Autor: Natalia Pochroń
Tagi: Wywiady, II wojna światowa, Warszawa, Polska, Historia wojskowości, Książki
Opublikowany: 2022-09-20 07:57
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Szymon Nowak: walki o Czerniaków zaliczają się do najcięższych bojów Powstania Warszawskiego

„Jest to najcięższa walka, jaką toczyliśmy od początku wojny. Jest porównywalna tylko do walk o każdy dom w Stalingradzie” - w taki sposób Heinrich Himmler opisał sytuację na powstańczym Czerniakowie w 1944 roku. Z czego wynikała tak duża siła powstańców oraz na czym polega wyjątkowość walk o Powiśle Czerniakowskie? O tym opowiada Szymon Nowak, pracownik IPN, autor książki „Czerniaków 1944”.
REKLAMA
Żołnierze z Batalionu „Czata 49”, biorącego udział w walkach na Czerniakowie, sierpień 1944 rok
Domena publiczna

Natalia Pochroń: Walki o Czerniaków to bez wątpienia jeden z najważniejszych epizodów Powstania Warszawskiego. Jak wyglądały pierwsze dni walk?

Szymon Nowak: Podobnie jak we wszystkich innych rejonach Warszawy, do boju o Czerniaków ruszyły słabo uzbrojone i nie w pełni zmobilizowane oddziały Armii Podziemnej. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Już po pierwszych godzinach walk okazało się, że Armia Krajowa nie zdobyła zaplanowanych celów – w rękach Niemców na obszarze wokół Czerniakowa w dalszym ciągu pozostały na przykład: Most Poniatowskiego i most średnicowy, Muzeum Narodowe, zabudowania sejmowe i stadion „Legii”.

Po wstępnych niepowodzeniach i dużych stratach, część oddziałów, zgodnie z wcześniejszym ustaleniem, w nocy z 1 na 2 sierpnia wyszła lub próbowała wyjść z miasta. Następne dni pozwalały jednak na stopniową organizację struktury dzielnicy, ustabilizowanie się rejonu zajętego przez powstańców i okrzepnięcie obrony.

Jak pisze Pan w swojej książce, obronę udało się zorganizować nie tylko względnie szybko, ale i skutecznie - walki w Czerniakowie trwały blisko dwa miesiące.

Tak. Chociaż początkowo walki o Powiśle Czerniakowskie praktycznie niczym nie różniły się od innych walk Powstania Warszawskiego, z czasem Czerniaków stał się areną najcięższych walk powstańczych. Dostrzegli to sami Niemcy, wysoko oceniając zarówno przebieg walk, jak i postawę oraz bohaterstwo powstańców. To już samo w sobie stanowi o osobliwości tej batalii.

Baryka na ulicy Książęcej na Czerniakowie, 1944 rok
Domena publiczna

„Jest to najcięższa walka, jaką toczyliśmy od początku wojny. Jest porównywalna tylko do walk o każdy dom w Stalingradzie” - w taki sposób SS-Reichsführer Heinrich Himmler skomentował walki toczące się na Czerniakowie. Porównanie walk z potężną liczebnie Armią Czerwoną do walk z mało licznymi oddziałami powstańczymi okupowanego kraju robi wrażenie.

Tak, duże wrażenie robi też stosunek sił, jakie stanęły naprzeciwko siebie w Czerniakowie. Mając realny obraz zagrożenia zza Wisły i widząc, że dotychczasowe próby opanowania sytuacji wojskami policyjnymi i SS się nie sprawdzają, Niemcy wysłali do walki o lewobrzeżną Warszawę jednostki frontowe - 19 Dywizję Pancerną, 25 Dywizję Pancerną, pułk z Dywizji Spadochronowo-Pancernej „Hermann Goring”. To sprawiło, że widoczna już na starcie dysproporcja walczących stron jeszcze bardziej przechyliła się na korzyść nieprzyjaciela.

Skąd decyzja Niemców o wysłaniu tylu sił do walki z powstańcami?

Niemcy bardzo obawiali się ofensywy ze wschodu. Kiedy wojska sowieckie zajęły Pragę i rozpoczęły pierwsze próby desantowe, rzucili na Czerniaków gros sił, jakimi dysponowali w Warszawie, by w ten sposób uniemożliwić Rosjanom połączenie się z powstańcami. To właśnie na skutek tego posunięcia w dniach 15-23 września 1944 roku teren Czerniakowa stał się areną najcięższych walk powstańczych.

REKLAMA

Co sprawiało, że mimo tak znaczącej przewagi sił przeciwnika powstańcom udawało się tak zaciekle bronić Czerniakowa?

Znaczącą przewagę liczebną i sprzętową przeciwnika powstańcy w pewnym stopniu rekompensowali doświadczeniem walki w mieście, a co za tym idzie - znajomością zakamarków i piwnicznych przejść dzielnicy. Do tego dochodziła ogromna wola walki o wolność, wyrażająca się walką prowadzoną na śmierć i życie. Żołnierze Armii Krajowej liczyli się z faktem, że walczą o najwyższą stawkę - poddanie się lub trafienie w ręce niemieckie oznaczało w zasadzie pewną śmierć. To dodatkowo zwiększało ich motywację do walki. Warto też pamiętać o pomocy berlingowców – ich uzbrojeniu (działka, cekaemy i rusznice przeciwpancerne) oraz ogniu prowadzonym zza Wisły.

Już 3 sierpnia 1944 roku premier Rządu RP na uchodźstwie - Stanisław Mikołajczyk - spotkał się z Józefem Stalinem, informując go o zrywie Warszawy i prosząc o wsparcie walczących oddziałów. Jakie stanowisko wobec tego zrywu zajął przywódca ZSRS?

Z pewnością Stalin wiedział już w tym czasie o polskim powstaniu w Warszawie. Początkowo grał jednak na zwłokę i udawał zdziwienie. Na spotkaniu z Mikołajczykiem obiecał, że udzieli pomocy walczącej Warszawie. Niestety z obietnicy się nie wywiązał. Deklarował bowiem, że pragnie odciąć się od „warszawskiej awantury”, w której - w myśl sowieckiej propagandy - nieodpowiedzialni dowódcy Armii Krajowej dążą do przejęcia władzy, rzucając bezbronnych chłopców na niemieckie bunkry i czołgi. Takiego tłumaczenia nie przyjmowała jednak ogromna część społeczeństwa wolnego zachodniego świata. Aby więc ocieplić swój wizerunek, Stalin zmienił podejście do polskiej insurekcji.

Żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego szykujący się do desantu przez Wisłę
Domena publiczna

I wysłał do walk o Czerniaków berlingowców?

Tak, zbiegło się to akurat w czasie z rozpoczętymi przez dowództwo AK rozmowami kapitulacyjnymi w Warszawie. Wysyłając namiastkę pomocy, Stalin chciał przedłużyć walki powstańców i w ten sposób niemieckimi rękami zgładzić 50 tysięcy żołnierzy AK. Dlatego właśnie uruchomił na szybko sowiecką „pomoc” - nad Warszawą pojawiły się sowieckie samoloty bojowe, rozpoczęto zrzuty broni, amunicji i zaopatrzenia a na Pragę ruszyła wreszcie oczekiwana od 1 sierpnia wielka ofensywa. Kiedy na Czerniakowie pojawili się żołnierze z armii generała Zygmunta Berlinga, było oczywiste, że i w tym miejscu skupią się wysiłki niemieckie, aby udaremnić forsowanie rzeki i przerzucenie kolejnych oddziałów.

To chyba jedyny taki przypadek, kiedy ramię w ramię walczyli ze sobą powstańcy z Armii Krajowej uznający Rząd RP na uchodźstwie w Londynie oraz żołnierze przybyli ze wschodu, pochodzący z wojska będącego pod pełną kontrolą Moskwy.

Tak, na Czerniakowie w sierpniu 1944 r. walczyli konspiratorzy z Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Armii Ludowej i Polskiej Armii Ludowej. Ruszyli do walki z niemieckim okupantem, wznosząc się ponad politycznymi podziałami. Do tej mozaiki politycznej dołączyli we wrześniu żołnierze z 3 Dywizji Piechoty z armii generała Berlinga, będącej pod kuratelą Moskwy i Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, nieuznający rządu polskiego w Londynie.

Więcej o bohaterskich walkach powstańców warszawskich przeczytasz w książce „Czerniaków 1944”!

Szymon Nowak
„Czerniaków 1944”
44,90 zł
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2022
Okładka: miękka
Liczba stron: 288
Premiera: 07.09.2022
Format: 12.5x19.5 [cm]
ISBN: 978-83-111-6666-0
EAN: 9788311166660
REKLAMA

W ten sposób walczyli ze sobą żołnierze należący do zupełnie różnych, wręcz zwalczających się propagandowo światów: zachodniego demokratycznego i despotycznego wschodniego. Taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy wcześniej i nigdy później. Walka ramię w ramię żołnierzy z tak różnych ugrupowań z pewnością związywała braterstwo broni. Dowodem tego było chociażby mianowanie powstańczego oficera – kapitana Zbigniewa Ścibora-Rylskiego „Motyla”  – dowódcą batalionu berlingowców w momencie, gdy ich dowódca został zabity.

Zygmunt Berling
Domena publiczna

Żołnierze, którzy przeprawili się przez Wisłę, nie bawili się w układy oraz gierki polityczne - zależało im na tym, aby wspólnymi siłami wyzwolić Warszawę. W tę iluzję uwierzyli początkowo również powstańcy. Ani jedni, ani drudzy nie wiedzieli, że są jedynie masą wojska wykorzystywaną przez Stalina do realizacji jego własnych potrzeb i korzyści. 

Udział berlingowców w walkach o Czerniaków oceniany jest przez historyków raczej krytycznie. Dlaczego?

Pomimo szczerych chęci pomocy powstańcom i zaangażowania się w walkach, szybko okazało się, że berlingowcy nie radzą sobie w bitwie miejskiej. Ci żołnierze w ogóle nie byli szkoleni do walk ulicznych, miejskich. Mało tego. Część z nich po raz pierwszy była w ogóle w tak wielkim mieście, jak Warszawa. To, w połączeniu z brakiem odpowiedniego wyszkolenia, przynosiło niestety odpowiednie skutki. Zamiast kryć się za murami i w ruinach, próbowali się okopywać, tak jak uczono ich na ukraińskich stepach. Ale jak okopać się w bruku, płytach chodnikowych czy na asfalcie? Jest to niemożliwe. Z biegiem czasu nauczyli się wprawdzie walczyć jak powstańcy. Niestety, było już często za późno - zdobywanie doświadczenia w boju okupili ogromnymi stratami.    

W dokumentach armii gen. Berlinga oraz publikacjach z epoki PRL można przeczytać, że za niepowodzenia w bojach na przyczółku czerniakowskim odpowiedzialni są oficerowie z Armii Krajowej i ich brak chęci współdziałania bojowego. Mowa również o uchybieniach w przygotowaniu przepraw, dowodzeniu akcjami, słabym wyszkoleniu żołnierzy. Jakie były faktycznie przyczyny niepowodzeń?

Tak naprawdę za niepowodzenie desantów na Czerniaków odpowiada przede wszystkim Stalin i wyżsi dowódcy Armii Czerwonej. Z perspektywy czasu wiemy, że gdyby Sowieci poważnie chcieli wspomóc Warszawę we wrześniu 1944 roku, to zamiast kilku batalionów niedoświadczonych żołnierzy na zachodnią część miasta przerzuciliby od razu kilka dywizji doświadczonych już w walkach ulicznych. Akcja bezpośrednio na miasto wiązałaby się z wielkimi uderzeniami armii pancernych wyprowadzonymi ze skrzydeł - tak jak to było w styczniu 1945 roku. Posunięcie Stalina było wyłącznie propagandowe - przeprawa kilku batalionów Polaków od Berlinga miała pokazać światu, że ZSRS pomaga powstańcom. Ale jaka to była pomoc? To tak, jakby w 1945 roku Sowieci próbowali zdobywać Berlin dziesięcioma dywizjami… Niedorzeczność.

REKLAMA

Jak wyglądały walki o Czerniaków? W jaki sposób powstańcy bronili Powiśla Czerniakowskiego?

Podpułkownik Jan Mazurkiewicz „Radosław”, który we wrześniu dowodził obroną Czerniakowa, za wszelką cenę chciał utrzymać połączenie ze Śródmieściem Południowym. Gdy jednak na Czerniakowie pojawili się pierwsi zwiadowcy sowieccy i polscy, zmienił zdanie i oparł obronę na zabudowaniach, ale tych znajdujących blisko brzegu rzeki. Oddalał się od powstańców w innych dzielnicach, ale zbliżał do wojsk sowieckich i polskich znajdujących się już na Pradze. W swojej strategii był konsekwentny i co utracił w walkach w ciągu dnia, próbował odzyskać w natarciu nocnym. Potem, zmuszony do opuszczenia pozycji, nakazywał podpalać budynki, aby zyskać choć kilka godzin spokoju. Pod koniec walk nie było się już gdzie cofać, bo za plecami była już tylko Wisła. Trwanie obrony trzymała wówczas tylko obietnica i nadzieja na ewakuację za rzekę.

Żołnierze AK i LWP wzięci do niewoli w Czerniakowie (fot. Bundesarchiv, Bild 146-2005-0038 / August Ahrens / CC-BY-SA 3.0)
CC BY-SA 3.0

W raportach dowódców tych walk pojawia się dość dużo krytycznych opinii o ludności cywilnej Czerniakowa. Dlaczego?

To nic nadzwyczajnego. Takie wahania nastrojów ludności cywilnej - od entuzjazmu na początku, do niezadowolenia i złorzeczenia pod koniec walk - były normalne dla całej powstańczej Warszawy. Zresztą w tak krytycznej sytuacji jaka wytworzyła się w ostatnich dniach obrony Czerniakowa, załamywali się nie tylko cywile, ale również powstańcy i żołnierze od Berlinga.

Jak los spotkał walczących tam powstańców?

W historii powstania szczególnie zapisała się bezprzykładna rzeź warszawskiej Woli. Tymczasem do podobnych zbrodni doszło również na Czerniakowie. Za rzeź Woli odpowiedzialny jest m.in. pułk SS „Dilewanger”. Ten oddział obok innych jednostek walczył również na Czerniakowie i tutaj także zwyrodnialcy i kryminaliści dopuszczali się licznych mordów i zbrodni na Polakach. Według wyliczeń historyków, na Czerniakowie zginęło około 1200 cywilów, 300 powstańców od „Radosława”, prawie 700 powstańców od „Kryski” oraz ok. 1300 berlingowców. Trudno dokładnie oszacować ilu z nich zginęło w walce, ilu w wyniku bombardowań czy dalekiego ostrzału, wreszcie ilu zostało brutalnie zamordowanych przez Niemców.

Pomnik upamiętniający obrońców Czerniakowa i pomordowaną ludność dzielnicy (fot. Adrian Grycuk)
CC BY-SA 3.0

Jakie było znaczenie walk na Czerniakowie dla całego Powstania Warszawskiego?

Walki o Powiśle, Sowiecka „pomoc” oraz desanty berlingowców na Czerniaków z pewnością przedłużyły walkę Warszawy. W wyniku ogromu strat i zniszczeń oraz w obliczu braku sił, na początku września dowództwo Armii Krajowej skłaniało się ku kapitulacji. Zmiana decyzji Stalina, ofensywa na Pradze, obietnice Anglosasów o wielkiej wyprawie lotniczej z zaopatrzeniem oraz przeprawy i walki na przyczółku sprawiły, że Powstanie Warszawskie trwało o trzy, cztery tygodnie dłużej. Czy miały znaczenie dla dalszych losów Polski? Wątpię. Były za to niezwykłym świadectwem bohaterstwa Polaków i ich ogromnego pragnienia wolności - pokazały, że dla niej są w stanie wznieść się ponad podziały i stanąć ramię w ramię do walki z przeciwnikiem. Niezwykły przykład braterstwa broni.

Trzeba jednak powiedzieć, że skutki tych wspólnych walk były różne. Wystarczy prześledzić późniejsze losy oficerów Armii Krajowej walczących na Czerniakowie razem z berlingowcami. Niektórzy pozostali wierni i nie pogodzili się z nową, komunistyczną rzeczywistością. Inni jednak przywdziali mundur Ludowego Wojska Polskiego i pięli się po szczeblach kariery w komunistycznej armii lub w inny sposób współpracowali ze służbami. W ten sposób uwiarygadniali działalność Sowietów i komunistów w czasach stalinowskich, ale też później, w schyłkowym okresie PRL...

Więcej o bohaterskich walkach powstańców warszawskich przeczytasz w książce „Czerniaków 1944”!

Szymon Nowak
„Czerniaków 1944”
44,90 zł
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2022
Okładka: miękka
Liczba stron: 288
Premiera: 07.09.2022
Format: 12.5x19.5 [cm]
ISBN: 978-83-111-6666-0
EAN: 9788311166660
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Natalia Pochroń
Absolwentka bezpieczeństwa narodowego oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Rekonstruktorka, miłośniczka książek. Zainteresowana historią Polski, szczególnie okresem wielkich wojen światowych i dwudziestolecia międzywojennego, jak również geopolityką i stosunkami międzynarodowymi.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy