Opublikowano
2017-11-09 19:52
Licencja
Wolna licencja

Za „Wisłą”. Stosunki polsko-ukraińskie wewnątrz PRL-u

Akcja „Wisła” stanowi od lat kość niezgody między historykami z Polski i Ukrainy. Niezależnie od tego, jak ją ocenimy, nie ulega wątpliwości, że było to wydarzenie tragiczne, które pociągnęło za sobą daleko idące konsekwencje dla społeczeństwa Polski Ludowej – Polski, która miała być dużo bardziej jednolita.


1 2 3

Aby zrozumieć znaczenie stosunków polsko-ukraińskich w PRL-u, należy oczywiście zacząć od tego, czym w ogóle była akcja „Wisła”, zwana też akcją „W”.

Tuż po wojnie, w wyniku zmiany granic, po stronie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej pozostało ok. 850 tys. Polaków, a po stronie polskiej między 650 a 700 tys. Ukraińców. W wielu miejscach istniały albo społeczności mieszane, albo skupiska ludności jednej narodowości, bez zwartego terytorium (to Polacy na wschód od linii Curzona). Pierwsze wywózki ludności ukraińskiej miały miejsce jeszcze w latach 1945-1946, jednak za wydarzenie kulminacyjne uznaje się właśnie „Wisłę”.

pomnik świerczewski Pomnik generała broni Karola Świerczewskiego, za pomnikiem Góra Walter (domena publiczna) W akcji przesiedlono około 150 000 Ukraińców z powiatów południowo-wschodnich na północ i zachód kraju. Oficjalnie były to działania mające na celu walkę i z UPA i jej dezorganizację. Za pretekst posłużyła śmierć gen. Karola Świerczewskiego w zasadzce pod Jabłonkami 28 marca 1947 roku. Śmierć „Waltera”, który zginął w trakcie podróży mającej na celu inspekcję bieszczadzkich garnizonów, została uznana za odpowiedni pretekst. „Wisłą” kierował minister bezpieczeństwa publicznego Radkiewicz, a wojskami dowodził gen. Stefan Mossor. Nadzór pełnił radziecki gen. Sierow, pełniący „funkcję doradczą” w MBP.

Akcja przygotowywana była od jesieni 1946 roku, a decyzja o jej wykonaniu zapadła pod koniec marca roku następnego. Rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 roku, a zaangażowano w nią pięć dywizji piechoty, dywizję Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, dodatkowe pułki (piechoty, zmotoryzowany, saperów) i eskadrę lotniczą. Wsparciem służyła Milicja Obywatelska i Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.

Zasada rozdzielana ludności objętej akcją zakładała, że Ukraińcy nie mogli stanowić ostatecznie więcej niż 10% ludności w danej miejscowości (nowym miejscu zamieszkania) w stosunku do polskiej. Wśród innych obostrzeń warto wymienić też zakaz osiedlania w jednym miejscu więcej niż trzech rodzin z danej wsi. Choć wytyczne te nie doczekały się często realizacji, to jednak rozbijały dawne społeczności ukraińskie na południowym-wschodzie Polski Ludowej.

Paweł Smoleński – „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji «Wisła» – recenzja

Czytaj dalej...
Miejscowa ludność polska wobec przesiedlanych Ukraińców odnosiła się nieprzychylnie, a czasem wręcz wrogo, co jest zrozumiałe przez fakt, że wśród Polaków znajdowali się m.in. repatrianci z Wołynia, zdający sobie doskonale sprawę ze zbrodni UPA i walk w ich rodzinnych okolicach. Oficjalna propaganda również podsycała taką atmosferę i przedstawiała w złym świetle tych, których objęto akcją „W”, utrwalając wizerunek „Ukraińca-banderowca”.

Tak wyglądało przybycie na Ziemie Odzyskane Nadziei, rocznik 1928, wedle opisu z książki Pawła Smoleńskiego Syrop z piołunu. Wygnani w akcji „Wisła” :

Gdy ich przywieźli w 1947 roku, w czworakach nie było okien, a ziemia nieobsiana. Jeśli jaki sąsiad z oddali coś dał, to było. Jak nie dał, to nie było, tylko jagody w lesie i grzyby. Dawali ci, którzy przyszli z Wileńszczyzny i od dzisiejszej Białorusi. Im dalej na południe, tym większą ludzie zwozili tu ze sobą zawziętość. Nic nikomu z tego nie przyszło, bo – dzisiaj to już wiadomo jak Bóg na niebie – każdemu przypadł w udziale tylko jakiś kawałek biedy. A głupie przezwiska, ubliżanie od banderowskich kurew, gdy człowiek wystawił nos za Bajory? Jak kto pamięta, że dawno temu spotkało go coś takiego, widać nie miał w życiu ani chwili szczęścia.

Antypaństwowa działalność przesiedlonych Ukraińców nie była zjawiskiem porównywalnym ze skalą działalności OUN-UPA na Kresach, a aktywni sympatycy OUN-UPA byli bardzo szybko neutralizowani, ginąc w starciach lub dostając wyroki w więzieniu. Służyła temu szeroka inwigilacja środowisk przesiedleńców. Zdarzyło się nawet, że istniał „Prowod OUN” – całkowicie wymyślona organizacja pod kontrolą polskiego kontrwywiadu, która stanowiła „lep” na ukraińskich nacjonalistów.

Nie można jednak zaprzeczyć, że działalność OUN-UPA na Ziemiach Odzyskanych jednak istniała. Co więcej, schwytany nacjonalista i członek OUN Petro Fedoriw „Dalnycz” zeznał, że jeszcze przed akcją „Wisła” kierownictwo jego organizacji starało się przerzucić na zachód działaczy, którzy ulegli najmniejszej dekonspiracji. Znany jest też choćby przykład, gdy w 1947 roku na Warmii i Mazurach działał 7-osobowy oddział Mikołaja Tarabana „Tuczy”, w starciu z którym zginęło trzech milicjantów. Nacjonaliści uciekli przy pomocy ludności ukraińskiej dalej na zachód.

samolot upa Uszkodzony w walkach z UPA w Bieszczadach samolot Po-2 (domena publiczna)

Artykuł inspirowany książką Pawła Smoleńskiego pt. „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji „Wisła””. Dowiedz się więcej!:

Syrop z piołunu. Wygnani w akcji Wisła Tytuł: „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji "Wisła"”
Autor: Paweł Smoleński
Wydawnictwo: Czarne
Seria wydawnicza: Reportaż
Projekt okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
Data premiery: 8 listopada 2017
Nazwa wariantu: wydanie 1
Rodzaj okładki: twarda
Wymiary: 133 mm × 215 mm
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-8049-600-2
Cena: 39,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!
Kup taniej jako e-book!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: legionista |

Jeżeli Operacja "Wisła" była tragedią, to jakim słowem określimy rzeź wołyńską?



Odpowiedz

Gość: adam m. |

gdyby nie Akcja Wisła dziś byśmy mieli ukraińską katalonie na wschodzie. niemiecką katalonie bedziemy miec na śląsku i w trójmieście



Odpowiedz

Gość: i love akcja wisła |

komunistyczne państwo polskie musiało przesiedlić ludność ukraińską bo ona wspomagała nacjonalistów ukraińskich z OUN UPA i Służba Bezpieky Bandery, bandy te dążyły do oderwania części legalnego jakim by nie było PRL, wg ideologii nacjonalizmu ukraińskiego ziemie przemyska łemkowska i chełmszczyzna to ich tereny etniczne które za wszelką cene trzeba włączyć w skład ukrainy która ma liczyć 1.2mln km2. faszyści ukraińscy korzystali z pomocy ukraińców zamieszkałych na tych terenach do walki z Polską i Polakami, dlatego akcja wisła, a nie że to zemsta za Wołyń. Wiktor Poliszczuk opisał to w swych pracach na PODSTAWIE DOKUMENTÓW Z ARCHIWÓW NIEMIECKICH UKRAIŃSKICH POLSKICH I ROSYJSKICH. nikt nigdy nie obalił jego prac ani nawet nie próbował bo zrobił to na podstawie twardych dowodów, a był Ukraińcem.



Odpowiedz

Gość: kamiński |

Ukraińcy powinni Polaków po rekach całować, że nie oddaliśmy ich Stalinowi. Gruzin by ich wywiózł na Kołymę w bydlęcych wagonach. Do kopalni. U nas cackano się z nimi, dano mieszkania i pracę. A teraz okazuje się, że za dobrzy byliśmy dla tych bandytów.



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: kamiński - warto uzupełnić swoją wiedzę. Niezależnie od akcji "Wisła" w latach 1945 - 46 prowadzono wymianę ludności na podstawie umowy między władzami Polski Ludowej a władzami Ukraińskiej SRR. Polacy z Kresów wschodnich przyjeżdżali do Polski, a ci mieszkańcy Podkarpacia, którzy poczuwali się do narodowości ukraińskiej - wyjeżdżali na Ukrainę. Jak pisze Władysław Krygowski (Przewodnik "Beskidy", część III: Beskid Niski, wyd. Sport i Turystyka, 1967) - "z powiatu sanockiego przesiedlono w 1945 r. 40 500 ludzi, w tym na Ziemie Zachodnie ok. 11 000 (co znaczy że do ZSRR ok. 30 000 mieszkańców); z powiatu jasielskiego do ZSRR - 7 300 Ukraińców". Bieszczady i Beskid Niski wyludniły się, ponieważ polscy repatrianci nie osiedlali się na tych terenach, tylko jechali na Ziemie Zachodnie. Tak że "oddaliśmy Stalinowi" wiele tysięcy Ukraińców. A co się z nimi stało? W wydawanej w Polsce ukraińskiej gazecie (Nasze Słowo, 28 grudnia 1969) przeczytałem, że Łemkowie wyjeżdżający na Ukrainę osiedlali się przeważnie w rejonie Drohobycza. Łemkowie ze wsi Leszczyny i Nowica osiedli we wsi Rychtycze koło Borysławia.



Odpowiedz

Gość: MT |

"Aby zrozumieć znaczenie stosunków polsko-ukraińskich w PRL-u, należy oczywiście zacząć od tego, czym w ogóle była akcja „Wisła”, zwana też akcją „W”."
Obawiam się że aby zrozumieć znaczenie stosunków polsko-ukraińskich należy zacząć od odzyskania przez tych pierwszych niepodległości, podejmowanych wówczas decyzji i skutków jakie to rodziło. Należy również zobaczyć jak wyglądała polityka głównych graczy na przestrzeni lat, a dopiero potem można spróbować ogarnąć to w całość. Inaczej to pomieszanie przyczynowo-skutkowe.



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, wielki fan „Kroniki XX wieku" Mariana B. Michalika i okresu, o którym ta książka opowiada. Poza tym interesuje się piłką nożną, muzyką rockową i zbieraniem prasy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org