Sztuka obozowa, czyli co tworzyli więźniowie obozów koncentracyjnych?

opublikowano: 2026-01-22, 08:35
wszelkie prawa zastrzeżone
Sformułowanie „sztuka obozowa” może wydawać się nie na miejscu, ponieważ obozy koncentracyjne i zagłady były tak projektowane, by człowieka zdegradować do numeru. Zdehumanizować. A jednak, wbrew logice systemu, powstawały tam rysunki, obrazy, wiersze, piosenki, a nawet przedstawienia. Ta twórczość stanowi jedno z najbardziej przejmujących świadectw XX wieku i jest dowodem na to, że kultura bywa ostatnią formą wolności.
reklama
Dzieci z Białegostoku, rysowane przez więźnia Theresienstadt Otto Ungara.

Do twórczości powstającej w obozach koncentracyjnych zalicza się zarówno dzieła wykonywane na zlecenie Schutzstaffel (SS) i prezentowane w utworzonym przez Niemców Lagermuseum, jak i prace nielegalne, które więźniowie potajemnie wykonywali w ukryciu. W tym kontekście sztuka rozumiana jest jako forma ekspresji silnych emocji, ale i strategia przetrwania. Znaczna część prac była tworzona anonimowo, jednakże znane są nazwiska niektórych twórców. W gronie tym znajdują się m.in. tacy artyści jak: Jadwiga Simon-Pietkiewicz, Maria Hiszpańskiej-Neumann, Maja Berezowska, Imre Holló czy Esther Lurie i Dinah Gottliebova-Babitt.

Geneza sztuki obozowej

Przyczyn rozwoju sztuki obozowej jest wiele, a rozwijała się ona wielotorowo. Twórczość ta nie pojawiła się jako zorganizowany nurt artystyczny. Rodziła się z trzech nakładających się źródeł.

Pierwszym z nich jest silna potrzeba dawania świadectwa i dokumentacji zbrodni. Wielu więźniów chciało „zostawić ślad”, opisać realność, której świat mógł nie uwierzyć. Nie każda nielegalna twórczość miała cel dokumentacyjny. Wiele dzieł powstawało z potrzeby psychicznej i emocjonalnej samych więźniów.

Drugim powodem było przetrwanie psychiczne, bowiem tworzenie bywało sposobem utrzymania tożsamości. Stanowiło też remedium na zdehumanizowanie i formę ucieczki od codzienności. Można to określić jako potrzebę regulacji emocji, symbolizację i odzyskiwanie sprawczości.

Trzecią przyczyną rozwoju sztuki obozowej był przymus i instrument władzy, ponieważ zdarzało się, że wiele dzieł sztuki powstawało na zlecenie lub pod nadzorem oprawców. W obozach istniały pracownie (np. do rysunków technicznych, plansz, oznakowań), a talent mógł stać się walutą, bowiem dawał dodatkowy chleb, lżejszą pracę, szansę przeżycia – kosztem zależności i moralnych dylematów.

Karykatura „wybitnych” więźniów autorstwa artysty z Theresienstadt Bedřicha Fritty.

Dlaczego tworzono? Motywy i funkcje sztuki obozowej

Sztuka obozowa stanowi pewien fenomen. Można przypisać jej też wiele funkcji, jakie miała pełnić. Przede wszystkim dzięki obozowym artystom udało się udokumentować życie codzienne. Po zakończeniu II wojny światowej dzieła te stanowiły asumpt do oskarżeń i dowodzenia winy oprawców. Rysunki przedstawiające selekcje, apele, baraki, wyniszczenie ciała, „codzienność” przemocy są wizualnymi świadectwami bestialstwa. Często powstawały w ukryciu, na skrawkach papieru, czasem z użyciem prowizorycznych narzędzi.

Wielu obozowych artystów z lubością oddawało się tworzeniu portretów bliskich czy pejzaży. W tej grupie możemy też wyliczyć poruszane przez nich motywy religijne i wspomnienia domu rodzinnego. Ten wycinek twórczości miał na celu zachowanie pamięci o świecie „sprzed” II wojny światowej.

To jednak nie wszystko, ponieważ piosenki, satyry, mini-przedstawienia rodziły poczucie więzi i miały wkład w odbudowywanie wspólnoty, a więc coś, co obóz systemowo niszczył. Niewątpliwie sztuka stanowiła także narzędzie przetrwania – rozumiane nie tylko metaforycznie, ale i dosłownie, ponieważ za portret, ozdobną kartkę, szyld czy rysunek można było dostać chleb, zupę, buty. „Wymiana barterowa” zatem kwitła. Zgodnie z obozową ekonomią dzieła stanowiły zasoby, które stanowiły pewną wartości i walutę.

reklama

Nie można też zapomnieć o tym, że władza obozowa tolerowała lub zamawiała określone formy: dekoracje, plakaty, przedstawienia, które miały maskować rzeczywistość albo organizować obozowe życie w pożądany sposób. W niektórych miejscach więźniowie byli zmuszani do tworzenia dla SS, które wykorzystywało umiejętności artystyczne więźniów do różnych celów. Wykonywali m.in. rysunki instruktażowe, makiety planów rozbudowy obozu, ale i dokumentacje chorób i eksperymentów medycznych. Tworzyli też prace na prywatny użytek esesmanów jak: portrety, pejzaże, kartki z życzeniami, przedmioty dekoracyjne (patery, drewniane kasetki), często ozdobione symbolami III Rzeszy. Wykonywali również ozdoby dla władz obozu jak np. obrazy i rzeźby dekorujące biura i mieszkania SS (np. biur komendanta Rudolfa Hössa).

Warto w tym miejscu wspomnieć o Lagermuseum w Auschwitz, które powstało jesienią 1941 roku z inicjatywy komendanta Hössa. Było najdobitniejszym przejawem tego systemu. Pełniło potrójną, makabryczną funkcję jako pracownia artystyczna zlecająca tworzenie prac na zamówienie kilkunastu utalentowanym więźniom, magazyn i „galeria” – bowiem tu gromadzono zarówno prace wykonane na zlecenie, jak i przedmioty zrabowane deportowanym (żydowskie modlitewniki, tałesy, monety), a także jako narzędzie propagandy.

Lagermuseum miało pokazywać, że więźniowie wykonują pracę „odpowiednią do wykształcenia”. Bywało pokazywane oficjalnym delegacjom. W działalność muzeum zaangażowano m.in. takich artystów jak: Franciszek Targosz, Władysław Baworski, Józef Putka, Stanisław Korwin-Pawłowski,  Stefan Didyk oraz Bronisław Czech, a także Jan Komski, Moses Blum i Aaron Brün. Współpracy z Targoszem odmówił m.in. Ksawery Dunikowski, Mieczysław Kościelniak i Wincenty Gawron.

Podobne placówki istniały w innych obozach (np. Dachau, Buchenwald), choć często miały charakter pseudo-antropologiczny (gromadzenie np. odlewów gipsowych czy „eksponatów” z ludzkiej skóry).

Dina Babbitt.

Dina Gottliebova-Babbitt

Egzemplifikacją sztuki oficjalnej była działalność Diny Gottliebovej-Babbitt (1923-2009). Była czesko-amerykańską artystką pochodzenia żydowskiego. W styczniu 1942 roku razem z matką Janą została aresztowana i przewieziona do Theresienstadt, gdzie obie spędziły niemal 18 miesięcy, a następnie uwięziono je w obozie Auschwitz-Birkenau. Obozowa historia artystki związana z malarstwem różni się od wcześniej przytoczonych biografii. Dina od najmłodszych lat wykazywała się talentem artystycznym. Potwierdziły to studia w Akademii Sztuk Pięknych w czechosłowackim wówczas Brnie. Kiedy trafiła do Auschwitz, na ścianie baraku dziecięcego namalowała mural przedstawiający motyw z popularnej bajki Disneya „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”.

Artykuł powstał we współpracy z Europejską Siecią Pamięć i Solidarność wramach kampanii z okazji obchodzonego 27 stycznia Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Więcej informacji o tegorocznej kampanii można znaleźć tutaj: www.enrs.eu.

reklama

Zauważył to Josef Mengele, lekarz SS zwany „aniołem śmierci”. Zlecił jej namalowania akwarelami portretów Romów, których wykorzystywał do prowadzonych przez siebie pseudonaukowych eksperymentów. Miał też upierać się, aby podkreślała cechy ich fizjonomii, różniące się od „aryjskich”, co było istotne w teorii rasy. Dina malowała niespiesznie, zdając sobie sprawę, że pośpiech może przyspieszyć eksterminację osób, które portretowała. Co więcej, starała się im też pomagać, dzieląc się z nimi chlebem.

Współpraca z Mengele uratowała ją od śmierci w obozie. Co więcej, udało jej się też zapewnić przetrwanie matce, z którą trafiła do obozu w 1943 roku. Do portretowania Romów wykorzystywała akwarele, a prowizoryczną sztalugę utworzono z krzesła. Jak sama przyznała w nagraniu (Oral history interview with Dina Babbitt) udostępnionym przez United States Holocaust Memorial Museum, jej talent sprawił, że okazała się przydatna i tym samym wraz z matką „znalazły się na liście do oszczędzenia”. Po zakończeniu II wojny światowej wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Tam poślubiła Arthura Babbitta (1907-1992) - rysownika, który pracował  dla wytwórni Walta Disneya. To on  odpowiadał za stworzenie m.in. postaci Goofy’ego.

Rysunek z getta Theresienstadt.

Modus operandi obozowych artystów, czyli jak powstawała obozowa sztuka?

To, że w obozach powstawała twórczość, nie oznacza, że autorzy mieli swobodny dostęp do materiałów. Te bowiem stanowiły niemalże nieosiągalny luksus. Osoby zajmujące się sztuką wykorzystywały w swojej twórczości dosłownie wszystko: skrawki papieru pozyskiwane z marginesów formularzy, opakowań, a czasem nawet z cementowych worków. Do tworzenia służyły takie narzędzia jak m.in.: ołówek, węgiel, atrament „kombinowany” czy farby. Gotowe dzieła, jeśli nie powstawały na zlecenie Niemców, ukrywano.

Obozowi artyści wykazywali się nie lada pomysłowością i biegłości zarówno w sztuce, jak i w chowaniu gotowych dzieł. Umieszczano je m.in. w podwójnym dnie, w siennikach, w ścianach, czasem przekazywane były w konspiracji innym osobom. Nie wszystkie prace, podobnie jak ich twórcy, przetrwali piekło obozu. Zachowane egzemplifikacje stanowią zaledwie wycinek większej całości. Część została zniszczona, spalona, wyrzucona. Zachowany dorobek stanowi jedynie fragment. Jak wskazuje Barbara Czarnecka:

 Paradoksalnie – bo trzeba uznać, że w tak dramatycznych okolicznościach każda kreacja stanowiła ewenement – FKL Ravensbrück stał się miejscem owocnym dla twórczości kilku wyjątkowych plastyczek; patrząc jednak inaczej – to właśnie w powiązaniu z tym lagrem „odbierającym” liczne transporty kobiet wykształconych, również w dziedzinie sztuki, należy poszukiwać kobiecej twórczości obozowej.
- B. Czarnecka, Twórczość plastyczna Jadwigi Simon-Pietkiewicz w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck. Personalizm somatyczny [w:] „Bibliotekarz Podlaski”, Ogólnopolskie Naukowe Pismo Bibliotekoznawcze i Bibliologiczne, 48(3)/2020, s. 72).
reklama

Z obozem tym związana jest twórczość m.in. Éliane Jeannin-Garreau, Niny Jirsikovej, Jeannette L’Herminier, Violette Rougier-Lecoq, Mai Berezowskiej, Marii Hiszpańskiej czy Jadwigi Simon-Pietkiewicz.

Franciszek Jaźwiecki więzień KL Auschwitz.

Adam Franciszek Jaźwiecki ps. „Sandor”

W historii obozów koncentracyjnych istnieje szczególna kategoria świadectw. Są to rysunki tworzone wbrew logice systemu zagłady. Nie miały zdobić ani łagodzić rzeczywistości, ale miały ją zachować. Jednym z najważniejszych polskich twórców takiego wizualnego zapisu był Franciszek Jaźwiecki (1900-1946) – więzień KL Auschwitz, rysownik i świadek, który z narażeniem życia utrwalał to, co miało zniknąć bez śladu. Miał solidne przygotowanie rysunkowe i malarskie, ponieważ szkolił się w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie pod okiem takich mistrzów jak Fryderyk Pautsch i Teodor Axentowicz. To właśnie ten talent – w normalnych warunkach będący drogą twórczego rozwoju – w realiach obozowych stał się jednocześnie narzędziem przetrwania i świadectwa. Franciszek Jaźwiecki podczas I wojny światowej był legionistą. Z kolei podczas II wojny światowej działał w konspiracji.

W 1942 roku aresztowano go i osadzono w Auschwitz. Tam Jaźwiecki znalazł się wśród więźniów, których umiejętności plastyczne zostały wykorzystane przez administrację obozową. Wykonywał m.in. rysunki techniczne, plansze i prace użytkowe – działalność ta mogła oznaczać lżejszą pracę i większe szanse przeżycia. Jednak równolegle artysta podjął decyzję o znacznie poważniejszym znaczeniu: zaczął potajemnie dokumentować obozową rzeczywistość. Część prac Jaźwiecki ukrywał, inne przekazywał współwięźniom lub wynosił w fragmentach. Przetrwały tylko nieliczne – ale wystarczająco dużo, by dziś tworzyć jedną z najważniejszych kolekcji wizualnych świadectw Auschwitz wykonanych przez naocznego świadka.

Jadwiga Simon-Pietkiewicz

W grupie artystów dokumentujących Zagładę znajdowało się wiele kobiet. Jedną z nich była Jadwiga Simon-Pietkiewicz (1906-1955) - malarka, rysowniczka i graficzka. Po ukończeniu gimnazjum żeńskiego szkoliła się pod kierunkiem Adama Rychtarskiego w prywatnej Szkole Malarstwa i Rysunku im. Konrada Krzyżanowskiego w Warszawie, a następnie studiowała na Akademii Sztuk Pięknych u Tadeusza Pruszkowskiego i Władysława Skoczylasa. Aktywnie uczestniczyła w życiu artystycznym stolicy, wielokrotnie otrzymując nagrody za swoją twórczość.

Artykuł powstał we współpracy z Europejską Siecią Pamięć i Solidarność wramach kampanii z okazji obchodzonego 27 stycznia Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Więcej informacji o tegorocznej kampanii można znaleźć tutaj: www.enrs.eu.

reklama

Po wybuchu II wojny światowej wstąpiła do konspiracji. W 1941 roku podzieliła los wielu Polaków, bowiem została aresztowana i osadzona w więzieniu na Pawiaku. Już tam podjęła się dokumentowania życia więziennego, tworząc m.in. portrety współosadzonych, w tym m.in. Karoliny Olszyńskiej i Zofii Kwiecińskiej. W swojej pracy wykorzystywała kredki, a rysunki wykonywała na papierze pakowym. We wrześniu tego samego roku przewieziono ją do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Tam pracowała w tzw. Kunstgewerbe, gdzie zajmowała się m.in. malowaniem zabawek z drewna. Potajemnie uwieczniała jednak rozgrywające się w obozie wydarzenia oraz portretowała ofiary hitlerowskich eksperymentów medycznych, w tym m.in.: „Babcia Belawender”, „Maria Grabowska ‑ operowana doświadczalnie w Ravensbrück” czy „Siostra szpitalna z Oświęcimia” i „Ukrainki przy pracy”.

Co ciekawe, malowanie portretów zlecały jej także strażniczki. Nie wszystkie dzieła przetrwały wojnę. Niektóre prace zostały wywiezione z obozu, inne przeleżały ukryte w jej posłaniu. Te z pierwszej grupy zostały przewiezione do Warszawy, ale spłonęły podczas powstania. Natomiast te drugie zachowały się. Kiedy 25 kwietnia 1945 roku dzięki pomocy Szwedzkiego Czerwonego Krzyża udało jej się opuścić obóz i wyjechać do Szwecji, zabrała ze sobą także rysunkową dokumentację zbrodni, których dokonywano w Ravensbrück. Po opuszczeniu miejsca kaźni stworzyła cykl „Wizje z obozu”.

Portret rodzinny Hiszpańskich z około 1920 roku. Maria Hiszpańska-Neumann w środku (fot. archiwum rodzinne).

Maria Hiszpańska-Neumann

Maria Hiszpańska-Neumann (1917-1980) w latach 30. XX wieku studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W czasie II wojny światowej wykazała się heroizmem i zaangażowaniem w działalność Związku Walki Zbrojnej. Warszawianka w 1941 roku została aresztowana. Początkowo osadzono ją w Radomiu, a później trafiła do Pińczowa, skąd 10 kwietnia 1942 roku wywieziono ją do obozu Ravensbrück-Neubrandenburg. Więźniarka o numerze 10219 w trakcie pobytu w obozie namalowała około 400 rysunków, stając się - jak pisze Renata Osiewała - „kronikarzem ludzkiego cierpienia i poniżenia”.

Udało jej się przetrwać. Po powrocie do Warszawy podjęła pracę jako graficzka i malarka, projektując kartki żywnościowe i herby miast. Zajmowała się także ilustrowaniem książek oraz tworzeniem rysunków do wierszy m.in. Marii Konopnickiej („I miasto i wioska to jeden nasz świat”), Kazimiery Jeżewskiej („O Kacperku Warszawiaku”) czy Marii Kownackiej („Kwiatki Małgorzatki”). O obozowym piekle nigdy nie zapomniała. Przez lata tworzyła rysunki przedstawiające sceny obrazujące rzeczywistość, z jaką musiała się zmierzyć w Ravensbrück.

reklama

Wiele z jej prac zostało przekazanych do tamtejszego muzeum oraz do Instytutu Pamięci Narodowej. Zostały udostępnione w Centrum Edukacji IPN Przystanek Historia w Warszawie. Jak wspomina Renata Osiewała, prace pochodzące z „Cyklu obozowego”, wykonane zarówno w obozie, jak i po wyzwoleniu, zostały opublikowane w książce Kazimierza Jaworskiego „Serca za drutem. Wspomnienia z Sachsenhausen” z 1959 roku, a także ozdobiły tomik poezji „Ravensbrück. Wiersze obozowe”, który wydano w 1961 roku.

Mieczysław Kościelniak, autoportret.

Mieczysław Kościelniak

Swój wkład w dokumentację obozowego życia i przekazywanie światu prawdy o niemieckich zbrodniach, miał też Mieczysław Kościelniak (1912-1993), kaliski artysta malarz i ilustrator, który studiował w pracowni Józefa Mehoffera na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W swoim życiorysie ma też żołnierską kartę, bowiem w latach 1933-1935 odbywał służbę wojskową w jednostce artylerii we Wrześni, a po wybuchu II wojny światowej uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939 roku. Walcząc w szeregach 70 Pułku Piechoty brał udział m.in. w bitwie nad Bzurą.

Po aresztowaniu w 1941 roku osadzono go obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Tam zaangażował się w działalność konspiracyjnego Związku Walki Zbrojnej. Powierzono mu zadanie dokumentowania wydarzeń, które miał uwieczniać na rysunkach. W sumie stworzył ponad 300 dzieł, które trafiły później do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Obrazki te były potajemnie wynoszone z obozu przez inne osoby działające w konspiracji.

Po zakończeniu II wojny światowej został zaangażowany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w tworzenie muzeum w Oświęcimia, które tworzono w miejscu obozu śmierci. W 1955 roku jego praca została doceniona. Otrzymał wówczas Złoty Krzyż Zasługi, który przyznano mu za pracę artystyczną w czasie pobytu w obozach koncentracyjnych.

Esther Lurie - Shaul Shapiro.

Esther Lurie

Esther Lurie (1913-1998) była pochodzącą z Łotwy malarką, absolwentką projektowania scenografii teatralnej i rysunku w Belgii. Kiedy odwiedzała siostrę w Kownie, wybuchła wojna. Obie kobiety trafiły w 1941 roku do kowieńskiego getta. Już wtedy rozpoczęła swoją pracę dokumentacyjną. Szybko zwróciła na siebie uwagę Judenratu (rady żydowskiej), a jej wysłannicy otrzymali zlecenie oficjalnego dokumentowania życia getta dla tajnego archiwum, co zapewniło im pewną ochronę.

Dwa lata później, przewidując nadchodzącą likwidację getta, zakopała ponad 200 swoich prac w ceramicznych słojach pod domem siostry. Faktycznie doszło do tego w lipcu 1944 roku. Wówczas Lurie została przetransportowana do obozu koncentracyjnego Stutthof, a później do podobozu Ľubica, gdzie nadal rysowała, niejednokrotnie wymieniając portrety na kromkę chleba.

Artykuł powstał we współpracy z Europejską Siecią Pamięć i Solidarność wramach kampanii z okazji obchodzonego 27 stycznia Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Więcej informacji o tegorocznej kampanii można znaleźć tutaj: www.enrs.eu.

reklama

Prace wykonane przez Lurie dokumentujące życie w obozie koncentracyjnym spełniły swoją rolę dokumentacyjną. Wykorzystano je bowiem podczas procesu Adolfa Eichmanna, zbrodniarz wojenny skazanego za ludobójstwo, jako dowody dokonanych zbrodni. Swoje rysunki przekazała instytucjom pamięci takim jak Yad Vashem i Dom Bojowników Getta.

Maja Berezowska, 1946 r.

Maja Berezowska

Maja Berezowska (1892/3-1978) sztukę uczyniła aktem oporu i narzędziem przetrwania podczas II wojny światowej. Urodzona w Baranowiczach, położonych w zachodniej części Białorusi, malarka i karykaturzystka była przed wojną uznaną artystką, znaną z subtelnych, erotycznych grafik publikowanych w poczytnych pismach. Punkt zwrotny w jej życiu nastąpił w 1935 roku, gdy na łamach francuskiego pisma „Ici Paris” opublikowała serię karykatur Adolfa Hitlera pt. „Miłostki słodkiego Adolfa”. Prześmiewcze i odważne obyczajowo rysunki wywołały skandal i proces sądowy w Paryżu, a sam Hitler nigdy nie zapomniał tej zniewagi. Rysunki te miały być powodem tego, że po latach została celowo odnaleziona i aresztowana przez Gestapo w Warszawie w styczniu 1942 roku.

Najpierw trafiła na Pawiak, a kilka miesięcy później, otrzymując oficjalny wyrok śmierci za „znieważenie Hitlera”, została deportowana do obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück. Dzięki pomocy współwięźniarek, które przemycały jej przybory do rysunku, utrwalała codzienność obozu. Portretowała koleżanki z celi i obozu, świadomie odchodząc od realistycznego dokumentalizmu. Nadawała portretowanym kobietom rumieńce, dodawał im urody i wagi, czyniąc je „tryskającymi zdrowiem”. Upiększanie wizerunków więźniarek nie miało służyć zatarciu prawdy, lecz stanowiło akt psychologicznego oporu i troski. Czyniła tak, aby dodać otuchy zarówno portretowanym, jak i ich rodzinom.

Natomiast drugim nurtem w jej obozowej twórczości było uwiecznianie scenek rodzajowych jak apele, praca czy przygotowania do potajemnie organizowanych wydarzeń kulturalnych, takich jak obozowa szopka noworoczna. Jej twórczość była nie tylko rejestracją, ale czynnością podtrzymującą człowieczeństwo, swoją i innych. Maja Berezowska przeżyła obóz. Po wyzwoleniu Ravensbrück w 1945 roku wyjechała na rekonwalescencję do Szwecji, a w 1946 roku wróciła do Polski, gdzie do końca życia pracowała jako ilustratorka i scenografka.

Muzeum na Majdanku, Trzy Orły Albina Bonieckiego (fot. Daniel Rohde-Kage).

Albin Maria Boniecki

Swoją twórczością otuchy więźniom dodawał także Albin Maria Boniecki (1908–1995). Był rzeźbiarzem po warszawskiej Akademii Stuk Pięknych, żołnierzem Armii Krajowej i więźniem obozu koncentracyjnego na Majdanku (KL Lublin), gdzie jego sztuka stała się aktem oporu i narzędziem pomocy dla współwięźniów. Jego najważniejsze dzieła powstały w nieludzkich warunkach obozu koncentracyjnego.

reklama

Wykorzystując zgodę władz SS na „upiększanie” terenu przed wizytą Czerwonego Krzyża, Boniecki tworzył rzeźby o podwójnym, ukrytym znaczeniu, które niosły więźniom nadzieję i realną pomoc. Jako pierwsza powstała „Żaba”. Zgodnie z planem Bonieckiego miał to być pretekst do budowy zbiornika z wodą. Jak wskazała Irena Siwińska: „Fortel się udał: na III polu obozowym esesmani zgodzili się utworzyć taki zbiornik”. Następnie stworzył „Żółwia”. Rzeźba ta odnosiła się do hasła tzw. „małego sabotażu”, które brzmiało „Pracuj powoli”. Dzieło to miało wywoływać uśmiech i przypominała o oporze przez powolne wykonywanie pracy. Kolejny był „Jaszczur”, stanowiący aluzję do konspiracyjnego Związku Jaszczurczego. Warto wspomnieć też o Kolumnie Trzech Orłów, symbolizującą wolność, braterstwo i zwycięstw. Prace przy kolumnie chroniły wycieńczonych więźniów przed śmiercią, dając im lżejsze zajęcie i wytchnienie.

Wnętrze United States Holocaust Memorial Museum (fot. AgnosticPreachersKid).

Imre Holló

Nie wszyscy dokumentaliści Holokaustu byli z wykształcenia artystami. Imre Holló (1898–1967) był dyplomowanym lekarzem dentystą, prowadzącym praktykę dentystyczną w Sátoraljaújhely. W czasie I wojny światowej walczył w szeregach węgierskiej armii i dostał się do rosyjskiej niewoli. Po wybuchu II wojny światowej został zamknięty w budapesztańskim getcie. Stamtąd w czerwcu 1944 roku został przewieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz, skąd następnie odesłano go do AL Riese Dörnhau w Górach Sowich, stanowiącego filię obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Znajdował się on na terenie fabryki dywanów w Dörnhau (obecnie Kolce k. Głuszycy).

Holló po kryjomu wykonał unikatową serię rysunków przedstawiających życie codzienne w obozie Dörnhau. Dokumentował warunki życia w obozie, niewolnicze prace więźniów, apele, sceny znęcania się strażników nad więźniami, bicia i egzekucji. Swoje prace wykonywał czarnym i niebieskim atramentem na kawałkach tektury pochodzących z prospektów reklamowych. Następnie rysunki ukrywał w siennikach łóżek. Jednakże do tego celu wybierał jedynie te miejsca, w których przebywali więźniowie chorzy na tyfus. Dzięki temu nie zostały zniszczone.

W latach 50. przekazał 49 rysunków Węgierskiemu Muzeum Narodowemu w Budapeszcie. Jego prace znajdują się także w kolekcji United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie. Warto dodać, że możemy je oglądać także w Polsce, ponieważ w grudniu 2018 roku w Sztolniach Walimskich otwarto stałą wystawę grafik wykonanych przez Holló podczas pobytu w obozach. Są to kopie dzieł przekazanych przez autora do Narodowego Muzeum w Budapeszcie.

Dwukondygnacyjny korytarz w kompleksie Walim-Rzeczka (fot. Przykuta).

Podsumowanie

Mając na uwadze przytoczone powyżej przykłady działalności więźniów i więźniarek obozów koncentracyjnych można sformułować konstatację, że sztuka obozowa przypomina o skali przemocy nowoczesnego państwa, które potrafiło zorganizować śmierć przemysłowo oraz o ludzkiej zdolności do zachowania sensu, nawet gdy wszystko miało być bezsensem. Sztuka obozowa, zarówno ta oficjalna, jak i tworzona nielegalnie, w całym swoim tragicznym i złożonym spektrum, jednak pozostaje jednym z najważniejszych świadectw epoki Zagłady. Przedmioty te mówią nie tylko o zbrodniach, ale przede wszystkim o niezniszczalnej potrzebie piękna, godności i duchowego oporu.

Artykuł powstał we współpracy z Europejską Siecią Pamięć i Solidarność wramach kampanii z okazji obchodzonego 27 stycznia Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Więcej informacji o tegorocznej kampanii można znaleźć tutaj: www.enrs.eu.

Bibliografia:

  • B. Czarnecka, Twórczość plastyczna Jadwigi Simon-Pietkiewicz w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck. Personalizm somatyczny [w:] „Bibliotekarz Podlaski”, Ogólnopolskie Naukowe Pismo Bibliotekoznawcze i Bibliologiczne, 48(3)/2020, s. 69-91.
  • H. Ćwięk, Sztuka przetrwania w KL Auschwitz na przykładzie Kazimierza Piechowskiego.
  • K. Jaworski, Serca za drutem. Wspomnienia z Sachsenhausen, Lublin 1959.
  • M. Mikrut-Majeranek, Mieczysław Kościelniak - dokumentalista zbrodni hitlerowskich - bohaterem Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu [online:] www.histmag.org, odczyt w dn. 17.01.2026 r.
  • R. Osiewała, Maria Hiszpańska-Neumann – artystka książki [w:] „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Librorum”, 13, s. 106, 2006.
  • J. Różalska, Jadwiga Simon-Pietkiewicz [w:] Repozytorium ISPAN [online:] www.repozytorium.ispan.pl, odczyt w dn. 17.01.2026 r.
  • I. Siwińska, Sztuka i człowieczeństwo w obozowym piekle [online:] www.ipn.gov.pl, odczyt w dn. 17.01.2026 r.
  • A. Szałkowski, Grafiki dokumentujące zagładę, w Sztolniach Walimskich [online:] www.walbrzych.naszemiasto.pl, odczyt w dn. 17.01.2026 r.
  • B. Zgodzińska, Mieczysław Kościelniak [w:] „Słupia”, Biuletyn Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Nr 8, marzec 2003, s. 93-95.
  • Sztuka z „fabryki śmierci” [online:] www.sw.gov.pl, odczyt w dn. 17.01.2026 r.

Materiał powstał dzięki współpracy reklamowej z ENRS.

reklama
Komentarze
o autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka książki "Henryk Konwiński. Historia tańcem pisana" (2022), monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" (2015) oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone