Wywiezieni na Sybir. Zapomniana historia polskich zesłańców z Podlasia

opublikowano: 2026-07-16, 10:01
wolna licencja
Nie byli powstańcami, płacili podatki, a nawet modlili się za cara. Mimo to carskie władze zesłały ich wraz z rodzinami na Sybir. Co sprawiło, że dwunastu chłopów z Podlasia stanęło przed sądem?
reklama
Piotr Stachiewicz, „Pochód na Sybir”

Audytoriat Polowy przy Sztabie Wojsk Wileńskiego Okręgu Wojskowego, pod przewodnictwem pułkownika Tizenhauzena, orzekł, że chłopi Józef Puchalski i Andrzej Chiliński, jako główni prowodyrzy nieposłuszeństwa wobec władz, pozbawieni zostają wszystkich praw stanu i skazani na katorgę w kopalniach – Puchalski, jako ponoszący większą odpowiedzialność, na lat 15, zaś Chiliński na lat 12. Pozostałych oskarżonych postanowiono pozbawić wszystkich praw stanu i zesłać z guberni grodzieńskiej celem osiedlenia wraz z rodzinami na ziemiach skarbowych guberni tobolskiej. Ich majątek miał zostać sprzedany w drodze licytacji publicznej, a uzyskane fundusze przeznaczone na pokrycie kosztów poniesionych przez Skarb Państwa w związku z ich przesiedleniem. Wyrok wszedł w życie po konfirmacji przez dowódcę wojsk Wileńskiego Okręgu Wojskowego, generała piechoty hrabiego Murawjowa.

Za suchym językiem tego werdyktu kryje się historia ludzi, którzy stracili dom, majątek i prawo powrotu do ojczyzny. Za co ponieśli tak surową karę? Za udział w powstaniu styczniowym? Za pomoc jego uczestnikom? Nie, przeciwnie – w czasie powstania, z rozporządzenia władz, sformowali opołczenie (oddział samoobrony) – po jednym „ratniku” z każdego gospodarstwa – w celu ochrony przed „grasującymi się buntownikami”. Swoje obowiązki pełnili z należytą dokładnością i gotowością, jako wierni poddani swego monarchy. A jednak zostali ukarani. Ich wina polegała na tym, że odmówili podpisania listu umownego – dokumentu określającego nowe stosunki między nimi a ich dziedziczką dóbr, generałową Krasińską.

Michaił Murawjow

Aby zrozumieć, jak lojalni poddani przemienili się w buntowników, należy cofnąć się do wiosny 1861 roku. Dzień ogłoszenia manifestu uwłaszczeniowego, wedle słów samych suplikantów, stał się jednym z najszczęśliwszych w ich życiu. Na zgromadzeniu wiejskim dokument ten odczytywano na głos przy biciu dzwonów kościelnych, a ludzie płakali ze wzruszenia, że Pan Bóg wybawił ich od ucisku panów. Od starego do małego dziękowali Wszechmogącemu za okazaną łaskę, prosząc Boga o zdrowie i długie lata życia dla Najmiłościwszego Monarchy i Ojca. Lecz radość ta rychło dobiegła końca. Rozpoczęło się wdrażanie reformy w życie.

„Władze doprowadziły nas do ostateczności”

Włościanie gminy krypniańskiej znaleźli się w pułapce niejasnego statusu prawnego. Z jednej strony uważali się za chłopów państwowych, pozostających pod opieką Grodzieńskiego Zarządu Dóbr Państwowych i regularnie opłacających pogłówne oraz podatki gruntowe za pośrednictwem poborcy gminnego. Z drugiej strony – nadal odrabiali pańszczyznę w majątku generałowej Krasińskiej, pracując po dwa dni w tygodniu z każdego gospodarstwa domowego. Ich zagmatwane położenie okazało się tykającą bombą zegarową.

reklama

Lokalne władze – rozjemca pokoju (pośrednik między chłopami a dziedzicem) oraz pułkownik żandarmerii – zaczęły żądać od włościan podpisania listu umownego. Mieszkańcy gminy od początku odnosili się do dokumentu z nieufnością, jako że „nie wiedzieli, czemu to wszystko ma służyć – ku dobru czy ku złu”. Urzędnicy próbowali wyjaśnić im istotę sprawy, lecz z ich mętnych objaśnień niepiśmienni chłopi zrozumieli tylko jedno: że ponownie popadną w zależność od generałowej Krasińskiej, a ekonomiczne jarzmo rozciągnie się na kolejne 49 lat. Podlasianie byli przekonani, że cały lud został uwłaszczony. Tymczasem oni sami, zamiast uzyskać wolność, mieli z chłopów państwowych stać się poddanymi generałowej Krasińskiej. Dlatego stanowczo odmówili podpisania dokumentu.

Uznając upór chłopów za wyzwanie, administracja zastosowała środki przymusu, by zmusić suplikantów do zmiany decyzji. Władze sięgnęły po sprawdzoną metodę ucisku ekonomicznego – „egzekucję wojskową” (karny kwaterunek). Z Białegostoku przybył oddział piechoty armii carskiej. W każdym gospodarstwie rozlokowano po trzech żołnierzy, którym chłopi przez miesiąc musieli zapewniać utrzymanie. Mimo to chłopi uparcie trwali przy swoim. Władze nasiliły nacisk. Piechurów zastąpili ułani – po trzy konie i trzech ludzi na pełnym utrzymaniu chłopów. Ten kawaleryjski kwaterunek trwał kolejne dwa miesiące i doprowadził miejscowych do zupełnego wyniszczenia gospodarczego. Jednakże w tak rozpaczliwym położeniu suplikanci w swojej skardze nie żywią urazy do zwykłych żołnierzy; z wyrozumiałością zauważają, że są to ludzie zniewoleni, którzy musieli jedynie wykonywać rozkazy przełożonych.

Artur Grottger, „Pochód na Syberię”

Nawet katastrofa ekonomiczna nie zmusiła gminy krypniańskiej do ustępstw. Opór mieszkańców zaszedł tak daleko, że zwrócił uwagę samego gubernatora grodzieńskiego Skworcowa, który przybył osobiście, próbując nakłonić ich do przyjęcia warunków układu. Chłopi, powołując się na Manifest carski i święcie wierząc w prawa nadane im przez cara, ponownie odpowiedzieli stanowczą odmową.

Zrozumiawszy, że ani blokada ekonomiczna, ani interwencje gubernatora nie odnoszą skutku, władze postanowiły pójść na całość: rozgonić zwierzchność gminną i narzucić chłopom uległych, lojalnych wobec administracji ludzi. Jednak ta próba ingerencji w tradycyjny ład gminy doprowadziła do wybuchu. Pokojowy protest przerodził się w otwarty bunt. Chłopi pobili nowo mianowanego wójta oraz towarzyszącego mu żandarma. Po tym wydarzeniu nie było już odwrotu.

Polecamy e-book Kacpra Walczaka pt. „Cywilizacja śmierci. Rosyjski kolonializm na Wschodzie”:

Kacper Walczak
„Cywilizacja śmierci. Rosyjski kolonializm na Wschodzie”
cena:
11,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
100
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-75-4

Książka dostępna również jako audiobook!

reklama

„Cierpimy i opłakujemy swoje żałosne położenie”

Świstnęły rózgi. Każdy uczestnik zamieszek otrzymał pięćset uderzeń. Kara była tak okrutna, że niektórzy z torturowanych „z woli Bożej przeszli do życia wiecznego”, a ci, którzy przeżyli, w suplice wyznawali, iż skutki tej rozprawy odczuwają jeszcze po dwóch latach. Po chłoście aresztowanych wtrącono do „tajnych cel”, gdzie przetrzymywano ich przez dziewięć miesięcy – „od dnia Świętego Piotra aż do dnia Świętego Zmartwychwstania Pańskiego”. Dzienną rację więźnia ograniczono do minimum: dwa i pół funta suchego chleba (około kilograma) oraz jedna pokrywka żołnierskiej manierki wody (niespełna szklanka). Aresztantom zakazano wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym. Ich bliskim oraz całej wspólnocie, pod groźbą surowych kar, zabroniono skarżenia się na działania władz do wyższych instancji. Sami włościanie z goryczą podkreślają niesprawiedliwość swojego losu, przypominając monarsze, że zawsze byli ludźmi praworządnymi: „zachowania zawsze nienagannego; pod sądem ani my, ani przodkowie nasi nigdy nie staliśmy”.

Po ogłoszeniu wyroku skazani błagali gubernatora Skworcowa o oszczędzenie ich rodzin i niezsyłanie ich na Syberię „bo ni w najmniejszej mierze przed Władzą nie zawiniły, to i nie powinny z nami ginąć i być z nami zesłane na Syberię. Niechaj my sami giniemy za nasze przestępstwo, choć i niewinnie, a rodziny nasze, jako niczemu niewinne, prosimy pozostawić w miejscu zamieszkania” (GIAOO, f. 3, op. 5, d. 7703, k. 7-7v).

Feliks Jasiński, „Zsyłka na Syberię”

Ich prośba została odrzucona, a chłopów wraz z rodzinami zesłano na osiedlenie w guberni tobolskiej. Wśród zesłańców znaleźli się ludzie w podeszłym wieku – Stefan Laskowski i Onufry Wysocki w chwili ogłoszenia wyroku mieli po 63 lata. Jeszcze tragiczniejszy okazał się los Józefa Purty. Wycieńczony przewlekłymi suchotami i niezdolny już do ciężkiej pracy na roli, został wysłany na Syberię wraz z żoną i sześciorgiem małych dzieci.

Podlascy chłopi przybyli do guberni tobolskiej w skrajnej nędzy. Tamtejsza administracja musiała na koszt skarbu państwa wydać im najpotrzebniejsze rzeczy: koszule, portki, onuce, chusty, zipuny (odzież wierzchnią) oraz czary (tradycyjne syberyjskie obuwie). Osobom niezdolnym do pracy władze wyznaczyły zapomogę na utrzymanie: ośmioosobowa rodzina Józefa Purty otrzymywała 65 rubli srebrem rocznie. Pieniędzy tych ledwie wystarczało na przeżycie.

reklama

W swojej suplice chłopi z żalem podkreślają, że obecnie figurują jako „zesłańcy polityczni”. Nie pojmowali, jak do tego doszło, skoro nie byli sądzeni za przestępstwa polityczne, a carowi zawsze służyli „wiernie, zgodnie z obowiązkiem i przysięgą”. Za swoją tragedię petenci wprost obarczają lokalne władze, które doprowadziły ich do ostateczności i na podstawie fałszywych oskarżeń zesłały ich na Syberię. Majątek skazanych poszedł pod młotek. Przysługiwała im nędzna dziesiąta część wartości tego, czego dorobili się przez całe życie ciężkiej pracy. I nawet tę niewielką sumę otrzymali dopiero rok później, przebywając już na Syberii. „Obecnie cierpimy i opłakujemy swoje ciężkie położenie” – skarżą się zesłańcy (GIAOO, f. 3, op. 5, d. 7703, k. 6).

„Polscy przesiedleńcy winni być tu osiedleni na zawsze”

Chłopi błagają cara o miłosierdzie:

Chcielibyśmy, Najjaśniejszy Panie, choć stare kości złożyć przy naszych przodkach w rodzinnej stronie. Nie daj nam, Panie, abyśmy wszyscy opłakiwali nasz nielitościwy los gorzkimi łzami. Nieznośne jest być uwięzionym bez żadnej winy i w obecnym czasie cierpieć zupełnie niesprawiedliwie (GIAOO, f. 3, op. 5, d. 7703, k. 6v).

Przebywając na syberyjskim zesłaniu, włościanie mieli nadzieję skorzystać z łaski carskiej, darowanej Manifestem z 28 października 1866 roku. „Manifest ślubny”, wydany z okazji ślubu następcy tronu, przewidywał złagodzenie kar i ulgi dla niektórych kategorii skazanych, w tym w sprawach związanych z powstaniem styczniowym. Wiedząc o tym, petenci liczyli na przychylność cesarza wobec ich prośby.

Suplika ta nigdy nie trafiła na biurko monarchy. Z dalekiego Tobolska petycja została skierowana do Omska, do kancelarii generała-gubernatora Syberii Zachodniej, generała lejtnanta Aleksandra Chruszczowa — człowieka, który zaledwie kilka lat wcześniej uczestniczył w tłumieniu powstania styczniowego na terenie guberni lubelskiej. Przed podjęciem decyzji zażądano opinii władz tobolskich. Stanowisko zarządzającego gubernią tobolską okazało się kategoryczne: „Wniosek tych osób o powrót do ojczyzny, moim zdaniem, nie podlega uwzględnieniu, jako że na podstawie protokołu Komitetu Zachodniego polscy przesiedleńcy winni być tu osiedleni na zawsze” (GIAOO, f. 3, op. 5, d. 7703, k. 1v).

Aleksander Chruszczow

Odmowa nie złamała petentów i już w 1868 roku podjęli oni kolejną próbę uzyskania sprawiedliwości. Tym razem zesłańcy zwrócili się z prośbą do wielkiego księcia Włodzimierza Aleksandrowicza. Dwudziestoletni syn Aleksandra II wydawał się idealnym orędownikiem: młody członek rodziny cesarskiej mógł zanieść ich błaganie bezpośrednio do imperatora. W swojej prośbie chłopi powoływali się na Najwyższy ukaz z 17 maja 1867 roku, który przewidywał ulgi dla części zesłańców w sprawach związanych z powstaniem styczniowym. Jednak i to podanie ostatecznie trafiło na biurko generała-gubernatora Syberii Zachodniej. Wróciło do petentów z rezolucją: „Jego Ekscelencja nie uważa się za uprawnionego do wnioskowania o ich powrót do ojczyzny, ponieważ petenci pochodzą ze stanu prostego, a Najwyższy ukaz nie obejmuje osób tego stanu” (GBUTO GA w Tobolsku, f. I154, op. 4, d. 473, k. 4).

Polecamy e-book Mateusza Będkowskiego pt. „Polacy na krańcach świata XX wiek. Część 2”:

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata XX wiek. Część 2”
cena:
16,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
216
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-69-3
reklama

„Podanie nie może być w żaden sposób uwzględnione”

Po nieudanych próbach uzyskania łaski carskiej kolejną próbę powrotu do ojczyzny zesłańcy podjęli sześć lat później, w 1874 roku. Tym razem wybrali formalną drogę kancelaryjną, kierując podanie do ministra spraw wewnętrznych. Prosili Jego Ekscelencję, generała adiutanta Timaszewa, o „przyjęcie nas pod łaskawą opiekę Waszą oraz pozwolenie nam na powrót wraz z rodzinami do drogiej każdemu człowiekowi ojczyzny, zważywszy na tak długie nasze wygnanie i przebywanie na Syberii. O łaskę Waszą do nóg Waszych upadamy i do grobu nie zapomnimy Wielkiego Cara i Was w naszych modlitwach” (GBUTO GA w Tobolsku, f. I152, op. 6, d. 931, k. 1). Do wniosku przesiedleńcy dołączyli obszerny zbiór dokumentów. Ich syberyjscy sąsiedzi oraz zarząd gminy wystawili im nienaganną opinię: „zachowują się dobrze, zajmują się rolnictwem, podatki płacą terminowo, w żadnych nagannych czynach nie zostali zauważeni, pod śledztwem ani sądem nie stawali” (GBUTO GA w Tobolsku, f. I152, op. 6, d. 931, k. 4). Głównym oparciem dla zesłańców stała się uchwała gminy Krypna, pod którą podpisało się 280 gospodarzy. Dawni współmieszkańcy ze współczuciem pisali, że ich rodacy „zesłani zostali z powodu swojej prostoty i niedoświadczenia, wskutek czego naruszyli prawo” (GBUTO GA w Tobolsku, f. I152, op. 6, d. 931, k. 5).

Mimo to machina biurokratyczna żądała wciąż nowych dokumentów. Rosły koszty: każda kolejna prośba wiązała się z opłatą za papier stemplowy oraz usługi pisarskie. Od chłopów zażądano oświadczeń, że podróż powrotną do ojczyzny podejmą wyłącznie na koszt własny. Co więcej, przed wyjazdem z Syberii zobowiązani zostali do pełnego zwrotu do skarbu państwa wszystkich wypłaconych im wcześniej zapomóg i pożyczek, a po przybyciu na miejsce – do nieproszenia władz o żadną pomoc oraz do wpisania się w ciągu dziewięciu miesięcy do jednego ze stanów podatkowych.

reklama

Proces gromadzenia dokumentów przyniósł kolejne nieszczęścia. Egzekutor-zesłaniec Zakrzewski, pracujący przy Zarządzie Gubernialnym, ukradł kilka paczek oraz przekazów pieniężnych należących do zesłańców politycznych, po czym zbiegł w nieznanym kierunku. Wśród poszkodowanych znalazł się również Józef Purta. Brat przysłał mu 50 rubli na zwrot państwowej zapomogi na zagospodarowanie – tych samych pieniędzy, bez zwrotu których władze odmawiały pozwolenia na powrót do ojczyzny. Purta nie zdołał już odzyskać tej sumy.

Po wieloletniej biurokratycznej zwłoce w 1881 roku Zarząd Gubernialny w Tobolsku wydał ostateczny werdykt: „zważywszy na zawarty w cyrkularzu Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 23 listopada 1876 roku nr 143 Najwyższy ukaz o wstrzymaniu w ogóle powrotów do ojczyzny osób zesłanych z Kraju Zachodniego i Królestwa Polskiego, podanie nie może być uwzględnione” (GBUTO GA w Tobolsku, f. I152, op. 6, d. 931, k. 23v).

„Powrócić do ojczyzny, drogiej każdemu człowiekowi”

Czas mijał, a zesłańcy stopniowo dorabiali się własnych gospodarstw i układali sobie nowe życie. Ich dzieci dorastały już tutaj, zakładały rodziny z potomkami innych polskich towarzyszy niedoli, a życie powoli układało się na nowo. Kościół katolicki znajdował się daleko, lecz ksiądz przyjeżdżał raz na kilka miesięcy, aby ochrzcić dzieci i spełnić niezbędne posługi duszpasterskie. Wnukowie podlaskich chłopów wiedzieli o Polsce jedynie z opowieści starców i postrzegali już Syberię jako swoją prawdziwą ojczyznę. Daleki kraj jawił im się jako coś ciepłego i pięknego, lecz głęboko odległego, niemal baśniowego.

Jacek Malczewski, „Powrót Sybiraków”

Mimo nieustannych odmów, jednemu zesłańcowi udało się ostatecznie powrócić do domu. Józef Purta, który ledwo przeżył drogę etapową na Syberię, dwadzieścia sześć lat później przybył wraz z żoną i sześciorgiem młodszych dzieci z powrotem na Podlasie. Trzy jego starsze córki wyszły za mąż za synów innych zesłańców i pozostały na Syberii. Józef przeżył długie życie i spoczął w ziemi swoich przodków.

Na tym jego historia mogłaby się zakończyć. Jednak po 1914 roku jego syn i córka, już ze swoimi rodzinami, ponownie znaleźli się na Syberii. Rodzina została ostatecznie rozdzielona i żyła odtąd po obu stronach rozpadającego się imperium.

Źródła archiwalne:

Archiwum Archidiecezjalne w Białymstoku: Księgi metrykalne dekanatu białostockiego z 1906 r., cz. 1, k. 585v.

Litewskie Państwowe Archiwum Historyczne (LVIA): f. 1248, op. 1, d. 595, k. 159–168.

Państwowe Archiwum Historyczne Obwodu Omskiego (GIAOO): f. 3, op. 5, d. 7703; op. 6, d. 10005A; op. 8, d. 12407; op. 9, d. 14191.

Państwowe Archiwum Obwodu Tiumeńskiego w Tobolsku (GBUTO GA w Tobolsku): f. I152, op. 6, d. 931; f. I154, op. 4, d. 473; op. 16, d. 379, k. 57–57v; op. 25, d. 3, k. 198.

redakcja: Jakub Jagodziński

POLECAMY

Zapisz się za darmo do naszego cotygodniowego newslettera!

reklama
Komentarze
o autorze
Alexey Reshtenko
Student pierwszego roku studiów licencjackich na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Potomek polskich zesłańców na Syberię. Zajmuje się historią społeczną XIX wieku, w szczególności losami Sybiraków.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone