Opublikowano
2018-05-28 14:35
Licencja
Wolna licencja

„Z tubylcami stwarzał partnerskie warunki współpracy” – dlaczego warto dowiedzieć się więcej o Stefanie Szolc-Rogozińskim?

Czy Szolc-Rogoziński różnił się czymś od innych odkrywców Afryki swoich czasów? o go natknęło do rozpoczęcia podróży? Czy dzisiejsza Afryka bardzo się różni od tej, która widział podróżnik? O tym wszystkim i nie tylko przeczytacie w naszej rozmowie z Maciejem Klósakiem, jednym z autorów książki „Stefan Szolc-Rogoziński. Zapomniany odkrywca Czarnego Lądu”!


Strony:
1 2

Maciej Klósak – Wykładowca akademicki i podróżnik. Odwiedził ponad 100 krajów. Kierownik wypraw śladami Stefana Szolca-Rogozińskiego „Kamerun 2014” i „Vivat Polonia 2016” . Dariusz Skonieczko – Podróżnik. Uczestnik wyprawy „Kamerun 2014” śladami Stefana Szolca-Rogozińskiego.

Przemysław Mrówka: Szolc-Rogozińskim zajmował się Pan, o ile wiem, już od dawna. Skąd wzięło się to zainteresowanie?

Maciej Klósak: Postać Stefana Szolca-Rogozińskiego chodzi mi po głowie od kilku lat. W 2012 roku zainteresowałem się historią znajdującej się na mojej posesji figurki Matki Boskiej, która miała stanowić wotum dziękczynne za niebezpieczną wyprawę do Afryki. Dzięki nazwisku fundatorów kapliczki – Rutkowskich trafiłem na literaturę poświęconą Rogozińskiemu. Trop okazał się ostatecznie fałszywy, ale zaciekawienie wyprawą afrykańską Rogozińskiego pozostało, zwłaszcza iż Klemens Tomczek, członek wyprawy i przyjaciel Stefana, związany był z moim rodzinnym miastem – Ostrowem Wielkopolskim. W roku 2013 poznałem z kolei Darka Skonieczko z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie oraz redaktor Agatę Kosmalską - dwóch pasjonatów tematu i wówczas zrodził się pomysł wyprawy do Afryki. Ostatecznie odbyły się dwie ekspedycje: w roku 2014 i 2016, podczas których udało nam się odwiedzić praktycznie wszystkie miejsca związane z Rogozińskim w Kamerunie, Gabonie, Gwinei Równikowej, Nigerii, Liberii i Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Myśląc o podróżnikach i odkrywcach badających Afrykę do głowy przychodzą raczej nazwiska takie, jak Stanley czy Livingstone. Czy Szolc-Rogoziński czymś się od nich różnił, miał jakąś cechę charakterystyczną?

Niewątpliwie postaci te zapisały się na stałe w historii afrykańskich odkryć. Jednak o ile można im bez wątpienia przypisać sukcesy eksploracyjne, to zgrzyt powstaje z większością z nich, kiedy wspomina się inny niechlubny aspekt ich działalności w Afryce. To właśnie oni często torowali drogę do dóbr naturalnych Afryki bezwzględnym, krwawym kolonizatorom, takim jak Leopold II - król Belgii - w tym konkretnych przypadku był to Henry Morton Stanley. Tutaj należy wskazać zasadniczą różnicę między nimi a Rogozińskim. Polak co najwyżej handlował pojedynczymi strzelbami, a przede wszystkim alkoholem, natomiast swoje osiągnięcia terytorialne - posiadał w pewnym momencie 63 wioski - osiągnął przez zakup lub zdobył w prezencie. I nie były to kolonie, w których podporządkowywał sobie ludzi, z tubylcami stwarzał partnerskie warunki współpracy, Był orędownikiem francuskiego podróżnika de Brazzy, któremu również grabieżcze metody kolonizacyjne nie były bliskie.

Rzeka Mungo (fot. z archiwum Macieja Klósaka

Współcześni Rogozińskiemu badacze byli bohaterami w ówczesnej świadomości. Czy to właśnie ich przykład natchnął go za młodu do badania Afryki?

Z pewnością. Rogoziński już w szkole średniej zaczytywał się w czasopismach polskich i francuskich o dokonaniach wielkich podróżników i chciał wyruszyć ich śladami. Stąd jego pomysł na ukończenie szkoły morskiej, aby jako oficer marynarki pływać po świecie. Kiedy pierwszy raz wypłynął z rosyjskiego Kronsztadu dookoła Afryki i Azji i odwiedził Władywostok, na trasie pisał już plan pierwszej afrykańskiej wyprawy. W czasie technicznego postoju we Francji odwiedził Paryż i Neapol i tam poznał pierwszych podróżników europejskiego formatu, którzy zarazili go skutecznie myślą o odkrywaniu Czarnego Lądu.

Polecamy książkę Dariusza Skonieczki i Macieja Klósaka „Stefan Szolc-Rogoziński. Zapomniany odkrywca Czarnego Lądu”:

Stefan Szolc-Rogoziński Tytuł: Stefan Szolc-Rogoziński. Zapomniany odkrywca Czarnego Lądu
Autor: Dariusz Skonieczko, Maciej Klósak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Szara Godzina
Język wydania: polski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-05-30
Wymiary produktu [mm]: 245 × 170
Cena: 49,90 zł
Kup taniej w Empik.com!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org