Zdzisław G. Kowalski – „Bitwa nad Wkrą” – recenzja i ocena

opublikowano: 2026-07-06, 05:48
wszelkie prawa zastrzeżone
Na rynku wydawniczym brakuje obecnie nowych, przekrojowych opracowań dotyczących działań w wojnie polsko-bolszewickiej, choćby bitwy nad Bugiem. Lukę tę uzupełnia na szczęście „Bitwa nad Wkrą. 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego w operacji warszawskiej”, wydana przez Warbook.
reklama

Zdzisław G. Kowalski – „Bitwa nad Wkrą” – recenzja i ocena

Zdzisław G. Kowalski
„Bitwa nad Wkrą”
nasza ocena:
9/10
cena:
199,99 zł
Wydawca:
Warbook
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
420
ISBN:
9788366955974
EAN:
9788366955974

Nie wiedziałem nawet, że Warbook wydaje książki inne niż military fiction. Zgubiłem się gdzieś – ewidentnie tak – czytając serie Wolffa czy Langenfelda. A tu, w międzyczasie pojawiły się również pozycje aspirujące do miana monografii popularnonaukowych czy wręcz naukowych, by wymienić tylko Atomowych komandosów Rybaka, czy Bitwę nad Wkrą, nad którą teraz się pochylam. Dobrze to wiedzieć, bo będę wracał zdecydowanie częściej.

Bitwa nad Wkrą to ostatnie dzieło Zdzisława Grzegorza Kowalskiego, stanowiące powrót do tematu jego pracy doktorskiej z 2001 roku. Zdecydowanie widać w tym dziele i sznyt naukowy, i doświadczenie zawodowe oficera. Niestety, pan pułkownik moich pochwał czytać już nie może, bo zmarł w 2021 roku. Muszę przyznać, że bardzo mi z tego powodu przykro, bo myślę, że jako osoba zajmująca się zawodowo przebiegiem wojny polsko-bolszewickiej, mógłbym na dyskusji z nim bardzo wiele zyskać.

Czemu odnoszę się do Bitwy nad Wkrą jako do monografii popularnonaukowej? Pomimo stricte naukowej genezy tekstu w obecnej formie jest pozbawiony recenzji naukowej. Brak recenzenta w stopce redakcyjnej spycha niestety – ale tylko formalnie – tekst do poziomu popularnonaukowego. Nie wydaje mi się to jednak ujmą, ani tym bardziej przeszkodą dla uznania tomu za istotny w dyskusji o wojnie 1920 roku.

W spisie treści nie ma niczego odkrywczego ani nowatorskiego – i dobrze. Rozdziały uporządkowano w sposób dedukcyjny, prowadząc czytelnika od ogólnej sytuacji wojennej, przez siły i środki, omówienie terenu działań i planów stron, po trzy fazy walk nad Wkrą w sierpniu 1920 roku. Podział pracy jest logiczny, kompletny i nie można mieć mu czegokolwiek do zarzucenia.

Autor postarał się o liczne aneksy: Ordre de Bataille polskich dywizji i brygad biorących udział w walkach nad Wkrą wraz z obsadą personalną do poziomu dowódców batalionów; listę strat 5. Armii; pośmiertne nominacje generalskie z 2007 roku oficerów zaangażowanych w walki nad Wkrą a będących ofiarami zbrodni katyńskiej; oraz biogramy oficerów polskich i bolszewickich. Sumarycznie dodatki stanowią około 110 stron, nie licząc streszczeń w językach niemieckim i rosyjskim, biogramu i wspomnień o autorze oraz podziękowań. Omówienie wydarzeń nad Wkrą to około 280 stron, przy całości liczącej około 420 stron. Jedyne niedopatrzenie, o jakim może być mowa – ale przy dużej objętości pozycji nawet zrozumiałe – to rezygnacja z indeksów. Tak duża praca, omawiająca wydarzenia na stosunkowo dużym terenie powinna mieć, w moim odczuciu, przynajmniej skorowidz nazw geograficznych. Zrozumiała jest rezygnacja z bibliografii, która w całości mieści się w przypisach i choć utrudnia to nieco przegląd wykorzystanych materiałów, nie jest do problem szczególnie doskwierający.

Za Bitwę nad Wkrą wziąłem się z zawodowej ciekawości – część mojej kariery zawodowej historyka poświęciłem badaniom wydarzeń na północnym Mazowszu w roku 1920. Korzystałem przy tym przede wszystkim ze źródeł – serii „Zarysy historji wojennej pułków polskich”, wydawanej w okresie międzywojennym; serii dokumentów źródłowych do wojny Polski z bolszewicką Rosją 1918–1920 wydawanych przez Fundację Rodziny Józefa Piłsudskiego i Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku; ale i licznych opracowań przedwojennych, w tym Nad Wisłą i Wkrą: studjum z polsko-rosyjskiej wojny 1920 roku Władysława Sikorskiego. To absolutnie podstawowe materiały i w sposób oczywisty znalazły one wykorzystanie w pozycji Z.G. Kowalskiego. To tylko kilka przykładów z bardzo bogatego zbioru literatury, na której opierał się autor.

Większość pracy – szczególnie w rozdziałach poświęconych kolejnym etapom walk 5. Armii – oparto na analizie meldunków, rozkazów, sprawozdań i rozmów juzowych (telegraficznych za pośrednictwem aparatu Hughesa). Meldunki strony polskiej konfrontowane są ze źródłami sowieckimi oraz tamtejszą literaturą omawiającą kampanię. Przywoływane są tu dokumenty z Rosyjskiego Państwowego Wojskowego Archiwum Historycznego i innych archiwów. Docenić należy także odniesienie się do zapisów pozostawionych przez dowódców bolszewickich – przede wszystkim Tuchaczewskiego (Rok 1920: Pochód za Wisłę dostępny jest w polskim tłumaczeniu) i Gaja – oraz międzywojennych opracowań spod pióra różnych oficerów sztabowych i historyków sowieckich.

reklama

Wybór źródeł nie mógłby być lepszy. Ewentualne braki czy niejasności nie są wynikiem niedbałości autora, ale niedoskonałości przekazów źródłowych. Ewidentne jest, że autor dołożył wszelkich starań, by wyjaśnić to, co było wątpliwe. Choć nie znam maszynopisu pracy doktorskiej, tekst został też udoskonalony i uzupełniony o opracowania powstałe pomiędzy 2001 a 2021 rokiem, o czym Z.G. Kowalski informuje we wstępie, gdzie dokonuje też krótkiego przeglądu literatury.

Uznane opracowania Janusza Szczepańskiego i Ryszarda Juszkiewicza, którzy od lat 90. XX wieku pisali o wojnie 1920 r., zwłaszcza w kontekście północnego Mazowsza, stanowią istotny punkt odniesienia w rozważaniach autora. Docenić należy również szerokie wykorzystanie artykułów i innych tekstów odnoszących się do węższych aspektów konfliktu.

Kiedy zasiadałem do lektury Bitwy nad Wkrą, znałem już przebieg walk, na niektórych obszarach nawet, nie chwaląc się, bardzo szczegółowo. Wydawało mi się, że w tak obszernej pozycji, omawiającej wydarzenia na dużym terenie – ogólnie północnego Mazowsza, a w szczególności nad Wkrą, od Borkowa, przez Joniec, Sochocin, Glinojeck i obszary przyległe – nie będzie miejsca na szczegóły taktyczne starć, ale byłem w błędzie. Opisy starć, wielokrotnie w postaci cytatów ze źródeł, zajmują istotne miejsce w narracji. Służą one nie tylko podkreśleniu męstwa szeregowych żołnierzy, wykonawców planów swoich zwierzchników, ale przede wszystkim wykazaniu, w jak trudnych warunkach przyszło im walczyć.

Korzystnie oceniam zastosowany podział na trzy fazy bitwy, co pozwoliło autorowi opanować temat przede wszystkim pod względem chronologicznym, ale także geograficznym. Wydarzenia nad Wkrą każdorazowo osadzane są w kontekście walk na innych odcinkach, dając całościowy obraz i pozwalając na samodzielne wyciąganie wniosków czytelnikowi co do znaczenia poszczególnych elementów w wielkim wojennym tyglu 1920 roku.

Na uwagę zasługują fragmenty poświęcone ocenie sytuacji przez dowództwa obydwu stron. Jest to element bardzo cenny poznawczo, nieobecny w zasadzie w starszych o kilka lat opracowaniach Szczepańskiego i Juszkiewicza. Daje to zupełnie nowy, pogłębiony wgląd w sytuację operacyjną i taktyczną, tym istotniejszy, że widoczne jest w tych miejscach własne żołnierskie doświadczenie autora. Prace historyków cywilnych waloru tego nie posiadają.

Szczęśliwie istnieje obecnie potrzeba, by powstawały i wydawane były prace takie jak Bitwa nad Wkrą. Uzupełniają one luki, które pojawiają się na skutek starzenia się wcześniejszych prac, ale i same wykazują dalsze braki. Ile jest obszarów wojny 1920 roku, których nie poruszono w książkach (celowo nie wspominam o artykułach) po zmianach ustrojowych? Ile „cudów” w historii tego konfliktu leży zapomnianych, będąc przecież niezwykle głębokimi i interesującymi polami badawczymi?

Książka Zdzisława Grzegorza Kowalskiego może stanowić forpocztę zmian, których polska historiografia nie doczekała się w jubileuszowym roku 2020. Inaczej – zmian, których doczekała jedynie w ograniczonym stopniu, bo prace, które ówcześnie wydano, stanowią zaledwie przyczynki o ogólnym charakterze i zainteresowaniach badawczych. Pozostaje tylko liczyć, że stanie się tak przy okazji mniej okrągłej 110. rocznicy.

Dodam jeszcze na zakończenie, że książka nie zawiedzie ani pasjonatów i znawców tematu, ani też nie będzie zbyt trudna dla laików czy początkujących w temacie. Dla obydwu grup zaś z pewnością stanowić będzie interesujące uzupełnienie kolekcji, także dzięki eleganckiemu wydaniu.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Zdzisława G. Kowalskiego „Bitwa nad Wkrą”!

reklama
Komentarze
o autorze
Grzegorz Antoszek
Historyk, polonista, redaktor, fotograf rekonstrukcyjny i działacz społeczny. Badacz dwudziestowiecznych dziejów Zamojszczyzny i Rzeszowszczyzny. Autor książki "Lotnisko w Łabuniach 1940–1946" oraz licznych artykułów.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone