Opublikowano
2017-05-02 16:10
Licencja
Prawa zastrzeżone

Zagadka Brisaciera, „syna” Jana III Sobieskiego

Od czerwca 1646 r. do października 1647 r. Jan i Marek Sobiescy – synowie marszałka Sejmu i senatora Jakuba Sobieskiego – zwiedzali Francję w ramach swojej młodzieńczej podróży po Europie. Zdaniem części badaczy owocem tej podróży miał być nieślubny syn przyszłego króla, Brisacier. Czy Sobieski naprawdę miał dziecko w Paryżu?


Strony:
1 2

Jan III Sobieski ok. 1674 roku (aut. warsztat Daniela Schultza, domena publiczna). Informację na temat rzekomego syna Jana III Sobieskiego podał jako pierwszy François-Timoléon de Choisy w swoich pamiętnikach. Zgodnie z jego relacją w 1676 r. Brisacier miał pojawić się w Warszawie i wmawiać polskiemu władcy, że jest jego synem spłodzonym w czasie paryskich studiów. Arystokrata przedstawił się jako sekretarz królowej Francji Marii Teresy i wręczył monarsze dwa listy – jeden od francuskiej władczyni z prośbą, aby starał się dla niego u króla Ludwika XIV o parostwo i księstwo, a drugi zawierający weksel na sto tysięcy talarów, które miały zostać wypłacone Sobieskiemu w Gdańsku. Do dokumentów miał też zostać dołączony oprawiony w diamenty portret Marii Teresy. Kiedy Jan III Sobieski wysłał prośbę do Ludwika o stanowiska dla Brisaciera, wyszło na jaw, że list z podpisem królowej został jej perfidnie podsunięty, a Brisacier wykorzystał swoją pozycję sekretarza do kolejnego oszustwa. „Uważano go za istotę bardzo podrzędną, przypadającą zaledwie do wysokości urzędu sekretarza królowej, jaki piastował” – opisuje go autor pamiętników. Za sfabrykowanie dokumentów awanturnik został wtrącony do Bastylii, a po uwolnieniu wyjechał na zawsze z Francji i miał umrzeć w Moskwie, planując wyprawę do Indii.

Potomek Sobieskich czy… Brisacierskich?

Listy podpisywane krwią. Miłosna historia Henryka Walezego i Marii de Condé

Czytaj dalej...
Chociaż sam de Choisy pisze o Brisacierze jako o oszuście, niektórzy badacze zajmujący się rodem Sobieskich (m.in. Otto Forst de Battaglia i Leszek Podhorodecki) uznali Brisaciera za rzeczywistego nieślubnego syna króla Jana III Sobieskiego. Tymczasem już w 1676 r. francuska arystokratka markiza de Sévigné w swoich listach opisywała ten rodzaj powiązania sekretarza królowej z Sobieskim jako „złośliwą plotkę” i tłumaczyła, że „chimera ta na miłym dworze polskim powstała”. Brisacier faktycznie przebywał w Warszawie i miał sprawę skierowaną do króla Jana, ale nie uważał się za jego syna, lecz jedynie dalekiego krewnego. Przodek sekretarza, będący przedstawicielem wielkopolskiego rodu Brisacierskich, miał rzekomo wyjechać z Polski w 1574 r. wraz z królem Henrykiem Walezym i założyć rodzinę we Francji. Nie zmienia to faktu, że Jan III Sobieski faktycznie uwierzył w pokrewieństwo z Brisacierem, a wysłany przez niego do Francji agent nabył za pięćset tysięcy liwrów dobra Rieux w Bretanii, aby utworzyć na tym terenie księstwo dla awanturnika. Przed ostateczną realizacją tego przedsięwzięcia powstrzymało go dopiero ujawnienie oszustwa i wypędzenie wysłannika Sobieskiego przez króla Francji.

Wbrew opinii Ottona Forsta de Battaglii nazwisko Brisacier nie miało nic wspólnego z paryskim Hôtel de Brisac, w którym mieli przebywać bracia Sobiescy (w rzeczywistości na krótko przebywali w gospodzie „à la ville de Brisac”), lecz było po prostu nazwiskiem rodziny, z której pochodził cieszący się złą sławą oszust. Ród de Brisacier był od pokoleń związany z francuskim dworem, a jego genealogia została bardzo dobrze zbadana. Bohater afery Mathieu de Brisacier urodził się w 1641 r. i został ochrzczony 26 września 1643 r. w kościele św. Sulpicjusza w Paryżu. Jego rodzicami byli: Guillaume de Brisacier, sekretarz królowej Anny Austriaczki, a następnie jej synowej Marii Teresy, i Madeleine de Garsanlan. Między Mathieu de Brisacierem a Janem III Sobieskim było więc zaledwie dwanaście lat różnicy.

Kościół św. Sulpicjusza w Paryżu (aut.François Etienne Villeret, domena publiczna).

Rozrzutny sekretarz

Również opowieść o pochodzącym z Polski przodku nie była zgodna z prawdą, gdyż przodkowie Mathieu mieszkali w Paryżu już na początku XVI w. W Wielkopolsce nie było nigdy żadnej rodziny Brisacierskich – Brisacier w dość prymitywny sposób próbował spolszczyć swoje nazwisko przez dodanie popularnej „szlacheckiej” końcówki „-ski”. W rzeczywistości ród de Brisacier wywodził się z rodziny de Braezie. Prapradziad Brisaciera, Jean de Braezie, był kamerdynerem króla Francji Franciszka II i już w 1511 r. ożenił się z Francuzką Perrette Le Bourcier. Mathieu mógł więc być co najwyżej dalekim krewnym królowej Marii Kazimiery, jednak powiązania między rodzinami d’Arquien i de Brisacier są trudne do odnalezienia.

Mathieu de Brisacier zaczął swoją karierę na dworze francuskim w 1675 r., po śmierci swojego ojca Guillaume’a, kiedy to został po nim sekretarzem Marii Teresy, żony Ludwika XIV. Od samego początku swojej działalności publicznej miał opinię awanturnika i skandalisty. Wspomniana już markiza de Sévigné w liście do pani de Grignan z 25 września 1676 r. pisała o nim, że „wybił się niezwykle okazałym stylem życia i niesłychaną rozrzutnością”. Już rok po objęciu stanowiska Brisacier przyjechał do Polski w stroju karmelity z tablicą genealogiczną rodu Brisacierskich i sfałszowanymi listami królowej, wmawiając Sobieskiemu, że jest jego krewnym. W intrydze miała pomagać mu matka, Madeleine de Brisacier.

Podejrzana łaskawość

Maria Teresa, królowa francuska, żona Ludwika XIV (aut. Charles Beaubrun, domena publiczna). Zachowanie sekretarza traktowano we Francji jako szaleństwo i rzeczywiście trudno wyjaśnić, dlaczego Mathieu obrał za swój cel właśnie polskiego władcę. Wydaje się całkiem prawdopodobne, że rodzina de Brisacierów wyświadczyła jakąś przysługę Janowi Sobieskiemu w czasie jego pobytu we Francji w latach 1646–1647 i kiedy został on królem, oczekiwała od niego odwdzięczenia się. Monarcha wypierał się jednak w listach wcześniejszej styczności z członkami rodu de Brisacier. Jak już wcześniej zostało wspomniane, Jan Sobieski uwierzył w relację Brisaciera i zaczął zabiegać o wyróżnienia dla oszusta. Nie przestał żywić wobec niego sentymentu, nawet gdy wyszły na jaw nieuczciwe intencje Mathieu. Król spotkał się nawet w Paryżu z matką awanturnika i – jak donosił teść Sobieskiego Henri d’Arquien – „nie ruszał się od niej”, co potwierdza teorię, że mogła być jego znajomą sprzed lat. Markiza de Sévigné w swoim liście wspomina, że swego czasu, przebywając we Francji, Sobieski planował poślubić siostrę Brisaciera i „posłał nawet złoty klucz jego matce, jako damie dworu Królowej”. Wobec faktu, że od 1665 r. Sobieski był szczęśliwym mężem Marii Kazimiery d’Arquien, te plany matrymonialne wydają się mało prawdopodobne.

Chociaż król Jan III Sobieski nie miał pretensji do Brisaciera za to, że w perfidny sposób nadużył zaufania francuskiej królowej, Ludwik XIV nie mógł pozwolić, aby oszustwo uszło sekretarzowi płazem. Brisacier został pozbawiony urzędu i wraz z matką trafił do Bastylii, o czym donosiła już w październiku 1676 r. w swoich listach pani de Sévigné. Ich niewola nie trwała jednak długo i za kilka lat osławiony skandalista znów zaczął szukać przygód w rzekomej ojczyźnie przodków.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marka Telera pt. „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Autor: Marek Teler
Tytuł: „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-65156-12-9

Stron: 79

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)
Zobacz też nasze pozostałe e-booki!

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Marek Teler

Student IV roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława IV w Warszawie. Autor książki „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”. Interesuje się mediewistyką i genealogią dynastyczną.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org