Autor: Jože Pirjevec
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Sylwetki i biografie, 1945-1989, Bałkany, Europa
Opublikowany: 2018-06-05 14:00
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Tito i jego królewskie życie

On także mógł powiedzieć „państwo to ja”. I nie byłoby w tym wiele przesady. W swoich rezydencjach Josip Broz Tito przyjmował światowych przywódców i popularnych aktorów. Jak wyglądał świat jugosłowiańskiego dyktatora?
REKLAMA

Zaledwie 27 października 1944 roku Tito powrócił do Belgradu, dokonał wizytacji pałaców królewskich w ekskluzywnej dzielnicy Dedinje i nakazał ich odnowienie. Gest miał znaczenie symboliczne, albowiem ten, kto teraz zamieszkał w rezydencji dynastii Karađorđeviciów – jak napisał Dušan Bilandžić – był „owczarzem z Zagórza”, co dla belgradzkiego mieszczaństwa, ale też i dla Serbów w ogóle, oznaczało profanację. Rezydencja była bardziej zaniedbana niż zniszczona, nie usunięto wcześniej mebli ani innych przedmiotów. Tito wybrał sobie Biały Dwór (Beli dvor), który wybudował książę Paweł w uwspółcześnionym stylu klasycystycznym. Zachował też Stary Dwór (Stari dvor) króla Aleksandra i nieukończoną willę rodziny Acoviciów przy ulicy Rumunskiej 15,

Josip Broz Tito (domena publiczna)

którą później przemianowano na Užičką, na pamiątkę miasta, gdzie pierwszy raz zakosztował władzy. Stary Dwór przeznaczono dla honorowych gości i prezydentów państw, Biały Dwór był miejscem pracy, natomiast za prywatną rezydencję Ticie służyła willa. W latach późniejszych przejął jeszcze kilka sąsiednich budynków i ogrodów, tworząc w ten sposób duży kompleks, po pewnym czasie otoczony murem. Na dziedzińcu stanął odlany z brązu pomnik konia, którego Tito dosiadał podczas wojny, oraz pomnik Iva Loli Ribara, który zginął od niemieckiej bomby.

Choć według protokołu Tito nie miał prawa użytkowania tych nieruchomości, gdyż nie był głową państwa, lecz premierem rządu, nie przeszkadzało mu to w najmniejszym stopniu, tak samo zresztą, jak i członkom rady regencyjnej, a później przewodniczącemu prezydium federacyjnej Skupsztiny Ivanowi Ribarowi, który formalnie pełnił funkcję szefa państwa. W Białym Dworze Tito świętował uroczyście Nowy Rok 1945 zapowiadający bliskie zwycięstwo. Jego otoczenie pierwszy raz widziało, jak tańczy walca z towarzyszkami, które noszą broń za pasem. Łyżką dziegciu w beczce miodu był tylko anonimowy list znaleziony wśród noworocznych życzeń, a w nim pytanie: „Jak się czujesz w cudzym domu?”. Tito od razu opuścił dwór Karađorđeviciów i nigdy już do niego na stałe nie wrócił. W innych przypadkach nie miał obiekcji wobec przywłaszczania sobie dóbr rodziny królewskiej. Kiedy w piwnicy dworu na Dedinju znaleziono skrzynie pełne kosztowności i złota, a Ticie dzięki jego ślusarskim umiejętnościom udało się je otworzyć bez trudu, towarzyszący mu generał Moma Ðurić doradził, by zawartość skrzyń przekazać do Banku Narodowego. Tito obruszył się wtedy: „Daj spokój, Ðurić, przecież nam się przyda”. Zapomniał o tym, co napisał w maju 1939 roku w artykule dla „Proletera”: „Działalności politycznej członka Partii nie można oddzielać od jego życia osobistego. Jest to podstawowy warunek zdobycia przez komunistę zaufania mas”.

Tito: myśliwy i sybaryta

Przejmując królewskie rezydencje, Tito nie ograniczył się do Belgradu. Przywłaszczył sobie również wszystkie inne wille, pałace i tereny łowieckie wykorzystywane przez Karađorđeviciów przed wojną, ale był też wielkoduszny w stosunku do współpracowników, pozwalając, by zajęli eleganckie wille na Dedinju. Często zapraszał ich na partie bilardu, seanse filmowe w swoim towarzystwie, a przede wszystkim na polowania. W nowej rzeczywistości polowanie zyskało szczególną wartość symboliczną, potwierdzającą osiągnięty status, gdyż nikt z kierownictwa partii przed wojną nie był myśliwym. Po wojnie natomiast polowanie stało się wydarzeniem, którym to środowisko potwierdzało przynależność do rządzącej elity. Z czasem zamieniło się ono w rygorystycznie przestrzegany rytuał: dokładnie określano, kto jaką zwierzynę może zastrzelić, od niższych rangą funkcjonariuszy po samego Titę, który mógł oczywiście upolować najwięcej.

Tito był namiętnym myśliwym, chętnie chwalił się swoimi umiejętnościami. W ostatnich dniach 1953 roku – kiedy cierpiał na silne bóle reumatyczne, kiedy kryzys wokół Triestu osiągnął po raz kolejny apogeum, a Włosi protestowali przeciwko porozumieniu obronnemu między Jugosławią, Grecją i Turcją, kiedy Milovan Ðilas publikował heretyckie artykuły w „Borbie” – Tito, bawiąc na zamku Brdo koło Kranja, nie przestawał myśleć o ogromnym koziorożcu w masywie Triglavu. Natychmiast po otrzymaniu informacji o pojawieniu się zwierzęcia udał się na polowanie. Ktoś z jego ochrony zapisał: „Przez cały czas pobytu w Słowenii czekał na śnieg i na tę wiadomość. Już od czterech lat chciał go zastrzelić”. Pod koniec życia, w kwietniu 1975 roku, zabił niedźwiedzia; kiedy na wystawie państw basenu Morza Śródziemnego uznano skórę tego zwierzęcia za godną pierwszego miejsca w kategorii trofeów myśliwskich – Tito nie posiadał się ze szczęścia. A gdy na polowaniu w Karpatach rumuński dyktator Nicolae Ceaușescu upolował niedźwiedzia ocenionego większą liczbą punktów niż niedźwiedź Tity, rozgoryczony stwierdził, że on „w ten sposób nigdy by nie potraktował swoich gości.

Jovanka Broz i Tito w 1960 roku (domena publiczna)

Nie mogąc liczyć na uznanie płynące z ideologicznego autorytetu (jak Lenin i Stalin), Tito był zmuszony ufundować swój charyzmat na demonstracyjnym okazywaniu władzy, co znajdowało wyraz między innymi w luksusowym stylu życia. Odznaczał się niepohamowaną żądzą posiadania, choć usiłował to ukryć. W dziele przywłaszczania cudzej własności mógł polegać na enkawudziście Ivanie Krajačiciu, z którym mieli podobne gusty. „Drogi Stary – pisał Krajačić – posyłam Ci trzy paski i złotą tabakierkę, a także dwa naszyjniki. Moim zdaniem możesz je komuś podarować podczas wizyty w Moskwie. Fachowcy twierdzą, że płaszcz z tego szarego materiału jest bardzo dobry, więc Ci wysyłam trzy metry na trencz”. „Przekazuję Ci również dwie złote papierośnice, jedna będzie piękną ozdobą na Twojej szafce nocnej, druga jest kieszonkowa”.

Tito miał do dyspozycji samochody podarowane przez Stalina i Chruszczowa, rolls-royce’a, o którym mówiono, że jest darem królowej brytyjskiej albo republiki Słowenii, a także mercedesa „odziedziczonego” po Ante Paveliciu bądź generale Löhrze. Posiadał powozy konne, jacht Galeb, żaglowiec króla Aleksandra Karađorđevicia, ogromną kolekcję rzeźb, obrazów, dywanów i innych przedmiotów muzealnych. Ten styl życia, bliski dworowi habsburskiemu, wpłynął też na zmianę wyglądu zewnętrznego Tity. W czasie wojny przypominał sylwetką drapieżnego ptaka, co było widoczne zwłaszcza w twarzy jakby wyciosanej z kamienia, po wyzwoleniu zaokrąglił się i zamienił w dobrodusznego kuma. „Z daleka – twierdził dyplomata Bogdan Radica, który zaraz po wojnie wyjechał na Zachód – żywo przypomina przedwojennego premiera Stojadinovicia. W Belgradzie mówią o nim Göring, a w Zagrzebiu – Titler”.

Ten tekst jest fragmentem książki Joze Pirjeveca „Tito”:

Joze Pirjevec
„Tito”
60,00 zł
Wydawca: Wydawnictwo Akademickie Sedno
Okładka: miękka
Liczba stron: 848
Premiera: 2018-05-16
ISBN: 9788379630387
REKLAMA

Pensja Tity początkowo była skromna, właściwie symboliczna, ale nikt nie kontrolował kosztów utrzymania „dworu” – czyli mówiąc oficjalnie: „gabinetu marszałkowskiego” – ponieważ nie było żadnego rozróżnienia między wydatkami osobistymi a publicznymi. Dopiero pod koniec 1952 roku, niecały miesiąc przed wyborem Tity na stanowisko prezydenta republiki, Zakład Ubezpieczeń Społecznych (Zavod za socijalno osiguranje, ZSO) uporządkował jego staż pracy. Po uwzględnieniu okresu zatrudnienia, działania w konspiracji i lat wojny, czyli w sumie od 26 maja 1908 do 7 marca 1945 roku, staż Tity wyniósł 36 lat, 9 miesięcy i 13 dni. Na mocy ustawy z 1963 roku, której artykuł 220 odnosił się do stanowiska Prezydenta Republiki, przyznano mu miesięczne nieopodatkowane pobory w wysokości 40 tysięcy dinarów. Dwa lata później związkowa Skupsztina podniosła tę sumę do 550 tysięcy dinarów, którą po upływie dwóch lat podwojono. Pierwszego stycznia 1967 roku otrzymał dodatkowo 10 tysięcy dinarów miesięcznie na koszty reprezentacji, przy czym od 7 stycznia kwotę tę zwiększano co miesiąc o tysiąc dinarów. Jako zwierzchnik sił zbrojnych od 1970 roku pobierał wynagrodzenie w wysokości 10 tysięcy dinarów miesięcznie, ponadto od roku 1965 otrzymywał też dodatek „dziecięcy” – na dwoje wnuków: Joška i Zlaticę; syn Aleksandar (Miša) został wykreślony z tej listy płac.

Nixon i Tito w 1971 roku (domena publiczna)

Ponadto utworzono specjalny budżet, zasilany z rezerw państwowych, z którego fundusze przeznaczano między innymi na budowę prezydenckich obiektów protokolarnych, ochronę oraz podróże krajowe i zagraniczne głowy państwa. Generalny sekretariat prezydenta, który wypłacał pensje Ticie i prezydenckim urzędnikom, nie miał wglądu do tego budżetu; zajmował się nim generał Milan Žeželj, Serb z Liki, bohater narodowy, dziewięciokrotnie ranny w czasie wojny, dowódca gwardii i – jak twierdzi Louis Adamič – bezkrytyczny wielbiciel Tity. Prezydent kosztował państwo więcej niż król Aleksander, choć król miał prawie największą listę cywilną wśród monarchów świata, zaraz po cesarzu Japonii. Vladimir Popović, który na początku lat 60. zawiadywał budżetem Tity, twierdził, że w 1961 roku dzienne koszty utrzymania „dworu” wynosiły około 1,1 miliona dinarów. Tito otaczał się zbędnymi kosztownymi przedmiotami: na czapce wojskowej nosił herb państwowy z czystego złota, korzystał ze złotych przyborów do pisania, nie rozstawał się z dużym diamentowym pierścieniem. Tłumacząc się z tego drobnomieszczańskiego zwyczaju, wyjaśniał, że kupił go przed wojną w Moskwie jako zabezpieczenie w razie kłopotów finansowych. Ðilas natomiast przekonywał, że tamten pierścień zsunął mu się z wychudłej dłoni w czasie ofensywy „Schwarz”, a ten, który nosił po wojnie i którym chełpił się na fotografii przeznaczonej na okładkę jego biografii pióra Vladimira Dedijera dla amerykańskiego tygodnika „Life”, nie miał nic wspólnego z przedwojennym zabezpieczeniem, a Tito otrzymał go na własne życzenie od rządu radzieckiego podczas wizyty w Moskwie wiosną 1946 roku.

Zamówił mundur marszałka. Zawsze pojawiał się w nim na spotkaniach z oficerami, a także wtedy, gdy chciał podkreślić, że stoi za nim armia. Na pytanie Dedijera, dlaczego ma obsesję na punkcie mundurów, odparł trochę nieuprzejmie, że nigdy by ich nie nosił, gdyby wszyscy Jugosłowianie byli intelektualistami: „Niestety, nasz naród to w większości chłopi, a ty nie masz pojęcia, jakim kultem otacza się na wsi mundur. Każdy wieśniak marzy, żeby jego dziecko dostało posadę państwową, zwłaszcza taką, która wymaga noszenia munduru”. Przebierał się trzy, cztery razy dziennie i regularnie korzystał z lampy kwarcowej, żeby zachować śniadą cerę. Pod koniec lat 50. ku wielkiemu rozczarowaniu swoich wielbicieli zaczął farbować włosy, zrobił sobie trwałą ondulację i sztuczną szczękę. Nie ściskał wyciągniętej w jego stronę ręki, tylko ją lekko unosił, zmuszając rozmówcę do spontanicznego ukłonu. „Nikt tak jak on – pisze Savka Dabčević-Kučar – nie potrafił samym spojrzeniem, sposobem, w jaki podawał rękę, formułą powitania wyznaczyć miejsca osobom, z którymi się spotykał.

Josip Broz Tito i Winston Churchill (domena publiczna)

Tak postępował nawet wobec najbliższych współpracowników, na przykład Bakaricia lub Kardelja”. „Nigdy nie komunikował się wyłącznie za pomocą słów – kontynuuje Dabčević-Kučar – lecz także wyrazem twarzy, wzrokiem, a przede wszystkim postawą”. „Ani na chwilę nie przestaje być sekretarzem generalnym partii, prezydentem republiki i marszałkiem”, dodaje Dobrica Ćosić. „Skłonność do przesadnego i wulgarnego luksusu, którą okazują najwyżej postawieni przedstawiciele reżimu – pisał w połowie lat 60. amerykański konsul w Zagrzebiu – jest jedną z ich najbardziej nieprzyjemnych cech. Szeroko rozumiana opinia publiczna rozdźwięk między teorią a praktyką komunizmu ocenia bardziej negatywnie niż jakikolwiek inny aspekt ustroju społecznego”. Najgorsza sytuacja panowała w pierwszych latach po wojnie, dla „ludu” wprowadzono wówczas specjalne punkty, kartki oraz bony żywnościowe i odzieżowe, tymczasem wybrańcy bez przeszkód korzystali z dóbr, o których dawniej mogli tylko marzyć: jeszcze w maju 1944 roku największym pragnieniem Edvarda Kardelja było wieczne pióro, rok później pozwalał sobie na wiele innych przyjemności. Dobrica Ćosić w 1950 roku uskarżał się w swoim dzienniku: „Zewnętrzne cechy naszej biurokracji sprowadzają się do następujących rzeczy: Dedinje. Samochód. Nylonowe pończochy. Ortalion. Płaszcz skórzany. Buty «velebit» spod lady. Sklep dla dyplomatów. Polowanie. Jazda konna. Tenis. Premiery. Wizyty w pracowniach artystów. Kolacje ze znanymi malarzami i aktorami. Zainteresowanie piłką nożną i sztuką […]”. Opisywał też ciemną stronę ówczesnych czasów: „Na Čuburze całymi nocami, od dziewiątej wieczorem do rana, ludzie czekają w kolejkach po mięso. Rodziny organizują dyżury i zmiany. Tłumy ludzi przed sklepami mięsnymi. Siedzą, rozmawiają, grają, narzekają, krytykują… Rzeczywistość coraz mniej przypomina ideał”.

Tito często wyjeżdżał z Belgradu, początkowo najchętniej przebywał nad jeziorem w miejscowości Bled, szczególnie latem, żeby uniknąć upału w stolicy. Po 1947 roku jego ulubioną rezydencją stał się istryjski archipelag Wysp Briońskich, gdzie przejął wille pochodzące jeszcze z czasów monarchii austro-węgierskiej czy Królestwa Włoch. Pierwszą willę, w której zamieszkał, przekazał potem Kardeljowi, natomiast dla siebie polecił zbudować nową i większą, gdzie można było przyjąć nawet 500 gości. Archipelag zalesił i przemienił go – jak napisał zachodnioniemiecki ambasador we wczesnych latach 70. – „ze skromnej, podupadłej posiadłości w letnią rezydencję przypominającą czasy rzymskich cesarzy”.

Na obszarze 770 hektarów, gdzie pasło się około 200 dzikich zwierząt, wzniesiono luksusowy hotel i bungalowy przeznaczone dla czołowych przedstawicieli jugosłowiańskiego kierownictwa oraz wysokich gości zagranicznych. Nie brakowało wśród nich członków europejskich rodzin królewskich i światowej sławy aktorów (Orson Welles, Sophia Loren, Gina Lollobrigida, Josephine Baker, Elizabeth Taylor, Richard Burton, Yul Brynner). Tito nakazał uporządkowanie plaż i utworzenie ogrodu zoologicznego z egzotycznymi zwierzętami, które otrzymał w darze od prezydentów krajów afrykańskich i azjatyckich. Wysepka Vanga była jego prywatnym schronieniem, gdzie zajmował się wywoływaniem zdjęć i produkcją wina, przede wszystkim zaś wyrobem przedmiotów z drewna i metalu. Miał też piwniczkę, do której chętnie zapraszał gości, dla szczególnie dostojnych znajdował nawet butelkę wina z datą ich urodzin. Nowe obiekty na Wyspach Briońskich wznosili więźniowie, co Ticie nie zakłócało spokoju – przecież wszystko, „co było w historii wielkiego, zbudowali niewolnicy”. Według brytyjskiego ambasadora powstała w ten sposób hybryda Arkadii i ogrodu zoologicznego Whipsnade. O wygodę i bezpieczeństwo Tity przez dziesięciolecia w tym sztucznym raju dbało kilka tysięcy ludzi. Jak zapisał jeden z jego osobistych lekarzy, żaden współczesny władca nie żył w większym luksusie i dostatku.

Ten tekst jest fragmentem książki Joze Pirjeveca „Tito”:

Joze Pirjevec
„Tito”
60,00 zł
Wydawca: Wydawnictwo Akademickie Sedno
Okładka: miękka
Liczba stron: 848
Premiera: 2018-05-16
ISBN: 9788379630387
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Jože Pirjevec
Ur. 1940. Słoweńsko-włoski historyk, członek Słoweńskiej Akademii Nauki i Sztuki. Autor wielu książek na temat historii Jugosławii.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy