Opublikowano
2014-09-01 17:01
Licencja
Wolna licencja

Wrzesień 1939: Dlaczego Brytyjczycy nie zaatakowali?

(strona 3)

3 września 1939 roku Wielka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy, honorując sojusznicze zobowiązania wobec Polski. Mimo oczekiwań wielu Polaków, Brytyjczycy zachowali prawie całkowitą bierność w powietrzu. Czy doszło do zdrady? Dlaczego RAF zrzucił na Niemcy tylko ulotki?


Strony:
1 2 3 4

W marcu 1938 roku, kiedy Hitler dokonał aneksji Austrii, w całej Wielkiej Brytanii istniały zaledwie 252 ciężkie działa przeciwlotnicze i 969 reflektorów, a część z nich była częściowo lub całkowicie niesprawna z powodu braku części. Aby zrozumieć skalę problemu, wystarczy przypomnieć, że w 1918 roku samego Londynu broniło 286 dział i 387 reflektorów, a przyjęte w lutym 1937 roku normy zakładały posiadanie 1264 ciężkich dział przeciwlotniczych. Nowe normy, przyjęte w maju 1939 roku, zakładały istnienie 2232 ciężkich dział. Tymczasem Wielka Brytania przystąpiła do wojny, mając zaledwie 662 działa przeciwlotnicze dużego kalibru. Do maja 1940 roku udało się zwiększyć ich liczbę do 1027 sztuk.

Data191802.193703.193802.193905.193903.09.193929.05.1940
Liczba ciężkich dział plot.(Londyn)
286
(plan)
1264
(istniejące)
252
(plan)
1584
(plan)
2232
(istniejące)
662
(istniejąca)
1027

Podobne braki występowały w każdej innej dziedzinie obrony przeciwlotniczej. Jednolity system dowodzenia, oparty na sieci posterunków obserwacyjnych i stacji radarowych, pokazany choćby w filmie „Bitwa o Anglię”, zaczęto budować dopiero w 1937 roku, a prace trwały jeszcze przez cały 1940 rok. Nawet najdoskonalsze stacje namierzania celów byłyby jednak bezwartościowe bez sprawnie funkcjonującego systemu weryfikacji i przekazywania informacji, a na stworzenie takiej sieci trzeba było sporo poczekać. Serce systemu obronnego, czyli podziemny Pokój Operacyjny w Bentley Priory, zabezpieczony przez wszelkimi możliwymi bombami lotniczymi stosowanymi w tym czasie, osiągnęło gotowość operacyjną dopiero w marcu 1940 roku. Do czasu ukończenia budowy wszystkich elementów i zapewnienia szybkiego i precyzyjnego przekazywania informacji, niebo nad Wielką Brytanią było otwarte dla napastników.

Per Ardua Ad Astra – odrodzenie RAF

Choć trudno w to uwierzyć, do 1935 roku RAF był finansowany na poziomie zapewniającym jedynie skromną wegetację. Dopiero kiedy Niemcy objawili światu swą potęgę lotniczą na paradzie z okazji urodzin Hitlera, Brytyjczycy postanowili odbudować swe siły powietrzne. Podstawą lotnictwa myśliwskiego Wielkiej Brytanii w połowie lat trzydziestych były dwupłaty z otartym kokpitem. W lutym 1937 roku rozpoczęły się dostawy maszyn Gloster Gladiator, również w układzie dwupłatowym, jednak z zamkniętym kokpitem. W tym samym miesiącu rozpoczęły się jednak dostawy Bf-109 dla Luftwaffe, przez co RAF ponownie znalazł się w gorszej pozycji od swego ewentualnego przeciwnika. Co więcej, Brytyjczycy byli przekonani o istnieniu jeszcze potężniejszego myśliwca, He-113. Oba niemieckie myśliwce były doskonałym impulsem do przyspieszenia prac nad wyposażeniem RAF-u w nowoczesne jednopłaty myśliwskie.

Myśliwiec Gloster Gladiator ze zbiorów muzeum RAF w Londynie (fot. Łukasz Męczykowski)

W styczniu 1938 roku oficjalnie rozpoczęto przezbrajanie 111 Dywizjonu na samoloty Hawker Hurricane. Jak się miało okazać, maszyny te miały stać się „koniem roboczym” dywizjonów RAF. Jak na swój czas, były to samoloty silnie uzbrojone i dysponujące osiągami pozwalającymi na nawiązanie walki z każdym samolotem, jakim dysponowali Niemcy. Problemem opóźniającym przezbrajanie każdej gałęzi brytyjskich sił zbrojnych było jednak powolne tempo produkcji. Do czasu zawarcia układu monachijskiego zdążono wyposażyć we wspomniane samoloty zaledwie dwa dywizjony, a do końca 1938 roku zwiększono tę liczbę do pięciu. 1 lipca 1940 roku, dziewięć dni przed „oficjalnym” rozpoczęciem Bitwy o Anglię, RAF miał już 29 tak uzbrojonych dywizjonów.

Wprowadzanie do służby najsłynniejszego chyba brytyjskiego myśliwca II wojny, Supermarine Spitfire, również przebiegało z trudnościami. Dostawy rozpoczęły się w sierpniu 1938 roku. Do września 1939 RAF posiadał 10 dywizjonów wyposażonych w te samoloty. Wojna przyspieszyła tempo produkcji, dzięki czemu na początku Bitwy o Anglię już 19 dywizjonów RAF posiadało na stanie Spitfire’y.

Pierwszy test

6 września 1939 roku obsługa baterii reflektorów położona u ujścia rzeki Blackwater zameldowała o nieprzyjacielskim samolocie nadlatującym nad wybrzeże. Do jego przechwycenia poderwano Flight z 56 Dywizjonu, wyposażonego w myśliwce Hurricane. Z nieznanych przyczyn, w powietrze wzbiła się cała jednostka wzmocniona o dwie maszyny rezerwowe podążające za dywizjonem. Stacja radarowa w Essex zinterpretowała tak liczną grupę samolotów jako nieprzyjaciół, co poskutkowało wysłaniem dalszych czterech dywizjonów. Co gorsza, nabrzeżna artyleria przeciwlotnicza otworzyła ogień do pechowego 56 Dywizjonu, co zachęciło Flight z 74 Dywizjonu do ataku na „wrogą” formację. Brak doświadczenia i nadmierna gorliwość pilotów przyniosła plon w postaci dwóch zestrzelonych Hurricane’ów z 56 Dywizjonu. Były to wspomniane maszyny rezerwowe, lecące za swoją jednostką. Jeden z pilotów zginął. Początkowy meldunek złożony przez baterię reflektorów okazał się fałszywy. Tego samego dnia artyleria przeciwlotnicza zestrzeliła bombowiec Bristol Blenheim z 64 Dywizjonu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-930226-9-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 240

Format: 140×195 mm

21 zł

(papierowa)

6,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Marcos |

Bicie piany przez Histmag :(
Książka Overego Bombowce nad Europą , no i Ofensywa bombowa.... autora nie pamiętam.Ksiązki wydało wydawnictwo Napoleon V



Odpowiedz

Gość: Polak |

Bali się o własne tyłki .



Odpowiedz

Gość: TOR |

Ach jacy biedni ci Anglicy . Chcieli ale nie mieli jak pomóc Polsce!!! A o tajnej naradzie wyższych dowódców francuskich i brytyjskich , na którym podjeto decyzje o nie angażowaniu sie w wojnę, to juz autor zapomniał .



Odpowiedz

Gość: Misiek |

@ Gość: TOR Jasne bo jakby podjeli inna decyzję to automagicznie na kontynencie pojawiłoby się 50 brytyjskich dywizji. Myslisz skutek z przyczyną.



Odpowiedz

Artykuł bardzo ciekawy, ale autor pominął jednak dosyć ważne szczegóły. Już w dniu wypowiedzenia wojny 3.09 po południu RAF wykonał loty rozpoznawcze w rejonie niemieckich baz morskich i na szlakach komunikacyjnych. 4.09 od rana rozpoczęła się seria nalotów na okręty niemieckie w Kilonii, bazę na wyspie Helgoland i na żeglugę przybrzeżną. Oczywiście jak to mówią pierwsze koty za płoty, brak doświadczeń skutkował ogromnymi problemami taktycznymi (nawigacja, odnajdywanie celów) i technicznymi (awarie samolotów, wadliwe zapalniki bomb...), w efekcie za wielkich szkód nie spowodowano, a straty własne poniesiono dosyć ciężkie. No ale nie można powiedzieć że Anglicy nic nie robili.



Odpowiedz

Gość: PrzemoY |

Niestety zdrada (bo tak należy to nazwać) Anglików pokazuje jak bezmyślna i krótko wzroczna była polityka Becka. Czyź nie należało rozważyć mimo wszystko sojuszu z Hitlerem przeciwko Rosji?



Odpowiedz

Gość: A jaki widzisz wtedy los polskich Żydów? |

@ Gość: PrzemoY



Odpowiedz
Łukasz Męczykowski

Doktor nauk humanistycznych, specjalizacja historia najnowsza powszechna. Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Miłośnik narzędzi do rozbijania czołgów i brytyjskiej Home Guard. Z zawodu i powołania dręczyciel młodzieży szkolnej na różnych poziomach edukacji. Obecnie poszukuje śladów Polaków służących w Home Guard.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org