Opublikowano
2018-09-04 19:17
Licencja
Wolna licencja

Zawsze czujni! Na straży tajemnic radzieckich garnizonów

Do 1993 roku na terenie Polski stacjonowała Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej, licząca dziesiątki tysięcy żołnierzy. Jej garnizony były zamkniętymi miastami, z których oficjalnie nie mogły wyciec żadne informacje natury wojskowej.


Strony:
1 2 3

Markiz Astolphe de Custine (domena publiczna). Markiz de Custine podczas podróży po kraju ówczesnego cara Mikołaja I zauważył: „W Rosji tajemnica przewodzi wszystkiemu: tajemnica służbowa, polityczna, społeczna; dyskrecja użyteczna i bezużyteczna, milczenie nadmierne, żeby zapewnić konieczne”. Tak było również w Związku Radzieckim i, rzecz jasna, w jego wojskach. Żołnierza radzieckiego, oprócz odwagi, waleczności, zdyscyplinowania, oddania ojczyźnie, narodowi i partii komunistycznej, gotowości i umiejętności zbrojnej obrony ojczyzny i całej wspólnoty socjalistycznej, powinna cechować także nieustanna wysoka czujność wobec wrogów i potencjalnych szpiegów. Niezależnie od tego, gdzie się znajduje i jaką służbę pełni, nie może dopuścić, aby do wroga przeniknęły informacje mogące osłabić zdolność obronną sił zbrojnych. Na każdym kroku podkreślano, że żołnierz AR powinien przestrzegać nakazów Lenina, który nawoływał do wysokiej rewolucyjnej czujności w obliczu „knowań sił imperialistycznych”. Podkreślano, że te nakazy są stale aktualne, gdyż:

(…) reakcyjne siły imperialistyczne z USA na czele obrały jawny kurs na przygotowanie wojny, zwiększają działalność wywrotową przeciwko ZSRR i krajom socjalistycznym, wszelkimi sposobami próbują zebrać dane o Siłach Zbrojnych naszego kraju, wybadać sekrety, osłabić obronność Związku Radzieckiego i krajów Układu Warszawskiego.

W czasach zimnej wojny między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim trwała nieustanna konfrontacja ideologiczna, polityczna, gospodarcza i militarna. W tej sytuacji obie strony przywiązywały szczególne znaczenie do zagadnienia ochrony tajemnicy wojskowej. Chociaż nie było to regułą, to zdarzało się, że oficerowie rozpoczynający służbę w jednostkach Północnej Grupy Wojsk, podczas wstępnego instruktażu o zasadach przebywania za granicą, podpisywali zobowiązanie do zachowania tajemnicy wojskowej i państwowej. Żołnierze służby zasadniczej niczego nie podpisywali, ale do ochrony wojskowych sekretów zobowiązani byli przysięgą. Przypominano im o tym każdego dnia.

Wróg nigdy nie śpi. A Ty?

Na szkoleniach, komsomolskich i partyjnych zebraniach oraz w rozmowach indywidualnych z dowódcami żołnierzom nieustannie opowiadano, że wróg klasowy nigdy nie śpi. Imperialistyczny wywiad dzień i noc śledzi, podgląda, podsłuchuje i fotografuje. Jego urządzenia elektroniczne przechwytują radiotelegraficzne i radiotelefoniczne rozmowy prowadzone w garnizonach i na ćwiczeniach poligonowych, jak też między pilotami samolotów wojskowych i obsługą naziemną lotnisk, rejestrują także rozmowy z miastami Związku Radzieckiego.

Załoga śmigłowca na legnickim lotnisku wojskowym (fot. ze zbiorów autora).

Szpiedzy penetrują rejony zajęć taktycznych po odejściu wojska. Szukają pozostawionych gazet, kopert, listów, telegraficznych i maszynowych taśm. Włączają się samochodami w przejeżdżające kolumny pojazdów wojskowych, zapisują ich numery i próbują określić kierunek przemieszczania. Kręcą się w pobliżu żołnierzy będących w mieście, zaglądają do restauracji i sklepów odwiedzanych przez wojskowych i członków ich rodzin, próbując ustalić ich wojskową przynależność, podsłuchać rozmowy, nawiązać kontakt; przeglądają wpisy w księgach pamiątkowych muzeów odwiedzanych przez żołnierzy i oficerów, szukając informacji o nazwie garnizonu, rodzaju wojsk, numerze poczty polowej; udają turystów zabłąkanych w pobliżu miasteczek wojskowych i poligonów; czytają ogłoszenia w miejscach ogólnodostępnych, gdzie zwyczajowo wywiesza się plany imprez kulturalnych czy sportowych (np. na tablicach ogłoszeniowych Domu Oficerów zlokalizowanego na terenie miasta); piszą listy do żołnierzy, podszywając się pod dziewczyny pragnące poznać jakiegoś dzielnego wojaka itd.

Taka z reguły była też treść artykułów w „Znamia Pobiedy” poświęconych ochronie tajemnicy wojskowej, ilustrowanych opisem konkretnych zdarzeń (faktycznych i hipotetycznych), drukowanych regularnie kilka razy w roku oraz systematycznych pogadanek, szkoleń czy wykładów.

W atmosferze totalnego zagrożenia inwigilacją żołnierz radziecki, niezależnie od tego, gdzie w danym momencie przebywał – czy to na terenie jednostki, czy poza nią, w czasie zajęć służbowych i w chwilach wolnych spędzanych z kolegami, podczas urlopów w domu rodzinnym, w podróży, na przepustce czy w delegacji, w mundurze czy w cywilu – musiał nieustannie pamiętać o wojskowej przysiędze: zobowiązaniu do ścisłej ochrony tajemnicy wojskowej. Przypominano mu o tym nieustannie. Uruchamiając telefon czy radiostację, widział na aparacie rzucające się w oczy ostrzeżenie: „Uwaga! Przeciwnik podsłuchuje!”.

Ostatnie instrukcje przed wykonaniem zadania (fot. ze zbiorów autora).

Umieszczano je w wielu innych miejscach, było wszechobecne, podobnie jak tabliczki z napisem: Nie bołtaj u telefona. Bołtun nachodka dla szpiona („Nie paplaj przez telefon. Gaduła to gratka dla szpiega”). Od dowódców żołnierz codziennie słyszał, że ma być podejrzliwy i nawet najlepszemu koledze, któremu w pełni ufa, nie może opowiadać o garnizonie, służbie, szkoleniu, przełożonych, jednostce, broni i sprawach towarzyszy z oddziału. Miał przestrzegać zasad: Togo, czto nie położeno znat’ wrogu, nie gowori i drugu („Tego, czego nie powinien wiedzieć wróg, nie mów również przyjacielowi”) oraz drugiej: Miensze znajesz, łuczsze spisz („Mniej wiesz, lepiej śpisz”).

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Przemysława Mrówki – „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”:

Autor: Przemysław Mrówka
Tytuł: „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”

ISBN: 978-83-65156-03-7

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Czerwona gwiazda |

Ja wierzę w te niby zmyślone historie



Odpowiedz
Wojciech Kondusza

Polonista, filozof, publicysta i autor książek historycznych. Doktor nauk humanistycznych (filozofia). Wieloletni nauczyciel akademicki, a obecnie kierownik jednego z wydziałów w UM w Legnicy. Autor kilku książek (m.in. „Mała Moskwa” i „Legniccy Cyganie-Romowie”) oraz kilkudziesięciu artykułów. Aktualnie prezes Stowarzyszenia „Pamięć i Dialog”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org