Opublikowano
2014-09-01 17:01
Licencja
Wolna licencja

Wrzesień 1939: Dlaczego Brytyjczycy nie zaatakowali?

(strona 4)

3 września 1939 roku Wielka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy, honorując sojusznicze zobowiązania wobec Polski. Mimo oczekiwań wielu Polaków, Brytyjczycy zachowali prawie całkowitą bierność w powietrzu. Czy doszło do zdrady? Dlaczego RAF zrzucił na Niemcy tylko ulotki?


Strony:
1 2 3 4

Do-17 w walce ze spitfire’em (fot. Speer, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 146-1969-094-18, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

„Bitwa nad Barking Creek”, jak nazwano wspomniane zajście, stała się motorem do przebudowy całego systemu kierowania myśliwcami. Zmieniono procedury komunikacji i system nanoszenia danych na stoły w pokojach operacyjnych. Ciągle zwiększała się też liczba maszyn. 4 września 1939 roku RAF posiadał 39 dywizjonów myśliwskich, z czego na stanie 30 z nich znajdowało się 570 samolotów jednosilnikowych (Gladiator, Defiant, Hurricane i Spitfire), 7 wyposażono w 131 dwusilnikowców (Blenheim), a 2 posiadały przestarzałe maszyny Gloster Gauntlet czy Hawker Hind. 28 maja Fighter Command mogło liczyć na 730 maszyn, ale 16 czerwca 1940 roku, RAF posiadał zaledwie 260 Spitfire’ów, 182 Hurricane’ów, 88 Blenhimów i 19 Defiantów. Zmniejszenie się liczby maszyn było skutkiem zaciętych walk we Francji i nad Kanałem. Do rozpoczęcia Bitwy o Anglię, zdołano jednak zwiększyć liczbę myśliwców do ok. 900 maszyn, w tym 292 Spitfire’ów i 462 Hurricane’ów. Jak pokazała przyszłość, było to niezbędne minimum, przy którym można było myśleć o odparciu ataku Luftwaffe na brytyjskie lotniska i miasta.

Wnioski

Analiza powyższych danych nasuwa prostą, acz bolesną odpowiedź na postawione w tytule artykułu pytanie. Brytyjczycy nie rozpoczęli we wrześniu 1939 roku zakrojonych na szeroką skalę uderzeń na froncie zachodnim, bo w ich przekonaniu nie byli gotowi do wojny. W ich mniemaniu rozpoczynanie bombardowań lotniczych bez zapewnienia odpowiedniego stopnia ochrony własnym miastom niosło ze sobą ryzyko poniesienia olbrzymich strat wśród ludności cywilnej. W końcu to sam premier Stanley Baldwin powiedział: „Jedyną obroną jest atak, co oznacza, że musisz, jeśli chcesz ocaleć, zabijać kobiety i dzieci szybciej i w większej liczbie niż robi to twój przeciwnik”.

Heinkel He 111 nad Londynem, 7 września 1940 roku (fot. ze zbiorów Australian War Memorial, domena publiczna)

Stojąc w obliczu rozpoczęcia rywalizacji z Niemcami o to, kto pierwszy wyniszczy swe miasta, brytyjscy wojskowi potrzebowali czasu, by uzupełnić choć w części olbrzymie braki w uzbrojeniu przeciwlotniczym, wyprodukować więcej myśliwców czy stworzyć system obrony powietrznej z prawdziwego zdarzenia. Brytyjczycy zrobili więc jedyną rzecz, jaka wydawała im się rozsądna z ich punktu widzenia – nie rozpoczęli bombardowań, by nie sprowokowań Niemców do niszczycielskiego, w ich mniemaniu, kontrataku. Kupili czas niezbędny na dozbrojenie swej armii kosztem Czechosłowacji i Polski. Z naszego, polskiego punktu widzenia może wydawać się to okrutne, należy jednak pamiętać o tym, że każdy rząd dba w pierwszej kolejności o swoich obywateli. Brytyjczycy liczyli zresztą na siłę francuskiej armii i blokadę ekonomiczną Niemiec, która miała rzucić Hitlera na kolana. Przebieg zdarzeń pokazał, że w Londynie pomylono się w prognozowaniu przyszłości prawie pod każdym względem.

Zobacz też:

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Bibliografia

  • Air raids, [w:] The First World War. Sources for History [internetowa wystawa The National Archives], [dostęp: 10 sierpnia 2014], <http://www.nationalarchives.gov.uk/pathways/firstworldwar/spotlights/airraids.htm>.
  • Simon St John Beer, A Salute to One of „The Few”. The Life of Flying Officer Peter Cape Beauchamp St John RAF, Pen & Sword Aviation, Barnsley 2009.
  • Patrick Bishop, Bitwa o Anglię. 10 lipca 1940 – 31 października 1940, Wyd. Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2010.
  • Stephen Bungay, Bitwa o Anglię, Znak, Kraków 2010.
  • Martyn Chorlton, Hawker Hurricane Mk. I–V, Osprey Publishing, Oxford 2013.
  • Robert Czulda, Druga bitwa o Anglię. Brytyjskie zmagania z V-1 i V-2, Napoleon V, Oświęcim 2013.
  • Ken Delve, Fighter Command 1936–1968. An Operational & Historical Record, Pen & Sword Aviation, Barnsley 2007.
  • Colin Dobinson, AA Command. Britain’s Anti-Aircraft Defences of the Second World War, Methuen, London 2001.
  • Thomas Fegan, The „Baby killers”. German air raids on Britain in the first world war, Leo Cooper, Barnsley 2002.
  • Håkan Gustavsson, Ludovico Slongo, Gladiator vs. Cr.42 Falco, Osprey Publishing, Oxford 2010.
  • Tony Holmes, Spitfire vs. Bf 109, Osprey Publishing, Oxford 2007.
  • Michael Korda. Bitwa o Anglię. Strategia zwycięstwa, Andrzej Findeisen–A.M.F. Plus Group, Warszawa 2010.
  • Robert Mackay, The Test of War. Inside Britain 1939–45, UCL Press, London 2003.
  • Marek J. Murawski, Samoloty Luftwaffe, t. 2, Lampart, Warszawa 2007.
  • Tenże, Luftwaffe – działania bojowe, Lampart, Warszawa 1998.
  • Nicholas Rankin, A Genius for Deception. How Cunning Helped the British Win Two World Wars, Oxford University Press, Oxford 2008.
  • Richard Morris Titmuss, Problems of Social Policy, His Majesty’s Stationery Office, London 1950.
  • Wesley K. Wark, The Ultimate Enemy. British Intelligence and Nazi Germany 1933–1939, Oxford University Press, Oxford 1986.

Redakcja: Roman Sidorski


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Marcos |

Bicie piany przez Histmag :(
Książka Overego Bombowce nad Europą , no i Ofensywa bombowa.... autora nie pamiętam.Ksiązki wydało wydawnictwo Napoleon V



Odpowiedz

Gość: Polak |

Bali się o własne tyłki .



Odpowiedz

Gość: TOR |

Ach jacy biedni ci Anglicy . Chcieli ale nie mieli jak pomóc Polsce!!! A o tajnej naradzie wyższych dowódców francuskich i brytyjskich , na którym podjeto decyzje o nie angażowaniu sie w wojnę, to juz autor zapomniał .



Odpowiedz

Gość: Misiek |

@ Gość: TOR Jasne bo jakby podjeli inna decyzję to automagicznie na kontynencie pojawiłoby się 50 brytyjskich dywizji. Myslisz skutek z przyczyną.



Odpowiedz

Artykuł bardzo ciekawy, ale autor pominął jednak dosyć ważne szczegóły. Już w dniu wypowiedzenia wojny 3.09 po południu RAF wykonał loty rozpoznawcze w rejonie niemieckich baz morskich i na szlakach komunikacyjnych. 4.09 od rana rozpoczęła się seria nalotów na okręty niemieckie w Kilonii, bazę na wyspie Helgoland i na żeglugę przybrzeżną. Oczywiście jak to mówią pierwsze koty za płoty, brak doświadczeń skutkował ogromnymi problemami taktycznymi (nawigacja, odnajdywanie celów) i technicznymi (awarie samolotów, wadliwe zapalniki bomb...), w efekcie za wielkich szkód nie spowodowano, a straty własne poniesiono dosyć ciężkie. No ale nie można powiedzieć że Anglicy nic nie robili.



Odpowiedz

Gość: PrzemoY |

Niestety zdrada (bo tak należy to nazwać) Anglików pokazuje jak bezmyślna i krótko wzroczna była polityka Becka. Czyź nie należało rozważyć mimo wszystko sojuszu z Hitlerem przeciwko Rosji?



Odpowiedz

Gość: A jaki widzisz wtedy los polskich Żydów? |

@ Gość: PrzemoY



Odpowiedz
Łukasz Męczykowski

Doktor nauk humanistycznych, specjalizacja historia najnowsza powszechna. Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Miłośnik narzędzi do rozbijania czołgów i brytyjskiej Home Guard. Z zawodu i powołania dręczyciel młodzieży szkolnej na różnych poziomach edukacji. Obecnie poszukuje śladów Polaków służących w Home Guard.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org