeroką autonomię z własnym parlamentem, sądownictwem i administracją. Od 1863 r. poważnie ograniczono nadużycia władzy carskiej, wprowadzono odrębny system monetarny. W 1907 r. będąc formalnie częścią Rosji Finlandia wprowadziła w pełni demokratyczny parlament, co wiązało się z prawami wyborczymi dla kobiet. Trzeba jednak pamiętać, że wiązało się to z odrębnością kulturową i administracyjną Wielkiego Księstwa. Autorka poruszyła niezwykle ważny, w polskiej literaturze rzadko dyskutowany, problem równouprawnienia kobiet w Wielkiej Brytanii, jednak mam uczucie niedosytu. Mamy bowiem do czynienia z pewnym kalendarium wydarzeń. Podobnie jak Gabriela chętnie bym się dowiedział jakie hasła głosiły owe \"bojowniczki o równy status kobiet\". Jakie były argumenty przeciwników? Co ostatecznie przekonało członków Izby Gmin, a zwłaszcza Lordów do opowiedzenia się po stronie sufrażystek? Jak ruchu kobiet odnosiła się królowa Wiktoria? Warto by się przyjrzeć nie tylko książkom kobiet takich jak Virginia Woolf, lecz zwrócić uwagę na rolę obrazoburczych książek autorstwa mężczyzn. Nie wierzę, iż \"Pamiętniki Fanny Hill\" Johna Clelanda o świadomej własnej seksualności pracownicy domu uciech nie miały pewnego wpływu na świadomość kobiet i mężczyzn w XIX w. Dodajmy, że książka została napisana w 1748 r., przez długi czas była zakazana, a towarzystwie krążyły jej odpisy, francuskie kopie, fragmenty. Stąd może lepiej byłoby się skupić na jednym zagadnieniu i dokładnie je zobrazować. Niemniej brawa dla autorki za poruszenie tak ważnego tematu.



Odpowiedz

Wysłałem autorce smsa z prośbą o odpowiedź na komentarze, mam nadzieję, że usłyszymy odpowiedzi na nasze pytania/wątpliwości. Jeszcze co do Finlandii (Przemku): Masz rzecz jasna rację, była to jednak wciąż demokracja bardzo reglamentowana, a liberalne społeczeństwo i przemysł były niedorozwinięte. Czy więc czynniki wymienione przez autorkę aby na pewno były kluczowe dla rozwoju równouprawnienia? Tylko one?



Odpowiedz

Początki walki o równouprawnienie były naprawdę trudne. Nie mam pojęcia co musiały czuć kobiety będące pod całkowitą władzą męża. To musiało być upokarzające choć może dla kobiet nieświadomych swoich przyszłych praw było to naturalne?



Odpowiedz

Pamiętaj jednak Asuti, że sytuacja nie była aż tak czarno-biała. Nie specjalizuję się w historii Anglii, podam więc inne przykłady sprzed epoki emancypacji. W Polsce w XVII-XVIII wieku kobiety często zarządzały majątkiem, ponieważ to pod ich pieczą znajdował się dom. Znane są przypadki, kiedy bardzo silną rolę, nawet polityczną, miały wdowy z możnych rodów. Jedna magnatka, po tym ja weszła w spór z sąsiadem udała się do Warszawy i sparaliżowała obrady senatu. Generalnie w Polsce, ale też w wielu innych krajach Europy, preferowano przyjaźń między małżonkami, a nie pełne podporządkowanie mężczyźnie. Dodam zresztą jeszcze wcześniejszy, ale bardzo sugestywny przykład z epoki średniowiecza. W swoim zbiorze exemplów Jacques de Vitry (Francja, XIII wiek) opowiedział historię mężczyzny, który chciał się udać na krucjatę, ale zabroniła mu tego żona. W efekcie zmuszony był wymknąć się przez okno. To exemplum bynajmniej nie przypomina mi świata pełnej dominacji mężczyzn nad kobietami... Podsumowując - kobiety oczywiście były dyskryminowane, ale trzeba pamiętać, że w praktyce wyglądało to bardzo różnie.



Odpowiedz

Gość |

witam, pisze wlasnie prace magisterska na ten temat czy moglby mi ktos podeslac jakies notatki lub innego rodzaju cenne informacje na ten temat. Dziekujr z gory



Odpowiedz

Gość |

to moj adres e-mail llena22@buziaczek.pl



Odpowiedz

Gość: Daniel |

ftp://atgroup.home.pl/ksiazki/paaa/12.pdf - polecam 85 stronę tego dokumentu.



Odpowiedz

Gość: Kleo |

Właśnie piszę pracę dotyczącą sytuacji kobiet i zahaczam o wątek J. S. Milla. Również nie zgadzam się z teorią, że Mill dał racjonalne argumenty i tylko dzięki niemu kobiety się \"wybiły\". Jednak to nie jest zdanie naszej autorki a prof. Lipońskiego z książki \"Dzieje kultury brytyjskiej\", którą właśnie mam przed oczyma. Więc nie zgadzam się z opinią profesora. Zgadzam się jednak z jego opinią, że dzięki Millowi mogły się rozpowszechnić kobiet postulaty, bo przecież niemożliwym było przemówić do rozsądku mężczyznom będąc tylko kobietą w tamtym czasie.



Odpowiedz
Katarzyna Koziarz

Studiuje historię w Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku. Jest prezesem Studenckiego Koła Naukowego Historyków. Interesuje się historią Anglii, gender studies i historią społeczną.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org