Opublikowano
2013-11-06 11:00
Licencja
Wolna licencja

Zamieszki czy powstanie? 6 listopada 1923 roku w Krakowie

Niewiele osób pamięta dziś o wydarzeniach z listopada 1923 roku. Zazwyczaj spokojny i dostojny Kraków został ogarnięty ogniem walk. Przez lata komunistyczna propaganda próbowała włączyć zamieszki na tle ekonomicznym w tradycję polskich zrywów rewolucyjnych. Czy słusznie?


1 2 3

Pierwsze lata po odzyskaniu niepodległości były dla Polski trudne. Kraj nie tylko musiał radzić sobie ze zjednoczeniem ziem z trzech dawnych zaborów, ale też walczyć o swoje granice. Gdy zażegnano groźbę ponownego wymazania Polski z map świata, jak na złość zaczął nasilać się kryzys ekonomiczny. Do tego dochodziły częste poważne spięcia polityczne, których ofiarą stał się miedzy innymi pierwszy prezydent II RP, Gabriel Narutowicz. Nie brakowało też jednak sukcesów. Obowiązywała demokratyczna konstytucja, przeprowadzono wolne wybory parlamentarne, a gospodarka mimo wszystko dźwigała się z gruzów.

Niestabilność

Wincenty Witos Niestety piąty rok niepodległości nie malował się w różowych barwach. W kraju szalała hiperinflacja. Marka polska, do tej pory waluta wyjątkowo niestabilna, stała się tańsza od papieru, na którym ją drukowano. W maju 1923 roku, po długotrwałych negocjacjach prowadzonych w posiadłości bogatego działacza PSL Ludwika Hammerlinga, zawiązano tzw. „pakt lanckoroński”. Był on polityczną umową pomiędzy ludowcami z „Piasta” i nacjonalistyczną prawicą, dzięki której udało się powołać stabilny rząd centroprawicowy. Z połączenia PSL i Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej (tzw. „chjeny”), powstała koalicja zwana popularnie „Chjeno-Piastem”. Sformowała ona, jak miało się okazać, jeden z najbardziej znienawidzonych rządów w dziejach Polski.

W czerwcu 1923 roku kryzys ekonomiczny nad Wisłą wszedł w niezwykle ostre stadium. Tekę premiera dzierżył już wówczas, po raz drugi, chłopski lider, Wincenty Witos. Władze próbowały ratować gospodarkę kraju. Zaczęły robić to, co zrobiłaby każda władza znajdująca się w tak trudnej sytuacji – ciąć wydatki i zwiększać podatki. Walka o zrównoważenie budżetu trwała przez całe lato i jesień 1923 roku.

Tymczasem, nieubłaganie zbliżała się zima. W Krakowie szaleli spekulanci – w sklepach nie tylko nie można było dostać mięsa czy mąki, ale również tak niezbędnego towaru jak węgiel. Władze dawnej stolicy Polski zupełnie nie dawały sobie rady z brakami w aprowizacji. Na skutek nieudolnego działania władz, i wspomnianej już spekulacji, ceny żywności w Krakowie były jednymi z najwyższych w kraju. Nic też dziwnego, że mieszkańcy zaczęli coraz bardziej dobitnie manifestować swoje niezadowolenie. W przeciągu kilku jesiennych tygodni przez miasto przetoczyła się gwałtowna fala strajków.

Dlaczego policja strzelała przed wojną?

Czytaj dalej...

Najpierw strajk, a potem powstanie?

Coraz bardziej dramatyczna sytuacja ekonomiczna spowodowała, że 29 października 1923 roku w Krakowie rozpoczął się strajk powszechny. Robotnicy przestali pracować, motorniczowie zatrzymali swoje tramwaje, a wojsko w koszarach czekało na rozkazy. Pomimo kilku incydentów, z wielkiej chmury nie spadł deszcz. Akcja protestacyjna zakończyła się spokojnie już o godzinie trzynastej. Jednak 3 listopada sytuacja znowu się zaogniła. Na wspólnym wiecu Centralny Komitet Wykonawczy Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Komisja Centralna Związków Zawodowych wspólnie proklamowały strajk powszechny, planując jego rozpoczęcie na 5 listopada.

Ignacy Daszyński i Wincenty Witos, 1920

Nie wiadomo, czy zamieszki nie wybuchłyby już 5 listopada, gdyby nie zbieg okoliczności. Otóż naprzeciw protestujących robotników wyszła kompania żołnierzy. Protestujący zaczęli krzyczeć do wojskowych, z pytaniem dlaczego chcą do nich strzelać. Ci, z irytacją w głosie odpowiedzieli: Czego w od nas chcecie? Jesteśmy tacy jak wy! Tego nie wytrzymał jednak dowódca kompanii i pragnąc przywrócić dyscyplinę, gotował się do czynu. Według nie do końca jasnych relacji dowódcę kompanii miał powstrzymać major Wacław Kostek-Biernacki, który akurat znalazł się niedaleko od centrum wydarzeń. Miał on przekonać dowódcę o bezcelowości jego działań i zalecił mu wycofanie oddziału. Tak też się stało. Według słów prominentnego działacza PPS Bolesława Drobnera szczęśliwy tłum porwał Kostka-Biernackiego (przyszłego komendanta więzienia w Brześciu) i zaczął nieść go na rękach. Tego dnia władze Krakowa odnotowały wiele incydentów, żaden nie przyniósł jednak ofiar.

Krwawy wtorek

Władysław Kiernik, minister spraw wewnętrznych Jeszcze w nocy z 5 na 6 listopada 1923 roku przyszła z Warszawy decyzja o kategorycznym zakazie dużych zgromadzeń w lokalach zamkniętych. A tymczasem właśnie tego dnia, w Domu Robotniczym, miał odbyć się kolejny wiec. O świcie budynek został otoczony zwartym kordonem wojska i policji. Z jednej strony stali ściągnięci z okolic Krakowa żołnierze, a z drugiej robotnicy, śpiewający socjalistyczne pieśni. Prędzej czy później musiało dojść do przesilenia. Jak to często w takich wypadkach bywa, nie wiadomo, kto pierwszy zaczął strzelać. Wiadomo natomiast, że potem było jak w rosyjskim przysłowiu: i śmieszno i straszno. Straszno – ponieważ zginęło kilka osób. Śmieszno, ponieważ blokada policyjna została złamana po brawurowej akcji Wincentego Pietrzaka, który wjechał w nią wozem wyładowanym kapustą. Warto na marginesie dodać, że funkcjonariusze publiczni zostali obrzuceni nie tylko kamieniami, ale również kapustą pochodzącą ze wspomnianego wozu.

Większość żołnierzy zastała bardzo prędko rozbrojeni. Nie było to szczególnie trudne, ponieważ jak się potem okazało byli to w większości rekruci. W ten sposób robotnicy zdobyli pokaźne zapasy broni. Cześć żołnierzy zaczęła się wycofywać, a część otworzyła do robotników ogień. Od tej chwili rozpoczęła się już regularna walka. Po obu stronach padli zabici i ranni. I po raz kolejny sytuacja stała się zarówno śmieszna jak i straszna.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: anonimowy czepiak |

To autor artykułu na Wikipedii przepisywał z Histmaga (niestety bez podania źródła). Wystarczy sprawdzić historię - oto wersja z początku 2014 roku: https://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Zamieszki_krakowskie_1923_roku&oldid=38335078



Odpowiedz

Gość |

Ciekawy tekst. Szkoda tylko, że końcówka przepisana z Wikipedii.



Odpowiedz

Gość: gvr |

@Gość warto pomyśleć zanim się coś napisze



Odpowiedz

Gość: były PPSowiec |

NO CÓŻ skoro powstanie krakowskie 1923 to zamieszki, to tak samo zamieszkami był poznański czerwiec. W obu przypadkach problemem były problemy ekonomiczne. Czy powstania muszą mieć podtekst ideologiczny, większość powstań robotniczych we Francji w latach 30 i 40 miało zarzewie w niesprawiedliwości i rozwarstwieniu ekonomicznym



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

@Gość: były PPSowiec Muszę się zgodzić. W ogóle wydaje się, że w artykule stawiającym w tytule pytanie o istotę tych wydarzeń powinno się zacząć od zdefiniowania obu pojęć, skoro stawia się je w opozycji. Nie mówię o definicji słownikowej, tylko własnej autora. Z zakończenia wynika, że jedną z cech powstania byłaby, wg autora, jego CELOWOŚĆ. Czyli powstanie powinno być zamierzone. Zaplanowane. Wydaje się, że powinno też posiadać jakieś określone kierownictwo, które je zaplanuje. I powinno stawiać sobie jakieś konkretne cele, a także określić metody walki. Gdyby tak zdefiniować powstanie, wydarzenia poznańskie z czerwca 1956 oczywiście powstaniem nie były.



Odpowiedz

Gość: TRAC |

Pod dowodztwem Krzeczunowicza rozwlil konarmie..nasi austriaccy ulani!!



Odpowiedz

Gość: TRAC |

1szy pulk ulanow zalozony przez ks Poniatowskiego.. Pozniej Galicyjski Uhlanen.. Najstarszy pulk jazdy polskiej..



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden. Piłsudczyk.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org