Opublikowano
2012-08-02 11:00
Licencja
Wolna licencja

Żandarmeria AK w powstaniu warszawskim

Powstanie warszawskie wzbudza wiele skrajnych emocji. Podział między stronami dyskursu jest radykalny − od traktowania powstańców jak aniołów z biało-czerwonymi opaskami, po oskarżenia o zniszczenie miasta i nieprzemyślany zryw. Prawda jednak rzadko kiedy jest czarno-biała, o czym może świadczyć istnienie takiej formacji, jak żandarmeria AK.


Strony:
1 2

Żandarmeria AK – zobacz też: Powstanie Warszawskie – przyczyny wybuchu, przebieg i niemieckie zbrodnie

żandarmeria AK Biuletyn Informacyjny z 2 sierpnia 1944 r. (domena publiczna) Ludzie w dużej mierze mają tendencję do upraszczania. Pragną, aby świat był uporządkowany, przejrzysty i poukładany, a każdy z elementów pasował do ogólnej wizji. Kiedy pojawia się fakt lub zbiór faktów nieprzystający do przyjętej wizji, zdarza się, że zostają wyeliminowane. Niekiedy nie jest to nawet celowe, po prostu łatwiej jest nie mówić o czymś, co psuje przyjęty obraz świata.

Powstanie warszawskie zawsze wzbudzało różnorodne odczucia. Niektórzy pragną uczynić z niego kolejny narodowy mit, pełen bohaterów bez skazy, jednoznacznie stojących po stronie dobra. Inni, z różnych pobudek, przyjmują wersję o nieodpowiedzialnym zrywie, przypadkowym, bez planu, który poskutkował zniszczeniem miasta i spowodował śmierć tysięcy mieszkańców. Nie chcę roztrząsać odpowiedzi na pytanie: Było warto czy nie? Nie taki jest temat tego artykułu. Zagadnieniem, które poruszę, będzie żandarmeria Armii Krajowej podczas powstania warszawskiego. To formacja z różnych względów niewygodna zarówno dla antagonistów, jak i zwolenników powstania. Problematykę jej działania niezwykle dokładnie przybliżył w swojej książce Janusz Marszalec.

Sztab żandarmerii Armii Krajowej od pierwszych dni powstania znajdował się na Starym Mieście, zaś po jego upadku został przeniesiony do Śródmieścia. Z racji odseparowania od siebie dzielnic centralne dowodzenie było praktycznie niemożliwe. Nie oznacza to jednak, że sama struktura nie była przygotowana. Już 23 lipca dowódca kadr policji wojskowej Jan Czyżewski pseud. „Bukszpan” informował o gotowości dziesięciu plutonów. Pomimo tego z niewyjaśnionych przyczyn jedynie dowództwo zostało w pełni zmobilizowane do godziny „W”. Szefem całej struktury do 23 sierpnia był „Bukszpan”, następnie z nieznanych powodów został zastąpiony przez kpt. Czesława Smoczyńskiego pseud. „Pożan”. Sztab liczący 23 osoby miał do dyspozycji odział wykonawczy dowodzony przez por. „Jastrzębca” (NN) oraz oficera śledczego Stefana Żbikowskiego „Prystupa”.

Wszędzie tam, gdzie powstańcy zajmowali nowe tereny, automatycznie tworzono kolejną placówkę żandarmerii. Łącznie na terenie Warszawy działało blisko 20 plutonów żandarmerii wojskowej, z czego tylko w Śródmieściu było ich 14.

Śródmieście

żandarmeria AK Patrol powstańczy, 1 sierpnia 1944 r. (fot. domena publiczna) Dowództwo nad żandarmerią Śródmieścia miał mjr. Józef Skrzypiński pseud. „Strzęp”. Pomimo że objął tę funkcję już po wybuchu powstania, był przygotowany do jej pełnienia z racji swojej przeszłości w Wojskowym Korpusie Służb Bezpieczeństwa. Jeszcze w czasie obrony Warszawy w 1939 roku wsławił się zwalczaniem defetyzmu, sabotażu i dywersji. Pod jego rozkazami była tylko jedna kompania podzielona na cztery plutony, gdyż zwierzchnictwo nad pozostałymi oddziałami było niemożliwe ze względu na trudności komunikacyjne.

Wśród najważniejszych śródmiejskich oddziałów należy wymienić pluton por. Piotra Umińskiego pseud. „Mazur” liczący 58 ludzi wyposażonych w 34 pistolety, zakwaterowanych przy pl. Dąbrowskiego. Odział ten był dobrze przygotowany do pełnienia wyznaczonej funkcji, bowiem w większości składał się z przedwojennych policjantów i żandarmów. Wiadomo również, że właśnie oddział „Mazura” kontrolował rów oddzielający Śródmieście Północne od Południowego.

Inaczej wyglądała sprawa z plutonem ppor. Eugeniusza Gajewskiego pseud. „Gaj”, który nie był przygotowany do wyznaczonej funkcji. Wiadomo, że działał na obszarze od Al Jerozolimskich aż po ulice Towarową, Krochmalną i Grzybowską. Oddział został podczas powstania przeorganizowany z racji przypadkowego składu osobowego. Znaleźli się w nim ludzie nienadający się do służby policyjnej.

Inny charakter miał oddział ppor. Wacława Żłobickiego pseud. „Adam”. Sformowany z byłych granatowych policjantów i żołnierzy dywersji bojowej miał charakter silnie represyjny.

Niewiele wiadomo natomiast na temat żandarmerii na terenie Śródmieścia Południowego. Na pewno znajdował się tam pluton por. Henryka Wilimczyka, pseud. „Marwil” byłego żandarma, pod którego dowództwem znajdowało się 50 ludzi. Wiadomo również, że w tej części miasta walczyły też: oddział Zaremba−Piorun, dowodzony przez por. „Tora”(NN) oraz pluton żandarmerii Polskiej Armii Ludowej pod dowództwem mjr. „Górala” (NN).

Wola

Wola w rękach powstańców była tylko jeden tydzień. Z racji niezwykle trudnej sytuacji w tym rejonie − spowodowanej zarówno charakterem dzielnicy, jak i natężeniem walk − na tym terenie od początku działała żandarmeria. Niestety nie wiemy zbyt wiele na temat jej działań, poza tym że miała swoją siedzibę w budynkach sądów na ul. Okopowej.

Stare Miasto

żandarmeria AK Powstańcy na stanowisku bojowym (fot. domena publiczna) W tym jednym z najtrudniejszych rejonów powstańczej Warszawy działaniami żandarmerii dowodził, na rozkaz płk. Ziemińskiego, kpt. Włodzimierz Kozakiewicz pseud. „Barry” („Bari”). W późniejszym okresie dowództwo przejął mjr Władysław Drzymulski pseud. „Walczak”. Staromiejska żandarmeria była najliczniejszą tego typu jednostką. Początkowo oddział liczył od 318 do 360 ludzi. Wszyscy nosili charakterystyczne długie gumowe płaszcze oraz podobnie jak inne odziały − żółte apaszki albo opaski na ramię. W skład oddziału „Barrego” poza AK wszedł również jeden pluton SB AL. Pomiędzy dowódcą a podległymi mu komunistami dochodziło często do różnego rodzaju zatargów. Wiadomo również, że inaczej niż inne tego typu odziały uczestniczył w regularnych walkach, miedzy innymi przy zdobywaniu ratusza.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Marek |

W PRL-u kanarami, nazywano żołnierzy z patroli Wojskowej Służby Wewnętrznej - WSW...!



Odpowiedz

Gość: Robert Agnostyk |

W \"Pamiętnikach żołnierzy baonu Zośka\" można przeczytać m. in. o nastawieniu powstańców walczących na pierwszej linii do żandarmów Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa (czemu ta nazwa nie została wymieniona w artykule - często PKB jest mylone z OW KB). W jednej z relacji pada określenie \"kanarki\" - kiedy o tym przeczytałem ładnych parę lat temu, zastanawiałem się skąd się wziął źródłosłów. Dopiero w powieści Jana Dobraczyńskiego \"Najeźdzcy\" znalazłem mały epizod powstańczy, w którym żandarmi mają na rękawach żółte opaski. Czyżby miano \"kanarków\" wywodziło się z tego faktu i miało potem przylgnąć na stałe do zawodu kontrolerów biletów ? Nie spotkałem się z innymi opisami, z których mogłoby wynikać, iż żandarmeria WP z czasów II RP była tak potocznie nazywana (wszak mieli czerwone - a nie żółte - otoki na rogatywkach).



Odpowiedz

Gość: maciek |

Boże. jak sobie dziś pomyślę jak ciężkie psychicznie musiało być pilnowanie włazów na starówce, żeby mogli korzystać tylko żołnierze. to w istocie było skazywanie cywili na śmierć. masakra...



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org