Opublikowano
2013-09-05 17:15
Licencja
Wolna licencja

Ziemowit Szczerek – „Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski” – recenzja i ocena

Rzeczpospolita wygrywa kampanię wrześniową! Nie będzie wojny, Katynia, Oświęcimia, PRL, Polska kroczy drogą do potęgi i dobrobytu! Albo i nie!


Zobacz też: 1 września 1939 roku i kampania wrześniowa - jak Niemcy zaatakowały Polskę?

Tytuł: Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski
Autor: Ziemowit Szczerek
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-240-2046-1
Oprawa: Miękka
Stron: 280
Format: 150×210 mm
Cena: 34,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 7/10
(jak oceniamy?)

Historia alternatywna to potężny nurt. Któż nie próbował w nim swoich sił: Ziemkiewicz, Dukaj, Twardoch, Inglot, Wolski, długo by wymieniać same wielkie nazwiska, za nimi zaś ciągnie ogonem sznur nazwisk mniejszych albo takich, które wielkie dopiero się stają. Nie wiem, czy w jakimkolwiek innym kraju gatunek historii alternatywnych święci takie tryumfy, nie jest to zresztą specjalnie dziwne. Historia nie obeszła się z nami zbyt łaskawie, kuszące jest więc wyobrażanie sobie, że żyjemy w kraju potężnym i bogatym – nie zaś w Polsce. Dziesiątki autorów przybliżają te wizje czytelnikom, jednym z nich jest zaś Ziemowit Szczerek, dziennikarz i podróżnik, autor „Rzeczpospolitej zwycięskiej”.

Polska obronną ręką wychodzi z kampanii wrześniowej. Francja i Anglia interweniują, Wojsko Polskie utrzymuje linie rzek i przechodzi do kontrofensywy, na niemieckie czołgi spada lawina ognia z Urów, ułani dzięki swym 37 mm boforsom rozbijają w puch pancerne zagony, na niemiecką piechotę spadają bomby z Sumów i Karasi, polskie korpusy śmiałym atakiem zdobywają Berlin. Jeszcze tylko posadzić Hitlera na odsiadkę, zagrać na nosie Stalinowi i możemy się nacieszyć nadchodzącym dobrobytem. Większość czytelników w tym momencie westchnie ciężko, bowiem wszystko to znamy. Opowiadania, w których II RP wygrywa we wrześniu, można łopatami przerzucać. Każde w sumie jest podobne, a „Rzeczpospolita zwycięska” nie jest do tego momentu wyjątkiem. Pomysł na wygranie wojny określiłbym jako dość standardowy. Potem jednak Szczerek zadaje bardzo trafne pytanie: No dobrze, wygraliśmy. I co dalej?

O ile opowiadań o wygrywaniu Września ’39 są masy, to opisujących dalszy los Polski jest zdecydowanie mniej. Przyznam uczciwie: nie znam żadnej, która przybliżyłaby mi historię zwycięskiej Rzeczypospolitej. Już w tym momencie więc mamy kontakt z pewną nową jakością.

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to opis wydarzeń, jakie miały miejsce po Wrześniu ’39, druga zaś: reportaż pisany przez dziennikarza jadącego przez Polskę i rozmawiającego z ludźmi. Część pierwsza jest skonstruowana dość niestandardowo jak na historię alternatywną. Otóż jest to bardziej gawęda niż powieść. Nie mamy tu zwartej konstrukcji, fabuły czy bohaterów. Autor w kolejnych rozdziałach przygląda się danym zagadnieniom, opowiadając, co się działo z COP-em, Warszawą, koloniami, programem budowy autostrad, Międzymorzem i tak dalej. Na przestrzeni lat pojawiają się nowe problemy, zmieniają stare, Rzeczpospolita zaś… chciałoby się napisać, że rośnie w siłę, według Autora jednak nie jest to takie oczywiste. Udowadnia on, że powojenny kryzys finansowy, którego ofiarą padłaby Polska, kult wodzowski, interwencjonizm państwowy, terroryzm i wiele, wiele innych czynników mogłyby spowodować, że alternatywna wersja naszej historii byłaby zdecydowanie odmienna od wizji zazwyczaj nam proponowanej.

Część ta napisana jest zgrabnie i lekko, z dawką ironicznego humoru. Czyta się ją bardzo przyjemnie mimo niestandardowej konstrukcji. Bardzo ciekawym elementem są wplecione w niektórych miejscach fragmenty hipotetycznych wypowiedzi znanych osób. Wańkowicz na modłę „Atlantyk-Pacyfik” i „Na tropach Smętka” opisuje swoją podróż przez Międzymorze. Witkacy w liście do żony opisuje, jak po peyotlu zabrnęli z kolegą na poligon wojsk pancernych na Pustyni Błędowskiej, gdzie obserwowali próby czołgu 45TP. Wiech wraz „panem Wątróbką szanownym” rozmawiają o Igrzyskach Olimpijskich, które w 1950 roku gościła Warszawa, etc. Szczerek bardzo udatnie naśladuje styl pisarski każdego z parafrazowanych autorów, efekt zaś dodatkowo świetnie ubarwia pozostałą, zasadniczą część pozycji. Szybko też można się przyzwyczaić do tej konstrukcji zagadnieniowej. Przywodzi ona na myśl, bardzo odlegle, podręcznik do historii, tyle że napisany z werwą, humorem i w interesujący sposób.

Co do proponowanej przez Szczerka wizji mam mieszane uczucia. Niektóre jej elementy są bardziej prawdopodobne, na przykład rozwój motoryzacji i masowa produkcja samochodu Radwar inż. Pragłowskiego, niektóre zaś mniej, między innymi prężnie i skutecznie działający OZN Rydza-Śmigłego. Autor jednak otwartym tekstem zastrzega się, że nie ma ambicji podania słów prawdy objawionej, lecz jedynie jedną z legionu możliwości. Zdarza się bowiem, że „gdybologowie” ze swadą udowadniają, że w swej alternatywnej wizji historii przewidzieli wszystko, co niechybnie stałoby się faktem, gdyby tylko wydarzenia potoczyły się innym torem.

Druga część to reportaż z podróży po II RP odbytej w roku 2013. Tu Autor wydaje się bazować na swoich własnych doświadczeniach w dziennikarstwie gonzo, część ta jest więc niesamowicie przekonywająca. Mamy wrażenie czytania autentycznego reportażu, pisanego przez kogoś obdarzonego dobrym zmysłem obserwacji i potrafiącego wyciągać ludzi na spytki. Wizja jest dość odległa od zazwyczaj zakładanej, dla przywykłych do wzniosłych, państwowotwórczych kreacji może być wręcz szokująca. Ciekawych, jak ona wygląda, odsyłam do książki.

Na koniec chciałbym jeszcze zaznaczyć mały „smaczek”, który uznałem za przeuroczy. Z informacji zawartych na rzekomej stronie tytułowej dowiemy się między innymi, że książkę wydano nakładem Instytutu Myśli, Słowa i Czynu śp. Naczelnego Wodza Edwarda Śmigłego-Rydza, zaś konsultację merytoryczną zapewnił Instytut Ducha Narodowego i Publikacji Patriotycznych. Na samym dole strony zaś, pod wszystkimi informacjami wydawniczymi, dowiadujemy się dodatkowo, że „Cukier krzepi!”.

W sumie więc za trzydzieści pięć złotych dostaniemy książkę ciekawą, dobrze i lekko napisaną, prezentującą interesującą i niezbyt standardową wizję historii alternatywnej. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie i mogę spokojnie ją polecić. Z punktu widzenia nauki historycznej znalazłoby się wprawdzie trochę trudnych do obrony punktów, jest to jednak beletrystyka, nie pozycja naukowa. Szukanie prawdy historycznej w książce tego typu przypomina oczekiwanie muzyki techno w operze. Tu historia jest – jak sama nazwa wskazuje – alternatywna.

Zobacz też:

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: s |

Jedno ale. Ten samochód się nie nazywał RadwaR tylko RadwaN. A przynajmniej tak mi się zdaje, jeśli błędnie zwracam honor.



Odpowiedz

Gość: tompo79 |

Dla marzących o wielkiej i imperialnej Polsce polecam Marcina Wolskiego, Andrzeja Pilipiuka i innych twórców polskiego fantasy. A mieszanki historii i s-f nie wypada nazywać "historią alternatywną" i oszukiwać PRAWDZIWYCH badaczy historii.



Odpowiedz

Gość: GTR |

Moja wypowiedź nie jest składna, wiem... ale miało wyjść : Ale warto myślę czasami trochę pomarzyć



Odpowiedz

Gość: GTR |

Krisie, ale warto myślę pomarzyć trochę czasami.



Odpowiedz

Gość: Kris |

Pozwolę sobie się nie zgodzić ze stwierdzeniem "historia jest – jak sama nazwa wskazuje – alternatywna" - omawiana książka prezentuje co najwyżej fantastykę, a w najgorszym razie bajkopisarstwo. Historia alternatywna musi opierać się na faktach, rzeczywistych możliwościach stron, a nie myśleniu życzeniowym, czy dążeniu do "pokrzepienia serc".



Odpowiedz
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org