Opublikowano
2017-03-07 19:44
Licencja
Wolna licencja

(Turbo)Słowianie i archeolodzy

Turbosłowianie: fakty i mity. Geneza i historia Słowian stała się w ostatnim czasie obiektem pseudonaukowych interpretacji, związanych z propagatorami mitu tzw. Imperium Lechitów. Źródła archeologiczne dostarczają wielu ważnych informacji na ten temat pokazując, że problem nie jest tak prosty, jak twierdzą niektórzy. Jaka jest etnogeneza Słowian w świetle źródeł archeologicznych?


Strony:
1 2 3 4

Imperium Lechitów nie istniało – baza artykułów

Jak wyglądała historia Słowian? W teorii sprawa wygląda banalnie. Nazwa „Słowianie” pojawia się po raz pierwszy w źródłach pisanych w I poł. VI w. Według relacji, w tym czasie ludy słowiańskie zajmowały obszary Europy Środkowo-Wschodniej i zaczęły migrować na południe, zagrażając ziemiom leżącym w granicach Cesarstwa Bizantyjskiego. Aby dowiedzieć się, skąd wywodzą się ludy słowiańskie, na obszarach pomiędzy Wisłą i Dnieprem archeolodzy muszą znaleźć pozostałości osadnictwa datowanego na VI w. Ustaliwszy w ten sposób, jakie stanowiska archeologiczne należy wiązać ze Słowianami, trzeba poszukać materiałów starszych, by w ten sposób prześledzić ich dzieje wstecz, aż do odkrycia prakolebki. Skąd więc wziął się wielki spór o pochodzenie Słowian? Wyprzedzając nieco tok wypowiedzi, można stwierdzić, że nie chodzi tu wcale o brak źródeł – ale o różne możliwości ich interpretacji.

Imperium Lechitów nie istniało

Turbosłowianie a źródła historyczne

Zanim przejdziemy do źródeł archeologicznych, warto przypomnieć co wiemy z przekazów pisanych. Nie ulega wątpliwości, że Sklaboi czy Sclaveni, którzy w VI w. znaleźli się w orbicie zainteresowań wczesnośredniowiecznych autorów, stanowili etnos już dawno ukształtowany. Źródła z VI-VIII w. zawierają wiele informacji na temat ich zwyczajów, trybu życia, sztuki wojennej czy języka. Gdzie Słowianie żyli wcześniej? Pewną wskazówkę mogą być wzmianki w VI-wiecznym dziele „O pochodzeniu i czynach Gotów” (Getica) autorstwa Jordanesa. Kronikarz zanotował m. in., że „Wenetowie, pochodząc z jednej krwi, trzy obecnie przybrali imiona, tj. Wenetowie, Antowie i Sklawenowie” (cyt. za tłum. M. Plezi). Plemię Wenetów bliźniaczo przypomina nazwy plemienne i geograficzne występujące w źródłach powstałych kilkaset lat wcześniej – u Pliniusza Starszego, Klaudiusza Ptolemeusza i Tacyta. Co więcej, nazwy te można z dużą dozą prawdopodobieństwa lokalizować na ziemiach współczesnej Polski.

10 argumentów, że Imperium Lechitów nie istniało (TL;DR)

Czytaj dalej...

Sprawa pochodzenia Słowian rozwiązana? Niekoniecznie. Jordanes nie napisał przecież, że Wenetowie czy Słowianie zamieszkiwali ziemie polskie od zawsze – jedynie wspomniał nazwę plemienia. Nazwy tego typu rządzą się swoimi prawami.

Przebiegłe nazwy

Ciągłość nazewnictwa to nie to samo, co ciągłość osadnictwa. Nowe ludy mogły przecież łatwo „odziedziczyć” miano po plemionach, które wcześniej zajmowały te ziemie. Niemożliwe? Dokonujemy tego samego zabiegu, używając nazwy „Brytyjczycy”. Brytowie to lud celtycki, zamieszkujący środkową i południową część Wielkiej Brytanii przed najazdami Anglów, Sasów i Jutów we wczesnym średniowieczu. Nazwa została do współczesności – pomimo zupełnej zmiany stosunków ludnościowych i wprowadzenia nowego języka. Żeby pokazać, jak mylące mogą być nazwy, można jeszcze wspomnieć o etymologii nazwy „Szkocja”. W okresie rzymskim ten obszar zajmowało plemię Piktów. Słowo Scotia jest w obecnym znaczeniu używane od późnego średniowiecza, jednak pojawia się po raz pierwszy już w źródłach o wiele wcześniejszych. Taką nazwą Rzymianie określali Gaelów, lud celtycki zamieszkujący... Irlandię.

Plemiona słowiańskie w VII-IX wieku (aut. Jirka.h23, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Wracając do pochodzenia Słowian – wzmianki zawarte u Jordanesa to trochę za mało, żeby udowodnić ciągłość zamieszkania ziem polskich przez Słowian przynajmniej od okresu rzymskiego. Trzeba potwierdzić ich wiarygodność za pomocą innych źródeł. Najwyższy czas oddać głos archeologom.

Wiarołomne przedmioty

W przypadku interesującej nas tematyki warto zwrócić uwagę na istotną różnicę pomiędzy narracją historyczną a archeologiczną. W publikacjach archeologicznych odnoszących się do dziejów I, III czy nawet VI w. nazwa Słowianie występuje stosunkowo rzadko. Zamiast tego archeolodzy wolą posługiwać się wieloma jednostkami o dziwnych nazwach – kultura przeworska, kijowska, praska. Skąd takie wykręcanie się od tematu? Przyczynę tego postępowania już znamy – istnienie plemion słowiańskich na pewnych obszarach zostało zanotowane dopiero w VI w. Niestety, z samych źródeł archeologicznych nie da się wyczytać przynależności do ludu, rodu czy języka. Dopóki przekazy pisane nie stwierdzą inaczej, archeolodzy są zdani na własne pojęcie – kulturę archeologiczną.

Termin kultura archeologiczna odnosi się do konkretnych typów znalezisk archeologicznych, współwystępujących ze sobą w jednym czasie na określonym terytorium. Kultura może więc obejmować osiedla budowane według określonych reguł, specyficzne zwyczaje pogrzebowe, inne obiekty – warsztaty, kopalnie i miejsca obronne, a także katalog drobnych przedmiotów – naczynia, ozdoby, części stroju, narzędzia czy broń. Nie ulega wątpliwości, że ludzie, którzy w określonym czasie na pewnym obszarze zachowywali pewną jednolitość zwyczajów, gospodarki, osadnictwa i reguł wytwarzania przedmiotów życia codziennego – musieli tworzyć jakąś wspólnotę. W przypadku archeologii pradziejowej lub wczesnohistorycznej z reguły brak jest jednak wystarczających źródeł pisanych, które mogłyby pomóc te jednostki właściwie nazwać. Teoretycznie Słowianie nie powinni się wliczać do tej kategorii – przecież dysponujemy wieloma przekazami, które informują, gdzie się pojawili i kiedy.

W tym wypadku w grę wchodzi jednak jeszcze inna kwestia. Kategorie archeologiczne nie pokrywają się całkowicie z podziałami plemiennymi czy językowymi. Z tego względu identyfikacja w materiale archeologicznym ludów znanych ze źródeł pisanych jest zawsze obarczona pewnym marginesem błędu. Dla przykładu, wojownik pochowany z uzbrojeniem typu skandynawskiego (pod względem formy, zdobnictwa, sposobu wykonania) nie musiał być wikingiem – broń można zawsze kupić, odziedziczyć, otrzymać w darze bądź zdobyć na wrogu. Tak samo nie każdy człowiek zakwalifikowany do jednej z „wczesnosłowiańskich” kultur musiał uważać się za Słowianina. Archeolodzy „tworzą” kultury z pozostałości domów, garnków, części stroju czy zwyczajów pogrzebowych – czy można na tej podstawie rozróżnić Polaka od Amerykanina?

Wyróżnianie kultur archeologicznych rządzi się swoimi prawami, wyróżnia się je przede wszystkim na podstawie znalezisk archeologicznych. Na zdjęciu: skansen archeologiczny w Trzcinicy koło Jasła, w miejscu zwanym „Karpacką Troją”, jedno z najciekawszych i najlepiej zachowanych grodzisk wczesnośredniowiecznych, założone w miejscu starszej osady obronnej z epoki brązu (aut. Diabetes, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Rewolucja kontra ewolucja

Kolejną rzeczą, którą trzeba wiedzieć o kulturach archeologicznych, jest sposób, w jaki się one zmieniają. W materiale archeologicznym o wiele łatwiej rejestruje się procesy długotrwałe (np. rozrastanie się osadnictwa czy rozwój technik kowalskich i powstawanie coraz doskonalszej broni) niż zjawiska zajmujące kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

Niestety, jak wynika z obserwacji etnograficznych, przeobrażenia w strukturze społecznej czy sposobie myślenia nie zachodzą równolegle ze zmianami w wytwarzanych przedmiotach. Kiedy na jakimś obszarze zanika jakaś kultura i „pojawia się” nowa, na początku trzeba wybrać pomiędzy dwoma podstawowymi scenariuszami. Czy nowa kultura powstała w wyniku zmian w obrębie tej dawnej społeczności, nie zawsze dobrze widocznych w materiale archeologicznym, czy raczej na dany obszar napłynęły obce ludy, które przyniosły ze sobą swoją kulturę? Jak się zaraz przekonamy, często zmiana kulturowa mogła być efektem współwystępowania tych dwóch głównych procesów.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: jil |

Nie jestem naukowcem, ale duże podobieństwa między językami słowiańskimi i bałtyckimi-czy jest w internecie lekarz, bo tu jest bardzo potrzebny.
:DDDDD



Odpowiedz

Gość: Krytyczny |

@ Gość: jil
Tak, rzeczywiście widać zupełną ignorancję w temacie. Nic nie wnoszący post.



Odpowiedz

Gość: Nie turboslowianin |

Generalnie niechlubne zjawisko polskiego internetu jest wynikiem bardzo slabego poziomu polskich historykow/naukowcow. Na przestrzeni lat udowodnilismy, ze nie potrafimy zapisac wlasna historie stosunkowo pozno zaczelismy sie tym interesowac a efektem tego jest fakt, ze niewiele o niej wiemy i pozostaje miejsce dla turboslowian. Druga sprawa to fakt w jaki sposob obala sie hipotezy czy tezy. Jesli stwierdzamy, ze jakis zapis nie jest 100% swiadectwem czegos konkretnego a jedynie moze wskazywac i cos sugerowac to nalezy to udowodnic, ze tak nie jest a nazwa np. Zostala przejeta. Nie zawsze nalezy oczwkiqac szczegolnie w historii naszego narodu ze cos zostanie konkretnie napisane o naszym pochodzeniu. Niwdtety to swiadczy o slabym poziomie polskich naukowcow ktorzy swoimi niedolezstwem stymuluja tylko poglad przeciwny. Bo jesli ktos juz napisal ze wenetowie sclaveni i antowie pochodza z jednej krwi to choc nie jest to 100 % argument w przypadku braku kontrargumentow blizej jest prawdy niz powiedzenie nie bo nie.



Odpowiedz

@ Gość: Nie turboslowianin
Jeżeli ktoś nie dowierza historykom, to ma jeszcze do dyspozycji archeologię i genetykę.
Te zaś nie widzą żadnej "wielkiej Lechii".



Odpowiedz

@ Gość: Nie turboslowianin Generalnie słaby poziom postów na półprofesjonalnych popularyzatorskich forach na świecie jest wynikiem polityki klikalności.



Odpowiedz

Gość: Uważny Obserwator |

Łatwo zauważyć że beton Turbo Prypeciarzy powoli kruszeje.



Odpowiedz

Skromny, chyba większość indoeuropejskich grup językowych znajduje się poza ścisłym podziałem kentum/satem, m.in. słowiańska i romańska.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

Nikt nie żąda ścisłego podziały, skoro ludzie się mieszają.
Ale fakt podziału pierwotnego jest i nie można go zaprzeczyć. Dziś stale przypomina o sobie, w każdym podręczniku gramatyki historycznej.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

Ale to nie oznacza, że tego podziału nie ma.
Między grupami ludzi wcale albo rzadko istnieją stuprocentowe podziały!



Odpowiedz


Warto też dodać, że przedindoeuropejski substrat w germańskim nie jest pochodzenia uralskiego. Wyrazy ugrofińskie występują jedynie w językach skandynawskich. Mówi się o nazwie foki *selxa-, ale w bałtyckofińskim ten wyraz też jest zapewne zapożyczony z dawnych substratów nadmorskich, reprezentowanych przez SHG. Nie wiem, czy w językach ugrofińskich nad morzami północnymi on jest zaświadczony.



Odpowiedz

Gościu Kelthuz, teorię Quilesa raczej wszyscy tu dobrze znamy. Wiemy też, że żaden obeznany w genetyce autorytet obecnie jej nie wspiera. A podane przez Ciebie informacje z zakresu genetyki ani nie są najnowsze, ani precyzyjne...

Otóż dwa z najstarszych egzemplarzy R1a pochodzą właśnie ze stepu. Jeden z Wasylewki a drugi z Aleksandrii; w drugim przypadku z przedjamowej kultury Sredny Stog. Ta druga próbka wykazuje wysoki stopień korelacji (60-70%) ze współczesnymi, północnymi nacjami słowiańskimi i celto-germańskimi, więc raczej nie ma wątpliwości, że reprezentowana przez nią populacja była ancestralna dla indoeuropejskich ludów północnoeuropejskich. Natomiast najwcześniejsi Dzwonowcy pochodzili z Dolnego Renu, nie Środkowego Dunaju, i wywodzili się genetycznie od ludności kultury ceramiki sznurowej. Tak samo najwcześniejsi Ariowie (m.in. Sintashta) wyglądali genetycznie tak, jak ludność kultury ceramiki sznurowej, więc nie ma wątpliwości, że byli odłamem tej ludności, wędrującym z obszaru Europy Środkowo-Wschodniej w kierunku Azji.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

Kto wie, czy lokalizacja R1a bardziej na północ od R1b się nie potwierdzi. Jeśli Germanie mieliby dostać się do Skandynawii przez Jutlandię, a nie odwrotnie, to kto wie. Możliwy byłby wówczas częściowy powrót do dawnej koncepcji Stanisława R1a - satem (grupa północna), R1b - centum (grupa południowa).

Warto dodać, że grupy anatolijska, tocharska i ormiańska (plus albański) znajdują się poza typowym podziałem satem - centrum, bo odróżniają częściowo (niektóre dialekty albo w niektórych pozycjach) wszystkie trzy szeregi tylnojęzykowych.



Odpowiedz
Elżbieta Sieradzka

Doktorantka archeologii na Uniwersytecie Rzeszowskim. Zajmuje się późnym neolitem w Europie Środkowo-Wschodniej. Członek Stowarzyszenia Upowszechniania Wiedzy „ExploRes” .

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org