Opublikowano
2014-09-01 17:01
Licencja
Wolna licencja

Wrzesień 1939: Dlaczego Brytyjczycy nie zaatakowali?

3 września 1939 roku Wielka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy, honorując sojusznicze zobowiązania wobec Polski. Mimo oczekiwań wielu Polaków, Brytyjczycy zachowali prawie całkowitą bierność w powietrzu. Czy doszło do zdrady? Dlaczego RAF zrzucił na Niemcy tylko ulotki?


Strony:
1 2 3 4

Zobacz też: 1 września 1939 roku i kampania wrześniowa - jak Niemcy zaatakowały Polskę?

Polecamy również: Wielka Brytania była odpowiedzialna za całe Imperium – wywiad z dr. hab. Michałem Leśniewskim

Największy problem związany z oceną zachowania Wielkiej Brytanii we wrześniu 1939 roku wiąże się ze starym powiedzeniem „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Dziś wiemy, że RAF miał dość sił, by zatrzymać Luftwaffe, że niemieckie bombardowania nie załamały Londyńczyków, że Bf-109 miał zbyt mały zasięg, że radar spełnił swą rolę itd. Problem w tym, że brytyjscy planiści, próbując przewidzieć przebieg kolejnej wojny, nie dysponowali tymi pocieszającymi danymi. Warto więc spróbować odsunąć na chwilę wiedzę zdobytą z dziesiątek powojennych opracowań i przyjrzeć się temu, jak przewidywano w Wielkiej Brytanii przebieg kolejnej wojny.

Niemiecki bombowiec Gotha IV w drodze na Londyn, lipiec 1917 roku (fot. domena publiczna)

Pierwsza bomba spada na Wielką Brytanię

W nocy z 19 na 20 stycznia 1915 roku Wielka Brytania stała się po raz pierwszy celem bombardowania lotniczego. Sterowiec L3 zrzucił serię bomb na Great Yarmouth, zabijając 2 osoby i raniąc trzy dalsze. Ten atak wywołał falę oburzenia i paniki w całym kraju, zmuszając Brytyjczyków do stworzenia systemu obrony przeciwlotniczej. Niemcy kontynuowali rajdy z wykorzystaniem samolotów i sterowców na różne cele aż do sierpnia 1918 roku, udowadniając, że obrona Wysp była dość dziurawa. W nalotach tych zginęło 1413 osób, a 3409 zostało rannych.

Przeczytaj też:

Po I wojnie światowej liczebność RAF-u zmniejszono z 300 000 do zaledwie 35 000 ludzi, mających zajmować się głównie bombardowaniem Arabów w brytyjskich koloniach. Brytyjczycy nie myśleli o kolejnej wielkiej wojnie aż do listopada 1933 roku, kiedy to po wycofaniu się w październiku niemieckiej delegacji z genewskiej konferencji rozbrojeniowej, Komitet Obrony Imperialnej określił Niemcy jako „potencjalnego wroga”. Skoro wybuch nowej wojny stał się prawdopodobny, należało określić potencjalne niebezpieczeństwa stojące przed Wielką Brytanią, w tym ocenić stopień zagrożenia atakiem powietrznym.

Przemawiając do parlamentu w 1932 roku, Stanley Baldwin (trzykrotny premier, lider konserwatystów, wówczas Lord Przewodniczący Rady) wypowiedział słynne słowa „bombowiec zawsze się przedostanie”. Wyraził tym samym obowiązujący wśród wielu teoretyków wojskowości pogląd o przewadze bombowca nad myśliwcem. Kiedy nad Europą zawisły ciemne chmury z powodu konfliktu włosko-etiopskiego, wyraził się bardziej dosadnie:

Trzymajmy się z dala od wojny, bo nie jesteśmy na nią gotowi […]. Włoskie bombowce mogą dotrzeć do Londynu. Nie zapominam też o Niemcach. Gdybyśmy teraz poszli na wojnę, to po tygodniu zabraknie nam amunicji przeciwlotniczej.

Skoro zakładano, że bombardowanie brytyjskich miast jest nieuchronne, należało określić potencjalny zakres zniszczeń tak, by móc przygotować zawczasu niezbędne środki zaradcze.

Wróżenie z fusów

Brytyjskie obliczenia dotyczące skuteczności niemieckich nalotów opierały się na kilku założeniach. Przede wszystkim, Niemcy mieli być odpowiednio przygotowani do przeprowadzenia ofensywy bombowej i posiadać odpowiednią liczbę samolotów zdolnych do przenoszenia ciężkich bomb. Brytyjczycy nie byli w stanie zrozumieć, że Niemcy, w ich mniemaniu naród zdyscyplinowany i racjonalny, mogą przystąpić do wojny bez przygotowania 100% sił i środków niezbędnych do pokonania przeciwnika. Przyjmowano przy tym, że III Rzesza świadomie i z premedytacją przygotowuje się do rozpoczęcia ofensywy bombowej przeciwko celom cywilnym, jaka miała miejsce już podczas Wielkiej Wojny. Jak pokazały późniejsze wydarzenia, brytyjscy eksperci popełnili kilka błędów przy ocenie niemieckich zdolności do bombardowania. Przykładem może być poniższa tabela, zawierające dane wywiadu z 1938 roku zestawione z rzeczywistymi.

Wywiad angielskiRzeczywistość
Zasięg (mile)Ładunek (funty)Zasięg (mile)Ładunek (funty)
Dornier Do 17 E176516509851100
Heinkel He 111 B170044007442200
Junkers Ju 86 E/G8302200900–12002200
Łącznie 945 tonŁącznie 531 ton

Londyński gazeciarz reklamujący numer specjalny poświęcony wydarzeniom wojennym, 7 września 1939 roku (fot. ze zbiorów Biblioteki Kongresu USA, domena publiczna) Równie mocno przeszacowano, jak się później okazało, skuteczność pojedynczego uderzenia bombowego. W roku 1935 Komitet Obrony Imperialnej ogłosił swoje przewidywania, oparte na najnowszych dostępnych danych wywiadowczych i prognozach analityków. Według ekspertów, pierwszy etap powietrznej ofensywy potrwa 60 dni. W tym okresie przewidywano śmierć 600 000 osób i zranienie 200 000.

Tak ogólne dane nie mogły, mimo swej przerażającej wymowy, stanowić podstawy do dokładnego przewidzenia skutków niemieckich bombardowań. Aby być bardziej precyzyjnym, należało obliczyć potencjalną siłę rażenia pojedynczej ciężkiej bomby na terenie miejskim. We wrześniu 1936 roku na podstawie badań przyjęto, że eksplozja bomby 500 lb (226 kg) eksplodującej pośrodku ulicy zburzy 3–4 domy po jej obydwu stronach, a dalsze 100 ulegnie uszkodzeniu w wyniku działania fali uderzeniowej i odłamków.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: lorenz |

Obliczenia angielskiego wywiadu obliczeniami, mogą co najwyżej tłumaczyć tchórzostwo. A fakt zaniechania uderzenia to sprawa polityczna. Anglicy chcieli skierować Hitlera na wschód. Uniknęliby tym samym wojny na zachodzie i jego rekami zniszczyli komunizm - a przynajmniej konserwatyści tego właśnie oczekiwali. Przy Austrii nie mrugnęli okiem bo niby ni eich broszka, ale później oddali Czechosłowację wręcz zachęcając do poddani asie bez walki co przysporzyło Niemcom kilkudziesięcio procentowego wzrostu zdolności militarnej. Podobnie próbowali tumanić Polskę - "żeby nie drażniła Hitlera" w jego marszu na wschód, dlatego wykonywali pozorne działania traktatowe, nie mając zamiaru ich wypełnić.



Odpowiedz

Gość: Dlatego nie zaatakowali |

31 marca Wielka Brytania JEDNOSTRONNIE udzieliła gwarancji bezpieczeństwa Polsce. Polska niespecjalnie o nie zabiegała. Co prawda polski ambasador hr. Raczyński coś tam sondował w Foreign Office ale od tego tam był. Dwa tygodnie wcześniej Hitler zajął czeską Pragę łamiąc układ z Monachium. Brytyjczycy wiedzieli już ze Hitler nie dotrzymuje traktatów i i że będzie wojna i potrzebują czasu, żeby gospodarkę Imperium Brytyjskiego przestawić na tryby wojenne. Potrzebowali odsunąć od siebie wojnę najdłużej i najdalej jak się da. Gwarancje wyspiarskiego, słabnącego imperium z wielką flotą i małą armią dla Polski w konflikcie z lądowa potęgą III Rzeszy były warte tyle co nic. W mojej ocenie były obliczone na usztywnienie polskiego stanowiska i zwykłą grą na czas. 25 sierpnia 1939r, trzy dni po zawarciu paktu Ribbentrop Mołotow Brytyjczycy podpisali z polską układ sojuszniczy, prawdopodobnie znając jego treść i wiedząc, że nic nie mogą zrobić a los Polski jest przesądzony. Chodziło o to, żeby Polska walczyła, odsunęła w czasie ryzyko ataku na Zachód i ugrała trochę czasu. Osiągnęli swoje. Wisienką na torcie i apogeum hipokryzji była konferencja w Abbeville gdy Polska umierała.... Przykre, że polscy politycy z min. Beckiem nie przejrzeli tej gry i bredzili coś o honorze a marszałek Piłsudski przed śmiercią prosił, żeby do wojny przystąpić na końcu a nie na początku.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Dlatego nie zaatakowali
Ogólnie słusznie. Jednak stwierdzenie: "żeby do wojny przystąpić na końcu a nie na początku", jak prosił Piłsudski, też niewiele było warte, bo po prostu nie Polska wybierała czas wojny. We wrześniu 1939 r do wojny to owszem, lecz tylko materialnie a nie psychicznie, przygotowana była Francja. W. Brytanii daleko było do posiadania jakiejkolwiek armii lądowej a wysłanie nie tak gigantycznego korpusu ekspedycyjnego (czyli wszystkiego co mieli) do ratowania Belgii - a sądzę, iż traktowali to najpoważniej, zajęło im ponad pół roku.
Jak sądzę, jedynym ratunkiem dla Polski przed 1939 r., byłby realny, wieloletni i wypróbowany sojusz z Czechosłowacją. Tego jednak - na własną zgubę - my i oni nie chcieliśmy.



Odpowiedz

Gość: explorer |

@ Gość: Marek Baran
Po zajęciu Austrii i Czech Hitler nie miał sprecyzowanych planów dalszej ekspansji. Do wiosny 1939r przykładał dużą staranność do poprawnych stosunków z Polską. Regularnie gościł i bawił w Polsce jego zastępca marszałek Goering. Co prawda Hitler nie uznał ostatecznie polsko-niemieckiej granicy ale w 1934r podpisał 10letni traktat o niestosowaniu przemocy. Zakończył długoletnią polsko-niemiecką wojnę celną. Paradoksalnie po dojściu Hitlera do władzy, relacje polsko-niemieckie znacznie się poprawiły. Rządzący w Polsce legioniści bardziej obawiali się wtedy stalinowskiej Rosji Sowieckiej. Przyjmowany za Zachodzie sowiecki komisarz spraw zagranicznych Litwinow mawiał, że do Rosji muszą wrócić Kresy Wschodnie i Białostocczyzna. Wiele wskazuje, że Hitler rozważał atak na Francję przy uzyskaniu gwarancji ze strony Polski. Legioniści wykręcali się Niemcom uparcie szukając sojusznika we Francji z wiadomym skutkiem. Perfidną kropkę postawili Brytyjczycy dając nic nie warte gwarancje, które Beck przyjął, automatycznie ustawiając Polskę na pozycjach antyniemieckich. W tej sytuacji Hitler żeby zaatakować Francję, musiał wcześniej podbić Polskę. Wtedy też rozpoczełą się niemiecka agresja medialna na Polskę. Uważam, że zamiast jechać do Londynu, Beck powinien tam wysłać z podziękowaniami amb. Raczyńskiego a samemu pojechać do Berlina i grać na CZAS tak jak wszyscy w Europie grali. Do czasu jednostronnych, fałszywych w zamiarze brytyjskich gwarancji dla Polski, nie wiadomo było czy Hitler uderzy na Zachód czy Wschód. Po ich szybkim przyjęciu przez Becka już tak. Dlatego uważam, że w niewątpliwie trudnej sytuacji Polski w 1939r była szansa na odwleczenie agresji Hitlera na Polskę ale legioniści byli przekonani o potędze armii polskiej, która przecież kilkanaście lat wcześniej pokonała bolszewików pod Warszawą i nie rozumieli idei nowoczesnej wojny skoordynowanych uderzeń pancernych i lotniczych. Przekonani o solidności brytyjskich i francuskich gwarancji wepchnęli nas w wojnę na samym początku.
Marnie skończyli ale 6 MILIONÓW obywateli polskich zginęło albo zostało zamordowanych, reszta przeszła potworności okupacji hitlerowskiej i sowieckiej a ostatecznie Polska wpadła w łapy Stalina



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: explorer W 1934 to Piłsudski proponował wojnę prewencyjna przeciwko Niemcom. Szansa na pokonanie była Wielka ale zgodnie z tym co mówił "żeby do wojny przystąpić na końcu" nie miał zamiaru sam atakować Niemiec. Potrzebował do tego co najmniej Francji, która jednak nie wyraziła zainteresowania.



Odpowiedz

Gość: explorer |

@ Gość:
Podobno zaufany adiutant Marszałka, Wieniawa-Długoszowski jeździł do Paryża szukając wspólników do interwencji w Niemczech po dojściu Hitlera do władzy. Trochę to niespójne bo Hitler po 1933 roku miał w Polsce niezłą prasę, relacje polsko-niemieckie znacznie się poprawiły. Wojną z Niemcami zaczęło pachnieć dopiero na jesieni 1938 roku. Liczono się z tym, że kiedyś Niemcy mogą chcieć odebrać co "swoje" czyli polskie Pomorze, Wielkopolskę i Śląsk ale o wiele więcej bano się Stalina i bolszewików. wątpliwe czy ktoś spodziewał się, że Hitler wymorduje miliony Żydów europejskich, Słowian, zagłodzi miliony jeńców sowieckich i spowoduje wiele innych potworności. Raczej uważano, że porządkuje niemiecką gospodarkę, buduje autostrady i rządzi twarda ręką. Wypędzanymi z Niemiec Żydami mało kto się w Polsce przejmował. Rządzący w Polsce legioniści sami kombinowali, żeby wywieźć gdzieś miliony polskich Żydów np. do Palestyny albo na Madagaskar . Oczywiście nikt nie myślał o ich mordowaniu. Być może geniusz marszałka był tak wielki że wszystko przewidział ale wątpię. Wydaje mi się, że zabrakło Marszałka w 1938/1939r kiedy ograli nas Brytyjczycy i olali Francuzi a rządzący w Polsce legioniści byli jak dzieci we mgle i m.in Beck do końca wierzył, że Hitler blefuje bo jak zaprzyjaźniony z włoskim szefem MSZ Ciano polski amb. Długoszowski raortował, że wojny nie będzie to nie będzie. Do końca też uważał, że Stalin nie wejdzie do Polski.



Odpowiedz

Gość: Marcos |

Bicie piany przez Histmag :(
Książka Overego Bombowce nad Europą , no i Ofensywa bombowa.... autora nie pamiętam.Ksiązki wydało wydawnictwo Napoleon V



Odpowiedz

Gość: Polak |

Bali się o własne tyłki .



Odpowiedz

Gość: TOR |

Ach jacy biedni ci Anglicy . Chcieli ale nie mieli jak pomóc Polsce!!! A o tajnej naradzie wyższych dowódców francuskich i brytyjskich , na którym podjeto decyzje o nie angażowaniu sie w wojnę, to juz autor zapomniał .



Odpowiedz

Gość: Misiek |

@ Gość: TOR Jasne bo jakby podjeli inna decyzję to automagicznie na kontynencie pojawiłoby się 50 brytyjskich dywizji. Myslisz skutek z przyczyną.



Odpowiedz
Łukasz Męczykowski

Doktor nauk humanistycznych, specjalizacja historia najnowsza powszechna. Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Miłośnik narzędzi do rozbijania czołgów i brytyjskiej Home Guard. Z zawodu i powołania dręczyciel młodzieży szkolnej na różnych poziomach edukacji. Obecnie poszukuje śladów Polaków służących w Home Guard.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org